• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Charing Cross Road [16 lipca 1972] Wozy cyrkowców / Loretta i The Edge

[16 lipca 1972] Wozy cyrkowców / Loretta i The Edge
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#1
11.11.2023, 01:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.11.2023, 17:23 przez Loretta Lestrange.)  

16 lipca 1972
Niemagiczny Londyn, wozy cyrkowców
Loretta Lestrange i The Edge


Wieczór osnuł miękką kołdrą nocy londyńskie kostki brukowe, jedynie brylantami gwiazd wybijając się ponad szatę skonstruowaną z czerni i zapomnianych marzeń; chmury sunęły układając się w watę cukrową, postrzępioną i nadgryzioną przez łakome dziecko – nic nie przysłaniało jednak świetlistego oka księżyca, który rozlewał w półmroku poświatę, czyniąc wszechrzecz podejrzanie wyrazistą i widoczną na kanwie codzienności. Wiatr sunął powoli, rozwiewając krótkie włosy, kładąc kosmyki pociągnięciem pędzla na policzku – nic jednak nie ujmowało paskudnym upałom, które spowiły Londyn ostatnimi dniami, wyduszając ostatnie tchnienie z miejskich płuc; zamykając w szklistej szkatułce nieobecność słoty, na którą tak wiele istnień czekało; w tym krokusy, które akurat dogorywały swojej tegorocznej kadencji.

Nigdy nie zapuszczała się w odmęty mugolskiego Londynu; bynajmniej nie z obrzydzenia, które powinno ostrzegawczo zapalić się we wnętrzu – bała się odrobinę nieznanego, a magirasistowskie zapędy wpajane od lat dziecięcych wybrzmiewały potęgą w jej dorosłym życiu. Ten raz jednak, gdy przemierzała ulice, w jej dłonie dostała się ulotka na temat spektakli w cyrku, które miały się odbyć linią w połowie lipca; Loretta była kobietą nade wszystko znudzoną, a posucha w kwestii jej brylowania na okładkach Proroka budziła bulgoczący pod powłoką bladej, anemicznej skóry gniew. Nie wychodziła z atelier, choć doskonale wiedziała, że chyżo zbliżało się prawdziwe przedstawienie w postaci walki o jej honor.

Loretta Lestrange, po prawdzie, honoru miała dosyć niewiele.

Usiadła na widowni, schowana w cieniu namiotu, obracając w palcach ołówek, a na kolanach trzymając opasły szkicownik, w którym planowała uwiecznić rysunkiem przedstawienie. Oczy jej błyszczały niepokornie, roziskrzone miliardem kalejdoskopu gwiazd – wodziła wzrokiem głodnym atrakcji po całokształcie – nigdy nie miała okazji znaleźć się w cyrku i choć nie było to jej naturalne miejsce przylegania, z niezwykłą sobie egzaltacją stwierdziła, iż mogłaby częściej tu przychodzić.

Występ zakończył się gromkimi oklaskami, to jednak jej nie wystarczyło.

Sunęła, odziana w nieprzystającą modzie mugolskiej, welurowej sukience o barwie butelkowej zieleni, z pokaźnym dekoltem, acz linią umykającą gdzieś w granicy połowie łydki. Ni to mara, ni żywa, oddychająca osoba, poniosły ją kroki w kierunku wozów, w których przebierali się cyrkowcy.

Jednak gdy zobaczyła jednego z nich, ściągającego kostium, zapatrzyła się niepoprawnie w ciało, potykając się na niebotycznie wysokich obcasach – życie zechciało wywinąć jej okrutne salto, a wygięta kostka strzyknęła boleśnie. Syknęła z bólu przeraźliwie, a z dłoni wypadł szkicownik, zatrzymując się gdzieś pośród gęstwin traw – otworzony akurat na szkicu sceny, w której mężczyzna, któremu się przyglądała, wykonywał akrobacje.

Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#2
12.11.2023, 03:05  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.11.2023, 03:05 przez The Edge.)  
Flynnowi wydawało się, że przywykł już do występowania, ale w to lato przyszło mu w to ostatecznie zwątpić. Potrafił to robić, widział te rzędy wlepionych w siebie oczu i wiedział, że robi to dobrze, a każdy kolejny etap jest dla widowni coraz bardziej zajmujący. The Edge był postacią lubianą i popularną pośród innych wykreowanych przez Bellów person, ale... No właśnie - był postacią. Znajdujący sie pod maską człowiek to zupełnie inna bajka. On lubił samotność, rozmowy w cztery oczy. Kiedy tylko pojawiał się ktoś trzeci, stawał się wybitnie nerwowy, a na arenie ręce pociły mu się tak bardzo, że czasami dla pewności wspomagał się magią, bo stresowała go wizja upadnięcia Layli na podłogę, gdyby popełnił jakiś błąd. Z tego powodu do wozów odchodził zwykle bardzo sfrustrowany, a napięcie sprzed chwili musiał wpierw rozchodzić. W Londynie nie mógł wybrać się nigdzie daleko, bo nie chciał przyciągać jeszcze więcej uwagi, więc ostatnio zamiast długich spacerów wybierał po prostu stanie i palenie przy wozie Alexandra tak długo, aż ten do niego nie wrócił. Dobrze, że mieli tak wzorzyste maski, bo gdyby ktokolwiek miał ujrzeć idącą za tymi trikami mimikę twarzy, to pewnie odmawialiby pacierz przed każdym rzuconym nożem.

Dzisiaj nie przyszedł tu z nim absolutnie nikt. Al domykał to wszystko jako zarządca do późnych godzin wieczornych, a inni mieli lepsze zajęcia niż towarzyszenie komuś takiemu jak Flynn. Jedynym remedium miało więc być typowe zrzucenie z siebie stroju tak szybko jak się dało i znalezienie porzuconej gdzieś na stoliku przy wozie paczki papierosów. Kiedy zastała go tutaj Loretta, miał na sobie tylko szybko zarzucone spodnie, ale nie wzdrygnął się na jej widok - zamiast tego zmierzył ją nieprzyjemnym spojrzeniem i zmarszczył brwi.

- Dobrze ci radzę, nie podchodź bliżej - powiedział, od razu biorąc ją za kogoś, kto nierozważnie się na ten teren włamał.

Jego twarz nie mówiła wiele, nie niosła ze sobą echa zapisanego w gazetach. Jej natomiast mówiła wszystko. Nie znać Lestrange, to jak nie znać jakiegoś Ministra, a on się za dobrze orientował w rzeczywistości, żeby mu umykały takie rzeczy. A więc była czarodziejką, artystką. Ale taką spoza jego ligi. Ona była martini pitym w jakiejś obrzydliwie nudnej galerii sztuki, do której wszedłby co najwyżej żeby ją okraść, on był wirującym ogniem sztuki ulicznej, w której nikt się artystą nie nazywał, bo brzmiało to bardziej jak przytyk niż komplement.

@Loretta Lestrange


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#3
12.11.2023, 17:38  ✶  

Nawykła do życia persony medialnej; do tego, że ludzie się za nią obracają na ulicy, że o niej plotkują i że jest na językach nieomal zawsze – nie przeszkadzało jej to, karmiła się atencją, uznając nieomal za absolutny faktor dla jej przeżycia. Oczy wlepione w jej sylwetkę już dawno przestały przyjmować miano kuriozum, na rzecz bladej powłoki codzienności, którą otaczała mglista woalka. Wiedziała, że to nie jest tak, że można jej nie znać tak po prostu; co prawda spotkała się z personami, które nie znały jej nazwiska, pobrzmiewającego w rubrykach Proroka, uważała jednak, całkiem trafnie, iż żyją oni pod kamieniem. Stukot obcasów niosący jej duszną obecność zawsze zwiastował ten miałki zapach bergamotek, czerwieni ust i rozwichrzonej czupryny czarnych włosów, których nieład przeszedł już nieomal do historii.

Wzrok prześlizgnął się po jego sylwetce prędko, nie zdradzając nawet cienia speszenia czy płochliwego odwrócenia tęczówek. Zamiast tego wpatrywała się bacznie, tak, jakby chciała zapamiętać każdy szczegół – do licha, tak bardzo chciała go namalować w tym ułożeniu, gdy blady poblask księżyca ślizgał się po jego ciele, a on sam, kierował na nią spojrzenie nieufnego zwierzęcia.

– Ciekawe, jak miałabym podejść bliżej, gdy moja kostka gruchnęła – odparła kąśliwie, przerzucając na niego spojrzenie rozjuszonych tęczówek – tych, w których igrał milion roziskrzonych gwiazd.

Utykając, usiadła pod jednym z wozów, aby ściągnąć buta. Nie wyglądało to najlepiej, a na kostce wykwitł pokaźny siniak. Westchnęła ciężko, opierając głowę o ścianę wozu, a jej baczne spojrzenie prześlizgnęło się na Flynna.

– Domyślam się, że nie zaniesiesz mnie na barana pod moją kamienicę – rzekła kąśliwie ponownie, ogniskując wzrok w jego obliczu – dokładnie tym, po którym ślizgała się poświata księżycowa. – Czy masz cokolwiek, co może mi pomóc? Poza rychłą śmiercią – dodała po chwili.

Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#4
18.11.2023, 01:38  ✶  
Bell prychnął. Dokładnie tak, jak teraz podeszła do wozu, kiedy on dyskretnie poruszył ręką dla pewności, że panna Lestrange nie zrobi sobie krzywdy, przechodząc nad zabezpieczoną żyłką. Ostatnim czego tutaj potrzebowali, było to, żeby jakaś damulka z wyższych sfer nasłała na nich policję, albo jeszcze coś gorszego.

- Mogłabyś się czołgać przez pułapkę pomiędzy nami, ale obawiam się, że to dodatkowo zaszkodziłoby twojej nodze. - Pisząc dowcipniej: to osłabiłoby jej nogę. Kąśliwości na niego nie działały, bo sam wszystkich gryzł, jakby go miały poruszyć docinki kogoś tak niskiego i najwyraźniej niezbyt sprawnego fizycznie?

- Mądra z ciebie dziewczyna. A zawsze tak obsmarowują cię w gazetach.

Mądra, bo wiedziała, w jakiej sytuacji się znajduje - Flynn szczególnie pomocny nie był i nie zamierzał być, bo się przecież z cyrku nie wychylał. Ale nie był też potworem, przynajmniej nie w takim znaczeniu tego słowa, żeby komuś w opałach nie pomógł. Niesienie jej? Nie była jego siostrą, żeby się tak dla niej poświęcał. Ale mógł pomóc jej dokuśtykać do ulicy, a stamtąd mogła zabrać go ta kierująca autobusem sierota niechcąca wrócić do domu, chociaż wszyscy tu na niego czekali.

- Śmierć odrzucasz, bo...? Gwarantuję, że nie będzie bolało. Jedno, proste cięcie. - A ciąć potrafił na pewno - pokazał to podczas swojego występu, rzucając w młodziutką gimnastyczkę absurdalną ilością noży. - Ostatecznie mogę cię zabrać gdzieś, gdzie podjedzie Błędny Rycerz.

Ale to była ostateczna oferta. Bo jej tutaj w ogóle nie powinno być. Stanowczość w jego głosie nie miała nic wspólnego z szorstkością - był spokojny, wpatrywał się w nią z opanowaniem, zaciągając się kolejnymi buchami papierosa. Nie wyglądał na zawstydzonego nagością, w dodatku należał do kategorii ludzi pozbawionych wstydu, bo te spodnie miał opuszczone za nisko jak na dzisiejsze standardy.

@Loretta Lestrange


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#5
18.11.2023, 15:17  ✶  

Spojrzała na niego z wyrzutem tak oczywiście malującym się na twarzy, że aż prawie namacalnym; wbijała szpilki wzroku jeszcze jakiś czas, marszcząc pokryty pajęczynką piegów nos – siedząc pod jednym z wozów, była jeszcze drobniejsza w swojej mikrej krasie, a delikatnie dygoczące pod wpływem emocji dłonie, zdradzały absolut wszystkiego, co było rzeczywiste. Odrzuciła głowę do tyłu, opierając ją o ścianę, wpatrując się w rozgwieżdżone miliardami iskier niebo; dopiero, gdy usłyszała jego słowa – gdzieś spoza mętliku myśli i wspomnień – ponownie zogniskowała spojrzenie w jego osobie; tak, jakby nic się nie stało; tak, jakby nie usłyszała właśnie groźby, która zamieniała krew krążącą w żyłach w twardy lód.

– Czołgać? – parsknęła. – Ja ciebie proszę – dodała po chwili; w prozie codzienności nigdy nie bywała tak uszczypliwa, bo choć jadowita i kąsająca, z ironią miała wspólnego dosyć niewiele. A jednak pozwoliła sobie na niemrawe wywrócenie oczyma, gdy z kieszeni płaszcza wyciągnęła papierośnicę, aby po chwili zająć końcówkę cygaretki ognistym oczkiem.

Zaciągnęła się solidnie, wzrok ponownie lokując gdzieś między jego obliczem na torsem. Nie była w stanie zawyrokować, które wydawało się jej ciekawsze. Gdy pierwszy szok minął, nie czuła się skrępowana jego nagością – malowała tak wiele aktów, że męskie ciało było dla niej bardziej jak instrument i godna oddania na płótnie materia.

Arogancja wzbierała w niej z każdą chwilą.

– To, w czym się zaczytują biurwy, nie może nigdy być stuprocentową prawdą. Połowa skandali, które wybuchły na mój temat, to czysta fikcja literacka i nic ponadto. Miło, że dostrzegasz oczywistości – rzekła, otulając wargami filtr papierosa.

– Jestem za ładna na umieranie – odparła krótko, spojrzenie sarnich tęczówek ześlizgując z mężczyzny na gasnący nad linią horyzontu nieboskłon.

– Będzie szlachetnie z twojej strony – dodała po chwili na propozycję transportu przez Błędnego Rycerza.

Jeszcze raz usiłowała się podnieść, jednak kostka bolała okrutnie – na tyle, że odbierała jej dech w piersi nieomal. Poddawszy się, ponownie oparła się plecami o ściankę wozu, rzucając sugestywne spojrzenie Bellowi.

Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#6
25.11.2023, 00:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.12.2023, 23:00 przez The Edge.)  
Ona w niego wbijała wzrokiem szpile, on natomiast był tym wyjątkowo rozbawiony. Stał sobie wciąż swobodnie, z rękoma opartymi o biodra, tak pokryty bliznami, jakby go ktoś obił w walce nie raz i nie dwa. To nie były ślady po upadku na trampolinie, żaden akrobata by takich na ciele nie nosił, choćby i był jednym z tych najbardziej pechowych. I co sobie z tego ten The Edge robił? Nic. Bo przy rozmowach w cztery oczy czuł się wręcz doskonale i nie widział potrzeby budowania wokół siebie ściany, nawet jeżeli do postaci Loretty Lestrange podchodził z należytym do tego dystansem. No, przynajmniej takim, na jaki mógł sobie pozwolić paskudny kobieciarz.

- Prosisz mnie o to, żebym się czołgał? Dziewczyno, jestem po przeciwnej stronie spektrum - powiedział bardzo, ale to bardzo zaczepnie, w bardzo świadomy sposób chcąc zabawić się jej nastrojem, bo co ona tutaj kurwa robiła i dlaczego myślała, że wkradając się pomiędzy wozy występujących bez specjalnego zaproszenia, miała prawo robić mu popisy arogancji? Zależało mu na cyrku i nie chciał drażnić lwa kijem przez pręty klatki, ale jakoś mu się nie chciało stać w kolejce po opanowanie i zdrowy rozsądek, no i ostatecznie ich dla niego zabrakło.

- Oh, Poe pisał przecież, że nie ma nic piękniejszego, niż śmierć pięknej kobiety - ale ona była jednym ze ścierw czystokrwistych, pewnie ją mamusia karmiła od dziecka wyłącznie opowieściami czarodziejów, bo przecież im nie przystało zachwycać się kunsztem jakiegoś tam mugola, nawet jeżeli był to ktoś o geniuszu takiej rangi. - Wyobraź sobie po prostu, jak ładnie byś wyglądała z poderżniętym gardłem - spróbował jej to wyjaśnić jakąś malowniczą koncepcją, ale po co on w ogóle podejmował takie próby, skoro każde jego podejście do sztuki zawierającej kolory było co najwyżej gdybaniem i odkopywaniem jednej, wielkiej pamięciówki kolorów. Jej natomiast w wyobrażeniu sobie jak ładnie i czerwono wyglądałaby cieknąca po niej krew, mogło pomóc to, że Edge bezczelnie podrzucał odpiętym wcześniej od paska nożem, wykonując irytująco dokładne triki, przy których cudem się nie kaleczył, chociaż jego palec unikał ostrza w ostatnim momencie.

Szlachetność też kojarzyła mu się z mugolstwem. Może ją (haha) źle ocenił na wstępie.

- Zanim cię tam zaciągnę - nie użył tutaj miłego słowa - to mi powiedz, Lestrange, co ty tu właściwie robisz?

@Loretta Lestrange


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#7
01.12.2023, 14:55  ✶  

I prawdopodobnie wbijałaby te szpile nadal, wzrokiem sugerując wszystko, co niezapisane i niepowiedziane w gęstej atmosferze bytowania – gdyby nie jego rozbawiona mina, która skłoniła ją do uniesienia niepewnie kącików ust. W patowości swojej sytuacji dostrzegła komizm tragiczny, który już po chwili wygiął wargi pewniej, a już po kilku sekundach rozbiły się perły jej śmiechu. Wyglądała na szaloną, ona jednak wolała mawiać, iż jest pogodna. Może właśnie to te krople rosy odbiły się szaleńczym śmiechem na obliczu; może nagle się rozluźniła, a może po prostu miała w głowie niepoukładanie i była niezrównoważona. Wszystkie opcje wydawały się prawdopodobne, ona jednak przyjemny uśmiech zogniskowała gdzieś w oczach mężczyzny.

– Nie proszę cię. To takie wyrażenie, wiesz, ja ciebie proszę – odparła miękko, marszcząc brwi. – Coś w stylu daj spokój, mówisz absurdalne rzeczy. Nie myślałam, że będę musiała ci tłumaczyć zawiłości językowe – dodała po chwili, pozwalając chyżemu rozbawieniu wspiąć się na palce w jej drobnej posturze.

– A Apollinaire pisał, że miłość jest godna i tragiczna. I w dodatku do maski tyrana podobna. Zabawne. – Westchnęła. – Możemy założyć klub książki.

– Wyglądałabym dobrze cała we krwi; w czerwonym mi do twarzy – spuentowała jakby nigdy nic; jakby właśnie nie droczyła się z mężczyzną, który podrzucał z niebezpieczną wprawą nóż.

W Loretcie było coś takiego, co czyniło ją absurdalnie obojętną wobec swojego życia bądź jego braku; była gotowa skoczyć w oko wulkanu, gdyby tylko czyhało na nią coś lukratywnego na dnie magmy; potrafiła igrać z losem w sposób, który tylko ludzie brzydzący się życiem potrafili – ona jednak nie brzydziła się życiem, czerpała z niego wręcz całymi garściami i wśród jej diabolicznej osobowości kryła się pogoda ducha, w żaden sposób nieoszukana i niewyważona z aktorską precyzją.

– Przyszłam cię rysować – odparła, wzruszając ramionami z niewymuszoną nonszalancją, skinąwszy w kierunku szkicownika, który leżał opodal. – A tutaj zaprowadziła mnie ciekawość. Wiele rzeczy robię z ciekawości – rzekła, podszywając swoje słowa solidną pierzyną prawdy.



Part of me wanna to do stupid shit
Gotta admit, I'm a hypocrite
I like it way better than being on the side of it
I'm a psycho, loving it
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#8
17.12.2023, 23:00  ✶  
Edge uśmiechnął się. Niby rozmawiał z Lorettą, ale nie uśmiechnął się do Loretty - uśmiechnął się do myśli, która go nawiedziła, kiedy tak beztrosko postanowiła poprawiać go językowo. Udał, że zasłania sobie boki głowy otwartymi dłońmi i poruszał ustami, niby to mówiąc blablabla...

- Ooooh. Wybacz, ale już mam pseudolingwistę od tłumaczenia mi zawiłości językowych, zatykam uszy, bo to pewnie nie wypada - wyjaśnił jej niby to od niechcenia, a później wrócił do opierania jednej ręki na biodrze. Tam, gdzie najwyraźniej lubił trzymać je najbardziej. Drugą powrócił do zabawy tym piekielnie ostrym nożem, którym wcześniej rzucał w swoją siostrę od niechcenia, kiedy kręciła się niesamowicie szybko na cyrkowym kole.

- Hmph? - Klub książki? - Szczerze mówiąc spodziewałem się po tobie bycia suczką lubującą się w jakiś tam sonetach panienki Avery, a nie miłośniczkę mugolskich książek.

Nie podobało mu się generalnie, że tu była. Czystokrwista paniusia, była narzeczona czystokrwistych paniczyków. Nie miała czego szukać w mugolskim cyrku, a oni mieli ostatnio bardzo, ale to bardzo dużo kłopotów. Wiedział, że powinien ugryźć się w język i teraz trochę żałował, że po prostu sobie stąd nie poszedł i nie zawołał do ogarnięcia jej kogoś, kto się lepiej prezentował wizualnie i pod względem wypowiadania się, ale na to już było za późno.

