• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 10 Dalej »
[04/10/1972] holy macaroni || erik & nora

[04/10/1972] holy macaroni || erik & nora
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#11
16.03.2026, 23:54  ✶  

Nora pochodziła z innego świata, niż Erik. Być może nie do końca miała świadomość tego, jak to wszystko mogło namieszać. Niby wiedziała sporo, wiedziała jak ten świat był zbudowany, jednakże to nigdy do końca nie dotyczyło jej. Pochodziła spoza obrazka, nie mogła wiedzieć, jak wiele mogło to wszystko zmienić.

- Mam nadzieję, że dokładnie to wydarzy się w Samhain, będą mieli o czym pisać, z drugiej strony wtedy też będzie ten wielki moment. Myślisz, że ktoś postanowi napisać artykuł o tym, że kończysz trzydzieści lat? - Wolałaby, aby jednak nikt nie posunął się do czegoś takiego, bo pewnie poszłoby to w złą stronę. Mało kto zdawał sobie sprawę z tego, jakim wspaniałym człowiekiem był Erik, nie doceniali go i naprawdę ją to złościło, chciałaby, aby każdy widział go w sposób, w który ona na niego patrzyła. Był jej najbliższą osobą, a to mówiło samo przez siebie, nie stałoby się tak bez powodu. Nikt nie zrobił dla niej tyle co on, zawsze był przy niej, kiedy tego potrzebowała, nie przeszkadzało mu to, że nie pochodziła z odpowiedniej rodziny. Był dla niej bratem z innej krwi, a może nawet kimś bliższym od brata, nie do końca potrafiła to skategoryzować. No, był jej najważniejszym człowiekiem na ziemi.

- Drugi raz? Coś Ty, to ciągle we mnie siedzi, tylko zbyt często nie pozwalam temu wyjść na zewnątrz. - Jeszcze tego brakowało, aby zbyt często wyrażała się w ten sposób. Ci, którzy ją znali wiedzieli, jakie ma podejście. Norka naprawdę uwielbiała wszystkich, nie potrafiła jednak zaakceptować pewnych naleciałości. Nie wątpiła, że i wśród czystokrwistych i tych mniej dało się znaleźć naprawdę wspaniałe jednostki, nie do końca akceptowała te podziały społeczne, bo jej zdaniem nie miały żadnego sensu, przecież liczyło się to, co siedziało we wnętrzu człowieka, jaką był osobą.

Norka znalazła się w Zakonie dość szybko, wspierała swoich przyjaciół jak tylko potrafiła, chociaż często miała do siebie wyrzuty iż nie dołączała do nich na polu walki, wiedziała jednak, że tam mogłaby tylko przeszkadzać, właśnie dlatego zajmowała się w dużej mierze po prostu ich zapleczem, to była idealna rola dla niej.

- Fakt, jesteś ze mną od początku, miałeś szansę przeżyć sporo. - Był jej testerem odkąd tylko zaczęła piec, może nie do końca doceniła jego możliwości... naprawdę wiele już zjadł, a mogło być tylko lepiej.

- Pff, myślę, że jesteś bardziej wprawiony od swojej siostry, przetestowałeś więcej, zresztą wiesz o tym, że dla mnie to Ty zawsze jesteś tajną bronią. - Jasne, doceniała Brennę, jednak dla Nory to Erik był wyjątkowy. Od zawsze bowiem łączyła ich wyjątkowa więź, mógł straszyć ją siostrą, ale wiedziała, gdzie było prawdziwe zagrożenie.

- Wiesz, że Twoja przyjaciółka może Ci pomóc zorganizować doskonałe przyjęcie? - Zapytała go jeszcze, gdyby przypadkiem o tym zapomniał. Nora organizowała je przecież co chwilę, mogła go nieco w tym odciążyć, w końcu niezbyt często miewało się takie okazje do świętowania. - Mamy tu trochę sprzeczności, niby martwi Cię to, że łódź jest zbyt mała, a jednak chciałbyś pomieścić jak najwięcej ludzi, moim zdaniem powinieneś zorganizować ogromne przyjęcie, w końcu jesteś Erikiem Longbottomem, jednym z najbardziej pożądanych kawalerów w Wielkiej Brytanii, musisz do tego podejść odpowiednio. - Nie zamierzała dać mu o tym szybko zapomnieć.

- Jach ogólnie nie brzmi najgorzej, ale zastanów się, czy nie jest zbyt mały, i czy nie będzie tam zimno, no chyba, że zastosujesz jakieś zaklęcia, od wody zawsze jest zimno, szczególnie jesienią. - Nie do końca wydawało jej się to dobrym pomysłem, ale jeśli chciał mieć urodziny na jachcie, to miała zamiar pomóc mu je tam zorganizować, tylko trzeba było bardzo dokładnie zadbać o każdy szczegół, a ona niestety w teorii była naprawdę niezła, gorzej trochę było z praktyką.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#12
26.03.2026, 00:29  ✶  
Święto Duchów z pewnością dostarczy im całej masy wrażeń. Erik zakładał, że Śmierciożercy nie przepuszczą okazji do tego, aby po raz kolejny przypomnieć magicznej społeczności o swoim istnieniu. Bądź co bądź, czy był lepszy dzień na uprawianie czarnej magii niż noc w którą załamywały się granice między światem żywych i krainą umarłych? Westchnął cicho. Trudno było mu teoretyzować na temat tego, jakie podejście będzie miała do niego prasa za kilka tygodni. Czy dalej będzie najgorętszą kontrowersją sezonu? A może spadnie na dalszy plan, bo dziennikarze w końcu będą mieli o czym pisać?

— Na tym etapie spodziewam się po nich absolutnie wszystkiego — odparł niemrawo, bębniąc palcami o blat stołu. — Kto wie, może pokuszą się o porównanie mnie z jakimś innym trzydziestoletnim dżentelmenem? Takim, który faktycznie wpisuje się w obraz idealnego konserwatysty z towarzystwa. — Wzdrygnął się na samą myśl. — Trudno byłoby mi konkurować z żonatym ojcem trójki dzieci, który prowadzi prosperujący biznes z filiami w kilku krajach i jeszcze, dla przykładu,, oficjalnie pełni obowiązki głowy rody. — Zamilkł na moment. — Brzmi koszmarnie. Zupełnie jak ten mityczny syn koleżanki twojej matki.

Pokręcił głową, odsuwając od siebie tę myśl. Wolał nawet nie zgadywać kogo mogliby wytypować do tej roli. Miał dziwne wrażenie, że mogłoby paść na kogoś, kogo kojarzył z czasów szkolnych. A po ostatnim artykule naprawdę wolałby jeszcze nie czytać o tym, jak Arista Black próbuje zrównać go z ziemią porównując go do jakiegoś znajomego z rodu Lestrange, Malfoy czy Prewett. Z drugiej strony, im więcej nazwisk wspomni w swoim tekście ta przeklęta kobieta, tym większa szansa, że ktoś ją uciszy, żeby móc dalej cieszyć się ciszą i spokojem.

— Dzisiaj klubokawiarnia, jutro sieć klubokawiarni, a pojutrze... Wizengamot? — Mrugnął z uśmiechem do Nory.

Brakowało mu ostatnio takich chwil. Wyrwanych z szerszego kontekstu urywków codzienności, kiedy mógł po prostu cieszyć się towarzystwem swoich bliskich. Oczywiście, często zdarzało im się spędzać czas: wystarczyło sobie przypomnieć ostatnie lato. Same przyjęcia organizowane przez Brennę pozwoliły im chociaż na trochę zapomnieć o tym, że dookoła toczył się poważny konflikt. To było jednak coś... innego. Bardziej personalnego. Bardziej kameralnego.

— Mhmm, aż nazbyt dobrze pamiętam ostatni incydent kostiumowy — mruknął, wracając myślami do imprezy z okazji otwarcia lokalu. — Uwielbiam, kiedy jestem sprowadzany na ziemię za pomocą twardych faktów i żelaznej logiki.

Podnosiło go na duchu to, że w razie czego mógł liczyć na pomoc. Nora się zadeklarowała, Mildreda praktycznie też, a Brenny to nawet pewnie nie musiał wpisywać na listę, bo uznałaby wsparcie brata za rzecz oczywistą.

