Ciężko było się nie zgodzić Hendrickowi. Nie chciał przecież nigdzie iść. Nie chciał nawet już nic gadać. Chciał po prostu żyć... A może przeżyć? Mimo, że trochę już tu leżał to nie bardzo potrafił odnaleźć się w tym wszystkim. Niby obiecał, że nic nie powie... Ale czy można mu było zaufać? Raczej nie.
Stanley wysłuchał Nicholasa. Po chwili powoli kiwnął głową z lekkim uśmiechem, dając Yaxleyowi do zrozumienia, że wie o co mu chodzi. Powolnym krokiem podszedł w kierunku kobiet, celując w nie swoją różdżką. Borgin też nie miał zamiaru brudzić sobie rąk przenosząc przyszłe trupy. Na całe szczęście mieli magię, którą mogli się wyręczać... I tak też było tym razem. Vulturis przeniósł najpierw matkę, by po chwili zrobić to samo z córką, która chyba nawet była jeszcze pomiędzy żywymi. Nie wnikał. Nie sprawdzał. Jakoś specjalnie go to nie obchodziło - Zrobione - oznajmił, kiedy powrócił do salonu.
Hendrick nie był w stanie się bronić, a czar, którym potraktował go Pappilo zadziałał niemal od razu. Można wręcz stwierdzić, że ten oczekiwał na kolejne rozkazy od swojego pana, tudzież lalkarza, bo w końcu został pewnego rodzaju marionetką. Stanley stanął z boku, nieopodal drzwi od wejścia, aby przyjrzeć się temu na co wpadł jego kuzyn. Był bardzo ciekaw, którą z opcji wybierze - tych miał przecież co nie miara.
Starszy mężczyzna kiwnął głową na zgodę, słysząc słowa Yaxleya. Zgodnie z tym co zostało mu rozkazane, tak też zrobił i udał się czym prędzej do kuchni po nóż. Nie zajęło mu to bardzo długo, ponieważ powrócił po kilkunastu sekundach zupełnie jakby miał ten nóż już przygotowany. Borgin pokiwał głową w uznaniu, a Hendrick przeszedł bez słowa obok nich, znikając w pokoju obok - w tym samym gdzie moment temu wylądowali jego najbliżsi członkowie rodziny.
Dzięki temu, że kobiety nadal pozostawały pod wpływem podanej im wcześniej mikstury, obyło się bez zbędnych krzyków czy płaczu. Po około minucie powrócił morderca, który następnie zasiadł na kanapie, oparł się plecami i przebił własne serce - tak jak zostało mu polecone.
Vulturis tylko westchnął widząc tą piekną scenę - No cóż... Teraz to chyba już na pewno nic nie powiedzą? - skomentował z lekkim wzruszeniem ramion, odwracając się w kierunku drzwi. Ich praca została wykonana, a Hendrick ukarany... Z całą rodzinką - Nie siedź tutaj za długo, bo jeszcze ktoś coś zacznie podejrzewać. Ja tym czasem oddalę się pierwszy. Mam nadzieję, że pozwolisz - uśmiechnął się do kuzyna, otwierając klamkę za pomocą różdżki, aby po chwili wyjść i zamknąć za sobą drzwi.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972