• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[28/08/1972] Mówi się ''Anal Kara'' czy ''Anam Cara''? || erik & nora

[28/08/1972] Mówi się ''Anal Kara'' czy ''Anam Cara''? || erik & nora
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#11
05.07.2024, 19:10  ✶  
Może to właśnie Nora była jednym z powodów, dla których Erik w dalszym ciągu tak bardzo wierzył w ludzkie dobro, pomimo tego wszystkie co działo się w jego życiu w związku z konfliktem Zakonu ze Śmierciożercami? Kobieta wyciągała z niego to, co najlepsze, podobnie jak on wydobywał to z niej. Figg była świadoma tego, że nie żyje obecnie w najbezpieczniejszym kraju na świecie, a jednak walczyła o to, aby jej najbliższe środowisko stawało się lepsze. Każdy walczył na swój własny sposób. Każdy walczył o swój mały raj.

— Mam podobnie. Chociaż obawiam się, że po pierwszym remoncie klubokawiarni nie poprosisz mnie już o pomoc przy ostatnich poprawkach — rzucił, starając się stłumić swój uśmiech, zanim ten wbrew jego woli objął całą twarz. — Ale jak przeżyję... Zamiast tego oferuję pomoc w doborze zastawy weselnej.

Cóż, nie był zbytnio zdziwiony tym, że Nora niczego nie zauważyła. Ten drobny przełom w kwestii jego romantycznych relacji miał miejsce w tym samym czasie, gdy sparzył sobie dłonie, spotykając się podobnie z Laurencem. Parę dni dziwnego humoru, podenerwowania odbiło się nieco na jego zachowaniu, jednak starał się to maskować, jak chociażby wtedy podczas potańcówki w Dolinie Godryka.

Merlinie, czasem mam wrażenie, że te kilka tygodni to było jak parę miesięcy, pomyślał z niesmakiem. Brenna podejrzewała, że było z nim coś nie tak, ale na naciskała na to, aby otwierał się przed nią bardziej, niż miała na to ochotę. Obawiał się tego, że gdyby już na dobre się rozgadał, to nie potrafiłby przestać, a wtedy... Cholera wie, co by powiedział. Jak dużo by powiedział. Obraz statecznego, odpowiedzialnego faceta, który zawsze wie, co zrobić na pewno zostałby po czymś takim mocno zniekształcony.

— Nie martw się, to poniekąd dobrze. Taki właśnie miałem plan. — Uśmiechnął się zdawkowo. Trzymanie Anthony'ego na stosowny dystans nie było dla niego jakoś wyjątkowo łatwe i przyjemne. Czuł, że kroczył po bardzo delikatniej linii. Obawiał się, że jego zawahanie zrujnuje mu kolejną relację. — Chciałem z tym trochę poczekać. Wiesz, żeby rytuał wygasł. Żeby nie wprowadzać sama-wiesz-jakiej energii do naszej więzi z Beltane. I tak mieliśmy sporo na głowie. Ale teraz... Teraz już chyba będzie dobrze. A przynajmniej lepiej niż było.

Otworzył usta, gdy spytała o tożsamość jego ''księcia na białym koniu''. Nerwy na moment wzięły górę, podsyłając mu takie odpowiedzi jak: twój ojciec, twój brat, tylko po to, aby zobaczyć zszokowaną twarz przyjaciółki. Powstrzymał się jednak przed tym drobnym dowcipem.

— Eh, jest taki jeden Anthony — rzucił niby niedbale, nachylając się nad blatem i przyciszając głos, tak żeby tylko i wyłącznie towarzysząca mu blondynka mogła go usłyszeć. — Był ze mną przez chwilę na Lammas.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#12
06.07.2024, 07:59  ✶  

Ona po prostu chciała normalnie żyć. Uważała, że nie warto się ograniczać, bo przecież śmierć czaiła się za rogiem, bo przecież każdy mógł stracić życie, zupełnie nagle. Dlaczego mieli się bać? Powinni pokazywać śmierciożercom, że żyją normalnie jakby nic się nie stało, Voldemort musiał mieć świadomość, że nie uda mu się wystraszyć takich zwykłych ludzi, jak ona. Kto wie ile będzie trwała ta wojna, a oni przecież właśnie mieli przeżywać swoje najlepsze lata, przecież byli młodzi, teraz powinni żyć tak naprawdę, pełnią życia.

- Jakoś sobie poradzę z remontem, nie możesz mi pomagać we wszystkim. - Cóż, pokłócili się przecież już przy otwarciu klubokawiarni, bo ich gusta zdecydowanie się różniły, oczywiście ta niesnaska trwała chwilę, jednak były sytuacje, w których niestety zupełnie inaczej widzieli świat. Ten Norki był bardzo różowy, co nie musiało się podobać wszystkim. - Wspaniale, to na pewno się przyda, nie wiem, jak dźwignę przygotowanie własnego ślubu, ale będzie musiał być najwspanialszy. - Dodała jeszcze z uśmiechem. Przygotowała już kilka takich przyjęć, więc zapewne do swojego podejdzie bardzo skrupulatnie, żeby mieć pewność, że wszyscy długo nie zapomną tego wydarzenia. Taka już była, jeśli chodzi o organizację, lubiła, gdy wszystko było dopięte na ostatni guzik. Jakie to było zabawne, że minęło ledwie kilka miesięcy, a panna Figg rozmyślała o ślubie, a jeszcze nie dawno była na etapie, w którym twierdziła, że będzie wiecznie starą panną i raczej w tej dziedzinie życia nie zazna szczęścia.

Mieli podobne wrażenia, przez te kilka miesięcy naprawdę wiele się wydarzyło w ich życiach. Niby minęło kilka tygodni, ale cóż, bardzo intensywnych. Jakby nie chcieli tracić czasu. Może faktycznie to trwająca ciągle wojna tak na nich wpłynęła, żyli odważniej, jakby jutra miało nie być. Nie zastanawiali się zbyt długo nad podejmowanymi decyzjami.

- Całkiem sprytny ten twój plan. - Rzuciła jeszcze z uśmiechem, w końcu zadziałał. Erik zresztą zawsze tak miał, że jego wszystkie plany raczej wypalały, w przeciwieństwie do niej.

- Teraz na pewno już będzie dobrze, na szczęście mamy to za sobą, nawet udało nam się nie pozabijać, chociaż było różnie. - Więź spowodowała, że pojawiły się między nimi zgrzyty, nie ma się co dziwić, wszystko, co ich dotyczyło przeżywali zdecydowanie mocniej niż powinni. Na całe szczęście i to udało im się jakoś ogarnąć.

Na całe szczęście nie posilił się na te żarty, bo pewnie by się znowu odpaliła i powiedziała, że est niepoważny, czasem nie przystawało robić sobie dowcipów z tego, o czym mówili. Norka dosyć szybo się denerwowała, kiedy ktoś robił sobie z niej żarty, przynajmniej w takiej dziedzinie życia.

- Nie widziałam cię na Lammas, czy go znam? - Zaczęła szukać w swoich myślach jakiegoś znajomego Anthony'ego, na pewno znalazłoby się kilu mężczyzn o tym imieniu, których kojarzyła. Jednak towarzystwo Erika różniło się od tego jej, mieli wielu znajomych w różnych miejscach, trudno jej było więc zorientować się o kogo chodzi.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#13
06.07.2024, 15:00  ✶  
— Faktycznie, coraz więcej tych asystentów się wokół ciebie kręci. Brat Thomas, narzeczony Samuel, najlepszy przyjaciel Erik... Coraz lepiej sobie radzisz, koleżanko — zaśmiał się krótko, kręcąc powoli głową.

Gdyby ktoś spojrzał na ich dotychczasowe życie z boku, to na podstawie obserwacji z minionych miesięcy zapewne stwierdziłby, że byli kompletnymi wariatami. Chociaż spora część incydentów, w jakich brali udział, stanowiła po prostu część ich zwykłego życia, tak... Niektórzy nie żyli tak intensywnie przez większość swojego życia. Może to widmo konfliktu ze Śmierciożercami popchnęło ich ku temu, aby czerpać z życia całymi garściami?

Bądź co bądź, nie wiedzieli, kiedy wszystko może pójść w diabli. Żyli pod ciągłym znakiem zapytania, który wisiał nad ich głowami. A i tak byli w dosyć komfortowej sytuacji, skoro mieli dostęp do informacji z wnętrza Zakonu Feniksa, Ministerstwa magii czy gabinetu Dumbledore'a. Tymczasem większość ''szaraczków'' polegała w dużej mierze na własnych wnioskach i wiadomościach zaczerpniętych z pierwszych stron gazet. Tymczasem członkowie Zakonu żyli z przekleństwem wiedzy i jedną myślą: to jeszcze nie był koniec. To jeszcze nawet nie był początek.

— Niestety, na spadek będziesz musiała trochę poczekać — zażartował, zagryzając dolną wargę i wbijając spojrzenie w blat stołu. Przechylił nieco głowę w bok, jakby nagle sobie o czymś przypomniał. — Pieniądze, może jakieś nieużywane lokum po Longbottomach, moja ostatnia wola, dwa hipogryfy-miniaturki dla mojej ulubionej chrześnicy...

Uniósł czoło, rozchylając usta w szerokim uśmiechu. Ich przyjaźń była obosiecznym mieczem; wiedzieli, jak się pocieszyć, ale także, jak rozsierdzić siebie nawzajem przy użyciu zaledwie kilku słów. A co jak co, ale wzmianki o wielkich, dzikich zwierzętach, które mogłyby trafić pod opiekę małej Mabel, zawsze sprawiały, że Nora Figg robiła się nieco nerwowa.

— Emm... Właściwie to... Trochę tak? To znaczy, znasz jakiegoś Anthony'ego? — Zmarszczył czoło, nie wiedząc, czy najmłodsza Figg pochwaliła się matce, od kogo dostała upominek pod sceną. — To wyszło trochę przypadkiem. Był na scenie i dał Mabel takiego dużego balona na kiermaszu. Jakąś świnię. Dzika? Kapibarę? Nie jestem pewny.

Wbił w Norę wyczekujące spojrzenie, próbując się domyślić, czy kobieta kojarzyła Shafiqa. Nauczył się już, że nie powinien zakładać, że wie wszystko o prywatnym życiu swojej przyjaciółki. Nie był świadomy jej znajomości z Laurentem, dawnego romansu z Samuelem... Może zaraz się jeszcze dowie, że Nora maczała palce w handlu międzynarodowym regulowanym przez Ministerstwo Magii?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#14
06.07.2024, 16:39  ✶  

- Mało kto potrafi się oprzeć mojemu urokowi osobistemu. - Mrugnęła do niego porozumiewawczo, chociaż nigdy raczej nie należała do takich pewnych siebie osób. Miała szczęście, że otaczali ją tacy cudowni ludzie, którzy zawsze chcieli jej pomóc, wiedziała, że nie wszyscy mieli tak lekko jak ona. Jakoś udało jej się stworzyć to wszystko co teraz miała, na pewno nie osiągnęłaby tego bez tych życzliwych osób, które ją otaczały.

Ona nie narzekała, może nie była przyzwyczajona do tego, że tak wiele się działo, jednak najwyraźniej jej to służyło. Życie w biegu powodowało, że miała czas na wszystko. Pomagała Zakonowi, otworzyła swoją własną klubokawiarnię, która prosperowała wyjątkowo dobrze, nawiązywała nowe znajomości w Londynie jak i poza nim, nie miała pojęcia jakim cudem się w tym wszystkim odnajduje, nie było sensu się nad tym zastanawiać. Grunt, że wszystko działało jak powinno, że jakoś sobie ułożyła to życie i naprawdę była zadowolona z tego jak wyglądało.

- Nie będę chciała twojego spadku, jak tak dalej pójdzie to niedługo będę bogatsza od Longbottomów. - Rzuciła żartobliwie, chciała tylko podkreślić, że naprawdę radzi sobie finansowo, przynajmniej jak na razie. Cukiernia okazała się być strzałem w dziesiątkę, najwyraźniej w Londynie brakowało takiego beztroskiego miejsca, jak Nora. - Słucham? Żadnych hipogryfów! - Co oni wszyscy się tak uparli na te konie ze skrzydłami? Ciekawe, gdzie będą mieszkać i kto będzie o nie dbał. Wiedziała, jak to się skończy, nie dość, że będzie musiała karmić koty, to jeszcze czyścić hipogryfie gówna. Niedoczekanie!

Tak, Erik wiedział w jaki sposób ją zirytować. Potrafił bardzo szybko spowodować, że pannie Figg podnosiło się ciśnienie, czasem jednym słowem, czy komentarzem. W tym również miał wprawę, ale tak to chyba było z bratnimi duszami.

- No, znam, nie jednego pewnie. Gdy byłam w Dolinie, u babci na imprezie to poznałam jednego, takiego co kojarzę jego twarz z gazet, Shafiq? Chyba tak się nazywał. - Zmrużyła oczy, aby faktycznie przypomnieć sobie nazwisko. Dlaczego padło właśnie na niego, no bo był w Dolinie, Dolina Godryka kojarzyła się jej z Erikiem, więc dlatego sięgnęła akurat po te dane osobowe. - Razem ocaliliśmy sad Abbottów, nie wiem, czy o tym słyszałeś, na pewno słyszałeś. - Musiał słyszeć o tej katastrofie do której doszło podczas tego przyjęcia, szczególnie, że Dolina była mała, tam wszyscy wiedzieli o sobie wszystko.

- Widziałam balona, ale nie widziałam, kto jej go dał, pędziłam wtedy do stoiska, po tym jak zeszłam ze sceny. - Musiała zmienić Wendy, nie miała czasu na szczególne rozglądanie wokół.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#15
07.07.2024, 00:07  ✶  
Sarknął głośnym śmiechem na wzmiankę o uroku osobistym przyjaciółki. Cóż, nie potrafił zaprzeczyć, że kobieta faktycznie takowy posiadała. Nie było chyba osoby, która byłaby bardziej życzliwa w stosunku do ludzi, niż Nora Figg. Może właśnie dlatego otworzenie lokalu na Pokątnej okazało się w jej przypadku tak dużym sukcesem?

— Obawiam się, że z pewnych ustaleń nie będę już w stanie zrezygnować — mruknął, chociaż tak naprawdę poczuł przyjemne ciepło w serduszku, gdy Nora potwierdziła, że dobrze sobie radzi. Chociaż przez lata wierzył w jej cukierniczy geniusz, tak gotowanie dla znajomych i bliskich, a dla całego miasta, to były dwie zupełnie różne od siebie pary kaloszy. Cieszył się, że udało jej się znaleźć jakąś równowagę w tym wszystkim. — Wiesz, twoja córka bardzo lubi dzikie zwierzęta. To nie moja wina, że szybko to wyłapałem i chcę jej pomóc rozwijać tę pasję...

Ta kobieta nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać, pomyślał zszokowany, wlepiając skonfundowane spojrzenie w sam środek czoła Nory. Myślał, że się przesłyszał, jednak instynkt podpowiadał mu, że wcale sobie niczego nie wymyślił - z jej ust naprawdę padło nazwisko Shafiq. Nie potrafił tego wytłumaczyć. Wprawdzie czarodzieje byli stosunkowo małą społecznością, porównując ich stricte do mugoli żyjących na Wyspach, ale czy naprawdę było ich tak mało, że ścieżki konkretnych jednostek co chwilę się przecinały. Erik wypuścił powoli przez usta wstrzymywane powietrze, po czym odchylił się na siedzeniu. Chyba nadszedł czas zaakceptować, że pewnych ''krzyżówek'' po prostu nie dało się uniknąć.

— Ekhm… No to... Dobrze, że już się poznaliście. Szkoda, że w takich okolicznościach, ale naprawdę się cieszę. Zdążyliście już o mnie poplotkować? — skomentował, uśmiechając się kwaśno. Dalej nie dowierzał, że Nora uprzedziła go nawet w przedstawieniu jej swojego partnera. Z drugiej strony... Było to tym bardziej ironiczne, że Samuel przez kilka tygodni pracował w Warowni w pocie czoła, a Figg nie miała o tym bladego pojęcia. Czyżby w ten sposób wszechświat próbował utrzymać równowagę? — Myślałem, że chociaż tym uda mi się trochę cię zaskoczyć. Trochę za bardzo wyrobiłaś się z tym przebywaniem w towarzystwie, wiesz?

Wywrócił teatralnie oczami. Zdecydowanie powinien porozmawiać o tym z Anthonym w wolnej chwili. Może wówczas okaże się, że on też skądś zna Norę lub jej rodzinę? Może zamawiał jakieś wypieki z klubokawiarni do Ministerstwa Magii? Ona naprawdę niedługo będzie zaopatrywać cały rząd, zorientował się Erik, wykrzywiając usta w pełnym aprobaty uśmiechu. Cóż, biznes zdecydowanie rozkwitał i to w zawrotnym tempie. Przecież lokal otworzył się niecałe pół roku wcześniej!


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#16
07.07.2024, 00:37  ✶  

Norka ostatnio zrobiła się bardzo pewna siebie. Zauważyła, że jej podejście do życia faktycznie przynosi efekty, miała spore grono przyjaciół, wszystko jej się układało, naprawdę chyba nigdy nie czuła się tak dobrze w swojej skórze. Może z tego wynikała ta jej nie do końca przemyślana odpowiedź, a z drugiej strony, czy faktycznie nie mówiła prawdy?

- Obawiam się, że może to przynieść waśni między nami. - Dodała uśmiechając się przy tym od ucha do ucha. Wiedziała, że Erik chce dobrze, no ale ktoś musiał stawiać granice, ktoś musiał być odpowiedzialny dorosłym, niestety padło na nią - matkę. Zawsze była najgorsza. Ktoś musiał zajmować to zaszczytne miejsce. - Cóż, ma to po ojcu. - Rzuciła jeszcze na komentarz o dzikich zwierzętach i tym, że Mabel się nimi interesowała. Wydawało jej się, że jakimś cudem zyskała to po Samuelu, mimo, że nie wychowywała się w jego obecności. Chyba nigdy nie wspominała Erikowi nic na temat ojca swojej córki, ale skoro już byli ze sobą tacy szczerzy to był to odpowiedni moment? Kto, jeśli nie on ją zrozumie.

Norka wbrew pozorom nie była głupia. Pamiętała o tym, że padły jakieś plotki na temat jej i Erika, pamiętała, że ktoś taki jak Anthony Shafiq przyszedł ją zagadywać bez zupełnej przyczyny. Tacy jak on nie interesują się osobami nic nie znaczącymi jak ona, chyba że mają wobec tego jakieś intencje. Mogła wydawać się głupia, ale wcale taka nie była. Dlatego to jego nazwisko padło jako pierwsze. Teraz połączyła kropki i wszystko wydawało się nabierać sensu. Szach mat.

- Nie, nie zdążyliśmy, ale trochę mi to rozjaśniło wszystko. - Dodała z uśmiechem. Tak naprawdę to nawet nie zdążyła zbytnio porozmawiać z Anthonym, po tych wydarzeniach w Dolinie zdążył tylko u niej zamówić świeczkę, no i te słodkości dla brygady. Wszystko zaczęło nabierać sensu, musiało w tym chodzić o Erika, przynajmniej w niewielkim stopniu.

- Musiałam się wyrobić, nie tak łatwo być kimś jak ja na salonach. - Dodała jeszcze. Norka uczyła się całkiem szybko, potrafiła odnaleźć w tych wszystkich towarzyskich sytuacjach, chociaż nie miała zbyt dużego doświadczenia, ale była uważna i naprawdę szybko łapała co się dzieje.

Na pewno tak będzie, Nora sama zaczęła wierzyć w to, że dzięki wybitnym słodkościom jest w stanie osiągnąć wiele, miała przed sobą do zdobycia cały świat i wiedziała, że prędzej, czy później uda jej się zrealizować swoje wszystkie marzenia.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#17
08.07.2024, 16:56  ✶  
— Przestaniesz mi to wypominać, jak po skończeniu Hogwartu Mabel zacznie startować w podniebnych wyścigach z ujeżdżenia hipogryfów — rzucił, wywracając teatralnie oczami. — Przyniesie do domu kilka nagród, ty je zamkniesz w gablocie w klubokawiarni i będziesz chwaliła się klientom jaką to tym masz zdolną córeczkę. Może nawet wspomnisz o tym, kto był katalizatorem jej wielkiej pasji.

Oczywiście, tylko teoretyzował. Nie chciał układać chrześnicy życia, gdy ta na dobrą sprawę jeszcze nie przekroczyła nawet progu Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Uważał jednak, że skoro mieli ku temu środki i możliwości, to dobrze było pokazać dziewczynce, czym mogłaby się zająć w przyszłości, gdyby tylko zaczęła w sobie pielęgnować takie, a nie inne pasje. Mimo to, ostateczny wybór będzie należał do niej. Lub Nory, jeśli dana koncepcja wybitnie nie przypadnie jej do gustu.

— Rzadko o nim mówisz...

Ni to stwierdzenie, ni to pytanie, pomyślał przelotnie Longbottom, unosząc ciemne, gęste brwi. Pomimo upływu lat osoba ojca Mabel dalej stanowiła dla najbliższych Nory sporą niewiadomą. Chociaż zdarzały się sytuacje, gdy panna Figg zaczynała uchylać rąbka tajemnicy, tak rzadko kiedy wdawała się w szczegóły, trzymając karty przy sobie.

Nie potrafił winić jej za to, że nie obnosiła się zbytnio z tą informacją. Przez długi czas nie miała szczęścia w miłości, a wyciąganie kwestii dawnego partnera na pewno nie było łatwe. Chociażby przez to, że mała Mabel na pewno bardzo chciałaby go poznać - jaki by on nie by. To był kolejny plus tego, że Nora zeszła się z Samuelem; może Mabel będzie miała dzięki temu w życiu kolejny dobry wzorzec. Jeden z wielu, biorąc pod uwagę, że miała super chrzestnego i wuja od strony matki. I te wszystkie ciotki...

— Przerażające, że jeszcze niedawno sami nie wiedzieliśmy, co zrobić ze swoim życiem, a teraz nagle kawałki puzzli zaczynają same wpasowywać się w odpowiednie miejsca, co? — zagadnął, kręcąc powoli głową.

Gdyby ktoś mu powiedział na początku stycznia, że wyląduje na takiej karuzeli, to z miejsca stałby się sceptykiem. Owszem, dołączył do Zakonu Feniksa już kawałek czasu temu, więc miał świadomość, że organizacja mogła mu nieco namieszać w życiu w połączeniu z pracą zawodową, ale... Chyba nawet on nie byłby w stanie przewidzieć wydarzeń na Beltane, czy tego, że nieoczekiwanie w jego życiu ponownie zagnieździ się Anthony Shafiq.

— Świetnie sobie radzisz — stwierdził, uśmiechając się przewrotnie pod nosem. — Miesiąc lub dwa, a ludzie na dobre zapomną o incydencie bobrowym w twoim wykonaniu. No... Może z wyjątkiem Perseusza Blacka. Na nim to wywarło ogromne wrażenie.

Jak dotąd starał się trzymać informację na temat pierworodnego syna Blacka w tajemnicy. Liczył, że być może dojdzie do spotkania między tą dwójkę i pracownik Lecznicy Dusz pochwali się tym, że zamierzał nazwać syna akurat po bobrze. Och, ile by dał, żeby zobaczyć wówczas minę Nory. Nie, żeby lubił patrzeć, jak cierpi i robi się zawstydzona, jednak musiał przyznać, że był to nieco... komediowy twist, biorąc pod uwagę incydent z balu w Dolinie Godryka.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#18
08.07.2024, 21:44  ✶  

- Wtedy będę ci to wypominać jeszcze bardziej, przez ciebie będę się o nią ciągle martwić. - Mogłaby oczywiście wygrywać podniebne zawody w lotach na hipogryfach, jednak Nora była matką, a wiadomo, jak to matki mają w zwyczaju, zawsze martwią się o swoje dzieci, bez względu na to ile doświadczenia by nie miały w danej dziedzinie. Loty na hipogryfach były bardzo niebezpiecznym sportem i zdecydowanie wolałaby, aby Mabel znalazła sobie jakieś inne zajęcie. Oczywiście, jeśli faktycznie okaże się to jej pasją, to będzie ją w tym wspierać, co wcale nie zmieniało faktu, że na pewno bałaby się o nią okropnie. Takie to już życie matki.

- Może zbyt rzadko. - Rzuciła jeszcze, jednak nie zamierzała teraz poruszać tego tematu. Odpuściła go sobie, będzie musiała wrócić do tego prędzej, czy później, jednak teraz chciała się cieszyć tym wszystkim, co działo się w jej życiu, na troski i kolejne problemy jeszcze przyjdzie czas. Nie miała bowiem pojęcia, jak zareaguje Sam na informację, którą przed nim ukrywała przez tyle lat.

- Czy ja wiem, czy takie przerażające, chyba właśnie powinno tak być. - Los zdecydowanie im sprzyjał, jeszcze niedawno byli dosyć mocno zagubieni, a teraz wszystko samo zaczęło się układać. Jak widać czasem potrzeba trochę cierpliwości i szczęścia, aby życie nabrało kolorów. Zabawne, że spotkało ich to równocześnie, najwyraźniej zasłużyli na to swoimi dobrymi uczynkami.

Nie narzekała na nudę, zdecydowanie. Ten rok przyniósł jej wiele zmian, okazywało się jednak, że wszystkie prowadziły ją do spełnienia, a to było całkiem niespodziewane. Nie miała na co narzekać, przynajmniej jak na razie. Nigdy w życiu nie wymarzyłaby sobie nawet tego wszystkiego, co ją spotkało.

- Myślałam, że już wszyscy o tym zapomnieli. - Erik nieco ją zdziwił swoimi słowami. Miała wrażenie, że ta sytuacja z bobrem, laską wydarzyła się bardzo dawno temu, chociaż minęło dopiero kilka miesięcy. W jej życiu jednak działo się tak wiele, że czuła jakby minęły lata. Może faktycznie miał rację, może inni, ci którzy wiedli spokojniejszy żywot nadal pamiętali o tym, co zdarzyło się na balu. W końcu nie wszyscy mieli takie bogate życia, jak oni. Nieco ją to zmartwiło, jednak nie zamierzała za bardzo się tym przejmować, miała zbyt dobry humor.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#19
10.07.2024, 00:13  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.09.2024, 17:59 przez Erik Longbottom.)  
— Albo na stare lata pójdziesz w jej ślady — odbił piłeczkę, starając się nie szukać problemów na zapas. Przecież nie namawiał od razu chrześnicy na to, aby poszła w hodowanie smoków w światowej klasy rezerwatach. — Niektóre rodziny uprawiają wspinaczkę górską, inne jadą na wybrzeże nurkować z rurką, a wy będziecie... Latać na hipogryfach. Nie będziecie odbiegać zbytnio od schematu.

Przynajmniej nie przyprowadzasz dzieci do kasyn dla dorosłych, pomyślał przelotnie, pozostawiając jednak ten komentarz dla siebie. Chociaż Erik nie bywał zbyt często w najbardziej popularnych jaskiniach hazardu, tak czasem zdarzało mu się przyjąć zaproszenie z grzeczności. A widok nieletnich arystokratów zbliżających się do ukończenia Hogwartu, którym pozwolono ''zaszaleć'' przed ostatnim rokiem nauki nie był w gruncie rzeczy taki rzadki. Nie znaczyło to jednak, że trzeba było to propagować.

— Cóż, wszystko w swoim czasie. Jak kiedyś się na zbierzesz, to wiesz, że zawsze jestem w pobliżu. — Szybki transport czarodziejów to była jednak spora przewaga w tego typu sytuacjach. Szybki list, wiadomość przesłana kominkiem, a mógł być na każde zawołanie kobiety. — Na razie i tak mamy pełno aktualnych tematów do rozmowy.

Uśmiechnął się zdawkowo. Nareszcie czuł się, że było między nimi jak dawniej. Raz na zawsze skończyli z mistyczną więzią, która ich ze sobą złączyła i mogli wrócić do dawnej rutyny. Lepszej codzienności. Co jak co, ale nie przeżyłby, gdyby z winy rytuału na Beltane ich relacja nagle by się posypała. To byłoby przekleństwo większe od tych, jakimi ciskali w nich Śmierciożercy podczas dotychczasowych starć.

Chociaż po części działał w Zakonie dla dobra ogółu, tak był tam przede wszystkim dla swoich bliskich. Dla Brenny. Dla Morfeusza. Dla wuja Clemensa. Dla Nory i Mabel. A teraz nawet i dla Anthony'ego. Coś mu podpowiadało, że gdyby na końcu tej drogi pozostał sam, to... To wszystko nie byłoby warte tych wszystkich cierpień i strat. Musieli wytrwać w tym razem, aby ''lepsze jutro'' nie okazało się tylko krótką chwilą triumfu, która dobiegnie końca, gdy tylko człowiek odwróci się za siebie i zobaczy, na jak wielu grobach przyjdzie mu zapalić świeczkę. Pokręcił gwałtownie głową, odcinając się od tych czarnych myśli.

— Obawiam się, że nie — przyznał cicho, wykrzywiając usta w przepraszającym uśmiechu. — Ale jeśli chcesz wiedzieć, jakie to miało konsekwencje, to... Pan Black miał w planach nazwać swojego pierworodnego na część zwierzątka, w które się ekhm przemieniłaś. W sumie, to wskazuje na to, że nie ma żadnego żalu o to, co się stało!

Zabębnił palcami o blat stołu, po czym zerknął raz jeszcze do karty drinków.

— A więc... Opijamy nasz powrót do normalności sokiem pomarańczowym, czy dasz się skusić na kolejkę czegoś nieco mocniejszego, moja bratnia duszyczko? — spytał, wbijając w Norę wyczekujące spojrzenie. Zamierzał zdać się w stu procentach na nią.

Koniec końców para zdecydowała się na mniej alkoholowy napitek, argumentując to tym, że oboje mieli później ważne sprawy do załatwienia, a wczesna pora ich spotkania zdecydowanie nie zachęcała do tego, aby nadmiernie się upijać w pierwszym z brzegu barze na Horyzontalnej. W jakich humorach opuścili lokal? Cóż, Erik zdecydowanie czuł się po tej rozmowie dużo lepiej. Z początku targały nim wątpliwości, czy rytuał nie napsuje ich relacji, jednak wszystko wskazywało na to, że na dobrą sprawę powrót do dawnej rutyny pozwolił im na nowo cieszyć się swoim towarzystwem. Teraz pozostawało już tylko modlić się, aby nadchodzące miesiące nie uraczył ich podobnym ''przekleństwem'', jak to pod wpływem, którego wylądowali podczas Beltane. Pod koniec swej wizyty w barze Longbottom zahaczył jeszcze o pobliską fontanną, wrzucając do niej pojedynczą monetę, chociaż miał nikłą nadzieję na to, że się spełni. Miał bowiem ochotę na takie jedno ciasto, które jadł z Anthonym podczas delegacji w Kairze przed paroma laty... Ciekawe, czy da się je dostać gdzieś w Londynie? I czy dane by mu było zjeść je z tą samą osobą co poprzednio?

Koniec sesji


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (4634), Nora Figg (4250)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa