Słowa brata skwitowała tylko skinięciem głowy. Był niewzruszony, ale już się do tego przyzwyczaiła, że Ulysses był człowiekiem zasadnym. Vesperze nie pozostało nic innego jak tylko zabrać się za dokończenie sprawy. Miała ochotę spojrzeć potem Ciceronowi w oczy i zobaczyć jego strach, gdy będzie patrzył na płonący dom jego ukochanej. Szczerze wątpiła w to, że ten kochał ją naprawdę. Nie rozumiała tego, co on mógł w niej zobaczyć. Była słaba i naiwna. Może Shafiq lubił takie bezbronne kobiety? Wiedźmy takie jak Vespera nie ulegały mężczyznom, nie dawały sobą pomiatać – zazwyczaj – sama Rookwoodówna nie pozwalał swoim mężom nad nią panować. Wolała być twardą osobą, więc związek czarodzieja z mugolem był dla niej niepojętny, nie zrozumiały, a kobietom pozostawało jej jedynie współczuć. Bo taka Ama nie miała szansy poradzić sobie z gniewie czarodziejskiego mężczyzny. Połowa tych kobiet nie radziła sobie z mugolami, docierały do niej czasami informacje o tym, że jakiś mugol zatłukł żonę, więc je czekało z czarodziejami to samo.
W końcu wycofali się na dół po schodach, gdy zajął się zdjęciem i przekazał jej, ze ma dokończyć dzieło skinęła głową.
– Jasne, zaraz do was dołączę – odparła i ruszyła w głąb domu, aby rzucić tam szatańską pożogę. Ogień trawił każde wspomnienie po Amie Magpie, każdy mebel, każdy obraz, każdą krzywo zawieszoną ozdobę świąteczną. Każdą mugolską niedoskonałość, wszystko to, co powinno już dawno zostać zniszczone. Vespera czuła satysfakcję mordują tę niedoskonałość, którą Ama stworzyła tutaj próbując sprawić, aby to miejsce wyglądało na urocze i ciepłe.
Również często żałowała, że nie miała fal wraz z Augustusem. W końcu mogliby być jeszcze bardziej przerażającymi bliźniętami, gdyby porozumiewali się bez słów. I tak często tak było, więc to również przyprawiało o dreszczyk przerażenia, gdy jeszcze chodzili do szkoły.
Wycofała się w bezpieczne miejsce i przeniosła od razu przed dom dołączając do swoich braci. Stanęła tuż obok nich i spojrzała na ogłuszonego Cicerona. Pokiwała głową w uznaniu dla Augustusa, a potem skierowała wzrok na płonący dom. Mugole pewnie już wezwali odpowiednie bsłużby, zaraz będzie się tu roić od straży, więc musieli się sprężać.
Uniosła różdżkę ku niebu i po chwili nad domem zabłysnął zielony Mroczny Znak. Błyszczał się tak mocno, że nawet dym z płonącego domostwa nie był w stanie go przyćmić. Zadanie wykonane, mugolki nie było, Ciceron został ukarany, a wszystko po Amie zostało zjedzone przez ogień. Brakowało jedynie swędu palonego ciała.