• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[10.06.1972, nieopodal Londynu] Mój przyjaciel świnka | Fiery & Thomas

[10.06.1972, nieopodal Londynu] Mój przyjaciel świnka | Fiery & Thomas
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#21
23.07.2024, 14:02  ✶  
Pokiwał głową na jej stwierdzenie, że mogło być gorzej bo i owszem, mogli nie znaleźć niczego, nawet tej chaty, więc to jednak poszczęściło im się dość mocno biorąc pod uwagę to jak dzień się zaczął.
A teraz? Znajdowali się pod dachem, gdzie nie śmierdziało, mieli pachnąca kawę, która pozwoli im nabrać sił i rozbudzić się do końca. Tak jakby potrzebowali jeszcze czegoś dodatkowego do rozbudzenia się po przygodach jakie uświadczyli zanim pojawili się w tym miejscu.
- Dziękuję, pewnie bym je zrobił normalnie, ale nie mam do tego cierpliwości dzisiaj - odpowiedział zgodnie z prawdą, bo raz, że samodzielnie robiłby to o wiele dłużej, a dwa, ze czasami warto było ułatwić sobie życie, niż marnować niepotrzebnie czas. Nie chciał się też popisywać swoimi zdolnościami, po prostu skorzystał z faktu, że może coś sobie usprawnić.
Kiedy pomieszczenie wypełnił głośny dźwięk obwieszczający, że woda zagotowała się i można zaparzyć kawę, zerknął w tamtą stronę i przypatrywał się jak Fiery przygotowuje napój. Nie żeby jej nie ufał, że mu czegoś nie dosypie do kubka, po prostu spojrzał w tamtą stronę wiedziony piskiem czajnika i teraz zawiesił się przyglądają jak panna Bell zaparza im czarny trunek.
- Czasami mam problemy z takimi czarami, więc nie mów, że to nic takiego, dzięki tobie nie będę chory - powiedział zgodnie z prawdą i faktycznie był jej wdzięczny. gdyby sam miał rzucać takie zaklęcia to byłą trochę loteria, czy stanie się suchy czy jeszcze bardziej wszystko przemoczy. A tak? Ryzyko choroby nie wisiało już nad nim tak bardzo, przydałby się jeszcze eliksir pieprzowy, aby na pewno zapobiec jakiejś chorobie, no ale nie miał go przy sobie. Chyba powinien zacząć nosić torbę z rzeczami na wszelki wypadek - co nie było wcale taki głupim pomysłem. Może niekoniecznie miał często tak niezwykłe sytuacje jak dzisiaj, ale przy zadaniach dla zakonu też byłoby to przydatne. Będzie musiał pomyśleć nad takim rozwiązaniem jak już wróci do siebie - zaczynał mieć coraz więcej pomysłów, chyba będzie musiał w jakiś magiczny sposób rozciągnąć swoją dobę, żeby mu na to wszystko starczyło czasu.
- Nie ma za co, wsuwajmy póki ciepłe - dodał jeszcze żartobliwie, bo jak kanapki miały by być niby ciepłe? Nie jedli tostów tylko chleb z dżemem i masłem orzechowym.
Samemu złapał za drugą kanapkę i odgryzł połowę nim sięgnął po kubek i wreszcie napił się ciepłego napoju. Poczuł jak ciepło rozlewa mu się po ciele zaczynając od gardła, a potem już od brzucha rozlewa się na wszystkie kończyny - to było niemal jak kwintesencja szczęścia, zapełniał brzuch jedzeniem i pił ciepłą kawę. Czego chcieć więcej? Może wygodnego łóżka, żeby móc sobie odpocząć jeszcze trochę.
- Tak, też tak sądzę, że niedługo będziemy mogli wrócić do siebie. Będziesz mogła sprawdzić czy lwy są nakarmione należycie - zgodził się z uśmiechem i nim odpowiedział gdzie mieszka dojadł trzymaną w ręce kanapkę - dwie były na razie wystarczające dla niego. - Na Pokątnej, w Klubokawiarni Nory, musisz kiedyś tam wpaść, Nora robi najlepsze słodycze na Wyspach - zachwalał słodkość swojej siostry, bo naprawdę uważał, że każdy powinien ich spróbować  bo potrafiły poprawić humor nawet w najgorszy dzień.
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#22
23.07.2024, 14:40  ✶  

Mogli utknąć gdzieś w środku lasu, bez dachu nad głową, ciepłych napojów i jedzenia. Tutaj było trochę jakby luksusowo, w porównaniu do tego, gdzie znajdowali się ledwie chwilę temu. Los im sprzyjał, przynajmniej częściowo, bo oczywiście wcześniej rzucił trochę kłód po nogi, ale gdyby tego nie zrobił, czy doceniliby to wszystko, co im się teraz przytrafiło? Pewnie nie.

- Nie musisz się tłumaczyć, to całkiem ciekawe rozwiązanie. - Na które sama pewnie by nie wpadła, ale o tym nie wspomniała w głos. Na pewno przydałoby się jej podobne zaklęcie, kiedy będzie znowu wśród swojego rodzeństwa, to mogłoby ułatwić grupowe ogarnianie śniadań. Zamierzała wypróbować tę metodę w najbliższym czasie, gdy już wróci do cyrku i swojej wesołej rodziny.

- Nie wiem, czy to wystarczy, aby zapobiec chorobie, w końcu trochę przeszliśmy przemoczeni, mam nadzieję, że masz rację i to wystarczy. - Chorowanie latem nie należało do najprzyjemniejszych, szczególnie gdy za oknem prażyło słońce. Miała wrażenie, że przechodzenie takiej choroby jest tysiąc razy gorsze od tego samego, tyle że zimą. Właśnie dlatego wolała nastawić się na to, że jednak uda im się uniknać uziemienia. Szkoda było marnować długie, letnie dni na leżenie w łóżku.

- Tak jedzmy, na pewno dobrze nam to zrobi. - Oby tylko jedzenie się przyjęło, po wlewaniu w siebie różnych trunków dzień wcześniej żołądek mógł zareagować róznie. Była jednak tak bardzo głodna, że nie zastanawiała się póki co nad konsekwencjami, jakie mogło jej przynieść obżarstwo. Zresztą naprawdę jej smakowały te kanapki, może nie chodziło tylko i wyłącznie o fakt, że była okropnie głodna, właściwie to jakoś najbardziej smakowały posiłki, które przygotował ktoś inny. Taka magiczna sztuczka.

Upiła kolejny łyk kawy, która też smakowała wyjątkowo dobrze, uczucie przemarznięcia zniknęło na dobre. Zrobiło jej się za to trochę sennie, najwyraźniej nieco wyczerpały ją ich wcześniejsze przygody, a po jedzeniu wypadało sobie zrobić drzemkę, chociaż tutaj chyba nie będzie takiej sposobności. Kto wie, czy właściciele chatki nie będą mieli zamiaru się tu pojawić, a wolałaby nie popełniać tego samego błędu, już wiedziała, że nie każde miejsce jest odpowiednie do spania, bo właściciele mogą na to różnie zareagować.

Westchnęła ciężko. Lwy, zapomniała o nich, trochę ją to zmartwiło, bo faktycznie istniało prawdopodobieństwo, że nikt do nich nie zajrzał. - Mam nadzieję, że ktoś się nimi zajął, są bardzo bliskie mojemu sercu. - Wolała jeszcze nie wspominać o tym, że są jej braćmi, bo mogło zabrzmieć to dosyć dziwnie, a póki co nie chciała, żeby Thomas uznał ją za dziwaczkę.

- Ooo, słodycze, na pewno kiedyś odwiedzę to miejsce, tak właściwie to pewnie całkiem niedługo, z cyrkiem wybieramy się do Londynu, z tego, co się orientuję to w lipcu. - To nie tak, że nie mogła się tam teleportować w każdej chwili, ale za miesiąc faktycznie zamieszka tam na moment, nim wyruszą w dalszą podróż.

Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#23
23.07.2024, 19:04  ✶  
Pokiwał jedynie głową na jej słowa, chciał po prostu wyjaśnić, czuł się trochę jakby musiał się usprawiedliwić, ale w sumie nie wiedział czemu, przecież byli czarodziejami, a nie mugolami. To nie jest tak, że wykorzystał jakiegoś skrzata czy inną istotę do zrobienia kanapek, sam pokierował zaklęciem i dopilnował, żeby nie powstał w kuchni rozgardiasz podczas przygotowywania kanapek. Uśmiechnął się i złapał oburącz kubek, aby napić się kawy - jej przyjemne ciepło rozchodzące się po całym ciele sprawiało przyjemność.
- Przydałoby się jeszcze łykną po eliksirze pieprzowym, tak dla bezpieczeństwa - zgodził się z nią, ze sama kawa nie wystarczy. - Możemy się przenieść do mojego domu i dam ci jedną porcję, siostra zawsze ma zapasy eliksirów - cóż może i nie powinien oferować nie swoich zapasów innej osobie, szczególnie takiej, której Nora nie zna, ale z drugiej strony, chyba robiła je, żeby wietrzały w fiolkach na półce. Szczególnie też, że nie robili sobie wyrzutów z takich przedmiotów użytkowych, które miały służyć do pomocy innych i nie rozliczali się z każdej jednej kropli.
- Zdecydowanie, będziemy mieć siły na powrót do domu - zgodził się i sam pochłonął jeszcze dwie kanapki nim żołądek zasugerował mu, że już wystarczy. Był oto dość niecodzienne, bo zazwyczaj mógł zjeść o wiele więcej, ale chyba fakt, że po nocnej alkoholowej eskapadzie, poranku spędzonym na wdychaniu wyziewów świńskich w chlewie i późniejszej wędrówce  to żołądek się buntował i nie chciał przyjmować zbyt dużo słodyczy i chciał ograniczyć się do minimum, które wystarczy mu, żeby Thomas nie został posądzony o uwięzienie w swoich trzewiach tygrysa, który pragnie się wydostać. Mimo kawy, po jedzeniu zaczął się robić senny, organizm chyba jednak potrzebował nieco więcej odpoczynku - dopił więc na raz czarnego napoju licząc naiwnie, że to go rozbudzi. Niestety pomogło mu to mocno średnio i oczy kleiły mu się znacznie. Przeciągnął się na krześle zakrywając dłonią usta podczas ziewania. Ta kanapa stojąca nieopodal kusiła swoim wyglądem, a gdyby tak położyć się na niej i przysnąć na chwilę? Potrząsnął głową jednak i westchnął tylko głośno. Wolałby nie zostać nakryty podczas spania w obcym miejscu, dwukrotnie jednego dnia to byłoby już za dużo.
Poczuł się trochę winny, że niejako przez niego Fiery nie mogła wrócić do domu i zająć się swoimi lwami, a to poniekąd dlatego, ze pili razem w pewnym momencie. Choć nie znał całej historii z nocy to jednak poczucie winy w nim zakiełkowało i nic już na to poradzić nie mógł, dlatego wolał przemilczeć te kwestię.
Uśmiech wpełzł na jego usta, kiedy zapowiedziała, ze niedługo będą w Londynie - gdyby tylko nie fakt, że byli czarodziejami i mogli po wyspach podróżować bardzo szybko dzięki teleportacji czy sieci Fiuu.
- W takim razie będę musiał udać się na występ i zobaczyć jak radzisz sobie przed widownią - zapowiedział jednocześnie będąc zaciekawiony jaki to repertuar prezentuje kasztanowłosa - bo o tym w sumie nie powiedziała, ale też i on nie pytał. Nie musiał wiedzieć od razu, zobaczenie na żywo bez słyszenia wcześniej co prezentuje będzie równie ciekawym przeżyciem.
- Chyba będziemy się powoli zbierać? - powiedział niezbyt skory do wstawania i ruszania gdziekolwiek, wbrew pozorom mimo, ze poznali się dość niecodziennie i nadal nie wiedzieli o sobie za dużo, to nie czuł się niezręcznie, było miło.
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#24
23.07.2024, 19:55  ✶  

- Jesteś pewien? - Zaproszenie do domu nieznajomej brzmiało jak nie do końca przemyślana decyzja, ale nie miała zamiaru oponować. Nie zajęłoby jej to pewnie dużo czasu, a miałaby pewność, że nie dopadnie jej przeziębienie, w sumie gra warta świeczki.

Fiery zjadła jakieś dwie kanapki, popiła je kawą i była najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, nie potrzebowała już nic więcej. Mogła umierać, znaczy iść spać, ale to jak wreszcie uda jej się dotrzeć do domu.

Wina nie leżała po niczyjej stronie, przecież nie wlewał jej alkoholu do gardła, przynajmniej nie przypominała sobie nic takiego, sama zachowała się nieco nieodpowiedzialnie, jak na lwią opiekunkę. Z drugiej jednak strony i jej należało się coś od życia, nie mogła wiecznie myśleć o wszystkich innych, tylko nie o sobie. Szkoda, że niezbyt wiele pamiętała z tej nocy, podejrzewała jednak, że musiała być całkiem wesoła zważając na to, że wylądowała później w chlewie. Jeszcze nigdy dotychczas jej się to nie zdarzyło.

- Zapraszam, w każdy weekend na pewno będziemy występować, pewnie pomiędzy też. - Nie miała pojęcia jaki był ogólny plan na ten Londyn, ale zazwyczaj właśnie weekendami organizowali największe wydarzenia, wtedy większość ludzi miała wolne i mogła przyjść obejrzeć ich występy. Była to jedna z nielicznych rzeczy, która wychodziła Fiery, trafiła do cyrku wiele lat temu i przywykła do występowania, nauczyła się sporo od innych członków swojej rodziny. Była niemalże pewna, że Thomas nie pozna jej, gdy pojawi się na scenie. Różniła się wtedy bardzo od tej osoby, którą była na co dzień. Krzykliwe kostiumy, makijaż i ta cała otoczka, której normalnie jej brakowało. Jakby żyły w niej dwie osoby.

- Tak, chyba już możemy, nie sądzę, żebyśmy się mieli rozszczepić po tym odpoczynku. - W zasadzie to czuła się zdecydowanie lepiej niż po przebudzeniu. Posiłek dobrze jej zrobił, zaczynała się czuć naprawdę dobrze, może przydałby się jej jeszcze prysznic, bo Fiery wydawało się, że deszcz nie poradził sobie ze zmyciem z niej zapachu chlewu, ale to był mały szczegół.

Nim opuścili leśną chatkę, pozwoliła sobie jeszcze rzucić szybkie Chłoszczyść, aby po ich wizycie pozostało jak najmniej śladów. Mieszkańcy tego miejsca powinni się, aż tak bardzo nie zdenerwować na nieproszonych gości, może ich zapasy zostały nieco naruszone, jednak miała nadzieję, iż im wybaczą, bo naprawdę znaleźli się w ogromnej potrzebie.

Później opuścili to miejsce, skorzystała z oferty Thomasa, więc zahaczyła jeszcze o jego dom, aby zabrać ze sobą eliksir o którym wspominał, a później wreszcie teleportowała się do swoich braci.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów The Beast (5238), Thomas Figg (4955)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa