• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[ 23/05/1970 ] – Vespera Rookwood & Loretta Lestrange

[ 23/05/1970 ] – Vespera Rookwood & Loretta Lestrange
Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#1
17.03.2023, 21:01  ✶  
23.05.1970

Vespera w ostatnim czasie nie była w dobrym humorze. Małżeństwo z obecnym mężem było coraz gorsze, nie przesypiała prawie żadnej nocy bojąc się wręcz o własne życie, a przyznajmy szczerze ta kobieta nie lubiła strachu. Lubiła go wzbudzać, ale nie odczuwać. Czuła jak traciła kontrolę nad własnym życiem przez jakiś mały, nieistotny, złoty krążek na jej palcu, który teraz nerwowo obracała drugą dłonią. Wybrała się dzisiejszego wieczora na wystawę, o które wspomniał ktoś w prac. Powinna na nią wybrać się z mężem, ale ten wolał zostać w domu z nosem w eliksirach.

Nie za bardzo też chciała się z nim pokazywać, ponieważ nie należał do osób godnych pokazywania. Na początku ich ślubu było inaczej, starał się ją w sobie rozkochać, kupował kwiaty, zabierał na romantyczne kolacje, prezentował się naprawdę elegancko, ale teraz? – brzydziła się go wręcz.  Przestał o siebie dbać, przestał się starać i dzień w dzień chorobliwie pragnął od niej zapewnienia, że go kocha.

Nie kochała. Nie potrafiła.

Snuła się powoli po sali wystawowej oglądając dzieła artystki. Nie spojrzała nawet na nazwę wystawy, na imię artysty, którego odwiedza. Po prostu zapisała datę w kalendarzu i szybko uciekła z własnego domu, aby być z dala od tamtego mężczyzny. Trzymała w ręku lampkę dobrego wina i przystawała na bardzo długie chwile przy pojedynczych obrazach wystawionych w tym miejscu.
Ubrała się w smukłą, czarną suknię do kostek i długim rękawem, do tego niewysokie, wygodne obcasy, a włosy delikatnie podkręciła. Zrobiła delikatny makijaż, a usta musnęła czerwoną szminką. Nie mogła się na niczym skupić, ale przyjemnie się jej patrzyło na te obrazy, uspokajały jej głowę. Miała wrażenie, że już kiedyś widziała ten styl, ale nie mogła sobie przypomnieć skąd. Nie przyszło jej nawet do głowy, aby sprawdzić do kogo przyszła.

Nagle gdzieś niedaleko zrobiło się delikatne zamieszanie. Oderwała zamyślony wzrok od oglądanego obrazu, odwróciła się niespiesznie i nagle jakiś mężczyzna wpadł na nią oblewając ją jej własnym winem z cichym krzykiem postarała się tylko o to, aby nie zabrudzić żadnego dzieła, które było obok. Jej zamyślona mina natychmiast stężała, a na twarzy pojawiła się czysta, nie do opisania złość.

— Co Pan sobie wyobraża?! – zapytała unosząc swój cichy, delikatny głos. Nie za bardzo wiedziała, co miała w tej sytuacji zrobić. Plamy można łatwo wyczyścić z ubrań zaklęciem, ale jeśli zniszczyłaby jakieś dzieło sztuki w tym miejscu chyba by sobie tego nie wybaczyła. O Vesperze można powiedzieć wszystko, ale do sztuki miała wielki szacunek.

Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#2
17.03.2023, 21:18  ✶  

Czerwień wina, czerwień szminki i czerwień zdecydowanie zbyt wyuzdanej sukienki.

Błyskała perlistą bielą uśmiechu co rusz, unosząc niemym toastem kieliszek z karmazynowym alkoholem, przygładzając materiał obciśniętego na klatce piersiowej odzienia. Lawirowała wokół ciżby, wymijając zręcznie osoby, z którymi w konwersację wchodzić nie chciała – niewiele takich gościło na jej wystawnych bankietach okraszonych wystawą jej autorskich dzieł; z wdziękiem barwnego ptaka wchodziła w rozmowy, szeroko gestykulowała i zdawała się czuć z własnym zakreślonym wartko ekstrawertyzmem nader dobrze.

W zagięciu łabędziej szyi mościł się zapach bergamotek i ciężkiego piżma; roztaczała wokół siebie aurę niezawoalowanej dumy – welon rzęs prędko trzepotał, uwydatniając ciemną barwę oczu, a jej wystudiowane ruchy pozwalały nieomal nabrać się na to, iż wewnątrz nie jest zepsutą do cna bestią. Odgarnęła za ucho zmierzwione odrobinę włosy, a nieprzyzwoicie wysokie obcasy czyniły ją wreszcie nieomal wzrostu średniego.

Obrazy zaklęte urokiem wzbudzały konkretne salwy emocji, których wachlarz zaczynał się na absolutnym przerażeniu, kończąc się na szczerej radości. Wszystko musiało igrać z jej wolą; wszystko musiało istnieć wedle jej kaprysu. Nawet ci ludzie, zebrani w dyskusji, poddający się emocjom inicjowanym przez urok, istnieli dla jej kurażu i animuszu.

W końcu mało kogo traktowała poważnie.

Mijała mężczyznę, gdy zorientowała się, iż jedna z obecnych dam została oblana winem. Na czarnej sukience plama nie była wydatna, jednak istniejąca na tyle, iż Loretta postanowiła wkroczyć z interwencją.

– Jesteśmy na poważnej wystawie, nie w lewej uliczce Nokturnu. Zastanawiam się, kto pana zaprosił, skoro wyraźnie nie ma pan za grosz manier i samokontroli – zaczęła, marszcząc brwi. – Proszę opuścić galerię. To ostatnie zdanie, które będzie wyrażało prośbę – dokończyła, wzrok przenosząc na kobietę.

Machnęła prędko różdżką, usuwając plamę widniejącą na sukience.

– Czy wszystko w po… – zaczęła, unosząc spojrzenie ku górze. – Och, Vespera – dokończyła. – Nie spodziewałam się ciebie tutaj.

Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#3
17.03.2023, 21:42  ✶  

Miejsce to było faktycznie magiczne i sprawiało, że Vespera na chwilę zapominała o ciężarze, który miała w domu, ale sytuacja z winem ewidentnie zepsuła jej taniec wśród emocji wywoływanych przez obrazy. Słysząc dziwnie znajomy, kobiecy głos spojrzała w tamtym kierunku ciesząc się, że mężczyzna bez manier opuści to miejsce i nie będzie psuć klimatu. Widząc, że spotkała znajomą twarz poczuła jakby dostała w twarz. Teraz do niej dotarło, że trafiła na wystawę samej Loretty Lestrange. Uśmiechnęła się delikatnie w jej kierunku. Czując jak zmęczenie na chwilę ucieka gdzieś w zakamarki jej umysłu i pozostawia odrobinę miejsca na delikatne podniecenie czymś przyjemniejszym niż zamartwianiem się.

— Oh, Loretta. – wyrzuciła z siebie. Nie sądziła, że spotkanie tej kobiety sprawi jej radość. – Lubię popatrzeć na dobrze stworzone dzieła. – odpowiedziała jej nie przyznając się, że trafiła tutaj z czystego przypadku, z potrzeby uwolnienia się od swojego kata. Wiedziała, że osoba, która stworzyła tę wystawę była utalentowana, ale czuła delikatny wstyd, że nie pofatygowała się spojrzeć u kogo zawitała. Podziękowała krótko też za wyczyszczenie sukni.

— Dawno się nie widziałyśmy. – zauważyła fakt oczywisty, ponieważ w ostatnim czasie Vespera bardzo się asymilowała od wchodzenia w interakcje ze znajomymi twarzami. Mąż nie sprawiał jej zbyt wiele radości i zaczynała się zatracać w swoim strachu.

Próbowała od czasu do czasu wyjść na bankiety, poznać nowych ludzi, ale jej mężczyzna powodował, że nie czuła z tego takiej radości jak wcześniej. Czuła, że wiele traciła przez to i właśnie straciła też radość z obcowania w takich miejscach jak to.

— Co u ciebie słychać oprócz tego, co piszą w gazetach? – zapytała z delikatnym, znaczącym uśmiechem. Wiedziała, że o niej sporo się mówi, że często brana jest na świecznik mediów, ale wiadomo, że nie wszystko, co tam piszą jest prawdą. Potrzebowała teraz rozmowy o niczym i o wszystkim. Potrzebowała po prostu słów pustych jak sucha studnia na pustyni. Potrzebowała jakiegokolwiek bodźca, który sprawi, że zapomni o nim, o mężczyźnie, który czeka na w domu z kolejnym eksperymentalnym eliksirem w brudnym kotle. 

Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#4
25.03.2023, 11:57  ✶  

Zakamarki umysłu zalśniły wydatnie, sprowadzając uśmiech na nieprzejednane wargi – ten odrobinę zbyt filuterny i flirciarski; zbyt pogodny i zbyt nieprzystający do jakiejkolwiek sytuacji; wyglądała przecież jak patron powracającego słońca, wyginający wargi w urokliwe grymasy, bardziej jak skalana świeżością rusałka, aniżeli chłodna lichwiarka. I właśnie ten uśmiech, niebanalny i całym sobą szepczący do kogo należy, zawarł w sobie cały mikrokosmos pamięci. Pamiętała Vesperę ze szkoły – tę jedną milionową rzeczywistości, w której się zawierała; jej obecność na wystawie sprowadziła umysł na miłe manowce, wzdychając do ucha, bo chociaż posiadała znamiona celebrytki, każdorazowo pojawienie się na wernisażu kogoś znajomego, rozlewało się lepkim sokiem po sercu.

Dlatego właśnie kąciki ust poszybowały ku górze, układając się w miły dla oka uśmiech. Spojrzała na Vesperę raz jeszcze, upewniając się, iż to ona, a nie fatamorgana.

– Ja z kolei, lubię działać moimi obrazami na sferę emocjonalną odbiorców – odparła miękko.

Po chwili wsunęła dłoń pod ramię kobiety i razem z nią zaczęła się przechadzać po sali wystawowej, zatrzymując się przy najbliższych jej sercu dziełach.

– Myślę, że to fatum nam ku sobie skłoniło – rzekła między westchnięciami, oprowadzając kobietę po zionącej ogromem sali, wykładanej białymi panelami, o równie jasnych ścianach – wszystko po to, aby wzrok spoczywał wyłącznie na obrazach.

Omawiała co rusz istotniejsze obrazy, szepcząc o meandrach myśli, które jej towarzyszyły przy tworzeniu oraz o emocjach, które mają bezpardonowo wzbudzać. I gdy uczyniły pełen okrąg po świetlistym, jasnym pomieszczeniu, wysunęła dłoń spod jej ramienia.

– Wszystko i nic – wzruszyła ramionami. – Ostatnio głośniej jest o Louvainie, aniżeli o mnie. Sporo maluję, ale to żadna nowość; powiedz lepiej, co u ciebie. Dalej jesteś mężatką? – zabrzmiała pytaniem.

Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#5
02.04.2023, 11:50  ✶  

Sfery emocjonalne Vespery były delikatnie upośledzone przez to, że uczona była chować każdą emocje, że powinna nie okazywać słabości. Teraz ponadto jeszcze dochodził człowiek w jej domu, który całą swoją aparycją wywoływał tylko negatywne myśli i obrzydzenie w jej postrzeganiu go. Vespera potrafiła lawirować między takimi emocjami jak zazdrość, zawiść, nienawiść, obrzydzenie i fascynacja. W zależności kogo spotykała to zachowywała się odpowiednio do sytuacji kłamiąc i ociekając fałszywą uprzejmością, którą niewiele osób potrafiło dostrzec. Jednak spotkanie Loretty wywołało coś na kształt pozytywnych emocji jakby spotkała dawnego kochanka, z którym rozstała się na swoich zasadach – bez zbędnych ceregieli związanych z rozpaczliwym zatrzymywaniem siebie nawzajem.

— Wychodzi ci to świetnie. – wyznała pozwalając się poprowadzić po wystawach. – Dawno nie czułam takiego spokoju jak dzisiaj. – dodała, a jej ciemne, bystre oczy przeskakiwały zwinnie po obrazach wystawionych w tym miejscu.

— To fatum wiedziało czego mi potrzeba w takim razie. – dodała od siebie.

Pozwalała się prowadzić po tym miejscu i również starała się wydobyć z siebie jakąkolwiek opinie na temat dzieł Loretty. Zawsze była pochlebna, a starała skupiać się na emocjach, skoro to był główny motyw tych obrazów. Nie była najlepsza w ich wyrażaniu, ale Loretta miała talent i chyba to pomagało jej uspokoić myśli, które przestawały na moment wracać ku katowi w jej życiu. W końcu się zatrzymały po obejściu wszystkiego.

— Dalej jestem mężatką. Małżeństwo powoli kwitnie i powinno wyjść niedługo na lepsze tory. – umiejętnie skłamała na temat tego, co działo się w jej życiu.

Sprawne oko jednak dostrzegłoby, że blask w jej spojrzeniu delikatnie zgasł, ale uśmiech na ustach widniał próbując mamić umysł rozmówcy. Nie powie przecież Lorettcie, że jej małżeństwo nie jest udane, że boi się tego mężczyzny i czuje do niego wręcz obrzydzenie. O swoim poprzednim mężu też zwykle starała się mówić dobrze, aby nikt nie mieszał jej w jego śmierć, choć i takie głosy się zdarzały, a ona ich nie dementowała, ponieważ nie było żadnych dowodów na jej powiązania z tym tragicznym wydarzeniem.
Tak, chciała się komuś pozwierzać na temat swoich przeżyć z tym mężczyzną, ale było za wcześnie. Z Lorettą dawno nie miały kontaktu i chyba tylko dobra butelka wina rozwiązałaby jej język. Vespera zawsze unikała bliskich przyjaźni mimo umiejętnego otaczania się ludźmi, którzy uważali ją za przyjaciółkę, ale zdarzały się osoby, które w swoim życiu ceniła nader wszystko – taką osobą była właśnie Loretta.

Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#6
05.04.2023, 16:31  ✶  

Była okrutnie autentyczna w swojej grze pozorów; naturalna pogoda ducha, towarzyski dryg i umiejętność jednania sobie ludzi przykrywały brzydkie wnętrze, w którym kłębiła się lawina złości, niepohamowanego gniewu i okrucieństwa. Bestia budziła się w niej wybitnie rzadko, acz ci, którzy ją widzieli, poprzysięgali wielokroć, iż nie chcą tego widoku doświadczyć ponownie. Jej rysy momentalnie się wyostrzały, spojrzenie zaczynało być tnące, a słowa tak twarde, jakby wywodziły się z innego aniżeli półtorametrowego ciała. Prawdopodobnie dlatego nie musiała zakładać zakłamanych masek – wszystkie te cechy toczyły wyraźny bój o pierwsze skrzypce na scenie emocji i pozorów; każda z nich była tak autentyczna, jak ona sama. Tak prawdziwa, jak cała jej osoba.

– Szalenie mi miło! – rzekła, ująwszy kobietę pod ramię, rozpoczynając przechadzkę po rozległej sali wystawowej. – Czy coś konkretnego się dzieje, że potrzebujesz spokoju? Moje mieszkanie jest zawsze dla ciebie otwarte. Nie wystrasz się tylko wystrojem – wszędzie walają się obrazy, płótna i farby, ale ognista także jest na miejscu – odparła, pozwalając wargom skłonić się w przyjemny dla oka uśmiech.

– Fatum zawsze wie, czego potrzebujemy, moja droga – odparła miękko, unosząc kieliszek wypełniony krwistą cieczą do warg.

Ona sama, jeszcze świeża jak przymrozek wiosenny, nie posiadała w swoim arsenale narzeczonego, a co dopiero męża. W gruncie rzeczy, odrobinę uciekała przed obowiązkiem zamążpójścia, a swój mariaż odsuwała tak daleko w czasie, jak tylko mogła. Leander stanął na jej drodze odrobinę później, zmieniając całokształt życiorysu we wzburzoną pianę morską – wówczas jednak cieszyła się absolutem wolności. Dostrzegła jednak pewną mętność, pewną przygasłą iskrę we wzroku Vespery, nie poruszyła jednak tematu, wierząc, iż jeśli będzie chciała, sama zgłosi inicjatywę ku temu.

Rookwood była do niej w pewnych sferach podobna, w innych zaś absolutnie różna. Prawdopodobnie te fakty czyniły ją sobie zbieżnymi; wszystkie drogi prowadziły je ku sobie, a sama Loretta uwielbiała jej towarzystwo. Pomimo lat tworzących skromną przepaść między nimi – była jedną z osób, w których kompanii czuła się swobodnie; wiedziała, iż może być otwarta.

Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#7
11.05.2023, 20:54  ✶  

Spokój. Krok. Cisza. Krok. I tak dalej. Kroczyły razem, obok siebie, Vespera wyciszała umysł i starała się nie myśleć o tym, co zastanie, gdy wróci do domu. Jaki jad się na nią wyleje, gdy przekroczy próg sypialni. Na razie chciała uciec. Nie była uczona tchórzostwa, ale nie była też nauczona jak sobie radzić z obrzydliwymi mężczyznami, z którymi była związana węzłem małżeńskim. Miała nadzieję, że ten mężczyzn był jej ostatnim mężem i już nigdy nie zostanie zmuszona do poślubienia kogoś innego. Miała nadzieję, że zapije się na śmierć lub zginie w jakimś rynsztoku. Czasami myślała o tym, aby go zabić, ale obawiała się, że będzie to zbyt podejrzane, aby móc to zrobić.

— Oh, ognista to jest coś co w ostatnim czasie często chodzi mi po głowie. – westchnęła ciężko. – Wiele się dzieje, Loretto. Jak w życiu każdego z nas. – odparła cicho i zatrzymała się przy jednym z obrazów. Chyba mogła go nazwać jednym z ulubionych. Przekrzywiła lekko głowę, a potem spojrzała na swoją towarzyszkę. Były do siebie podobne w niektórych momentach i sytuacjach. Ktoś obcy w tym momencie mógł je nawet uznać za siostry lub kuzynki. Długo milczała, ale w sumie nie czuła się niekomfortowo. Musiała sobie w głowie ułożyć myśli i zdecydować, czy chce się z nią dzielić swoimi przemyśleniami.

— Chętnie bym z kimś porozmawiała, ale raczej nie w tym miejscu. – odparła z delikatnym uśmiechem.

Czy była gotowa się zwierzyć? Nie była pewna, ale była gotowa się napić i zrobić coś bardziej szalonego niż przechadzka po galerii sztuki.

Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#8
21.06.2023, 15:16  ✶  

Pewne kroki, rozbijające się echem po przestrzeni wyściełanej jedynie obrazami maści wszelkiej, kierowały ich wzdłuż jednej ze ścian; widniejące nań dzieła sztuki, skłaniały odbiorcę ku emocjom skrajnym i buńczucznym – łowiły akwen strachu, jak i niejasnej fascynacji. Uwielbiała oddziaływać westchnięciami na adresatów obrazów, prawdopodobnie dlatego zaklinała w nich ukryte, niezawoalowane uczucia, które mimowolnie wywoływały. Uśmiech niepewnie zatańczył na jej ustach, unosząc kąciki barwionych karminem warg ku górze, gdy zatrzymały się przy jednym z tych, z których była szczególnie dumna. Przedstawiał rozszarpaną elegię człowieczą, rozrywające się na wpół ciała, łączące się jedynie cienkimi nitkami Mojr. Budził fascynację, lęk, emocje atawistyczne w swojej krasie. Kątem oka spojrzała na swoją towarzyszkę, aby już po chwili zanurzyć się w ocean jej słów.

– Zatem nie traćmy czasu na kolejne banalne spotkania – na następne zapraszam cię do mojego atelier, ugoszczę cię ognistą i świeżymi plotkami błąkającymi się po śmietance towarzyskiej – rzekła, ujmując tę ponownie pod ramię.

Znajdywały się o wiele za blisko; mogła czuć ciężki, piżmowy zapach jej perfum, moszczący się gdzieś w zgięciu łabędziej szyi – nie przeszkadzało jej to jednak w żadnej mierze, gdy zamykała smukłe palce na jej odzieniu.

Ich podobieństwo skupiało się na drobnych gestach, zbliżonej fizjonomii i takowych reakcjach na poszczególne epopeje życiowe. Rozumiały się na poziomie, na którym rozumieć mogłyby się bliskie sobie kobiety, wirujące pośród kuluarów, niewyzbyte z kurtuazji salonowej, a jednak o brutalnym wnętrzu, przeklętym i zaklętym jednocześnie.

– Czyżbyś planowała morderstwo? – spytała konspiracyjnym szeptem, brak powagi tańczył jednak na jej wargach bezmyślnie. – Jestem absolutnie gotowa pomóc – dodała jeszcze, wybuchając perlistym śmiechem.

Istotnie, duszny klimat galerii sztuki nie sprzyjał zwierzeniom i podszytym tajemnicą szeptom. Uniosła więc nieznacznie brwi; tak, jakby odczytała z jej oblicza to, co pozostawało niepowiedziane.

– Chodźmy zatem – rzekła, odkładając na wirującą tacę kieliszek po czerwonym winie. – I opowiesz mi wszystko.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Loretta Lestrange (1200), Vespera Rookwood (1385)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa