10.01.2023, 09:51 ✶
Nocne dyżury w Szpitalu św. Munga zwykle były... pełne wrażeń. Jednak tym razem była to zupełnie zwyczajna, wręcz nudna noc podczas której nic szczególnego się nie zadziało. Dlatego gdy tylko wybiła godzina końca pracy Lysandra opuściła swój gabinet, żeby pokierować swoje kroki w kierunku swojego mieszkania na Ulicy Pokątnej.
Być może zwykły czarodziej po prostu deportowałby się do własnego domu lub chociaż przed drzwi swojego miejsca zamieszkania, ale niewiele było rzeczy, których Lysandra nie cierpiała bardziej od teleportacji. Poza tym lubiła te poranne spacery ulicami Londynu, gdy mugole śpieszyli się do swoich prac, bądź tak jak Lestrange wracali po nocnych zmianach do domów. Było w tym coś kojącego, w obserwowaniu życia miasta, którego niemagiczni nie mogli doświadczać w pełni. Nigdy nie zobaczą cudów magicznego świata, który dla wielu byłby zbyt trudny do zrozumienia oraz zaakceptowania.
Takie i inne myśli towarzyszyły Lysandrze podczas powrotnej drogi do swojego domu. Przez cały ten czas nie zastanowiła się, czy na pewno wszystko zabrała ze sobą, gdy wychodziła z pracy o czym przekonała się stając pod drzwiami...
Zwykle trzymała klucze w jednej z kieszeni płaszcza, ale gdy tam go nie znalazła, Lysandra zaczęła się denerwować. W końcu gdy przeszukała wszystkie kieszenie oraz torebkę, stwierdziła, że dostanie się do własnego mieszkania innym sposobem. Jednak nie spodziewała się, że ktoś może przyłapać ją na włamaniu do swojego domu.
Być może zwykły czarodziej po prostu deportowałby się do własnego domu lub chociaż przed drzwi swojego miejsca zamieszkania, ale niewiele było rzeczy, których Lysandra nie cierpiała bardziej od teleportacji. Poza tym lubiła te poranne spacery ulicami Londynu, gdy mugole śpieszyli się do swoich prac, bądź tak jak Lestrange wracali po nocnych zmianach do domów. Było w tym coś kojącego, w obserwowaniu życia miasta, którego niemagiczni nie mogli doświadczać w pełni. Nigdy nie zobaczą cudów magicznego świata, który dla wielu byłby zbyt trudny do zrozumienia oraz zaakceptowania.
Takie i inne myśli towarzyszyły Lysandrze podczas powrotnej drogi do swojego domu. Przez cały ten czas nie zastanowiła się, czy na pewno wszystko zabrała ze sobą, gdy wychodziła z pracy o czym przekonała się stając pod drzwiami...
Zwykle trzymała klucze w jednej z kieszeni płaszcza, ale gdy tam go nie znalazła, Lysandra zaczęła się denerwować. W końcu gdy przeszukała wszystkie kieszenie oraz torebkę, stwierdziła, że dostanie się do własnego mieszkania innym sposobem. Jednak nie spodziewała się, że ktoś może przyłapać ją na włamaniu do swojego domu.