• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[2.08.1972] La La Land | Laurent & Nicholas

[2.08.1972] La La Land | Laurent & Nicholas
Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#11
10.04.2024, 19:52  ✶  

Aktorstwo nigdy nie było jego mocną stroną, tak przynajmniej uważał. Mógł co najwyżej przybrać kolor piórek, który był pożądany, ale udawać kogoś, kim nie jest, kim nigdy by się nie stał, skrywać wszystko pod kopułą marazmu i obojętności - może kiedyś się tego nauczy. Kiedyś... w miejscu, w którym już żadne ze snów nie będzie takie intensywne, żeby wciągać jak do grobu. Albo jak głos syreny w morskie fale. Podziwiał ludzi, którzy potrafili manipulować nie tylko słowem i emocjami, ale również własnym ciałem. Nie zdradzała ich nawet fałszywie uniesiona brewka, żaden tick. Takich ludzi było naprawdę mało. Bo nawet Nicholas miał swoje reakcje, kiedy coś bardzo mu nie podchodziło, albo kiedy go odrzucało. Kiedy mu się coś spodobało również. Być może niespecjalnie się nawet starał ukrywać z tymi podrygami emocji, a może trochę opuszczał gardę - cokolwiek zachodziło w jego głowie to gdyby nie te prześwity ciężko byłoby mówić o budowaniu czegokolwiek. Można wykorzystywać zimną skałę do swoich uciech i potrzeb, ale nigdy się nie dało o taką zagrzać. To, jak kamienną twarz miał Nicholas, nie czyniło go też dobrym aktorem. Więc co czyniło aktora..? Zdolność imitowania innych - tak, to pewnie to. Imitowania odczuć... nie, nawet nie, bo kiedy imitujesz odczucia to widać. Nie ma tego realizmu przedstawienia postaci odgrywanej. Dobry aktor czuj to, co gra. Całym sobą to odczuwa. Przesiąka tym do cna. Laurent tak przesiąkał muzyką. Śpiewem.

- To prawda, że wiele wartości zanika w pogoni za wielkim światem... - Spojrzał na tańczące pary, na pięknie wirujące sukienki i to, jak niektórzy tańczyć nie potrafili, ale nikomu to nie przeszkadzało! Jakaś para właśnie się zaśmiała z siebie, kiedy obrót niekoniecznie wyszedł i niewiasta trochę zatańczyła na granicy upadku, ale męskie ramiona zaraz ją zasekurowały. Laurent też potrafił się tylko uśmiechnąć z sympatią, a nie dlatego, że to było śmieszne, czy żenujące. Choć może co poniektórzy tak mogliby pomyśleć, jeśli ten mały wypadek miał swoich świadków oprócz niego. - ... ale nie wszystkie. I nie wszyscy. O tobie bym tego nie powiedział. - Właśnie dlatego z ciekawości zapytał, co było dla Nicholasa ważne w tym życiu. Czy w ogóle było cokolwiek takiego. Chętnie by spróbował go wyciągnąć na scenę, tak dla zabawy, ale... jego mina a potem rzucone hasło mówiły naprawdę wystarczająco, żeby nawet nie próbować go zagadywać.

A rzucona odpowiedź odczarowała uśmiech z jego twarzy i zadzwoniła jakoś nieprzyjemnie pod czaszką. Ciszę. Tutaj działo się wszystko poza ciszą.

- Nie lubisz tańczyć, występować, hałasu... pewnie nie lubisz takich miejsc. - Obrócił spojrzenie na Nicholasa, podpierając się nonszalancko na dłoni. - Umiłowanie do ciszy to natręctwo z pracy czy tkwi w tobie od zawsze?



○ • ○
his voice could calm the oceans.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#12
12.04.2024, 21:06  ✶  

Niby starasz się być neutralny. Tajemniczy. Nie okazywać emocji. Chcesz sprawiać wrażenie takiego mrocznego, niedostępnego. Wycofanego ze społeczeństwa, nie chcąc mieć z nim nic wspólnego. Próbujesz być aktorem samego siebie. To jednak znajdą się spostrzegawcze osoby, które te drobne elementy dostrzegą bardziej, lepiej niż Ty sam. W większości przypadków uda się oszukać rozmówców, osoby nam towarzyszące. Ale znajdą się tacy, którzy będąc za blisko z nami w relacji, dostrzegą to, czego nie widzą inni. Starasz się neutralnie podejść do rzeczy, ale ta lekko uniesiona brew, ten lekko uniesiony kącik ust, zdradzi pewną część Ciebie.

Tak. Aktorstwo to wysoka sztuka, aby nie tylko umieć udawać kogoś, ale i potrafić ukrywać prawdziwego siebie. W relacji z Laurentem, najwyraźniej Nicholas nie ukrywał przy nim tego, czego nie znosi. Ostatnim razem rozmawiali o szczerości, kłamstwie. Laurent chciał prawdy. Miał tę prawdę. Doświadczał towarzystwa Nicholasa w każdej możliwej okazji. Zauważał to, do czego by się mu otwarcie nie przyznał. Nie lubił tańczyć. Nie znosił jazzu. Nie bawiły go konkursy.

Słuchając odpowiedzi Laurenta, powędrował za nim wzrokiem, aby spojrzeć w kierunku tańczących par. Długo nie skupiał na nich swojej uwagi. Przypominało mu czasy, kiedy za młodu miał brać udział w bankietach. Spotkaniach, gdzie były tańce. Unikał tego. Nigdy może nawet nie próbował tego doświadczyć. Wstydził? Nie umiał? Być może. Dlatego uważał to za pajacowanie.

Spojrzał na Laurenta, który nawiązał do jego osoby. Wartości zanikające w pogoni za wielkim światem… Czy to co odpowiedział Laurentowi, było prawdą? Czy może jak się tak zastanowić głębiej, może chodziło o coś jeszcze innego? Szczerze, Travers nie zastanawiał nad tym. Robił to, co do niego należało. Robił cokolwiek, aby osiągnąć wyznaczony sobie cel.

Odpowiedź jaką jednak udzielił Prewettowi, musiała go zaskoczyć. W końcu sam ocenił Nicholasa jako wyjątkowego. Był w jego mieszkaniu. Widział w nim tylko zimne i czarne barwy, rzadko widząc go w innych odcieniach kolorystycznego odzienia. Jak dzisiaj. Laurent idealnie podsumował to, co już o Nicholasie wiedział. Pytanie z kolei jakie zadał, było dość ciekawe. Z czego to wynikało? Odpowiedź mogła być tylko jedna:

- Z pracy.
Szczera prawda. Można było zastanawiać się, w jakim zawodzie mógł pracować? Koroner? W zakładzie pogrzebowym? A może jako jeden z pracowników Departamentu Tajemnic? Może było coś jeszcze innego? Tam najczęściej panowała głucha cisza. Czy Laurent był na tyle bystry, aby te wszystkie kropki ze sobą połączyć. Odgadnąć zawód swojego wyjątkowego towarzysza dzisiejszej randki?

Ta odpowiedź mogła także znaczyć jedno. W przeszłości, Nicholas taki nie był. Był inny. Pewne czynniki, w drodze ku dorosłości, mogły go zmienić. Jak każdego z nas. Praca, rodzina, znajomości, przynależności, wszystko.

Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#13
14.04.2024, 15:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.04.2024, 15:26 przez Laurent Prewett.)  

Stuknął starannie wypiłowanym paznokciem na kształt migdała w szklankę swojego drinka, gdy zawieszał oko na tej przyjemnej do spoglądania figurze. Poszanowanie dla wspólnych granic - to musiało istnieć. Wyraźnie wypisane ich umowami. Dowiedział się dzisiaj o wiele więcej niż dowiedziałby się przy okazji ich rozmów, bo Nicholas nadmiernie rozmowny nie był, a im mniej sprzyjało mu otoczenie tym rozmowny był mniej. Nie każda randka musiała być udana, ale Laurent dotąd nie zaliczył w swoim życiu takiej porażki. Miała gorzki smak, więc przepłukał usta kolorowym drinkiem. Zrobiło się od razu cieplej. Na tyle, że mógł rozpiąć kolejny guziczek koszuli. Nie musiał też wkładać w to nadmiaru energii. Niczego nie musiał. Powietrze go opuściło, ale było to za jakimś przyzwoleniem, bo przecież nie musiał brać wszystkiego na swoje barki, całego spotkania. Cholera, nawet nie chciał. Trudno, na liście coś zostało skreślone, a jednocześnie musiało zostać dopisane na nowo, bo czy to naprawdę mogło zostać randką nazwane? Jeśli wystartowali w konkursie na najlepszą parę to zajęli pierwsze miejsce, bardzo zaszczytne. Pierwsze od końca.

Nie pojawiła się żadna odpowiedź ze strony Laurenta. Nienaturalny błękit lazur przecinany lazurem fal odbił się w końcu od niego po tej ciszy i przeniósł z powrotem na parkiet. Tak dokończył swojego drinka, odstawiając na blat puste naczynie.

- Dziękuję, Nicholasie. To było bardzo pouczające. - Było. Całe to spotkanie. Na przykład o tym, że przecież każdy ma swoje miejsce na ziemi i niekoniecznie każdy potrzebuje kontaktu z ludźmi jak powietrza, by funkcjonować, żeby potem zakopywać się na krańcu świata, gdzie otaczają cię tylko mistyczne istoty. Nie musiał też szukać kogokolwiek, pierwszej lepszej osoby, która by z nim wyszła na takie spotkanie. Nicholas to zrobił, chociaż chyba spodziewał się, że nie będzie cichutko? Albo zupełnie nie zorientował się, co to jest za klub, do którego dostał zaproszenie. Nie sprawiając wrażenia towarzyskiego przecież mógł nie wiedzieć, że tutaj akurat lubili grać muzykę do tańca, że tutaj się tańczyło, że kolory dominowały a nie romantyczne kolacje przy świecach. Nie ważne. Był wdzięczny, że przyszedł. Że pozwolił się poznać z jeszcze innej strony. Jakie miałoby być ich następne spotkanie?

Wstał i skierował się do sceny, na której już zaczęło się wydarzenie. Ludzie występowali - parami. Głównie śpiew, muzyka, było na czym zawiesić oko. Laurent zagadał mężczyznę, który go zapraszał i już wyniknął problem. Przykry, ale tak to już bywało, że kiedy coś idzie nie tak, to potem nie tak idzie już wszystko po równi. Na przykład to, że nie masz szans na wystąpienie solo w konkursie, który okazał się być konkursem dla par. Dyskwalifikacja z miejsca nie była wielkim rozczarowaniem, bo koniec końców lepsze to niż zostać skreślonym za to, że jesteś kiepski na scenie. Ale przynajmniej pozwolili mu zaśpiewać. Więc zaśpiewał. Wystarczająco intensywnie, choć na początku nie ściągnął żadnej uwagi, żeby poruszyć publicznością, chociaż do wystąpień publicznych nie uważał, żeby kiedykolwiek miał smykałkę. Nie szkodzi. Brawa, które się dla niego rozległy były wystarczające, żeby jego rumiane policzki miały też odzwierciedlenie w iście rumianym sercu. Człowiek łatwo potrafił sobie wmówić, że wygrał, chociaż tak naprawdę niczego realnie nie zyskał. Laurent tak się właśnie czuł - jak wygrany.

Mógł ogrzać się własnym blaskiem wśród tych pochwał i zachwytów, jakie wokół niego były budowane. Zerknął gdzieś pomiędzy tymi ludźmi, którzy przysłonili mu chwilowo widok na Nicholasa zamierzając do niego wrócić, ale... jeszcze chwila. Jeszcze tylko trochę.



Na śpiewanie
Rzut Z 1d100 - 10
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 4
Akcja nieudana

Rzut Z 1d100 - 86
Sukces!


○ • ○
his voice could calm the oceans.
Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#14
16.04.2024, 21:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.04.2024, 00:01 przez Nicholas Travers.)  

Tym samym też Nicholas sprawdził sam siebie, jak długo będzie wstanie wytrzymać w takim miejscu, które mu nie odpowiadało. Być może nie dane było mu tutaj jeszcze bywać. Może nazwa według niego, bywała myląca i nie każdemu mogła kojarzyć się z czymś takim weselszym? On nawet nie zastanawiał się, nie sprawdzał co to za miejsce. Czasu na to nie miał. Zaryzykował to jedno dodatkowe wejście do tego baru z Laurentem, mimo zarzucenia sobie że powinien ograniczyć z nim kontakt. Coś jednak podkusiło go, ten jeden jeszcze raz spędzić z nim czas. W tak krótkim odstępie czasowym.

Długo nie porozmawiali. Najwyraźniej mógł Laurentowi sprawić jakiś rodzaj przykrości? Smutku i zawodu. Nie wziął z nim udziału w konkursie. Nie zaangażował się bardziej w rozmowę. Jakby był tutaj dla zwykłego towarzystwa. Możliwe, że Nicholas na żadnych randkach nie był, bądź traktował je zwyczajnie jak spotkania koleżeńskie? Nie uważał, aby randki były potrzebne do wzmocnienia więzi między dwoma osobami. Tutaj nawet nie okazywał tego, jakoby byli ze sobą razem. Choć rozglądając się, dostrzegał pary. Siedzące blisko siebie. Całujące się. Obejmujące. Dzielące posiłkiem. Tańczące. A nawet występujące na scenie, do której poszedł chwilę później Laurent. Nie wszedł od razu. Nicholas obserwował co tam się działo i że Prewett odbył nieco dłuższą rozmowę z prowadzącym konkurs. Upił kolejnego łyka whisky, ignorując spojrzenia kierowane w jego stronę. Niektórzy mogli zapamiętać, że ów blondyn siedział z nim przy stoliku. Z nim przyszedł i okazał się być partnerem, który nie zamierzał z nim występować na scenie. Może mieli błędne skojarzenia? A może sam Laurent chciał wystąpić solo, skoro przed rozpoczęciem swojego występu, dowiedział iż konkurs ma inne zasady?

Nieistotne.

Laurent dopuszczony do mikrofonu, zaczął śpiewać. Głos miał piękny. Melodyjny. Choć z początku może nie wychodziło? Stresował się? Tak jak tylko się rozkręcił, może poszło mu lepiej. Nicholas westchnął. Chciał odwrócić spojrzenie w innym kierunku, ale jednak wciąż w niego spoglądał.

Jeżeli poruszył publiczność, być może mu się udało.

Jeżeli próbował poruszyć wnętrze Traversa, to nic takiego się nie wydarzyło. Z grzeczności i uprzejmości, oddania szacunku do zaprezentowanego talentu, Nicholas klasnął w dłonie jak wszyscy pozostali na sali.

Nie ruszał się ze swojego miejsca. Mógł poczekać, aż Laurent do niego dołączy. Mogli dopić swoje napoje i zdecydować, czy zostają tutaj jeszcze trochę. Jeżeli nie, mogli lokal opuścić. Iść na spacer, który byłby dla Nicholasa błogosławieństwem. Z dala od tego hałasu i beznadziejnej muzyki. Kto wie, czy z takim podejściem, takim nastawieniem, Nicholas nie zmieniał się bardziej. Oddalając się od kolorów, zmierzając ku głębszej ciemności. Od hałasu ku wiecznej ciszy. Uciekając od światła, aby objąć mrok. Wyzbyć się uczuć, emocji…


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (3821), Nicholas Travers (2836)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa