06.11.2022, 14:39 ✶
Brenna nie próbowała kłócić się z Mavelle, chociaż nie podobało się jej pozostawanie kuzynki samej. Nie mieli jednak czasu. Śmierciożercy mogli pojawić się w każdej chwili.
Steward, jako aurowidz, mógł bez trudu odczytać aurę Annie. Odgadnąć prawdziwe emocje. Longbottom nie miała takich możliwości. Widziała tylko, że dziewczyna jest słaba. Że jest nierozsądna. I że jest głupia: głupia, skoro sądzi, że zdoła sobie poradzić w takiej sytuacji. I złościło to Brennę, chociaż ta złość nie była skierowana do Annie, a raczej do ich świata, w którym za taką młodzieńczą głupotę można było zapłacić najwyższą cenę.
Nie wahała się wobec wpakowania do domu za Patrickiem. A skoro już się tu dostali, obejrzała i na Mavelle, kiwając na nią ręką. Równie dobrze mogli rzucić jakiś czas ochronny na drzwi i czekać w środku. Jeżeli ta postanowiła jednak zostać na zewnątrz, po prostu zatrzasnęła drzwi.
- Nie mamy? A jak nas powstrzymasz? - spytała, obracając się ku Thomas. Zazwyczaj Brenna była osobą pełną empatii wobec innych i najchętniej uspokoiłaby teraz dziewczynę, otuliła kocykiem i dała jej gorące kakao. Rzecz w tym, że gdyby to zrobiła, Annie stałaby się tylko łatwiejszym celem. I Brenna nawet nie chciała myśleć, co by ją spotkało.
Czy zabiliby ją szybko, zostawiając nad domem mroczny znak? Czy może postanowiliby urządzić jakiś pokaz, co spotyka tych, którzy sprzeciwiają się woli lorda Voldemorta? Nie dość, że mają w żyłach brudną krew, to jeszcze ośmielają się głośno negować jego ideologię, zamiast przemykać po cichu, udając, że nie istnieją?
Zdecydowała się więc na podejście bezpośrednie. Bez ogródek. I bez zwykłego słowotoku, gdy na jedno cudze zdanie wypowiadała trzy własne.
- Oni nie będą ci grozić. Oni po prostu będą cię torturować, a potem zabiją. I niewykluczone, że ta kobieta będzie następna - dorzuciła, celując różdżką w zdjęcia, wskazując uwiecznioną na nich dziewczynę. Jej podobiznę lepiej też było zatrzeć... - To twój kot? Jeśli tak, to na twoim miejscu poszłabym go złapać. Śmierciożercy mają zamiar zaatakować cię przed północą. A ty masz tylko dwie opcje. Pozwalasz, żebyśmy zabrali cię stąd teraz albo czekamy aż się tu pojawią i przekonamy się, czy któreś z nas będzie musiało za ciebie umrzeć.
Steward, jako aurowidz, mógł bez trudu odczytać aurę Annie. Odgadnąć prawdziwe emocje. Longbottom nie miała takich możliwości. Widziała tylko, że dziewczyna jest słaba. Że jest nierozsądna. I że jest głupia: głupia, skoro sądzi, że zdoła sobie poradzić w takiej sytuacji. I złościło to Brennę, chociaż ta złość nie była skierowana do Annie, a raczej do ich świata, w którym za taką młodzieńczą głupotę można było zapłacić najwyższą cenę.
Nie wahała się wobec wpakowania do domu za Patrickiem. A skoro już się tu dostali, obejrzała i na Mavelle, kiwając na nią ręką. Równie dobrze mogli rzucić jakiś czas ochronny na drzwi i czekać w środku. Jeżeli ta postanowiła jednak zostać na zewnątrz, po prostu zatrzasnęła drzwi.
- Nie mamy? A jak nas powstrzymasz? - spytała, obracając się ku Thomas. Zazwyczaj Brenna była osobą pełną empatii wobec innych i najchętniej uspokoiłaby teraz dziewczynę, otuliła kocykiem i dała jej gorące kakao. Rzecz w tym, że gdyby to zrobiła, Annie stałaby się tylko łatwiejszym celem. I Brenna nawet nie chciała myśleć, co by ją spotkało.
Czy zabiliby ją szybko, zostawiając nad domem mroczny znak? Czy może postanowiliby urządzić jakiś pokaz, co spotyka tych, którzy sprzeciwiają się woli lorda Voldemorta? Nie dość, że mają w żyłach brudną krew, to jeszcze ośmielają się głośno negować jego ideologię, zamiast przemykać po cichu, udając, że nie istnieją?
Zdecydowała się więc na podejście bezpośrednie. Bez ogródek. I bez zwykłego słowotoku, gdy na jedno cudze zdanie wypowiadała trzy własne.
- Oni nie będą ci grozić. Oni po prostu będą cię torturować, a potem zabiją. I niewykluczone, że ta kobieta będzie następna - dorzuciła, celując różdżką w zdjęcia, wskazując uwiecznioną na nich dziewczynę. Jej podobiznę lepiej też było zatrzeć... - To twój kot? Jeśli tak, to na twoim miejscu poszłabym go złapać. Śmierciożercy mają zamiar zaatakować cię przed północą. A ty masz tylko dwie opcje. Pozwalasz, żebyśmy zabrali cię stąd teraz albo czekamy aż się tu pojawią i przekonamy się, czy któreś z nas będzie musiało za ciebie umrzeć.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.