To nie były Podziemne Ścieżki. Tutaj nie ryzykował życiem innych szczurów, tutaj nie planował wysadzenia jej galerii napalmem, jeżeli tylko spróbuje zaszkodzić Fontaine. To była Fantasmagoria. To była jego rodzina. Ludzie, na których naprawdę mu zależało i życie, jakie sobie cenił, bo wreszcie miał coś, do czego mógł wracać.

- Kazali ci zmajstrować mój portret pamięciowy czy o co chodzi?

Pokręcił głową. To chodzenie ze szkicownikiem przypominało mu trochę jego artystycznie uzdolnione siostry, ale... do nich pasowało to jakoś bardziej. Do niej? Pewnie jakiś futrzany płaszcz. Obrazy, które tak naprawdę nikomu się nie podobają, będące jakąś przykrywką pralni brudnych pieniędzy. Rozmowy o sztuce przy udziale bardzo drogiego wina. Takiego, które kupiłby mu Perseus.

- Mam cię podnieść całą, czy tylko podeprzeć, żeby ci się lepiej szło?


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
Devil in disguise
She's dancing by herself
She's crowned the queen of hell
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stukot obcasów zwiastuje jej chuderlawą, drobną posturę, którą skrzętnie ukrywa pod pstrokatymi, szerokimi koszulami, szerokimi nogawkami spodni i kapeluszami z okrutnie wielkim rondem. Blada, o twarzy pokrytej pajęczynką piegów, oczach roziskrzenie piwnych, ustach surowo wykrojonych. Na jej obliczu często pełznie uśmiech, ukazujący nieidealne zęby, o skrzywionych kłach – jest w niej jednak coś rozbrajająco szczerego. Aura czerwona, intensywna, niejednokrotnie przytłaczająca.

Loretta Lestrange
#9
28.02.2024, 19:30  ✶  

Zamilkła i odrzuciła głowę do tyłu, opierając o przyczepę, przy której siedziała, wpatrując się gdzieś między w brylanty gwiazd; ona się również uśmiechnęła – również nie do niego, jakby całokształt sytuacji zawierał znamiona tragikomizmu. Westchnięcie uleciało spomiędzy jej spętanych obietnicą warg, gdy ogniska ciemnych tęczówek przeniosła na niego, jakby nigdy nic; jakby ten moment intymności nie miał zupełnie miejsca. I przez moment zdawała się patrzeć na niego, jakby nie widząc jednak u meritum; jakby spozierała prosto w jego duszę, a przecież jedynie ślizgała się wzrokiem za tym obracającym się prędko nożem w jego ręce.

Mógłby zechcieć ją zranić. Czy Loretta w gruncie rzeczy bała się śmierci? Bardzo wątpliwe. Bała się bardzo wielu rzeczy, a szybowanie pośród chmur, jako transcendentna zjawa nie lękało jej w żadnej mierze.

– Wiem wiele rzeczy – rzekła w końcu, bo choć nie była koneserem ani mugolskiej, ani literatury, posiadała ogładę w świecie, która pozwalała jej na znajomość wielu dziedzin od podszewki.

– Twój portret pamięciowy? – parsknęła gwałtownie. – Tak, dostałam zlecenie z pentagonu aby cię wyeliminować. Wow, a myślałam, że to ja jestem odklejona – dodała po chwili, nie potrafiąc zmyć z ust absurdalnego uśmiechu, który zarysował się zmarszczkami w zewnętrznych kącikach oczu.

Brylanty nieba mrugały niepewnie, zupełnie jakby chciały się odkleić od czerni nieboskłonu i spalając żarliwy wodór dotrzeć do ziemi w postaci błysku komety. Jedno westchnięcie – całe ramiona wszechświata rozciągające swoje długie kończyny, ciepłym oddechem sunące w bezchmurną noc. Drugie westchnięcie – ogrom marzeń plecionych podniebnie ulegających spaleniu gwałtownemu, jak te noworoczne fajerwerki błyskające iskrami pod kopułą świata. Trzecie westchnięcie – miękkość trawy pod jej stopami, gdy usiłowała stanąć stabilnie na dwóch nogach, prędko się poddając.

– Możesz mnie podnieść – zawyrokowała po chwili.



Part of me wanna to do stupid shit
Gotta admit, I'm a hypocrite
I like it way better than being on the side of it
I'm a psycho, loving it
Architekt Ścieżek
Up, below, so far
Nothing happens in the dark

Are you still afraid?
wiek
32
sława
IV
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
akrobata cyrkowy, wynalazca
Wyzywająco ubrany mugolak, od razu sprawiający wrażenie ekscentrycznego (w wyraźnie prowokatywny sposób) lub wywodzącego się z nizin społecznych. Ma 176 centymetrów wzrostu. Ciemnobrązowe oczy. Włosy czarne, kręcone - w gorsze dni chodzi roztrzepany i skołtuniony, w lepsze, po zastosowaniu Ulizanny na mokre strąki, wygląda tak bajecznie, że masz ochotę zatopić palce w puszystych loczkach. Ma przebite uszy i wiele tatuaży. Najbardziej charakterystyczne z nich znajdują się na plecach (wielkie, anielskie skrzydła) i kroczu (długi, chiński smok oplatający jego przyrodzenie i uda). Do tego ma wiele blizn od ran kłutych i zaklęć, a także samookaleczeń. Sporo z nich to ślady po przypalaniu papierosami. Ze względu na daltonizm monochromatyczny ubiera się wyłącznie na czarno. Przy pasku nosi sznurki, łańcuchy, noże, czasami kombinerki i inne narzędzia, których używa do pracy. Jest człowiekiem bardzo wysportowanym, jego ciało jest wyrzeźbione, ale nigdy nie skupiał się na budowaniu masy i siły mięśniowej. Ma 32 lata, ale uzależnienie od substancji odurzających i alkoholu sprawia, że jest wizualnie o kilka lat starszy.

The Edge
#10
08.03.2024, 23:43  ✶  
Facet mimo kiełkujących w nim obaw, wciąż drwił z niej ewidentnie. Na ten jej tekst, że wiedziała wiele rzeczy, wywrócił oczyma jeszcze raz, aż dziw brał, że mu jeszcze nie wypadły, bo Loretta wymusiła na nim nadużywanie tego gestu, bardziej niż wypadało. Czarodzieje zawsze mówili, jak to nie znali się na świecie, a później nie potrafili przejechać jednej stacji metrem, ani nie wiedzieli, czym jest sprzęgło. Tu nie chodziło nawet o jego zarozumiałosć - to był czysty fakt, nie dało się temu zaprzeczyć.

- No dawaj, ile to jest 2+2? Czym jest imponderabilia? - Powiedział takim tonem, jakby naprawdę chciał rzucić jej jakieś wyzwanie, ale po wyrazie jego twarzy od razu dało się odczytać, że w dupie to miał, teraz po prostu rzucał jakimiś durnymi tekścikami, jakby grali w kto ostatni się odezwie ten wygrywa. - Jedno drugiego nie wyklucza. - Oboje mogli być durniami równymi sobie, chociaż znając upodobania czystokrwistych, bogatych osobistości z Nokturnu (których niesamowicie nienawidził), miał prawo czuć się od niej sto razy lepszy.

Pokręcił głową, obserwując jej starania.

- Chodź tu, księżniczko. - Zbliżył się do niej, kiedy mu na to pozwoliła. - Obawiam się, że twoja dzisiejsza karoca to transport publiczny.

Po tym jak się do niej odzywał, mogła się pewnie spodziewać tego, że przerzuci ją sobie przez ramię jak worek ziemniaków, a jednak nie zrobił ani tego, ani nie odwrócił się do niej, aby mogła wskoczyć mu na plecy, co wyglądałoby zapewne mniej sugestywnie, niż to na co się zdecydował - a podniósł ją do góry jak pannę młodą, którą miałby zaraz przeprowadzić przez próg ich nowego domu.

- Nie trzymaj mnie za szyję - powiedział, stawiając pierwszy krok. I żadne trzymanie go w jakikolwiek sposób nie było konieczne - silne ręce akrobaty, chociaż zmęczone po długim występie, niosły ją w sposób pewny i silny. W taki właśnie sposób opuścili Fantasmagorię, ale zgodnie z zapowiedzią zaniósł ją tylko tak daleko, aby mógł odebrać ją stamtąd Błędny Rycerz.

Koniec sesji


Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.

My mind is a hall of mirrors.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Loretta Lestrange (1626), The Edge (1714)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa