• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
1 2 3 4 5 … 17 Dalej »
[1.10.1963] Nocne Eskapady | Hestia & Zelena

[1.10.1963] Nocne Eskapady | Hestia & Zelena
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#1
14.09.2026, 23:19  ✶  
Nigdzie nie było jej szkicownika. W pierwszej chwili nie brzmiało to jak wielki problem. Przecież logicznie rzecz biorąc szkicownik musiał się gdzieś znajdować, a gdzie mógłby się indziej znajdować niż w jej dormitorium? Niestety uważne przeszukanie jej torby, szuflad, łóżka a nawet kufra podróżnego nie przyniosło spodziewanych efektów i szkicownik dalej pozostawał uznany za zaginiony. Przeszukanie pokoju wspólnego również nie pomogło w tej sytuacji. Czy ktoś mógł jej go zabrać? Hestia szczerze w to wątpiła. Jasne, Hufflepuff wbrew obiegowej oponi był domem kilku dość wrednych jednostek, ale z żadną z nich nie miała szczególnie na pieńku. Nie była też nigdy obiektem rówieśniczych żartów, chyba że były to przyjacielskie psikusy w wykonaniu jej najbliższych znajomych. Tylko że nikt, widząc zaniepokojenie młodej Bletchleu nie przyznał się do schowania jej rzeczy, a na pewno na tym etapie wszyscy którzy ją lubili, już dawno by się nad nią zlitowali.

Do łóżka kładła się z narastającym przekonaniem, że albo zmienia się w swojego ojca, który według matki czasem nie widział stojącego na wprost niego dżemu w szafce, albo szkicoenik po prostu przepadł. Może Irytek coś zrobił? Ugh… Jak ona nie znosiła tego wrednego ducha. Czemu on tak bardzo im wszystkim dokuczał? Przecież jego dowcipy nawet nie były śmieszne!

Przez to wszystko długo nie mogła zasnąć. Nie chodziło już nawet o same rysunki, chociaż oczywiście chciała odzyskać swoje prace.  Chodziło też o tę bezsilność, która teraz złośliwie infekowała jej umysł i ciało. Buł szkicownik i nagle nie było szkicownika. Jak to możliwe?

Olśniło ją dopiero na kwadrans przed północą.
Korytarz przed biblioteką! Tam go przecież wyjmowała na chwilę i tam musiał zostać! Merlinie, a to znaczyło, że… Ktoś obcy mógł go rano znaleźć, o ile już tego nie zrobił, i przejrzeć jen rysunki. A potem zanieść do nauczyciela, który spytałby się przy wspólnym posiłku czyj to szkicownik, a wtedy ona musiałaby go odebrać przed całą szkoła i o nie, nie, nie, nie. To by było zbyt upokarzające. Szybko zerwała się na równe nogi, narzuciła na różową piżamę swój żóły szlafrok w kwiaty, szybko odnalazła buty i… Dzielnie wyszła z dormitorium, aby szybko odnaleźc zgubę. Nie miała jednak pojęcja, że ktoś podążył śladem za nią…
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hestia Bletchley (358)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa