• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4
[10.03.72, skraj lasu] Porozmawiajmy o przemocy

[10.03.72, skraj lasu] Porozmawiajmy o przemocy
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
20.04.2023, 13:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.04.2023, 13:39 przez Brenna Longbottom.)  
W tym pojedynku bez wątpienia prowadziła Geraldine. Odbiła cios Brenny i zdołała odepchnąć ją na tyle mocno, że dziewczyna niezbyt miała szansę obronić się przed kolejnym atakiem - gdyby broń Yaxley nie była zaczarowana, prawdopodobnie pozostawiłaby na klatce piersiowej Longbottom paskudne cięcie.
Na całe szczęście, zabezpieczyły je wcześniej. Być może miał pozostać kolejny siniak, ale owszem, Brenna ani myślała iść płakać bratu czy komukolwiek innemu, że "Geraldine ją tak urządziła". Ćwiczyły razem i tyle. Nawet gdyby Ger specjalnie próbowała ją sponiewierać (w co jednak Brenna zbytnio nie wierzyła, głównie dlatego, że Yaxley lubiła mieć partnerów do pojedynków), na pewno nie poszłaby się skarżyć.
Longbottom spróbowała jeszcze - ot w ramach dalszego treningu - wyprowadzić kolejny cios w rękę Yaxley. Tym razem był już w pełni poprawny, dość szybki i silny, ale też ktoś z umiejętnościami łowczyni miał ogromne szanse na jego sparowanie.

Rzut 1d100 - 2

Rzut 1d100 - 50


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#12
20.04.2023, 14:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.04.2023, 14:53 przez Geraldine Greengrass-Yaxley.)  

Kolejny atak jej się udał. Ponownie trafiła w Brennę. Nie miała dzisiaj szczęścia, a może to Gerry miała go za dużo? Czuła, że niedługo przyjdzie odpowiedni moment, aby zakończyć ten pojedynek. Nie chciała, żeby siniaki pojawiły się na jej całym ciele.

Longbottom jednak się nie poddawała. Po raz kolejny zaatakowała Yaxley bardzo pewnie. Mimo tego, że kilka razy już jej się to nie udało. Tym razem było inaczej. Trafiła. Gerry syknęła cicho. Poczuła ten cios. Pewnie też jej po nim zostanie ślad.

Nie odpuszczała jednak. Od razu postanowiła wykonać kolejne cięcie. Chciała wybić Brennie broń z dłoni, nie miała jednak pojęcia, czy się jej to uda. To się dopiero okaże. Ten trafiony cios nieco ją rozkojarzył.





Rzut 1d100 - 12
Obrona
Rzut 1d100 - 47
Atak
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
20.04.2023, 14:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.04.2023, 15:07 przez Brenna Longbottom.)  
Tym razem Brennie udało się "dostać" Geraldine. Nawet w prawdziwej walce to cięcie nie zakończyłoby starcia, ale na pewno zostawiłoby na ręce Yaxley ślad. Kobieta jednak nie czekała i wyprowadziła atak. Brenna w tym przypadku postawiła na inny manewr niż wcześniej, ustawiając rękę tak, by zapobiec wytrąceniu sobie broni. I chociaż udało się jej to dosłownie ledwo co, to dała radę - po części zapewne dlatego, że zaczęła powoli wyczuwać ruchy Geraldine. Pojedynkowanie się z nią było zupełnie inne niż z Erikiem, który atakował raczej z większą rozwagą, mniejszą zaciekłością, zawsze dużo uwagi przykładając do obrony.
I było to naprawdę ekscytujące. Dziadek miał już swoje lata, więc ostatnio raczej z nim nie ćwiczyła, co oznaczało, że jedynym partnerem do sparingów był brat. Taki pojedynek z Geraldine niósł ze sobą okazję nie tylko do sprawdzenia swoich umiejętności w starciu z kimś, kogo nie znasz na wylot, ale też nauczenia się czegoś nowego.
A kiedy udało się jej utrzymać broń, panna Longbottom szybkim ruchem postarała się zrobić dokładnie to samo, co chciała wcześniej zrobić Geraldine, wyprowadzając manewr niemalże lustrzany do tego, którym posłużyła się Yaxley - próbowała wytrącić kobiecie broń z ręki.

Obrona
Rzut 1d100 - 68

(68 - (47 + 10) = obronione o 11)

Ewentualny atak, gdyby jakimś cudem się obroniła
Rzut 1d100 - 35


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#14
20.04.2023, 18:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.04.2023, 19:15 przez Geraldine Greengrass-Yaxley.)  
Rzut 1d100 - 16
Obrona
Rzut 1d100 - 13
Atak


Tym razem los sprzyjał jej przeciwniczce, Gerry chyba poczuła się zbyt pewnie. Straciła czujność, co było dla niej dosyć ciekawą lekcją. Następnym razem będzie skupiać się bardziej na walce. Nie powinna nigdy więcej zbyt szybko obrastać w piórka, jak widać było to bardzo zgubne.

Nie udało jej się trafić tym razem, kobieta szybko sparowała jej atak. Zdziwiło ją to na tyle, że nie zauważyła kiedy tamta wykorzystała jej ruch. Wykonała tą samą czynność, tyle, że skutecznie. Wytrąciła Geraldine broń z dłoni. Yaxley zaklaskała. - Świetne to było! - Krzyknęła z entuzjazmem. Zawsze dobrze znaleźć godnego sobie przeciwnika. Miała wrażenie, że Brenna nadaje się do kolejnych treningów, w końcu potrafiła ją zaskoczyć, czego nie umiał już jej ojciec.

- Kończymy na dzisiaj? - Miała wrażenie, że wystarczająco się już potłukły. - Mam nadzieję, że to spotkanie przerodzi się w takie cykliczne. - Chciała, żeby wiedziała, że chętnie to powtórzy. Gdy wypowiadała te słowa schyliła się po swoją broń, która leżała na trawie.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#15
20.04.2023, 19:44  ✶  
Brenna chyba sama zdziwiła się, kiedy udało się jej wytrącić Geraldine broń z ręki. Nie można było jednak powiedzieć, że nie była tym usatysfakcjonowana. Ger dwukrotnie zadała ciosy, które normalnie skończyłyby walkę, ale Brenna była całkiem zadowolona, że jej udało się to chociaż raz.
- Dwa do jednego dla ciebie – przyznała bez oporów, opadając na kamień, na którym siedziała wcześniej, by złapać oddech. Nie zziajała się może bardzo mocno, bo przywykła do wysiłku fizycznego, ale wciąż takie starcie wymagało wysiłku, a teraz bolała ją dwukrotnie trafiona klatka piersiowa i nadgarstek też musiał się dość mocno wysilić. Uśmiechnęła się do Yaxley szeroko, bo musiała się z nią zgodzić: owszem, było świetnie. – Jesteś w tym naprawdę dobra. Chyba lepsza od mojego brata.
Ciężko było jej ocenić to w stu procentach, bo walczyła dotąd głównie z Erikiem, w dodatku znali swoje przyzwyczajenia, mocne i słabe strony niemalże na wylot. Zdawało się jej jednak, że Yaxley dysponuje podobną siłą do niego, za to jest trochę szybsza. Czy znała więcej sztuczek, tego już Brenna nie umiała ocenić.
- Myślę, że faktycznie wystarczy na dzisiaj. I też chętnie to powtórzę – zgodziła się. – W kwietniu niestety będę raczej zajęta, ale może za jakiś czas? Na przykład w maju? – zastanowiła się, pochylając się, by podnieść swoją broń. Potem wstała i płaszcz przewiesiła sobie przez ramię. Była na tyle rozgrzana, że na razie nie czuła potrzeby jego zakładania.
Oczywiście, nie miała jeszcze pojęcia, że przynajmniej na początku maja wszyscy będą zajęci innymi rzeczami…


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#16
20.04.2023, 22:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.04.2023, 22:54 przez Geraldine Greengrass-Yaxley.)  

Yaxley spakowała swoją broń do plecaka, z którym tutaj przyleciała. Twarz miała czerwoną, oddech ciężki; od ruchu. Było to jednak przyjemne uczucie, miała wrażenie, że dawno nie zaliczyła takiego dobrego treningu.

- Czyli jednak wygrałam. - To dobrze, wstyd by jej było gdyby zdarzyło się inaczej, chociaż Longbottom okazała się być naprawdę wspaniałą konkurentką. Gerry nie spodziewała się, że jej umiejętności są aż takie duże. Z drugiej strony powinna to jednak przewidzieć, zarówno ona, jak i jej brat należeli do brygady, musieli być sprawni fizycznie. Zadowolona była ogromnie z przebiegu tego spotkania, czuła, że było wartościowe i udało jej się zyskać nową towarzyszkę do treningów. Zabawne, że z jej bratem najczęściej spotykała się w dokładnie takim samym celu.

- To jest dopiero komplement, chyba jeden z lepszych, jaki dane mi było usłyszeć w całym swoim życiu. Erik pewnie nie byłby zadowolony, gdyby to usłyszał. - Zamierzała wykorzystać ten komentarz w najbliższym czasie, w końcu powiedziała to jego własna siostra. Pomimo tego, że darzyła go ogromną sympatią to lubiła go od czasu do czasu podrażnić.

- Maj brzmi dobrze, o ile będę na miejscu, napisz może wcześniej, nie chciałabym Cię rozczarować. - Jej praca wiązała się z tym, że często wybywała na kilka dni poza granice Wielkiej Brytanii, dostawała zlecenia na stworzenia, które można było spotkać na innych kontynentach, więc wcale nie tak łatwo było ją złapać na miejscu.

Gerry podziękowała jeszcze Longbottom za równą walkę, po czym ruszyła w stronę swojej miotły. Nim na nią siadła założyła plecak, była gotowa do drogi. Rozpuściła włosy, po czym odepchnęła się nogami od ziemi i wzbiła w powietrze.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1960), Geraldine Greengrass-Yaxley (2003)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa