• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
« Wstecz 1 2
[04/1972] "Na tym polega odpowiedzialność" - Mellvyn & Geraldine

[04/1972] "Na tym polega odpowiedzialność" - Mellvyn & Geraldine
Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#11
26.04.2023, 10:12  ✶  
On ją słyszał szybciej, znacznie szybciej, niż w rzeczywistości mówiła, ale na szczęście jej wypowiedź nawet mimo tego trwała na tyle długo, żeby mógł się na niej skupić i w niej zatonąć. Znacznie łatwiej było mu przeżywać nasilający się ból, kiedy myślami był gdzieś indziej.

Czuł w sobie opór, który początkowo nie pozwolił mu w ogóle dać szansy argumentom Geraldine - on, jako osoba, był dogłębnie zły i spierdolony, i tyle, a jej się tylko wydawało, że może się z nim porównywać, bo czuła wobec niego litość i siebie niesprawiedliwie nisko oceniała. Ale nie powiedział jej o tym, na tamtym etapie czuł się tak paskudnie, że nawet nie byłby w stanie.

Później w głowie zaświtała mu myśl, że traktował ją w tym momencie protekcjonalnie. Ignorowanie czyjegoś osądu, bo na pewno kierują nim emocje, było oznaką braku szacunku. Cóż, może miała rację. Nie znał jej na tyle dobrze, żeby wiedzieć, czy jej życie to faktycznie takie samo pasmo porażek, jak jego, ale jej ocena, że głównym problemem były impulsywne decyzje faktycznie zgadzała się z tym, co o sobie myślał.
- Chyba... mi lepiej - zauważył, podnosząc głowę w jej kierunku.
Miał spuchnięte od płaczu oczy i ogólnie był zasmarkany, ale nie szlochał już, nie czuł takiej potrzeby.

Jego twarz wykrzywił nagły grymas intensywnego bólu. Złapał ją za rękę. Pocałował wierzch jej dłoni i później, po ponownym przetarciu twarzy rękawem, przytulił do niej policzek.
- Myślę, że jestem uzależniony. - Głos mu drżał.
Kurwa, znowu to samo.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#12
26.04.2023, 10:49  ✶  

Yaxley pełna była sprzeczności. Niby miała wyjebane w ludzi, jednak często też ryzykowała dla nich, wdawała się w bójki, kiedy coś wzbudzało w niej emocje. Lawirowała pomiędzy. Między dobrem, a złem; między czystokrwistymi, a mieszańcami; między bogatymi i biednymi. Nie miała jasno określonej ścieżki, nie umiała się trzymać jednej strony. Nigdy, jakby nie należała do żadnej grupy w pełni. Była rozdarta, od zawsze, może właśnie przez to czuła się samotnie, nigdzie tak do końca nie pasowała.

Odetchnęła głęboko, kiedy usłyszała, że wspomniał o tym, że mu lepiej. Zniknął dziwny ciężar, który czuła jeszcze chwilę na żołądku. Jakby była za niego odpowiedzialna. - To dobrze, naprawdę dobrze. - Chociaż kiedy na niego spoglądała, to nie wyglądał najlepiej, ale nie skomentowała tego. Najważniejsze, że najwyraźniej czuł się lepiej.

Podszedł do niej, przysunęła się wtedy na brzeg blatu, aby się nieco do niego zbliżyć. Po raz kolejny dała mu tego czego potrzebował, skoro chciał ją dotknąć to mu na to pozwoliła, czasem dobrze poczuć bliskość drugiego człowieka. Otworzył się przed nią, po raz kolejny. Tylko, co miała z tym zrobić, w jaki sposób zareagować. Nie było to wcale takie proste, zastanawiała się przez chwilę, czy to nie jest proszenie o pomoc.

- Myślę, że to prawda, co chcesz z tym zrobić? - To od niego zależało, czy zamierzał nadal się zatracać. Pewnie gdyby miała świadomość, że za dwa lata umrze to postępowałaby w podobny sposób. Rozumiała, czym może być to spowodowane, ale to od niego zależało, w jaki sposób spędzi te dwa lata. - Pomogę Ci, tylko określ czego potrzebujesz. - Musiała usłyszeć konkrety, chociaż nie wiedziała, czy w tym stanie będzie w stanie się tym z nią podzielić.

Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#13
26.04.2023, 11:46  ✶  
Nie był pewien, czy faktycznie usłyszał to w jej głosie, czy tylko wydawało mu się, ale poczuł z jej strony coś niepokojącego. Chwilę patrzył na nią, uważnie przyglądał się jej mimice i kontemplował wspomnienia z ostatnich paru minut. Miał wrażenie, że coś ją w nim odrzucało. Nie mógł udawać, że nie prezentował się teraz skrajnie źle. Dobrze przynajmniej, że wciągał, a nie chlał, bo pewnie by musiała patrzeć, jak się obrzyguje.
Puścił jej dłoń, potarł swoimi. Sprawdzał, czy nie są wilgotne od potu, ale nie były. Były tylko upiornie zimne. Nieprzyjemne.
- W tym momencie to pójść się gdzieś umyć. Ale nie mogę iść do ojca w takim stanie - mówił, rozglądając się po zajętym syfem pokoju i unikając jej wzroku. - Ojciec nie może nic wiedzieć. Moja cała rodzina.

Kurwa mać, byle jego brata ta choroba ominęła. Już i tak był ślepy. To byłoby po prostu okrutne. Łzy znowu stanęły mu w oczach, ale tym razem udało mu się utrzymać fason i się nie poryczeć. Zazgrzytał zębami.
- Później? Nie wiem. Na pewno nie chcę iść do Lecznicy Dusz - kontynuował, bo wiedział, że chodziło jej o coś innego, niż najbliższe plany.

Chyba sprawdzała, czy w ogóle chce się leczyć, żeby ocenić, na ile jest sens próbować mu pomóc. Stres ścisnął mu żołądek.
- Dziękuję. Przepraszam. Nie wiem, co się teraz robi. A-ale zjedzenie czegoś. Na początek. To też dobry pomysł. Nie jadłaś od chuj wie kiedy, ja jeszcze dłużej.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#14
26.04.2023, 12:19  ✶  

Kiedy do niej mówił, zaczęła się zastanawiać. Była skupiona, widać było, że analizuje w głowie różne rzeczy.

- To całkiem uzasadnione. - Sama Ger rzadko kiedy zwracała się do rodziny o pomoc, w ogóle nie dzieliła się z nimi swoimi problemami. Nie uważała, żeby były to odpowiednie osoby. Dlatego też rozumiała jego podejście.

- Pójdziesz do mnie. Umyjesz się. - Powiedziała po raz kolejny takim tonem głosu, jakby w ogóle nie akceptowała tego, że mógłby mieć inne zdanie. - Mogę Ci dać klucze, możesz korzystać z mieszkania, kiedy będziesz tego potrzebował. Stoi puste. - Bo przecież Theseus zniknął. Korzystne i dla niej by było, gdyby ktoś zaczął się tam pojawiać, miałaby do kogo gębę otworzyć o ile by była na miejscu. Nie przeszkadzało jej w zaproponowaniu tego to, że praktycznie się nie znali. Geraldine nie zastanawiała się nad konsekwencjami jakie mogą wyniknąć z tej propozycji. -  Nie będziesz musiał się martwić o to, że rodzina zobaczy Cię w takim stanie. - i będzie miał świadomość, że jest miejsce, do którego zawsze może pójść, gdzie jest bezpiecznie i nikt nie zamierza go oceniać.

- Bardzo dobrze, mam wrażenie, że w Lecznicy Dusz z wszystkich robią wariatów i na nich eksperymentują. - Zimny dreszcz przeszedł jej na samą myśl o tym, że mógłby się tam znaleźć. Nie wypuściliby go chyba zbyt szybko, a on nie miał przecież wiele czasu.

- Nie przepraszaj mnie ciągle. Nie masz za co. - Chciała, żeby o tym wiedział. Nie czuła, żeby Mellvyn był czemukolwiek winny. - Właściwie to chętniej napiłabym się kawy, ale można coś zjeść, to też jest jakiś pomysł. - Chociaż nie wiedziała, czy będzie w stanie przekłnać cokolwiek.

Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#15
26.04.2023, 14:00  ✶  
Kiedy słyszał jej stanowczy ton, nie miał ochoty mieć innego zdania. Nie mógł jednak udawać, że nie zdziwiła go jej propozycja. Patrzył na nią z powątpiewaniem, zastanawiając się, czy nie będzie żałowała tej decyzji. Nie licząc dawnego spotkania w rumuńskich górach, znali się tak naprawdę jeden dzień. Albo dwa. Nie miał pojęcia, ile czasu tu spędzili nafurani.
- Dobrze - zgodził się, nie mógł nie.
Z resztą - była bogata. To na pewno nie jedyne jej mieszkanie, rody często miały te swoje zabytkowe posiadłości. Musiał pamiętać, że przecież go, kurwa, nie zeżre, nie ukradnie, ani nie spali. Pomieszka, posprząta i się wyprowadzi.

Cieszył się, że mają podobną opinię na temat Lecznicy. Najbardziej się stresował tym, że ona uzna, że jeśli Mellvyn nie chce leczyć się w szpitalu, to nie podchodzi do sprawy poważnie. Dalej był zdania, że złamana dusza to nie złamana noga. Izolowanie nieszczęśliwych ludzi i zmuszanie ich do wiecznych rozmów z lekarzami, którzy zawsze wiedzieli lepiej i nie zamierzali ich słuchać, to był wyjątkowo zły pomysł.

Ze zgrzytem otworzył szufladę pod ladą i wyciągnął z niej staromodny, pęknięty zegarek. Trzasnął go na blat niewyważenie silnym ruchem.
Było rano, godzina 8:42. Zaskakująco wcześnie. Musieli spać bardzo krótko. Podniósł wzrok na Geraldine. Wpierw skinął jej głową potakująco, później się odezwał:
- Mam nadzieję, że chociaż ruchanie będzie ci się podobało.
Uśmiechał się, kiedy to mówił. To miał być żart. Gorzki żart o tym, że nie miał jak się jej odpłacić.

Zapiął spodnie, sakiewkę ze smoczym pazurem i mugolski banknot wcisnął do kieszeni, tak samo ze dwie garści bilonu. Później poszedł po skórzaną kurtkę i założył ją. Trzymał w ręce klucze do drzwi, był gotowy do wyjścia.
- Daleko jest to mieszkanie? Koło dwudziestej będę miał tu klienta. Niestety.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#16
26.04.2023, 14:21  ✶  

Nawet jeśli będzie żałowała, to co z tego. Nie byłby to pierwszy raz, na pewno też nie ostatni. Ważne było to, że się zgodził. Nie miała jednak pojęcia, czemu jej tak na tym zależało. Teraz nie było to istotne, poczuła jednak do niego sympatię, tego była świadoma.

Dogadali się, mogli udać się do niej. Trochę ogarnąć. Doprowadzić się do porządku. Potrzebowała tego.

Cicho parsknęła śmiechem, kiedy usłyszała jego komentarz, rozbawił ją nawet. - Zobaczymy. - Odpowiedziała jeszcze. Nie oczekiwała od niego nic w zamian, przynajmniej jak na razie.

Zeskoczyła z blatu. Rozejrzała się po pomieszczeniu, w którym się znajdowali. Musiała zabrać stąd wszystkie swoje rzeczy. Zaczęła od sztyletu, który był wbity w ścianę, później wzięła płaszcz, narzuciła go na ramiona i udała się w stronę kanapy, na której usiadła, aby założyć swoje buty. Zakładała je dłuższą chwilę.

- Uwiniesz się do dwudziestej, na Horyzontalnej, bliżej Nokturnu, więc nie tak daleko. - Powinni dojść tam całkiem szybko. Była gotowa, podniosła tyłek z kanapy i udała się w stronę drzwi. Mogli opuścić to miejsce.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (2239), Mellvyn Ollivander (1882)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa