• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | A girl worth fighting for

[05.08.72, Oxfordshire] Czarne wesele | A girl worth fighting for
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
31.05.2024, 00:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.01.2025, 23:54 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

Atreus patrzył z pełną satysfakcją, jak jego drogi kolega ze szkoły dostaje od niego w mordę i zatacza się do tyłu. Piękna sprawa, jednym słowem. Nawet go niespecjalnie zmartwiły te jego odzywki, którymi próbował sobie odbić, że mu matkę zdążył poobrażać. Auror był już gotowy na to, że mu Rosier odda, już szykował się na jakiś zwód unik, już przygotowywał kolejne techniki, którym zyska przewagę nad swoim oponentem, kiedy zawisł nad nimi jakiś obrzydliwy cień.

Bulstrode zmarszczył brwi i odwrócił twarz w kierunku dryblasa, z wyrazem twarzy grzecznie pytającym, czego on tu, kurwa, szukał, ale odpowiedź przyszła sama, kiedy to ochroniarz złapał ich za fraki.

- Ej chwila no moment! - zaoponował, ale nie jakoś specjalnie agresywnie, bo przepychać się z nim nie chciał, żeby nie dostać nadprogramowo w ucho, albo zostać wyrzuconym z całej tej imprezy. Typ przestawił ich aż do ogrodu, robiąc jakieś okropne kazania na temat dżentelmeńskiego zachowania. A co on właściwie o takim wiedział, co? - A bo to moja wina, że postanowili w tym barze czegoś obrzydliwego dolać do tego alkoholu? - obruszył się, ale typ niezbyt był chyba zainteresowany jakąkolwiek dyskusją, bo zostawił ich gdzie stali i odszedł, ale wciąż miał ich na oku.

- Żeby ich to szlag i cholera jasna. Zachciało im się brać przykład z Beltane. Żartownisie cholerni... - zaczął burczeć pod nosem, poklepując się po kieszeniach. Wciąż go jeszcze trzymało - irytacja w sensie i nabuzowanie po przywaleniu Rosierowi w mordę, bo efekt eliksiru miłosne zszedł z niego tak szybko, jak się pojawił, zostawiając po sobie jakąś taką ziejącą pustkę.

- Sory za te matkę - rzucił wreszcie w stronę drugiego bójkowicza, dopiero teraz zaszczycając go spojrzeniem - kiedy już wyciągnął z kieszeni papierośnicę i wpakował sobie jednego do ust. Nawet zaproponował grzecznie mu jednego, bo nawet mu trochę było głupio że mu tak wysprzęglił. - Widzisz dobrze? Czy ci może przestawiłem oczodół? Klnę się na Matkę, niech ja tylko dorwę tego, kto ten alkohol rozdaje. Czemu to, kurwa, zawsze muszę być ja???
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#2
31.05.2024, 12:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.06.2024, 16:37 przez Christopher Rosier.)  
Christopher był wkurwiony. Jak całe stado diabłów.
Był wkurwiony, bo oberwał i jeszcze bardziej wkurwiony, że akurat gdy sam wymierzał cios, został szarpnięty w tył i przez to nie miał żadnych szans oddać Atreusowi, a w tej chwili bardzo, bardzo chciał mu przywalić. Był wkurwiony, bo jakiś śmieć z krwią tych przygłupich olbrzymów gdzieś go ciągnął i śmiał pouczać. Był wkurwiony, bo wywleczono go z sali, jakby był niegrzecznym dzieckiem, a przecież nawet niczego nie zrobił: tańczył, a nagle Bulstrode przyszedł i postanowił zdzielić to po łbie. Był wkurwiony na bardzo wiele rzeczy.
Nie walczył jednak z ochroniarzem, bo jakieś resztki przyzwoitości przypomniały mu, że wcale nie chciał psuć przyjęcia Blackom wielką wojną. I chcąc nie chcąc musiał przyznać, że ten był większy i silniejszy, nawet od wysokiego Rosiera, a sięganie teraz po różdżkę tylko pogorszyłoby sytuację. Idąc jednak z nim do wyjścia w duchu już kombinował, jak zakazać kupowania u Rosierów (nie tylko u niego, on wszak ubierał osoby, które sam wybrał) wszystkim pokoleniom Blacków, Rookwoodów i Bulstrodów.
Oczywiście, miał już za chwilę ochłonąć i przypomnieć sobie, że jednak z Blacków była przyjaciółką jego matki i że o ile Rookwoodowie w większości nie mieli na tyle pieniędzy, by to była wielka strata dla Domu Mody, to pozycja Blacków była zbyt mocna, aby mogli sobie pozwolić na takie zachowania.
A więc tylko Bulstrodowie.
I trzeba będzie załatwić coś, by utrudnić życie temu ochroniarzowi.
Christopher syknął, odruchowo podnosząc dłoń do oka, kiedy znaleźli się w ogrodzie. Najchętniej po prostu znikłby stąd i nigdy więcej nie wrócił, ale wahał się jeszcze, bo jego partnerka została sama na sali, a jego jednak wychowywano tak, by pamiętał o jakichś podstawach dobrych manier. Lub chociaż udawał, że o nich pamięta. Nic raczej nie zostało złamane, oko było całe, ale już powstawała opuchlizna i było jasne, że Christopher wkrótce będzie przypominał pandę.
A potem spojrzał na Bulstrode’a jak na idiotę. O czym on pieprzył?! Jaki przykład z Beltane, jakie drinki? I jeszcze nagle przepraszał za matkę, którą chwilę temu obrażał? (O tym, jak mu odpowiedział, to Rosier już zapomniał. Poza tym przecież tylko się bronił, tak?)
– Co ci strzeliło do głowy? – spytał, dalej wkurwiony, też sięgając do kieszeni, ale nie po papierosy, a po różdżkę. Ale ochroniarz nie musiał się martwić, Christopher nie zaczynał pojedynku (poza tym, do cholery, był projektantem mody, nie aurorem, czasem odrobinę myślał, zanim rzucał się do walki z kimś, kto pojedynkował się częściej niż on), a jedynie wyczarował sobie zimny okład, by przyłożyć go sobie do oka. – Mało ci kobiet na tej sali, że uwziąłeś się na moją partnerkę? Mogłeś chociaż poczekać aż skończymy taniec, a nie próbować wywalić mnie z parkietu w połowie piosenki.
To był ostatecznie bal, on i Mildred nie byli skuci kajdankami, sam chętnie porwałby do tańca choćby Bellatrix, ale to jednak coś innego, jak ktoś prosi o taniec, a co innego, jak próbuje spychać się dosłownie barkiem na bok podczas tańca, a tobie zostałoby stać jak kołek albo schodzić z parkietu, mijając gości…
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#3
31.05.2024, 17:25  ✶  
Bulstrode bardzo chciałby móc powiedzieć, że nie obchodziło go jak wyglądał, ale czasem jednak warto było się ładnie ubrać. Albo ubrać innych. A Rosierowie, cóż... byli Rosierami i gdzie indziej kierować swoje zamówienia o kreacje, jak nie do nich? Pozostawało tylko mieć nadzieję, że Chris nie weźmie sobie tej zniewagi na parkiecie aż tak bardzo do siebie. W jednym jednak się z nim Atreus mógł zgodzić - akurat ochroniarz zasługiwał tutaj na jakąś wymyślną karę.

Przez chwilę zastanawiał się, czy coś z tym jego rosnącą opuchlizną nie zrobić. Trzymana w dłoni papierośnica była metalowa i przyjemnie chłodna, ale po zastanowieniu odrzucił ten pomysł. Jeszcze by mu potem nie oddał i Atreus umarłby z braku papierosów. Mógł jeszcze wyczarować jakąś chłodzącą mgiełkę na ukojenie, ale czy mu się chciało machać tą różdżką? Niekoniecznie. Ostatecznie mógł go po tej buźce pogłaskać, bo przecież dłonie miał niezmiennie lodowate, ale Rosier okazał się zaradny i samodzielny. Dobrze dla niego.

- Może nie poszło w oko, a po uszach? - zapytał nieco kąśliwie, zaciągając się papierosem i patrząc na mężczyznę z powątpiewaniem. Najwyraźniej ten miał problemy ze słuchem, bo przecież zdążył już wyrzucić z siebie, w czym był tutaj problem. Ale najwyraźniej zmuszony był się powtórzyć. Westchnął. - Do. Drinków. Dodają. Amortencję - powiedział mu słowo po słowie, tak żeby zrozumiał. Ale te cztery słowa wystarczyły, żeby mu się odechciało w ten sposób przeprowadzić całą rozmowę. - Ta sama zagrywka miała na Beltane, ale tam odpowiedzialnymi za to były kapłanki. Miały tam to swoje stoisko z herbatkami, rozumiesz. Nie chcę cię obrażać, ani nic, ale nie poprosiłbym sam z siebie Moody do tańca - skrzywił się lekko, bo doprawdy - be przesady. Miał pewne standardy, a Millie oprócz tego że była zwyczajnie dziwna, to była siostrą Alastora. Tego akurat Atreus szanował i zwyczajnie podrywanie mu siostry nie wchodziło w grę. - Ale bardzo ładna kiecka. Jeśli oczywiście twoja.

Kiedyś, bardzo dawno temu, naśmiewał się z zapędów Rosiera do robótek i babskiego fachu. I dokładnie tak jak Chrisa nauczył jego drogi tatuś, Bulstrode dostał w mordę za swoje głupie gadanie. Jeśli natomiast było coś, co natychmiastowo mogło sprawić, że zaczął kogoś jako tako szanować, albo przynajmniej z niego szydzić, to było właśnie wyjaśnienie mu pewnych rzeczy za pomocą pięści. W każdym razie - już nigdy więcej nie zaśmiewał się z Rosiera.
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#4
31.05.2024, 21:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 20.06.2024, 09:58 przez Christopher Rosier.)  
Christopher potrafił być niesamowicie zapiekły w swojej urazie, gdy ktoś mocno nadepnął mu na odcisk, ale jego gniew często choć gwałtowny trwał krótko, przynajmniej w tych mniej ważnych sprawach. A ostatecznie Atreus był szkolnym kolegą, czarodziejem czystej krwi, byłym wychowankiem Slytherinu i należał do znakomitego rodu, to zaś sprawiało, że Chris był odrobinę bardziej skłonny do współpracy. Gdyby auror faktycznie przyszedł i walnął go ot tak sobie, Rosier gotów byłby wytoczyć najcięższe działa i iść na wojnę na wyniszczenie… ale tak… tak mógł się jeszcze zawahać, słysząc wyjaśnienie.
Nie zrozumiał, o co chodzi z tym "świństwem w drinkach", bo nie wypił niczego na Beltane. Nie słyszał pogłosek o amortencji: te utonęły w fali innych doniesień, o Voldemorcie, śmierciożercach, zawiei i gniewie bogów. I teraz też spojrzał na Bulstrode'a z pewnym niedowierzaniem.
- Dodali amortencji do drinków na weselu? - spytał. - Odjebało im? Ktoś chce zepsuć całą imprezę? Jeszcze tego brakuje, żeby panna młoda rzuciła się na świadka.
Amortencja mogła zadziałać gwałtownie podana w większej dawce, a sądząc po reakcji Atreusa, ta właśnie była bardzo skondensowana.
- Mistrz chaosu – burknął nabzdyczony, bo doceniłby ten dowcip, gdyby sam nie padł jego ofiarą. Wyobraźnię miał bujną, mógł więc sobie wyobrazić, jak ktoś zakochuje się w panu młodym, jakaś dama czystej krwi idzie oświadczyć się kelnerowi, a starszy czarodziej nagabuje młodziutką dziewczynę, że koniecznie muszą zatańczyć i potem to najlepiej od razu iść się pobrać. Idealny sposób na katastrofę oraz wkurwienie kilku wpływowych czarowników.
Czy przestał być zły? Nie. Zwłaszcza, że twarz dalej go cholernie bolała. Ale ta złość trochę przybladła i częściowo przekierowała się na winnego tego drinkowego zamieszania, kimkolwiek on był. Ponieważ chwilowo Christopher nie mógł być pewny, kto tutaj zawinił, obwiniał wszystkich sprawiedliwie: obsługę, pannę młodą, pana młodego oraz ich rodziny.
- Dawaj tego papierosa - powiedział, wyciągając wolną rękę (bo jedną przyciskał zimny okład do twarzy i nawet nie chciał myśleć, jak głupio musi wyglądać) ku papierośnicy. - Mógłbym pomyśleć, że jest dokładnie w twoim typie.
Jemu nigdy nie dała się poznać jako dziwna, nie poznał Moody od tej strony. Przy nim zachowywała się dość normalnie, a zarazem do pewnego stopnia zaskakująco, jakby przełączając się między artystką, brygadzistką i dziewczyną, która doskonale umiała grać. Och, jasne, nie przypominała idealnej damy Elaine, ale miała delikatną urodę, była pewna siebie, umiała być uwodzicielska i jasno domagać się zainteresować, więc choć może nie widziałby ich na ołtarzu, to na jakimś spotkaniu już jak najbardziej. Patrzyli na Mildred Moody przez pryzmat różnych doświadczeń, tego, że wobec obu zachowywała się inaczej i być może Christopherowi Rosierowi pewnych rzeczy po prostu dotąd nie chciała pokazać.
A może niektórych nie pokazała nigdy także Atreusowi Bulstrodowi - on zaś nie chciałby ich zobaczyć?
– Zresztą, pieprzyć to. Zawsze walisz po twarzy facetów, którzy tańczą z dziewczynami, które ci się podobają, czy tylko jak się naćpasz amortencji? I oczywiście, że to moja sukienka.
Uważał, że to doskonałe dzieło, zwłaszcza że bardzo odmieniało kobietę, która je nosiła - podkreślając urodę, a nie przyćmiewając ją. I przygotowanie takiego projektu stanowiło zdaniem Rosiera największe wyzwanie. A on, oczywiście, mu sprostał.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
03.06.2024, 15:03  ✶  
- Może ich to kręci - wzruszył ramionami, chociaż nie był jakoś specjalnie entuzjastycznie nastawiony do takiej wersji wydarzeń. Drinki z efektami zawsze były śmiesznym urozmaiceniem wszelkiego rodzaju spędów i nawet był w stanie wybaczyć tego obrzydliwego sierściucha, w którego go zmieniło, ale amortencja? W duchu gratulował sam sobie, że nie klęknął przed Millie na jedno kolano i nie próbował się jej tam oświadczyć, ale może eliksir był w zbyt małym stężeniu, albo to samej Moody czegoś brakowało, żeby rozbujać go do tego stopnia.

Jego samego niekoniecznie te wszystkie zabiegi ze sztuczną miłością bawiły. Czy to w stosunku do niego samego, czy to jeśli chodziło o innych. Nawet jeśli były to pobieżne miłostki na dwie minuty, było w nich coś zwyczajnie niewłaściwego. W nieprzyjemny sposób ocierającego się o zbyt duże próby manipulacji i podporządkowania sobie ludzi. Może wynikało to z samego faktu, że eliksir ten został uznany za władze za niebezpieczny, a może i z tego jak bardzo Atreus nie lubił, gdy ktoś przy nim majstrował.

Grzecznie wyszedł naprzeciw żądaniom Christophera i podsunął mu papierośnicę, nawet mu też go zaraz odpalając za pomocą różdżki. Zamknął puzderko i schował je zaraz do kieszeni, a potem się skrzywił, słysząc co ten miał do powiedzenia.
- Czy ja wiem? Powiedziałbym, że wręcz przeciwnie - ale kiedy się tak nad tym zastanowił, to z pewną niechęcią chyba musiał przyznać Rosierowi rację. Coś w tym było, nawet jeśli bardzo lubił ładne, dobrze wychowane panny, które z gracją prezentowały się na salonach. Tego typu gusta zdawał się mieć od szczeniackich lat, co zapoczątkowała z przytupem Lorraine, teraz jednak, zaciągając się papierosem i myśląc o Moody, odnosił wrażenie że o wiele bardziej widział się z kimś jej pokroju. Kimś, kto byłby w stanie skopać mu dupę, gdyby zaszła taka potrzeba. Oczywiście, nie nią samą, bo ta wizja była skrajnie głupia i śmieszna.

- Ale co ci powiem, to akurat ja odniosłem wrażenie, że ona nie jest w twoim typie - machnął dłonią, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie. - Nie wiem co by cię mogło w niej zainspirować do ubierania jej, ale zakładam że cokolwiek to było, nie miało wiele wspólnego z tym jak milutka być potrafi - i jak niewybrednie się wysławiać, pierdolić trzy po trzy i zachowywać jakby miała iść zaraz na pięści za najmniejsze przewinienie. Nie wątpił, że obraz Millie był dla niego mocno zniekształcony, ale cholera, no nie miał możliwego podejścia do niej w inny sposób.

- Bardzo ładna. Ta sukienka - pomimo modelki, ale to akurat zostawił dla siebie, uśmiechając się przy tym grzecznie. - Uwierz mi lub nie, ale nie jest to moja typowa praktyka. Chyba musiałaby to być moja narzeczona, a i to mocno zależy - Florence bardzo trafnie spodziewała się po nim właśnie takiego zachowania, a to co miało miejsce na parkiecie... cóż, nawet jeśli trafiłoby na jakąś inną dziewczynę i tak czuł się tak samo zażenowany całą tą sytuacją. Bić się na jarmarku, klubie czy w zaułku to jedno, ale na tego typu imprezie? To był koszmar.
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#6
03.06.2024, 16:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.06.2024, 16:42 przez Christopher Rosier.)  
- Przestanie, gdy panna młoda wyzna miłość teściowi. Nie spodziewałbym się czegoś takiego na weselu Blacków akurat. Slughornowie miewają specyficzne poczucie humoru, Prewettowie kochają chaos, ale oni?
Słynęli jako ród ceniący czystą krew, konserwatywny, unikający skandali. Jego przedstawicieli wypalano z drzewa genealogicznego za byle przewinienie, a Chris kojarzył ich z taką idealną Bellatrix czy dumną panią Black, tępiącą szlamy. Nie z kimś, kogo bawiłaby kapibara, pojawiająca się nagle na parkiecie.
Zaciągnął się dymem, a potem jego wzrok padł na obserwujących ich z oddala ludzi. Nie rozpoznał z tej odległości Laurenta, ale już Perseusa owszem.

- Lubię, co mogą zmienić w niej moje suknie. Poza tym podoba mi się, jaki potrafi zasiać chaos. Chciałem pozbyć się pewnej dziewczyny i mi w tym pomogła, a w końcu z nią tańczę, nie się żenię - wyjaśnił, tylko połowicznie mówiąc prawdę. Ciekawiło go do pewnego stopnia to, jak reagowała na niektóre jego projekty - jak patrzyła na leśną suknię i jaki miała wzrok, gdy pokazał jej projekt sporządzony z myślą o niej. Bawiło go jej bezczelność i pewność siebie, którą ani o jotę nie ustępowała jemu.

Christopher obstawiałby, że Millie może być w gustach Atreusa, bo drobna, o twarzy elfa, miała tę delikatną urodę - całkiem podobną do Elaine Delecour, a i wpisującą się w ten sam typ Changówny czy Malfoyówny. Jasne, nie była damą czystej krwi, ale przecież część dziewczyn Atreusa niekoniecznie gościła głównie na salonach. (O naiwności, Christopher nie miał pojęcia, że jakaś Changówna też właśnie ich obserwuje!) Sam zwyczajnie ze strony bicia pięściami czy przekleństw... Miliie Moody nigdy nie poznał. Wyzwała go raz, gdy wkurwiony warczał na nią, że go wystawiła, a ona wykrzyczała, że leżała w śpiączce. W ich głowach tkwił zupełnie inny obraz tej dziewczyny, którą poznali z zupełnie innych stron.

Pewnie gdyby zaczęli znajomość od wiązanek przekleństw i pięści, myślałby o tańczeniu z nią dokładnie to samo, co Bulstrode.

– Czekaj, jak to szło… „Atreus Bulstrode bije Philipa Notta kutasem”? – zakpił lekko, cytując jeden z nagłówków, na jakie natknął się niedawno. – Ale właściwie to nawet wierzę. Po tobie spodziewałbym się raczej, że poczekasz aż taki delikwent wyjdzie i pobijesz go gdzieś, gdzie nikt nie przeszkodzi – mruknął, ostatni raz zaciągnął się papierosem i wypuścił go, a potem zdeptał. Dalej był trochę zirytowany na Atreusa, ale szkolna znajomość i naćpanie amortencją działały na jego korzyść.

Postanowił więc, że chwilowo pozłości się głównie na Blacków.

– Najwyraźniej twój prawy sierpowy nie zrobił wrażenia na Mildred, ale przyciągnął inną pannę – powiedział, wskazując na dziewczynę, w której nie miał szans rozpoznać Maeve Chang. – A ja mam zamiar wyjaśnić sobie parę rzeczy z panem młodym – dodał, skinął mu głową i ruszył w stronę Perseusa i Laurenta… może nie wypadałoby robić Panu młodemu awantury na jego własnym weselu, ale w końcu to na tym weselu serwowano drinki niebezpieczne dla zdrowia. Psychicznego (Chris wzdragał się na myśl o tym, że mógłby się oświadczyć na przykład jakiejś kelnerce czy o zgrozo, kelnerowi) i fizycznego (to oko dalej bolało: Atreus miał niestety naprawdę bardzo mocny cios).
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
03.06.2024, 16:52  ✶  
Pod względem kochania chaosu to Atreus całkiem zgrabnie wpisywał się w określone przez Rosiera ramy rodziny Prewettów. Coś w tym było, bo miał wrażenie że każdy jeden na swój sposób robił wszystko, żeby chociaż odrobinę namieszać. Jeśli nie celowo, to niechcący i dzięki temu nawet Laurent mógł się w pełni wykazać, chociażby swoimi podbojami albo tym nieszczęsnym artykułem w Proroku, gdzie wygłaszano w jego imieniu anty-dzbanowskie słowa.

- Nie znam się na ubraniach, ale wiesz co? Chyba nawet mogę powiedzieć, że rozumiem o co ci chodzi - pokiwał głową. Było coś zadziwiającego w tym, jak dobrze dobrana kiecka mogła zmienić to jak postrzegało się drugą osobę. Gdyby nie to, że znał Moody aż za dobrze, pałając do niej namiętną, koleżeńską antypatią zmieszaną z rywalizacją, to pewnie nawet zachwyciłby się nią całkiem szczerze. Ale te ładne oczy w kolorze bursztynu i zwiewna kreacja dodająca jej uroki nimfy nie mogła zmienić lat złośliwostek i przepychanek.

Słysząc wspomnienie Lammas, parsknął rozbawiony, przypominając sobie głupią minę Philipa kiedy na niego wyskoczył z tą świeczką. Był z siebie wybitnie zadowolony i było to widać już na pierwszy rzut oka, że absolutnie niczego nie żałuje.
- Philip Nott postanowił odpierdalać i przekonał się że nie warto robić tego w stosunku do mojej rodziny - Atreus starał się używać tonu swojego głosu umiejętnie, ale mimo tego w tym momencie słychać było tylko nieskończoną pogardę w stosunku do tego człowieka. Potem jednak uśmiechnął się do Rosiera nonszalancko, pukając się palcem w skroń. Bo Chris myślał w tym momencie bardzo dobrze, oceniając Atreusa i jego zapędy we wręcz mistrzowski sposób.

- Ah, to moja kuzynka - obejrzał się we wskazanym kierunku, przez moment przyglądając się sylwetce Maeve. Jak jej tam kurwa było? Głowił się przez moment, sprytnie maskując niezręczną pauzę ponownym zaciągnięciem się. - Amelia - w końcu znalazł odpowiednie imię, na które razem z Changówną się zgodzili. - Bardzo dobrze, powodzenia. Najwyżej potem mu poprawię - zagrzał jeszcze Chrisa do walki, samemu rzucając papierosa na ziemię i po zdeptaniu ruszył w stronę Maeve.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1562), Christopher Rosier (1514)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa