• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[21.12.1949, Lazarus] The cake is not a lie (but my smile may be)

[21.12.1949, Lazarus] The cake is not a lie (but my smile may be)
broken one
wiek
36
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz, urzędnik - OMSHM, Ministerstwo Magii
Chudy jak wypłata i długi jak miesiąc (187cm). Eteryczna uroda Lovegoodów rozwodniona mugolską pospolitością. Rude włosy domagające się fryzjera, broda domagająca się brzytwy, której starym zwyczajem nie posiada w domu. Jasnozielone oczy. Ubrany zwykle w proste szaty, czarne, lub w stonowanych barwach, skrojone tak, by nie krępowały ruchów.

Lazarus Lovegood
#1
15.12.2025, 14:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2025, 19:55 przez Lazarus Lovegood.)  
21.12.1972, przedpołudnie,
Dolina Godryka

- Tu masz przepis. Dasz radę?
- Tak.
- Na pewno?
- Mamo!
- No dobrze, dobrze. Wrócę najdalej za dwie godziny.

Nieoczekiwane wezwania do pracy nie były częstą okolicznością dla mamy, ale jednak się zdarzały. Niestety tym razem takowe nie tylko się zdarzyło, ale zdarzyło się w samo Yule. W chwili, kiedy ciasto na makowiec za kwadrans miało skończyć rosnąć i trzeba je było rozwałkować, przełożyć makiem, zwinąć i wstawić do piekarnika.
Na szczęście Lazarus był na miejscu, gotów pospieszyć na ratunek.

Wysłuchał pełnych przejęcia instrukcji mamy raz, a potem drugi, bo najwyraźniej uznała, że jeden raz to za mało. Miał wrażenie, że chętnie powtórzyłaby mu te cztery kroki instrukcji jeszcze raz dla pewności.
- Mamo, spóźnisz się! - powiedział z naciskiem, aby się przed tym uratować. Za kogo go miała? To nie mogło być takie trudne, mamy na całym świecie piekły ciasta na święta, a babcia od strony taty nawet nie pomagała sobie przy tym magią. Lazarus też sobie poradzi.

Drzwi za mamą zamknęły się, a on usiadł nad miską z rosnącym ciastem. Piętnaście minut - teraz już dziesięć, bo mama pięć minut tłumaczyła mu, że ma ustawić piekarnik na 190 stopni, nie więcej, to nie jest tak, że dwa razy gorętszy piekarnik skróci czas pieczenia o połowę. Jakby tego nie wiedział!
Wiedział również, w jakiś niejasny sposób, że przy takim rosnącym cieście nie można tupać, podskakiwać, dźgać go paluchem, no generalnie trzeba traktować je z szacunkiem. Siedział więc i przyglądał się mu.
Ciekawe, czy Robert albo jego mama w ogóle pieką ciasto na święta. Pewnie mają od tego służbę.

Osiem minut. Gdyby tata wciąż był z nimi, mogliby to ciasto zrobić razem…
Lazarus westchnął. Nie powinien o tym myśleć. Kiedy ray nieopatrznie wspomniał o czymś takim, mama najpierw ofuknęła go, a potem, słyszał, jak płakała w swoim pokoju. Zresztą, zobaczy tatę za cztery dni, w mugolskie Boże Narodzenie, więc bilans wyjdzie na zero. Nie ma co się mazać. Tak było lepiej, niż jakby mieli się z mamą pokłócić przy świątecznym stole, jak dwa lata temu, albo siedzieć w ciężkim milczeniu, odzywając się tylko do niego, a nie do siebie nawzajem. Głosami w tak wysilony sposób radosnymi, że nawet dwunastoletni Lazarus był świadom, że bierze udział w jakiejś koszmarnej parodii rodzinnych świąt.
Pociągnął nosem. Nie będzie ryczał jak dzieciak. Nie będzie.

Dwie minuty. Ciasto wcale nie wyglądało na wiele bardziej wyrośnięte, niż kiedy zajął swój punkt obserwacyjny. Podniósł się i włączył piekarnik. 190 stopni. Aby zająć się czymś i oddalić od siebie niewesołe myśli, które z kolei pociągały za sobą niewygodne pytania (jak na przykład: czy mogłem coś zrobić inaczej?), zajął się przygotowaniami. Blacha. Papier do pieczenia. Wałek. Masa makowa w dużej glinianej misie.
Ostrożnie zdjął ciasto z jego miejsca przy grzejniku i przełożył na stolnicę. Było miękkie i puszyste. Zaczął wałkować. Przepis mówił o grubości 1-1,5cm. Lazarus rozejrzał się bezradnie po kuchni. Zmarszczył brwi, sprawdził jedną szufladę, drugą… w końcu przerwał pracę, by pobiec do swojego pokoju po linijkę.
Uzyskawszy satysfakcjonującą go grubość, ostrożnie rozsmarował szpatułką mak. Zwijanie chyba było najtrudniejszą częścią, ale widział, jak mama robiła to w zeszłym roku, a potem jeszcze u babci na Ostarę… to się jakoś za ten papier łapało…

Trochę masy wyleciało bokiem, rulon nie był idealnie równy, ale szybko okazało się, że próba rozwinięcia ciasta i poprawienia tego grozi całkowitym zniszczeniem, więc Lazarus dał za wygraną, mając nadzieję, że w jakiś magiczny sposób wyrówna się w pieczeniu. Przeniósł swoje dzieło na blachę - makowiec był szczęśliwie nieduży…
...bo przecież będzie o jedną osobę mniej przy stole do jedzenia go, pomyślał chłopiec, zanim zdążył się powstrzymać. Spojrzał na ciasto, jakby miało dać mu jakąkolwiek odpowiedź.
Ciasto było jednak ciastem i nie miało dla niego żadnych odpowiedzi.
Trafiło więc do piekarnika, ostrożnie, bardzo ostrożnie, mama za każdym razem podkreślała, że ma bardzo uważać. Czuł się jak mugolski saper rozbrajający bombę, albo jakiś szpieg. Trochę dał się porwać tej wizji i kiedy zamknął drzwiczki piekarnika, tak delikatnie, jakby naprawdę groził mu wybuch, odetchnął z ulgą i sięgnął po książkę.

Rzemiosło - próba upieczenia makowca CO MOŻE PÓJŚĆ ŹLE ON MA 13 LAT I ZERO KROPEK
Rzut T 1d100 - 73
Sukces!

Udało mu się uniknąć detonacji poparzeń ani przy wkładaniu blachy, ani kiedy niemal godzinę później w panice wyłączał piekarnik, zgodnie z zaleceniami mamy nie biorąc się w ogóle za wyjmowanie gorącego makowca, a tylko otwierając jego drzwiczki. Trochę się zaczytał, ale ostatecznie makowiec wyszedł tylko odrobinę ciemniejszy, niż powinien.
- Uratowałeś święta, mój bohaterze! Dziękuję! - zawołała mama i jakkolwiek Lazarus był bardzo z siebie dumny i miał ochotę uśmiechnąć się od ucha do ucha, to miał przecież prawie czternaście lat, a to zobowiązywało. Przyjmował więc wyrazy uznania ze spokojem, jak przystało na agenta specjalnego.

Zabrakło mu jednak odwagi, by zapytać, czy może zabrać kawałek makowca na świąteczną wizytę u taty.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Lazarus Lovegood (797)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa