14.12.2025, 12:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2025, 19:41 przez Jessie Kelly.)
Jessie wymienił prawie samych mężczyzn, ale trzech z nich to byli jego wujowie, co było bezpieczną opcją, gdyby Hannibal, nawet dla większego rozluźnienia atmosfery, postanowił się z nim podroczyć, gdyby z ust Kelly'ego padło imię którejś z ich koleżanek. Tym bardziej że Hannibal z całą pewnością wiedział, że ktoś wywoływał u Jaspera motyle w brzuchu, więc lepiej było nie podpowiadać mu, kim była ta osoba.
-Domyślam się - odpowiedział, bo niczym dziwnym było, żeby fani wyobrażali sobie swojego idola w różnych stanach.
Szczególnie tych, które nie nadawały się do pokazywania na ulicy.
Wyszli z mieszkania, Hannibal wypuścił swojego kruka, a Jessie podszedł do motoru, z zaciekawieniem i błyskiem w oczach oglądając go z każdej strony.
-Ładny. Co z nim robiłeś? - znając Hannibala, motor musiał być podrasowany, a nie wszystkie ulepszenia były widoczne na pierwszy rzut oka. -Nie przypominam sobie, żebym miał kiedykolwiek okazję. Możemy chyba powiedzieć, że będziesz moim pierwszym razem.
Do Brighton mieli niemały kawałek do pokonania, więc z ulgą przyjął informację o czarach, nałożonych na kaski. W końcu mało kto dałby radę wytrzymać tyle bez rozmowy.
-Nie, nie lata - odpowiedział, machając jeszcze głową, żeby sprawdzić, czy kask faktycznie był dobrego dla niego rozmiaru.
Kask nie latał, nie cisnął go, więc było dobrze i mogli wsiąść na motor. Siedząc za Hannibalem, Jessie uśmiechnął się sam do siebie i przewrócił oczami, domyślając się już, dlaczego Hannibal wybrał akurat ten model. Jako pasażer, trzeba było się czegoś trzymać, jeżeli nie chciało się zlecieć z motoru, a nie było to coś, czego chcieli, szczególnie w trasie. Złapać należało się albo krawędzi siodełka, albo samego Hannibala. Jessie wybrał pierwszą opcję - dla wygody Hannibala, oczywiście.
Wreszcie ruszyli.
-Domyślam się - odpowiedział, bo niczym dziwnym było, żeby fani wyobrażali sobie swojego idola w różnych stanach.
Szczególnie tych, które nie nadawały się do pokazywania na ulicy.
Wyszli z mieszkania, Hannibal wypuścił swojego kruka, a Jessie podszedł do motoru, z zaciekawieniem i błyskiem w oczach oglądając go z każdej strony.
-Ładny. Co z nim robiłeś? - znając Hannibala, motor musiał być podrasowany, a nie wszystkie ulepszenia były widoczne na pierwszy rzut oka. -Nie przypominam sobie, żebym miał kiedykolwiek okazję. Możemy chyba powiedzieć, że będziesz moim pierwszym razem.
Do Brighton mieli niemały kawałek do pokonania, więc z ulgą przyjął informację o czarach, nałożonych na kaski. W końcu mało kto dałby radę wytrzymać tyle bez rozmowy.
-Nie, nie lata - odpowiedział, machając jeszcze głową, żeby sprawdzić, czy kask faktycznie był dobrego dla niego rozmiaru.
Kask nie latał, nie cisnął go, więc było dobrze i mogli wsiąść na motor. Siedząc za Hannibalem, Jessie uśmiechnął się sam do siebie i przewrócił oczami, domyślając się już, dlaczego Hannibal wybrał akurat ten model. Jako pasażer, trzeba było się czegoś trzymać, jeżeli nie chciało się zlecieć z motoru, a nie było to coś, czego chcieli, szczególnie w trasie. Złapać należało się albo krawędzi siodełka, albo samego Hannibala. Jessie wybrał pierwszą opcję - dla wygody Hannibala, oczywiście.
Wreszcie ruszyli.
Koniec sesji