— Będę musiał niedługo do tego usiąść na poważnie. Rozpisać jakiś plan, sprawdzić, jakie mam możliwości i kto w ogóle byłby zainteresowany przyjściem. Przecież do będzie praktycznie przed samym Samhain. — Pokręcił powoli głową. — Ech, w ostateczności skończy się na piciu w kilka osób na poddaszu Warowni. Tylko będę musiał zorganizować kilka dodatkowych taczek, żeby można było urządzić wyścigi na podwórzu.

I to był jakiś pomysł!

— Jak tam nasze pyszności? — spytał po chwili, zerkając w stronę ich najbliższej przekąski.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#13
19.05.2026, 08:04  ✶  

Norka miała świadomość, że zbliżający się sabat może być kluczowym dla śmierciożerców. Wiadome było, że magia była wtedy silniejsza, granice światów się zacierały, zwłaszcza podczas tego wydarzenia, które się zbliżało. Nie sądziła, aby powtórzyli to, co zrobili we wrześniu, miała wrażenie, że mogą tym razem działać po cichu, tak, aby nikt nie wiedział co knują, tego chyba jeszcze bardziej się obawiała, bo nigdy nie wiadomo do czego właściwie mogliby się posunąć. Co by to nie było, to na pewno sobie z tym poradzą, musieli sobie poradzić, jeśli nie oni, to nikt nie mógł tego zrobić. Zakon działał po to, by chronić niewinnych, świat sprzyjał takim osobom.

Skrzywiła się, kiedy usłyszała to, co mówił Erik. To byłoby naprawdę okropną zagrywką, ale musieli spodziewać się najgorszego, prasa mu nie sprzyjała, niestety. - Towarzystwo nie ma pojęcia o ideałach. - Powiedziała jeszcze cicho. Trudno jej było przywyknąć do tego, że inni mogli roszczyć sobie prawa do oceniania czyjegoś życia i sugerowania jak ono powinno wyglądać. Longbottom był dobrym, ciepłym człowiekiem o szczodrym sercu, zakładanie rodziny, posiadanie dzieci nie świadczyło o jego sukcesie, nie wszyscy musieli przecież mieć podobne ambicje, jakby to ich w ogóle definiowało...

- Póki co wystarczy mi jedna, ale kto wie mój drogi co wydarzy się w przyszłości, nie spodziewałam się takiego sukcesu, szkoda byłoby go zmarnować, ale do myślenia o tym potrzebuję nieco spokoju, jak się to wszystko skończy, wtedy będę rozważać swoje możliwości. - Brzmiała tak, jakby sądziła, ze wydarzy to się już niedługo, chociaż przecież tak naprawdę dopiero dochodziło do pierwszych, większych starć, a ich wrogowie pokazywali swoją siłę. Norze nie brakowało jednak nadziei na to, że lepsze jutro nadejdzie wcześniej, niż można by to zakładać.

- Incydent kostiumowy? Ciekawe dla kogo, wszyscy uważali, że był to fantastyczny pomysł. - No, może poza głównym zainteresowanym, uśmiechnęła się do siebie, bo przed jej oczami pojawił się widok Erika w kostiumie kota, na pewno nigdy nie wyprze go ze swojej pamięci.

- Musisz rozpisać zadania dla przyjaciół, od tego ich masz, Brenna na pewno będzie chętna, ja mogę być odpowiedzialna za sekcję jedzeniową, jakoś uda nam się to wszystko zorganizować. - Najwyraźniej w ogóle nie brała pod uwagę tego, żeby zostawić go z tym samego. Norka była świetna w takich rzeczach, zdarzało jej się organizować przyjęcia urodzinowe, rocznicowe i inne w klubokawiarni, więc zdecydowanie wiedziała jak się za to zabrać. - Istotne jest to, abyś określił jakiś motyw przewodni i będziemy wszystko pod niego układać. - Tak byłoby zdecydowanie łatwiej z organizacją. - Skarbie, podejrzewam, że wiele osób jest gotowych olać Samhain na rzecz Twoich trzydziestych urodzin. - W końcu był Erikiem Longbottomem, ludzie go uwielbiali. To na pewno nie miało się skończyć jako posiadówka w Warowni.

- Chociaż wyścigi taczek brzmią naprawdę nieźle. - Mrugnęła jeszcze do niego porozumiewawczo. Cieszyło ją to, że potrafią odnaleźć w tym wszystkim czas na beztroskę i przyjemności, nie pozwalali na to, aby to, co działo się na świecie odebrało im młodość.

- Nasze pyszności? Prawie gotowe. - W między czasie, podczas tej rozmowy jej ręce ciągle były czymś zajęte, dorzucała różne składniki do misek, mieszała je, aby w końcu wylać zawartość na blachę, którą zamierzała wstawić teraz do rozgrzanego pieca.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#14
01.06.2026, 20:59  ✶  
Pokiwał powoli głową w zamyśleniu. Musiał przyznać przed samym sobą, że podziwiał Norę za to, że pomimo tych wszystkich koszmarów, jakich doświadczyli w ostatnim czasie, dalej potrafiła tak… pewnie wybiegać w przyszłość. Po części na pewno wynikało to z tego, z jakimi zobowiązaniami musiała mierzyć się na co dzień. Bądź co bądź, klubokawiarnia nie poprowadzi się sama, a dziecko samo nie wychowa… Bez względu na to, jak rezolutna w tak młodym wieku była Mabel.

Erik wypuścił powoli powietrze przez usta. Może powinien wziąć przykład z przyjaciółki? Po Spalonej Nocy skonfrontował się z tym, jak podchodził do obecnego konfliktu w porównaniu z Brenną, więc może teraz trzeba było pójść o krok dalej i po prostu zaakceptować, że mają taką, a nie inną sytuację w swoim rodzimym kraju? I po prostu ruszyć z kopyta, skomentował bezgłośnie. Musiał jakoś wyrwać się z tego marazmu. Żeby tylko było to takie łatwe, jak się wydawało na pierwszy rzut oka.

— Efekt zaskoczenia na pewno udało ci się osiągnąć — stwierdził Erik, ograniczając się do dyplomatycznego przyznania Norze racji.

Czy zgodziłby się na to ponownie? W kameralnym gronie może i tak. I gdyby nie wisiało nad nim widmo inwigilacji i zrujnowanej reputacji przez nadgorliwą dziennikarkę z Proroka Codziennego. Mężczyzna rozmasował sobie powoli czoło. Ten wieczór zapowiadał się tak dobrze, czy naprawdę jego myśli musiały co chwilę skręcać w stronę cholernej Aristy Black?

— Coś wymyślę — obiecał przyciszonym głosem Longbottom. Z jednej strony z chęcią skorzystałby z pomocy bliskich, jednak z drugiej… Nie chciał zaganiać wszystkich znajomych do roboty, kiedy sam nawet nie wiedział, czy byłby w stanie przetrwać jakąś bardziej huczną imprezę. — A przynajmniej spróbuję… I dzięki. To pokrzepiające. Chociaż podejrzewam, że kowen byłby w stanie zaoferować o wiele więcej rozrywek w tym okresie.

Posłał Norze lekki uśmiech. Mimowolnie pomyślał o ich wiosennym zbieraniu czekoladowych jaj w lasach wokół Doliny Godryka. To była dobra zabawa. Z perspektywy czasu wydawała się wręcz idylliczna, biorąc pod uwagę, jak wiele niebezpieczeństw czyhało teraz na zwykłych ludzi w jego rodzinnej miejscowości. Kto wie, może, kiedy sprawa z Polaną Ognisk w końcu się ustabilizuje, a Widma zostaną odegnane tam skąd przyszły, to w przyszłym roku będą mogli ponownie podjąć się tego jajecznego wyzwania?

— Świetnie! — klasnął lekko w dłonie, jak Nora wypełnia blachę, która zaraz wylądowała w piekarniku. — Teraz czeka nas próbie cierpliwości. Trzeba będzie się powstrzymywać, żeby nie sprawdzać co pięć minut, co się dzieje z tymi słodkościami.

Reszta wieczoru była już historią; Longbottom i Figg spędzili wspólnie wieczór, ciesząc się swoim towarzystwie i próbując wspólnie przygotowanych słodyczy. I pomimo wątpliwości dręczących Erika, to nawet jemu udało się w końcu, chociaż na trochę zapomnieć o problemach, które czekały na zewnątrz i z którymi - koniec końców - trzeba będzie się skonfrontować.

Koniec sesji


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (3818), Nora Figg (3335), Pan Losu (29)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa