• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[26.09.1972] Czas wyboru nadszedł | Olivia, Brenna

[26.09.1972] Czas wyboru nadszedł | Olivia, Brenna
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#1
15.02.2026, 13:47  ✶  
26 września 1972
Mieszkanie Moodych

Żeby przejść z kuchni do korytarza z drzwiami wyjściowymi, musiały przejść przez niewielki salonik z zamykanymi drzwiami. Olivia skorzystała z okazji i zamknęła je, by odgłosy sprzątanych naczyń nie rozpraszały ich, ale także by Tristan nie mógł podsłuchać, o czym mówią.
- Nie jest dobrze, Bren - zaczęła cicho, oddalając się od drzwi. Przeczesała palcami rude włosy, błądząc wzrokiem wszędzie tylko nie po sylwetce przyjaciółki. - Czy wiadomo, co z pozostałymi członkami Zakonu? Wszyscy są bezpieczni? Powiedz mi też, czego dokładnie potrzebujesz, bo domyślam się, że te eliksiry nie są po to, by rozdawać je potrzebującym.
Przestąpiła z nogi na nogę niepewnie. Zajmie się tym wszystkim, jak tylko wróci z lecznicy - decyzję o odwiedzeniu hipnotyzera podjęła chwilę temu. Nie chciała tak żyć: w ciągłym strachu, oglądając się wiecznie za siebie. Powinna być teraz silna.
- Nora jest bezpieczna, to wiem. A Dora? Miałyśmy razem coś tworzyć, myślę że jak tylko uzbieram składniki, ich pomoc będzie nieoceniona - dodała, uśmiechając się lekko. We trzy były silniejsze.

!Strach przed imieniem
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#2
15.02.2026, 13:47  ✶  
Chociaż nie doznajesz żadnych omamów słuchowych, nie jesteś w stanie wydusić z siebie Jego imienia. Kogo? Sam-wiesz-kogo... T-tego, którego imienia nie wolno wymawiać... Tego, który zasiał w ludziach strach. Przerażenie narasta w tobie z każdą chwilą, aż nagle wbrew swojej woli wypluwasz z siebie słowa: Na zgliszczach tego świata urodzą się pokój i miłosierdzie, jakiego ten pełen chwastów świat nie mógł zaznać, nim nie pozwolimy mu odrodzić się w doskonalszej formie..
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
21.02.2026, 21:35  ✶  
Wszyscy są bezpieczni?
Już pierwsze pytanie było trudne, bo nikt z nich nie był bezpieczny – nikt szybko nie będzie. I bo może członkowie samej organizacji przetrwali, ale odnieśli rany na ciałach i na duszach, i na niektórych zostawiło to głębokie rysy. Bo niektórzy w głowach nosili ogień i strach, bo na ścianach ich domów wypalono klątwy. Z murów Warowni ledwo co wyciągnięto kłębiącą się czerń, a ona sama musiała pozwolić, by z jej umysłu wyciągnięto wraz z lękiem przed ogniem parę wspomnień i wciąż czuła się tak, jakby odebrano jej coś ważnego, choć przecież nie był to brak, który powinna naprawdę odczuwać.
– Wszyscy z Zakonu przeżyli, ale kilku naszych przyjaciół ucierpiało – powiedziała. Spalony dom Sproutów i oni sami poranieni, martwa Bulstrode, mnóstwo innych strat. – Tak naprawdę w tej chwili jeszcze skupiamy się w dużej mierze na potrzebujących, ale potem będzie już chodziło o mnie. Mogę przygotować listę, na czym się skupić, chociaż pewnie najskuteczniej pogadać z Norą.
Zawsze traktowała tę trochę jak koordynatorkę tego typu spraw, bo panna Figg w jej oczach była raczej alchemiczką niż cukierniczką, nawet jeśli to w tym drugim rozkręcała biznes… zwłaszcza że nawet do swoich potraw dodawała często krople eliksirów.
– Dora… – zaczęła i zacięła się, a potem jej twarz przybrała na moment zacięty wyraz, nim znów mięśnie rozluźniły się i powróciło fałszywe opanowanie. Nic jej nie jest?
Czuję się, jakby bolała mnie dusza.
– Dora przetrwała, ale w oczach świata powinna pozostać martwa. Ścigają ją niebezpieczni ludzie i podczas Spalonej Nocy ją znaleźli – powiedziała spokojnie. – Kiedy następny raz ją zobaczysz, a myślę, że będzie szczęśliwa mogąc spotkać się z kimś poza wąskim gronem, będzie nosiła inną twarz i przynajmniej parę tygodni nie powinna pokazywać się w magicznym Londynie. Rozmawiałam z nią o zrobieniu zakupów, chcę podziałać nad przygotowaniem dla niej szklarni, pewnie też możecie wybrać się szukać składników do lasu, póki nie ma zimy…
…nie do Kniei, oczywiście. To trochę nie wchodziło w grę. Ale byłoby dla Dory szansą na wyjście i jednocześnie trzymało ją bardzo, bardzo daleko od Borginów.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#4
16.03.2026, 14:21  ✶  
Kiwnęła głową na znak, że rozumie. Nie znała sytuacji Dory za bardzo, ale z tego co mówiła Brenna, było poważnie. Zmieniona twarz, pewnie inne personalia... Olivia westchnęła ciężko, unosząc dłoń do karku. Tak bardzo chciała teraz zapalić... Ale nie mogła, nie teraz i nie tutaj. Spojrzała na okno, zasłonięte grubą firaną. Dreszcz strachu przeszedł jej wzdłuż kręgosłupa, zakręciło jej się w głowie. Strach, którego nie czuła przed chwilą, stał się nagle tak silny, że odbierał jej zdolność swobodnego oddychania. A może to był dym w płucach, którego się nawdychała?
- Na zgliszczach tego świata urodzą się pokój i miłosierdzie, jakiego ten pełen chwastów świat nie mógł zaznać, nim nie pozwolimy mu odrodzić się w doskonalszej formie.. - zaskrzeczała jakby nie swoim głosem, chwiejąc się. Szybko uniosła dłoń, by oprzeć się o ścianę. Nie wiedziała, skąd przyszły te słowa i strach, ale podejrzewała, że to jakaś klątwa. A może to ten dym? Olivia zakaszlała i pobladła tak, że była bledsza od ściany, której się trzymała. - Przepraszam. Nie wiem, co się ze mną dzieje.
Szepnęła, a oczy jej się zaszkliły. Czy to możliwe, że faktycznie była przeklęta? Zakaszlała po raz kolejny, raz i drugi.
- Pójdę do kogoś od klątw, może do Lecznicy Dusz. Nie pozwolę, by na stałe mieszkał w mojej głowie - powiedziała cicho, lecz mimo ilości decybeli jej głos brzmiał pewnie i stanowczo. Olivia wyprostowała się, odganiając od siebie strach i słowa, których nie chciała mówić, a które zostały wypowiedziane. Chciał wojny? Będzie miał wojnę. - Brenno, musimy coś zrobić. Jak tylko wyliżemy rany, chcę... Nie, muszę coś zrobić.
Powiedziała z ogniem w głosie i oczach. Olivia zmieniła się - zmieniła się diametralnie, w jej tęczówkach odbijała się nienawiść, której nie było wcześniej.
- Zaatakowali Tristana po raz kolejny. Zaatakowali moich rodziców. Was. Wszystkich. Ja... My planowaliśmy powoli przyszłość. To wszystko zostało nam odebrane - mówiła pozornie spokojnie, chociaż głos jej odrobinę drżał. - Zbiorę składniki, przygotuję eliksiry. Ale chcę robić więcej. Muszę chronić tych, których kocham. Powinnam poćwiczyć zaklęcia, szczególnie te ofensywne ale i defensywne. Millie ma już część składników, których potrzebuję, odwiedziła mnie w Fiolce. Powinnyśmy spotkać się z Norą i Dorą, odbudować zapasy. Ale mam wrażenie, że to za mało.
Spojrzała na Brennę z miną, która wyrażała nadzieję, że Longbottom wiedziała, czego chciała Olivia. Nie chciała kryć się w pracowni i wśród kociołków. Sytuacja się zmieniła i należało walczyć: czy to z pomocą Zakonu, czy też nie.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
16.03.2026, 14:41  ✶  
Brennie zawsze wydawało się, że to za mało.
Że powinna robić więcej, że śmierciożercy byli trzy kroki przed nimi, i często też że właściwie nie mieli żadnego pola to działania. Ale poddawanie się takim myślom niewiele by dało. Zrzucanie ich na innych tylko mogłoby zaszkodzić. Dlatego teraz wydobyła po prostu z kieszeni chusteczkę i podsunęła ją Olivii. Nie dała po sobie poznać, jak mocno wstrząsnęły nią te słowa, włożone czarną magią w usta Olivii. Nie pokazała ukłucia niepokoju na myśl, czy jeśli Voldemort to zrobił, to wiedział i wszystko, co wiedzieli ludzie, w których umysłach namieszał.
– Jednej osobie ponoć pomógł hipnotyzer, jeśli to nie klątwa, trzeba spróbować w ten sposób – powiedziała, wciąż z tym samym spokojem, bo udawaj, póki coś nie stanie się prawdą, musiała więc zachowywać się tak, jakby doskonale wiedziała, co robić. Millie hipnoza pomogła, sama Brenna też miała za sobą ledwo co wizytę w gabinecie hipnotyzerki i… może nie było idealnie, ale było lepiej. – Jest więcej osób, które działają, i w Ministerstwie, i poza nim. – Byłoby pychą i naiwnością zakładać, że działa tylko Zakon Feniksa, chociaż prawda była taka, że Brenna w nim pokładała większe nadzieje niż w Ministerstwie, którego sięgał długi cień Voldemorta.
Sięgnęła ku dłoniom Olivii, chcąc je uściskać. Rozumiała ten gniew. Rozumiała tę nienawiść. I nade wszystko rozumiała potrzebę ochrony bliskich. Ale wiedziała też, że złość bywała złym i podstępnym doradcą, i że nadmiar nienawiści mógł sprawić, że dusza czarodzieja rozpadnie się na kilka kawałków.
Szkoda, że nie znajdowała prostej odpowiedzi na to, jak pomóc innym lawirować między tą nienawiścią a potrzebą zemsty. Może sama dawała radę jeszcze zachować równowagę, chyba wyłącznie przez poczucie odpowiedzialności wobec tych, którzy ją tracili, ale co działo się wokół?
– Z kilkoma osobami postaramy się zorganizować zabezpieczenia, aby zwiększyć bezpieczeństwo takich osób jak twoi rodzice. I na pewno nie odmówię pomocy komuś, kto chce nauczyć się skuteczniejszej walki, żeby chronić swoich bliskich. Masz jakąś dziedzinę magii, w której czujesz się szczególnie dobrze? – Niemal każda mogła w ten czy inny sposób zostać wykorzystana do walki, a to którą Olivia by wybrała, dyktowało, kogo należałoby przydzielić do jej szkolenia. Nikt z nich nie specjalizował się w każdej dziedzinie. Istniał jeszcze tor w Księżycowym Stawie, ale to nie wydawał się dobry moment, by zabierać tam Olivię… – To bardzo wiele, Liv. Takie rzeczy mogą uratować równie wiele żyć, co walka różdżką, a w niektórych przypadkach pomóc w rozpracowaniu ich.
Nie walczyło się tylko z różdżką w ręku, co nie znaczyło, że zamierzała odcinać Olivię, jeśli chciała trenować się w walce.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#6
16.03.2026, 15:34  ✶  
Z wdzięcznością przyjęła chustkę. Mogła otrzeć nią zroszone potem czoło oraz przetrzeć usta, chociaż miała wrażenie, że robiła się w nich istna Sahara. Na wspomnienie o hipnotyzerze kiwnęła głową. Notowała te rady w głowie i planowała je szybko wykorzystać, bo to zaczynało być nie tyle co męczące, a niepokojące. Jak się nie uda: pójdzie do Thomasa, on miał doświadczenie z klątwami, pozbył się w końcu naszyjnika więc mógł odklątwić również i ją samą.
- W Ministerstwie biegają jak mrówki, na ścieżkę których spadł liść - powiedziała, marszcząc brwi. Przyjęła uściśnięcie dłoni, lecz po jej minie widać było, że słowa Brenny jej nie przekonały. - To wielki ekosystem, machina która działa tak, jak zwykle i obawiam się, że... Nie jest przygotowana na to, co ma nadejść.
Wyrzuciła w końcu z siebie wątpliwości. Wiedziała, że Brenna tam pracuje, ale tym bardziej powinna wiedzieć, jak sprawy w Ministerstwie Magii się miały. Uśmiechnęła się jednak lekko, gdy przyjaciółka się zgodziła. Ulżyło jej, bo zawsze lepiej było mieć w kimś oparcie, szczególnie że Brenna miała znajomości i sama była utalentowaną czarownicą.
- Jak sama widziałaś, całkiem nieźle idzie mi kształtowanie - powiedziała z lekkim uśmiechem dumy. Nawiązywała oczywiście do tej sytuacji, gdy jej przeciwnik, który ją zaatakował, rąbnął o ziemię przez jej zaklęcie tak mocno, że niemal wyzioną ducha. - Ale jestem totalną nogą w translokacji. Rozbrajanie przeciwnika, zasłanianie się przedmiotami... Moje ochronne tarcze też wychodzą tak, jakby chciały, a jednak nie chciały.
Rozpraszanie zaklęć innych było jej szczególnie potrzebne. Chciałaby w końcu mieć pewność, że będzie mogła otoczyć nie tylko siebie, ale i Tristana, opieką i skuteczną barierą. Gdy Brenna mówiła, że to wiele, potaknęła, ale jej też było za mało.
- Eliksiry nie pomogą, gdy ktoś nas napadnie - powiedziała cicho, odwracając wzrok. Tristan był byłym aurorem, ale ona? Nie chciała, żeby podczas kolejnego ataku się o nią martwił. Chciała zadbać o siebie i niego.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
18.03.2026, 09:23  ✶  
Nie dało się walczyć na wojnie i nie brudzić sobie rąk. Gdyby lepiej znała się na mugolskiej historii, wiedziałaby, że walka podziemiach podczas wojny opierała się często na zamachach i napadach. Nie znała też na tyle dokładnie, ale nie była głupia: wiedziała, że nie uda się im przejść przez to wszystko z czystymi sumieniami i dłońmi.
Ale bardzo nie chciała, aby stali się dokładnie tym, z czym walczyli.
– Naprawdę? A jeśli rzucicie ten przylepiający, nad którymi pracujecie, pod nogi komuś, kto atakuje? – spytała Brenna na tę uwagę, że eliksiry nie pomogą. – Ale nie mam zamiaru cię zniechęcać do ćwiczeń magii. Jeśli tak się sprawy mają, proponuję skupić się na początku albo na rozwinięciu twojej najmocniejszej zdolności czyli kształtowania, albo na podciągnięciu translokacji. Jest przydatna przy rozbrajaniu albo gdybyś musiała kogoś teleportować.
Lub uciec sama, ale Brenna miała dziwne przeczucie, graniczące z pewnością, że ewakuowanie kogoś innego bardziej przemówi do Olivii. I po prawdzie Brenna chyba wolała, aby Olivia na początek skupiła się na tym. Bo jeśli specjalizowałeś się właśnie w kształtowaniu to już świadczyło o twojej roli i twoim stylu walki.
Zostawałeś na pierwszej linii.
– Z kształtowaniem mogłabym pomóc ci ja. – Quirke była dobra, czar, którym potraktowała tamtych napastników robił wrażenie, ale Brenna, nawet jeśli miewała skłonności do tego, by niektóre swoje atuty minimalizować, doskonale wiedziała, że z tym dzieje radzi sobie świetnie. Eksperymentowała, szukała sposobów na łączenie tej magii z innymi i pewnie mogła pokazać jej parę sztuczek. – W translokacji dobra jest Millie i jeden z braci Nory, on też świetnie radzi sobie z rozpraszaniem, jestem pewna, że któreś z nich znalazłoby czas, żeby przećwiczyć z tobą parę rzeczy.
A jeśli ona znalazłaby czas, to może i mogłaby do nich dołączyć, bo sama próbowała podciągnąć się w tej dziedzinie magii.
– Chociaż poza samą magią i zaklęciami ważniejsze jest… – zawahała się, próbując właściwie dobrać słowa. Ją do walki szkolono właściwie odkąd była dzieckiem: najpierw w formie zabawy. To było coś, co lubiła, czym żyła, czym w pewnym sensie oddychała i ciężko było jej czasem zamknąć to w zdaniach. – Nauka samej walki, jakkolwiek głupio to nie zabrzmi. Wykorzystywania tego, co cię otacza, szybkości reakcji, dobrania czaru, który lepiej zadziała w danej chwili. Nad tym też trzeba będzie popracować i postaram się z tym pomóc.
Na wypadek, gdyby z nieba znów spadły popioły, a przed Olivią stanęli ludzie w maskach.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#8
27.03.2026, 09:08  ✶  
Olivia spojrzała na Brennę uważnie i dokładnie. Patrzyła na nią tak, jakby zastanawiała się, czy ta mówi na poważnie, czy też sobie żartuje. Milczała przez chwilę, pozwalając jej powiedzieć wszystko, co leżało na sercu Longbottom. To nie była łatwa rozmowa i nie chciała jej więc przerywać swoimi czarnowidzkimi scenariuszami.
- Unieruchomi napastnika. A potem? - zapytała cicho, przekrzywiając lekko głowę. - Przyklejony do podłogi nadal ma różdżkę.
Co innego jakieś eliksiry zapalające, owszem, ale większość tych, które robiła Olivia, były... Cóż, zbyt łagodne na walkę.

Kiwnęła głową na znak, że rozumie. Kształtowanie to było coś, co jej przychodziło z łatwością. Translokacja... Brenna znała Olivię lepiej, niż ta mogła przypuszczać, bo faktycznie: wizja teleportowania kogoś przemawiała do niej bardziej, niż ucieczka, szczególnie że bardzo teleportacji nie lubiła. Owszem, korzystała z niej w momentach, które tego wymagały, ale zawsze kończyło się to zwróceniem treści żołądkowej. Quirke potarła policzek w zamyśleniu.
- Jak się tego nauczyć? Tyc odruchów, o których mówisz[b] - do tej pory myślała, że z tym o czym mówi przyjaciółka, niektórzy po prostu się rodzili. Teraz Brenna z kolei mówiła jej, że walki dało się nauczyć, a szybkość reakcji i dobór zaklęć: opanować. Była ciekawa w jaki sposób. [b]- Cwiczeniami? Czy czymś jeszcze?
Błysk zainteresowania pojawił się w jej oczach. Ten, który widziała Brenna dawniej, u ciekawskiej Olivii, która chciala wiedzieć wszystsko.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
28.03.2026, 17:39  ✶  
– Potem łatwiej go obezwładnić, jeśli jest unieruchomiony. Choćby przewrócić, by cały się przykleił. Albo wyrwać mu różdżkę, bo trudniej jest ją schwycić, jeżeli nie masz swobody ruchów. To przydatne zwłaszcza jeśli nie walczysz w pojedynkę. Czarem łatwo spudłować, łatwo go zablokować rozproszeniem, a coś takiego… może stanowić przewagę, która o wszystkim przesądzi – wyjaśniła Brenna, wciąż spokojnie. – Ale nie mówię, że nie powinnaś trenować, Olivio, zwłaszcza że wiem, że każdy z nas może… wpaść w kłopoty jeden na jednego.
Zależało jej raczej na pokazaniu, że to nie tak, że ich podstawowa praca czy to co robiła teraz nie miało znaczenia. Bo nawet jeżeli Brenna miała w zwyczaju przeć do przodu, zdążyła przez te dwa lata dojrzeć na tyle, by wiedzieć, że wiele nie uzyskają, jeżeli będą po prostu biegli przed siebie bez przygotowania, wymachując różdżkami. Morpheus mówił jej kiedyś o zasobach: niedawno, a jakby w innym życiu.
Potrzebowali zasobów.
Nie żeby umiejętność walki nimi nie była.
– Do pewnego stopnia, tak. Niektórzy mają do tego naturalny dryg, ale trening może wiele zdziałać. – Czy Olivia ten dryg posiadała? Brenna nie umiała tego powiedzieć, bo do tej pory nie walczyły ani przeciwko sobie, ani tak naprawdę razem. Drobne starcie z kwiatkiem się nie liczyło, a podczas walki z tamtymi mężczyznami pojawiła się już gdy ta trwała i wszystko potoczyło się naprawdę błyskawicznie. – Ćwiczeniami, owszem, ale nie z książek i nawet nie rzucaniem samemu zaklęć w kukłę. Ktoś musi ci pokazać, jak to się robi, zasymulować walkę… nie taką, jak w klubach pojedynków.
Między innymi dlatego Brenna nie należała do Srebrnych Różdżek, tak jak większość jej rodziny. W grę wchodził oczywiście też czas i że miała wrażenie, że dziadek lubi ją trochę mniej niż inne wnuki, ale przede wszystkim kontrolowane pojedynki nie przypominały walki ulicznej.
– Zdecyduj, na której dziedzinie magii chcesz się skupić i wybierzemy ci nauczyciela.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1473), Olivia Quirke (1110), Pan Losu (71)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa