• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu

[23.03.72, Gabinet Vakela] Smak popiołu
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#11
01.04.2023, 18:04  ✶  
Florence nie przerywała wykładu Dołohowa. Nie wydawało się jej, że ten człowiek naprawdę oczekuje od niej jakiejś odpowiedzi – a już na pewno nie oczekiwał przyznania, że nie czytała jego szóstej książki ani żadnej innej, i że owszem, nie zaskakuje jej, że tym, co widzą jasnowidze, zwykle są raczej emocje albo intencje. Miała na ten temat własne przemyślenia, nie znała jednak Vakela dostatecznie dobrze, aby się nimi dzielić.
W innych okolicznościach dla rozsądnej Florence, do bólu pragmatycznej, jego przemowa o Wielkim Planie, i o znaczeniu kart, mogłaby jawić się jako bełkot. Tym razem obracała je jednak w myślach, rozkładała na czynniki pierwsze, i nie była pewna, czy są słuszne, czy tylko interpretuje to wszystko tak, by nadać temu sens…
Być może faktycznie coś miało się stać: coś, z czym tak wiele osób wiązało plany, że przenikało to nawet do snów jasnowidzów. Czy wierzyła, że jest nieuniknione? Chyba niekoniecznie. Na pewno jednak nie było to coś, na co wpływ miała jedna Florence Bulstrode, zwykła uzdrowicielka ze świętego Munga. Mogła jednak zrobić coś innego – postarać się przygotować jak najlepiej ku temu, co nadejdzie potem. I nawet jeśli nie wierzyła w to, że absolut może mieć dla niej wielkie plany (och, sama miała dość duże, ale na własny wymiar: awans, trochę reorganizacji szpitala, zadbanie o to, by Cedric Lupin nie zemdlał na schodach podczas dyżuru tam, gdzie ona potknie się o jego bezwładne ciało…)… to była sprawa, w której prawdopodobnie powinna zaoferować pomoc, jeżeli faktycznie zbliżało się coś wielkiego.
I, przynajmniej, nie była przewrażliwioną wariatką, która zbyt duże znaczenie przywiązała do jednego, pojedynczego snu.
- Myślę, że nie mam problemu z wypowiadaniem swoich życzeń... a raczej w dążeniu do ich zrealizowania – stwierdziła w końcu w zamyśleniu, a potem posłała Vakelowi pierwszy podczas tej wizyty uśmiech, szczery, sięgający jasnych, zazwyczaj chłodnych oczu. – Dziękuję, panie Dołohow. Sądzę, że znalazłam to, czego szukałam – powiedziała. Nie miała pytań – a raczej może i miała, ale nie sądziła, by on mógł jej na nie odpowiedzieć. Może tych odpowiedzi mogła udzielić wyłącznie ona sama.
- Życzę panu miłego wieczora – dodała, podnosząc się z miejsca i, rzecz jasna, w głęboko utrwalonym odruchu, poprawiając materiał spódnicy.
Odeszła ze stukotem obcasów, by zatrzymać się na moment w recepcji, gdzie uregulowała należności. Co miała zamiar zrobić z tą wróżbą i czy faktycznie przywiązywała do niej wagę? To wiedziała już tylko ona sama.
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (2767), Vakel Dolohov (2568)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa