• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[16.07.72, przed południem] Tkanie sieci

[16.07.72, przed południem] Tkanie sieci
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
22.08.2024, 08:57  ✶  
– Nie sądzę, żeby kapłanki kowenu same to wiedziały. Kapłani nie wbiegają sobie do Limbo i nie potrafią go zobaczyć. A gdyby Morpheus coś wiedział, to byśmy coś z niego wyciągnęli – stwierdziła, obdarzając go uśmiechem.
Po prawdzie sama… doskonale rozumiała Departament Tajemnic. Gdyby ona obstawiała tamtego dnia teren, też nie wpuściłaby tam Laurenta, Geraldine ani nikogo innego spoza Ministerstwa. Nic nie wiązało Prewetta ani Yaxley, mogliby o swoich historiach opowiedzieć krewnym, przyjaciołom, prasie, połowie świata. Nie wpuszczasz przypadkowych osób do miejsca, w którym drzewo z Limbo przebiło się do świata żywych, zresztą co łowczyni potworów i specjalista od magicznych zwierząt mógłby tam odkryć, czego nie odnaleźli Niewymowni?
Sama chętnie dowiedziałaby, co działo się na polanie, ale doskonale rozumiała, że ci, którzy ją badają, nie podzielą się tymi informacjami z przypadkową pracownicą z Brygady. Ona też mogłaby wypełnić tę kamienicę rzeczami, o których wiedziała, o których chętnie dowiedziałoby się Ministerstwo Magii, a o których nie mówiła. Nawet Erik przecież pewne rzeczy ukrywał przed innymi, chociaż zwykle Brenna miała wrażenie, że jej brat jest nieco zbyt otwarty.
– Mówiąc szczerze, nie wiem, co tam się stało. Moody wiedziała, że mogą być kłopoty, a jednak nie skierowała na miejsce więcej ludzi. Może Ministra na to nie pozwoliła albo naprawdę… działo się wtedy coś o czym nie wiemy? – Twarz ściągnęła się jej na moment, ale zaraz Brenna rozluźniła mięśnie, odwracając się znów do brata. Nie podobały się jej opcje: bo Ministerstwo Mogło przed nimi ukrywać informacje, ale Harper nie powinna, a i istniała szansa, że… że kobieta gdy zaginął Greyback po prostu nie myślała o takich rzeczach.
Niestabilne ogniwo Zakonu i Ministerstwa?
– Knieję obstawia Brygada, braciszku, a Departament Tajemnic robi swoje czary mary na Polanie Ogni. Niewymowni to w większości naukowcy. Zastanów się, na kogo postawiłbyś w pojedynku z naszej rodziny i w jakiej kolejności? Jak daleko znalazłby się w tym rankingu Morpheus? Jest geniuszem, ale nie wojownikiem.
Jasne, mógł walczyć. Byłby w tym lepszy niż przeciętny czarodziej, w to Brenna nie wątpiła. Ale nie uważała, aby wymaganie stawiania na pierwszej linii od kogoś, kto zajmował się teorią, doprowadziłoby do czegoś poza większymi stratami.
– Na razie mają naprawić dach, zerknąć na rury, wymienić okna w mieszkaniach na piętrze i zająć się piecem w piwnicy. Jeśli to piętro będzie się nadawało do użytku, parter i wyższe można przygotować z czasem – zgodziła się, choć do tej pory myślała raczej o braku czasu. – Może uda mi się znaleźć renowatora… który mógłby wejść do sieci – dodała jeszcze z westchnieniem. Magią szło by to znacznie szybciej, i Brenna z pewnym namysłem spoglądała na Pandorę. Doskonale wiedziała, że potrzebują nie tylko czarodziei do bojówki, ale też pamiętała, co mówił Dumbledore: musieli być ostrożniejsi i sprawdzać otoczenie czarodzieja, nie tylko jego samego. Przypadek Greybacka nie mógł się powtórzyć.
– To co? Lecimy po te drożdżówki przed dyżurem?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#12
22.08.2024, 23:19  ✶  
— Z tego co pamiętam, Bones twierdził, że Ministerstwo próbuje zabezpieczyć większą liczbę lokalizacji, w tym Londyn. — Wzruszył sztywno ramionami. — Możemy tylko gdybać, jaki był ich cel. Może Śmierciożercom udało się podsunąć im jakąś fałszywą informację?

Wątpił, aby poza atakiem na Dolinę Godryka czarnoksiężnicy Voldemorta przeprowadzili inne działania zbrojne. Usłyszeliby o tym. Dotarłyby do nich jakieś plotki o tym, że doszło do jakiegoś ataku, zbiorowego porwania lub wyczarowania na nocnym niebie Mrocznego Znaku górującego ponad budynkami jakiejś zapomnianej przez Merlina mieściny. Jedno było jednak pewne - plany ich przełożonych nie pokryły się koniec końców z rzeczywistością. Podczas gdy część doświadczonych członków Brygady odbywała spokojną służbę w centrum magicznej dzielnicy, oni odpierali atak na Polanę Ognisk. A wsparcie przybyło kilka godzin za późno.

— Nie brzmisz, jakbyś miała jakąś wielką wiarę w jego umiejętności — rzucił z nutką dezaprobaty w głosie. — Zawsze moglibyśmy go uzbroić w jakiś rapier albo szablę. Nawet jeśli z różdżką radzi sobie nieco gorzej, to z mieczem nie powinien mieć najmniejszych problemów.

Nawet jeśli trzon Departamentu Tajemnic stanowili naukowcy, tak wydawało mu się, że w trzewiach sekretnych biur musiało kryć się coś więcej. Może jakieś artefakty mogące pomóc pracownikom na wypadek niespodziewanego ataku? Co więcej, wiedza też mogła być sporą przewagą. Zapomniane inkantacje, zaklęcia i rytuały mogące przechylić szalę zwycięstwa na ich stronę. Tam nie mogło chodzić tylko o badania... Prawda?

— Tak, od tych rozmów o remoncie zrobiłem się głodny — stwierdził, posłusznie podążając za siostrą za drzwi ''apartamentu''.

Aż nader dobrze pamiętał, ile zajęło mu znalezienie odpowiedniego kandydata na odnowienie Warowni. Gdyby nie to, że Sam akurat urzędował w Dolinie Godryka, to pewnie po dziś dzień płot byłby nieodnowiony, a fasada budynków na działce dalej byłaby w opłakanym stanie. Może powinniśmy rozpytać Nory?, pomyślał mimowolnie, gdy schodzili po schodach z powrotem na parter.

W końcu dostosowanie klubokawiarni do obecnego stanu musiało wymagać jakichś konsultacji, nawet jeśli magia sporo ułatwiała. Kto wie, może kobieta mogła ich skierować do odpowiedniej - zaufanej - osoby? Eh, te i parę innych rzeczy będą musieli poruszyć przy ciastku i popołudniowej herbacie. Bo przecież samymi drożdżówkami na pewno się tam nie najedzą!

Koniec sesji


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2869), Erik Longbottom (2906)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa