Gdyby zmartwieniem był tylko kieszonkowiec…
Oczywiście, gdyby Jaspera nie było teraz na Pokątnej i doszłoby do tej próby kradzieży, ludzie z całą pewnością zareagowaliby tak samo i ktoś z pewnością zatrzymałby złodzieja, by dziewczyna odzyskała swoją ukochaną własność. Jessie, niestety, często widział zdarzenia w ciemniejszych barwach, gdy dostrzegał wiszące nad kimś niebezpieczeństwo. Podwójne standardy? Nie określiłby tego w ten sposób i z pewnością nie miał na myśli, że Dora nie poradziłaby sobie sama. Czy i ona nie martwiła się o swoich przyjaciół, którzy ściągnęli na siebie bardzo złą uwagę?
Spojrzał zaciekawiony na odsłonięte tomiszcza i na chwilę jeszcze zerknął na Dorę. O ile Astronomia w Hogwarcie była ciekawym przedmiotem, tak Starożytne Runy były daleko poza zakresem jego zainteresowań - ze zdumieniem zawsze patrzył na siostrę, gdy ta niemal wchłaniała wiedzę z tej dziedziny z książek. Przedmiot ten zawsze wydawał mu się w Hogwarcie nudny, a może po prostu nie był wykładany w sposób, który do niego docierał?
-Brzmi naprawdę interesująco - powiedział, przyglądając się tomiszczom. -Hm… Brzmi sensownie, że znajdują się w takich miejscach, ale nadal jest to całkiem ciekawe. Jak tak o tym mówisz, to trochę zaczynam żałować, że nie przymusiłem się do Run w Hogwarcie, bo to pisanie zaszyfrowanych liścików brzmi jak coś, co warto umieć. - powiedział z uśmiechem, nie tylko dlatego, że faktycznie była to ciekawa umiejętność.