Nie wszyscy zdawali sobie sprawę z tego, że posuwając się do brudnych interesów, narażali swoje rodziny. Odważni, co myśleli że nikt im nie podskoczy. Bo stanowisko. Bo majątek. Bo reputacja. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że jeżeli nie są sami i kogoś mają sobie bliskiego, ważnego, mogą narazić na niebezpieczeństwo, bądź stracić bezpowrotnie.
Czy Marley, zdawał sobie z tego sprawę? Teraz nie miało to znaczenia.
Python zdecydował się spróbować raz jeszcze. Wierząc, że pokona zabezpieczenia umysłu. Że odkryje tożsamość tajemniczej osoby, z którą prowadziła interesy ich tutejsza ofiara. Czas podjęcia kolejnej próby wtargnięcia do umysłu Marleya, Papilio na powrót skupił uwagę na otoczenie pomieszczenia, schodów jak i spoglądał w kierunku okien, czy ktoś czasem nie postanowił sobie przechodzić po prostu tędy. Brakowałoby im jeszcze innych świadków. Choć w czarnych szatach i maskach, w ciemnościach domu, nie powinni być dostrzeżeni.
Python zakończył zbieranie informacji. A szanowny pan Marley najpewniej był mocno wyczerpany umysłowo, że ledwie kontaktował. Nicholas słuchając towarzysza, spoglądał na ofiarę.
- Raymond Weasley.Powtórzył. Będzie trzeba znaleźć i tego człowieka. Przepytać. Dowiedzieć się, gdzie znajdują te mugolskie dzieci. To jednak była misja na inny dzień. Przełamanie zabezpieczeń umysłu, mogło kosztować nieco wysiłku. Blokada została naruszona.
- On nie może przeżyć.
Stwierdził ostatecznie w sprawie Pana Marleya, patrząc na to bezbronne ciało czarodzieja. Zdanego na ich łaskę. Nie może przeżyć, gdyż rozpowie, że go zaatakowali. Choć nie znał ich tożsamości, będzie podejrzewał każdego. Jego psychika mogła być w rozsypce. Będzie świadom, że cokolwiek zdradził. Że blokada została naruszona. Musiał zginąć. Pytanie, jak? Jedna wizja była brutalnego zamordowania, z pozostawieniem ciała unieruchomionego. Zabrudzając kuchnię jego krwią. W tym oznaczyć dom Mrocznym Znakiem. Mogli upozorować wypadek, nie zdradzając, że to oni. Zmodyfikować pamięć. Potrzebowaliby tutaj hipnotyzera lub amnezjatora.
Mniej problemu sprawiają martwi. Jeżeli nie Python, Papilio zrobi to sam. Trzymał nóż kuchenny nadal. Chciał jednak, aby to kolega wykonał zadanie. W końcu to on teraz ubiegał się o bycie jednym z nich. Oficjalnie, chcąc dołączyć. Czy może będzie miał inne rozwiązanie? Czasu mieli bardzo mało. Powinni się streszczać.