W końcu był już gotowy do drogi, ze wszystkimi rzeczami spakowanymi i zmniejszonymi przy pomocy zaklęć, bo wtedy istniało większe ryzyko, że coś się po drodze zgubi, a był jednak dość przywiązany do swoich rzeczy, jak to Malfoy. Iskander pojawił się w domu z bagażami i z bukietem kolorowych lilii, które od razu umieścił w zdobionym wazonie. Ozdabianie wnętrza ich nowego domu było jednym z jego nowych hobby i Renigald musiał go niejednokrotnie powstrzymywać przed rozkładaniem po wszystkich możliwych blatach różnych porcelanowych ozdób, mini-dzieł sztuki i wszystkiego, co mogło mu przyjść do głowy. Tym razem ograniczył się wyłącznie do kwiatów, więc nie było tak znowu najgorzej. Po udekorowaniu salonu liliami zdjął płaszcz (najwyraźniej to lilie były priorytetem), odwiesił go na wieszak przy drzwiach wejściowych i niemal w podskokach ruszył w stronę pracowni, w której spodziewał się zastać Renigalda. Nie widział go tylko tydzień, co w porównaniu z roczną rozłąką było ledwie ździebełkiem, ale od czasu tych wielkich pożarów w ogóle nie chciał się rozstawać z bratem. Bał się, że każde pożegnanie, nawet krótkie, może być ich ostatnim.
- Ren - rzucił na wydechu, uśmiechając się szeroko na widok Renigalda, skupionego przy projekcie. Wszedł do pracowni, zbliżył się do niego i pochylił się, żeby szybko musnąć jego policzek wargami. Nie byłby sobą, gdyby nie pozwolił sobie na tę odrobinę czułości. - Jak ci idzie? - wskazał ruchem głowy na projekt. - Dziadek kazał cię pozdrowić. I masz się do niego czasem odzywać póki jeszcze żyje, znasz go - wywrócił oczami z uśmiechem, po czym osunął się jakby nigdy nic na kolana brata, siadając na nich bokiem i obejmując go jedną ręką za szyję. - Jak byłem w Paryżu to pomyślałem w pewnym momencie, że chyba wypadałoby zaprosić rodziców. Powinniśmy mieć z nimi w miarę dobry kontakt, jeśli chcemy, żeby pomogli nam finansowo z interesem.
Nie był zachwycony swoim pomysłem, bo jeśli zaproszą rodziców na kolację, to znów obaj będą musieli zgrywać przykładnych synów i rodzice nie będą mogli dostrzec, że pomiędzy nimi było coś więcej, niż tylko braterska miłość. Znów będą musieli udawać, znów założą maski. Ale wiedział, że tak było trzeba.
@renigald malfoy