Pamiętała o tym, że Prewett miał także uszkodzoną nogę. Teraz, kiedy rany na głowie i nodze już nie krwawiły, Florence przesunęła się tam i ostrożnie zabrała się do lustrowania obrażeń. Nie zdążyła jednak wiele zrobić, bo do pomieszczenia wkroczyła Rhynda: niska, korpulentna uzdrowicielka koło czterdziestki, o burzy jasnych loków.
– Florence? – zdziwiła się na widok koleżanki z innego piętra.
– Mój kuzyn – poinformowała Bulstrode spokojnie, odsuwając się jednak od razu, bo sama byłaby bardzo zła, gdyby ktoś wkraczał jej w kompetencje, w momencie, w którym już sama pojawiła się na miejscu. Wkroczenie drugiej magomedyczki sprawiło więc, że bez protestów oddała pałeczkę. – Rana na głowie, brak obrażeń wewnętrznych, krwotok z ręki, uszkodzona noga. Zaordynowałam eliksir wiggenowy, oczyściłam obie rany.
– Dzięki. No młody człowiek, ale żeś się urządził… – westchnęła Rhynda, pochylając się nad nogą Laurenta. Zaczęła mruczeć zaklęcia, stuknęła różdżką w jego kostkę. Przez ułamek sekundy znów poczuł ból, ale zaraz ten przeminął. Rhynda cmokając czyniła dalej jakieś cuda, starając się jak najszybciej doprowadzić nogę z powrotem do pełnej sprawności. Laurent, dzięki eliksirowi przeciwbólowemu nie odczuwał już bólu, a po chwili uzdrowicielka podała mu także ten mający uzupełnić krew.
– Obawiam się, że będziesz musiał tutaj zostać dzień albo dwa – powiedziała Florence, spoglądając na chłopaka. Zmusiła się do uśmiechu, chociaż daleko było jej od wesołości. Wiedziała, że Prewettowi nie grozi już niebezpieczeństwo, ale z jakichś powodów tu trafił. Spotkało go coś bardzo złego. Został zaatakowany. I w takich chwilach ujawniało się to, że Florence miała nie tylko siebie za lepszą – ale chociaż nigdy nie dyskryminowała pacjentów, a do czarodziejów półkrwi odnosiła się z takim samym jak do czystej krwi… to jednak była dumna ze swojej rodziny i świadoma jej uprzywilejowanej pozycji. Bo chodząca Florence po głowie myśl brzmiała: jak ktoś śmiał podnieść rękę na Prewetta? – Zaraz przewieziemy cię na salę. Czy jesteś w stanie powiedzieć, co cię spotkało?