• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16
[1962, Hogwart] Ciągnie wilka (i mysz) do lasu

[1962, Hogwart] Ciągnie wilka (i mysz) do lasu
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
20.10.2022, 16:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.10.2022, 09:44 przez Brenna Longbottom.)  
Hogwart, 1962

Brenna była osobą, która zasadniczo przestrzegała prawa. Na tyle, że po Hogwarcie dopełniła obowiązków związanych z rejestracją animagiczną, choćby po to, by móc wykorzystywać tę umiejętność podczas akcji Brygady.
W Hogwarcie była jednak także po prostu uczennicą, czasem narwaną, czasem postrzeloną i czasem niezbyt mądrą. Jak wtedy, kiedy odkryła, że nie może towarzyszyć swemu bratu podczas pełni w ludzkiej postaci, ale mogłaby to robić w zwierzęcej. Zignorowała podpowiedzi rozumu, że nie powinna się w to bawić, za to przyjęła do wiadomości już te podszepty, że jeżeli zdradzi się komuś ze swoimi planami, to ten ktoś bardzo szybko spróbuje jej wybić to z głowy. Powiedzą, że jest za młoda. Że to zbyt niebezpieczne. Że utknie na zawsze jako pół człowiek i pół zwierzę, że…
…nie, nie było co wyliczać, zwłaszcza, że Brenna te nauki zignorowała, zrobiła wszystko, aby stać się najlepszą studentką transmutacji na roku, a potem kilkakrotnie podejmowała próby trzymania w ustach liścia madragory (nie była pewna, czy trudniej było to ukrywać w wakacje przed rodzicami, czy w szkole przed nauczycielami) i ważenia odpowiednich eliksirów (nawet jeżeli tego nie cierpiała). I po wielu próbach się jej to udało.
Teraz zaś miała zamiar spróbować znowu. Ponoć wilka ciągnie do lasu, a jej wewnętrzne ja, jakże ironicznie, okazało się wilkiem właśnie. Dlatego w pewien wieczór, zamiast skierować się do szkoły, jak większość uczniów przegnana tam nadciągającym chłodem i ciemnymi chmurami, odłączyła się od nich niby to idąc w stronę chatki gajowego. Zamiast tam zawędrowała jednak dalej: pomiędzy pierwsze drzewa Zakazanego Lasu. Nie miała zamiaru zbytnio się oddalać, ale jeżeli chciała trenować przemianę, to było najlepsze miejsce – a w taki dzień nawet najwięksi rozrabiacy nie powinny chcieć się wymykać. Z kolei ci grzeczniejsi uczniowie wrócą do Hogwartu z powodu ciszy nocnej…
Ujęła różdżkę, rozejrzała się, upewniając, że nikt jej nie widzi i…
…zaczęła się zmieniać. I nagle zamiast dziewczyny o rozczochranych włosach, w ciemnej szacie, z czerwono – złotym szalem na szyi, był tylko wilk: od biedy mogący uchodzić za wilaczaka Saarlosa, przynajmniej tak długo, jak ktoś nie znał się na zwierzętach bardzo dobrze.
Zastrzygły wilcze uszy, wrażliwsze na dźwięki. Gdzieś w oddali nawoływał ptak. Wiewiórka przeskoczyła wśród gałęzi, tak, że te trzasnęły, jakiś żołądź spadł z dębu na ziemię. Łapy o miękki poduszkach opadły na ziemię, na wilgotną, pożółkłą trawę. W nozdrza wdzierały się zapachy, całe ich bogactwo: woń leśnej ściółki, trop zwierzęcia, które przeszło tędy niedawno, ulotny zapach jakiegoś człowieka, który też stał tu całkiem niedawno…
Brenna pociągnęła nosem, raz, drugi, bo trop znikł nagle, jakby człowiek przyszedł, ale nigdy nie odszedł. Wilczy umysł nie składał faktów tak, jak ludzki, nie mogła znaleźć przyczyn takiego stanu rzeczy, wiedziała więc tylko, że coś jest nie tak i stała przez moment skonfundowana.
I wtedy zdało się jej, że dostrzegła…
…mysz?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (460)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa