Środek lasu, gdzieś w Szkocji
Giovanni & Cecily
Tak też było tym razem - kiedy tylko świstoklik wypluł ich gdzieś pośrodku lasu w Szkocji, Cecylia wylądowała bez telemarka, uderzając o ściółkę z impetem, po czym stoczyła się z niewielkiej górki. Oczywiście się poobijała elegancko, jak to na naczelną niezdarę przystało, ale tym razem plus był taki, że nie zgubiła okularów w pobliskich krzakach. Co prawda trochę się wygięły, ale nie było to nic, czego szybkie Reparo nie byłoby w stanie rozwiązać.
Czwórka poszukiwaczy zdecydowała się na podzielenie się w pary, co by zwiększyć swoją efektywność w poszukiwaniu zioła. Zwykle nie była skłonna do takich ruchów (wiedziała, jak się kończą takie ekscesy w powieściach z gatunku horror), ale rozumiała również, że czas ich goni. Zdrowie Arabelli było w tym momencie najistotniejsze, a więc sprawa nie cierpiała zwłoki. Toteż panna Lupin siłą rzeczy przystała na pomysł rozdzielenia się, idąc razem z Giovannim w przeciwną stronę lasu niż Erik i Nora.
- Panie Urquart, ma Pan może mapę? - Zapytała, kiedy już otrzepała się do końca z liści i patyków. - Na końcu tego lasu powinna znajdować się dolina, której szukamy, ale nie mam pojęcia, z której strony to było. Północ? Południe? - Lupin zmarszczyła brwi, po czym zaczęła się obracać wokół własnej osi na środku szlaku, jakby stała się żywą igłą w kompasie i próbowała namierzyć rzekę. Dopiero wtedy ją olśniło, słodki smak wspomnień z dzieciństwa zmaterializował się na języku, kiedy przypomniała sobie te wszystkie obozy organizowane przez ojca we wszelakich lasach Zjednoczonego Królestwa. Dzikie kampingi nagle na coś się przydały, sztuka przetrwania obudziła swój zew w Ceci, która nagle uniosła palec do góry i ewidentnie próbowała się skupić.
- Cśśśś... - uciszyła Gio, bez względu na to, czy coś mówił, czy nie. Próbowała nasłuchiwać czegoś. - O, tam! Z tamtej strony słychać nurt! Czyścidusze kwitną wokół wody, więc idziemy w tamtym kierunku. Dalej nie wiem, czy to północ, czy południe. Proszę szukać mchu wokół drzew - oświadczyła, nie wyjaśniając w sumie, po co on jej jest. Niemniej ruszyła żwawo w kierunku, z którego dobiegał cichy dźwięk płynącej w oddali rzeki.