• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
[kwiecień, 1972] Nora Nory, Po owocach ich poznacie, Nora & Patrick

[kwiecień, 1972] Nora Nory, Po owocach ich poznacie, Nora & Patrick
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#1
20.01.2023, 02:31  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.10.2024, 13:06 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Nora Figg - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

Tamtego dnia Patrick pojawił się w Klubokawiarni Nory jeszcze przed południem. W tym dobrym momencie, gdy ze środka zniknęli już poranni klienci, ale jeszcze nie zdążyli pojawić się ci, którzy mieli nadzieję na kupienie tam czegoś słodkiego na lunch lub wypicie obiadowej kawy. Wracał akurat z wezwania i zrobił sobie zapowiedzianą w biurze przerwę w pracy (tak bardzo zapowiedzianą, że przyjął nawet zamówienie na pączki od kilku siedzących na zmianie aurorów). W takich przypadkach, zawsze postępował podobnie, bo wychodził z założenia, że półprawdy zawsze były lepsze od całych kłamstw.
Oficjalnie wpadł więc po pączki. Nieoficjalnie dlatego, że niedawno dostał od Nory krótki liścik z informacjami na temat sprawy, o której kiedyś już zdążyli trochę porozmawiać a teraz panna Figg zdążyła ową rozmowę przekuć w pierwsze czyny. Jako aktywny członek Zakonu Feniksa, był szczerze zainteresowany całym przedsięwzięciem. Dostrzegał również korzyści, które mogły z niego popłynąć w przypadku, gdyby Norze naprawdę udało się je wprowadzić w życie.
Pewnie wstyd się przyznać, ale Patrick nie często pojawiał się w Klubokawiarni Nory. Po pierwsze dlatego, że nie chciał by jej właścicielka – gdyby sam został zdemaskowany – mogła ponosić z tego tytułu jakieś nieprzyjemności. Drugi powód był prostszy i dużo bardziej prozaiczny: Steward nieszczególnie lubił słodkie. Jasne, od czasu do czasu, potrafił skusić się na pączka czy czekoladową gałę, ale słodycze jadł raczej dla towarzystwa niż z jakiegoś głębszego zamiłowania.
Wchodząc do środka, z zaciekawieniem rozejrzał się po wnętrzu. Zdawał sobie sprawę, że Klubokawiarnia była oczkiem w głowie Nory i teraz – przez to rozglądanie się – chciał właściwie zobaczyć, jak wyglądało to oczko. Na swój sposób imponowało mu, że młoda czarownica wiedziała czego chciała od życia i próbowała to konsekwentnie spełnić. W ogóle, doceniał w Norze ten hart ducha, który z jednej strony pozwalał jej samodzielnie wychowywać córeczkę, z drugiej podpowiadał jak należało postępować a z trzeciej pomagał jej w spełnianiu własnych marzeń.
Patrick miał na sobie czarną, skórzaną kurtkę. Nieco przybrudzoną czymś oleistym na rękawie, co właśnie próbował ściągnąć chusteczką, ale nie do końca mu to wychodziło. Na widok właścicielki Klubokawiarni, posłał jej przyjazny uśmiech, przestał doczyszczać rękaw a zamiast tego sięgnął do kieszeni po karteczkę z rozpisanym zamówieniem z biura (bo nie słuchał aż tak uważnie kolegów z pracy, by bez zapisywania pamiętać na co mieli ochotę).
- Dzień dobry – przywitał się lekko, a zaraz potem dodał – Jak ci mija dzień? Chcę kupić osiem pączków. O takich – wyjaśnił, kładąc przed Norą kartkę z listą. – I jeszcze czarną, mocną kawę. Dużą. Masz może teraz chwilę czasu na rozmowę?
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#2
20.01.2023, 11:29  ✶  

Dni mijały jej ostatnio bardzo szybko. Jeden, za drugim. Nim się obejrzała nadchodził już koniec kwietnia. Klubokawiarnia pochłonęła ją w całości. Na szczęście powoli, małymi krokami zaczęła zatrudniać ludzi, odejmowała sobie obowiązków, pozwalała innym również się zaangażować. Dzięki temu powinna mieć szansę na złapanie oddechu. Nie, żeby narzekała. Nie miała tego w zwyczaju, po prostu zauważyła, że zaczęło jej brakować doby, przez co zwyczajnie zaczynała być zmęczona, a wiedziała, że nie może pozwolić sobie na niedyspozycję, dlatego też znalazła rozwiązanie. Może pomocnicy nie byli jej w stanie pomóc we wszystkim, jednak zdjęli z niej część obowiązków, co zdecydowanie ułatwiało życie.

Poza zwyczajnymi zamówieniami związanymi z pieczeniem słodkości Norka wśród znajomych była znana, jako osoba, która potrafi stworzyć eliksiry. Zawsze uważała, że gotowanie ma wiele wspólnego z warzeniem mikstur. W końcu tu i tu ważne było trzymanie się przepisów. Jeszcze w czasach nauki w Hogwarcie błyszczała na zajęciach związanych z tworzeniem magicznych napojów.

Przygotowania do Beltaine były bardzo intensywne. Brenna przyszła do niej z prośbą o stworzenie kilku eliksirów, które mogły się przydać pilnującym porządku. Norka oczywiście była zachwycona tym, że może pomóc. Nie była wojownikiem, jednak posiadała umiejętności, które mogły pomóc tym na froncie. Figgówna miała świadomość, że konflikt wśród czarodziejów stawał się coraz bardziej jawny. Już kilka lat temu rozmawiała z Patrickiem na temat tego, że jej umiejętności mogą się im przydać, wydawał się być zainteresowany współpracą. Kiedy tworzyła eliksiry dla Brenny wpadła na pewien pomysł. Postanowiła napisać do Stewarda, gdyż wydawał się być osobą, która posiada ważne informacje.

Usłyszała dzwonek, który zwiastował kolejnego klienta. Ruch w cukierni stawał się coraz mniejszy, jak zawsze o tej godzinie. Większość czarodziejów była już w pracy. Nora podniosła wzrok i spojrzała wstronę drzwi znad lady, gdzie układała babeczki na tacy. Zobaczyła znajomego mężczyznę, przywitała go promiennym uśmiechem i czekała, aż do niej podejdzie.

- Dzień dobry.- Powiedziała spokojnym tonem. Panna Figg idealnie wpasowywała się do stworzonego przez siebie miejsca. Wyglądała jak część ekspozycji, ubrana była w krotką, różową sukienkę, trochę jak landrynka, albo inny cukierek. - Dzisiaj całkiem spokojnie, a Tobie? Pewnie macie dużo pracy.- Słyszała od Erika, Brenny, że sporo się dzieje. - Już pakuję!- Sięgnęła po kartkę, którą przygotował mężczyzna. Przeczytała szybko to, co było na niej napisane. Skompletowała całe zamówienie do papierowej torby i dorzuciła od siebie małe, kolorowe bezy, też osiem sztuk, aby osłodzić aurorom życie. - Wypijesz kawę tutaj, czy wolisz wziąć ze sobą?- Nie wiedziała, czy ma czas, aby wypić ją na spokojnie. - Mam czas, możemy pójść na zaplecze, żeby nam nikt nie przeszkadzał.- Wiedziała, o czym chce porozmawiać. W liście, który do niego wysłała wspomniała o tym, że może warto by było trochę bardziej zaangażować się w pomoc walczącym po dobrej stronie mocy.

Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#3
24.01.2023, 02:25  ✶  
Patrick oparł się rękoma o blat lady. Obserwował uprzejmie jak Nora uwijała się przy jego zamówieniu. Miał ciemne oczy i ciepłe spojrzenie, kiedy na nią spoglądał. Lubił ją. Ze swoją sympatią nigdy się zresztą specjalnie nie krył, doceniając aurę pracowitości i szczerych chęci, które otaczały młodą czarownicę. Co oczywiście nie oznaczało, że próbował ją w jakikolwiek sposób napastować swoją sympatią.
Wiedział, że Brenna zleciła przygotowanie eliksirów na Beltaine i po części cieszyło go, że brygadzistka skierowała swoją prośbę od razu do Nory, zamiast szukać kogoś mniej sprawdzonego. Nie mógł tylko rozgryźć, czy zrobiła to dlatego, że prywatnie przyjaźniła się z panną Figg, czy też w tym wypadku chodziło o rolę, którą właścicielka Klubokawiarni pełniła w Zakonie Feniksa, czy też o jedno i drugie. Przez to na swój sposób domyślał się, że stojąca za ladą kobieta, pewnie powiązała nagłe zamówienie ze zbliżającym się świętem i z hipotetycznym, ale spodziewanym przez Zakon Feniksa, zagrożeniem ze strony Voldemorta i jego popleczników.
- A na szczęście ostatnio jest tylko sporo małych, ale niezbyt zajmujących zgłoszeń – odpowiedział lekkim, niezobowiązującym tonem. - Ktoś komuś w nocy zaczarował kosze na śmieci i rankiem zaatakowały właściciela. Ktoś inny skarżył się na przeklęty imbryk do herbaty. Niestety, okazało się, że jest zwykłym paranoikiem a żona przypadkiem posoliła mu poranny napój. W sumie właśnie wracam z jednego z podobnych zleceń. Tym razem, wybacz, że nie powiem o jaką rodzinę chodzi, kwestia zachowania poufności, postanowili unowocześnić swoje mugolskie auto magią – uśmiechnął się cierpko, znowu spoglądając na własny usmarowany czymś rękaw skórzanej kurtki. – Kiedy pojawiłem się na miejscu, samochód właśnie opluwał przechodniów olejem silnikowym. – Lekka raczej humorystyczna historyjka miała przykryć prawdziwy powód wizyty, gdyby przypadkiem podsłuchiwał ich ktoś, kto nie powinien. – Hm… - Patrick zrobił taką minę, jakby naprawdę rozważał propozycję Nory. - Właściwie mogę wypić tę kawę na zapleczu. Mam jeszcze trochę zapowiedzianej przerwy w pracy a swoją drogą, nigdy nie byłem na zapleczu piekarni…
Steward nie był też w wielu innych podobnych miejscach. Nigdy go jakoś specjalnie nie pociągały, ale teraz – choć z jednej strony doceniał prywatność, którą mogło zapewnić im zaplecze, z drugiej naprawdę zechciał zobaczyć jak to wszystko wyglądało od środka. Dalej było tak różowo i kwieciście?
- Tylko najpierw ci zapłacę – zaznaczył na wszelki wypadek. Obawiał się, że po rozmowie mógłby o tym zapomnieć, Nora nie odezwałaby się przez grzeczność, a potem mógłby tu wrócić dopiero po zakończeniu swojej zmiany w pracy. Wyciągnął z kieszeni spodni portfel by uregulować rachunek.
Potem razem z panną Figg skierował się na zaplecze jej klubokawiarni. Zamówione pączki oraz kawę, profilaktycznie (jakby podczas ich nieobecności miał do środka wpaść jakiś złodziej-pączkożerca) zabrał ze sobą.
Nie naciskał na rozpoczęcie rozmowy o liście, który mu przesłała. Jeśli chodziło o sprawy Zakonu, Patrick był w nich jeszcze bardziej ostrożny niż podczas pracy w Biurze Aurorów. Wolał wyczekać odpowiedniej chwili, niż samemu, od razu, rozpocząć rozmowę. W tym przypadku, wydawało mu się także, że Nora – jako właścicielka tego miejsca i pomysłodawczyni całej grupy – miała pełne prawo opowiedzieć o swoim pomyśle i wszystkim, co udało jej się w związku z nim zrobić, kiedy będzie sama chciała podjąć ten temat.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#4
24.01.2023, 10:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.01.2023, 10:40 przez Nora Figg.)  

Figg całkiem szybko uwijała się z kompletacją zamówienia. Lata wprawy w pracy w gastronomii robiły swoje, mało kto był w stanie za nią nadążyć, gdy stała za ladą. W między czasie wstawiła kawę, skoro miała być duża i mocna, to Patrick dostanie dokładnie to, czego potrzebował. Poszukała dużego kubka, do którego wlała gorący napój, najwyraźniej miał czas, żeby z nią o wszystkim porozmawiać, czyli nie było to przypadkowe spotkanie.

- Może to taka cisza przed burzą.- Odpowiedziała, kiedy Steward wspomniał o tym, że ostatnio pojawiają się raczej drobne zgłoszenia. - Ciekawe, że ludzie nie mają problemu, żeby wzywać Was do takich spraw, jak ten imbryk. W końcu powinni zdawać sobie sprawę, że możecie być potrzebni w innym miejscu, zawsze mnie to zadziwiało.- Zastanawiała się, ile dziennie mieli podobnych zgłoszeń. Ta praca musiała być całkiem interesująca.

- Zawsze ciekawiły mnie te mugolskie pojazdy, co by nie mówić i bez magii potrafią sobie radzić i ułatwiać życie.- Norka nie kryła się, że pewien sposób nawet podziwia tych niemagicznych, bo mając zdecydowanie mniej zasobów i tak tworzyli różne cuda techniki.

Nigdy nie byłem na zapleczu piekarni... Chciała zawrócić uwagę, że nie była to piekarnia, ale ugryzła się w język, wręczyła mężczyźnie duży kubek z czarną, mocną kawą. Oczywiście przyjęła zapłatę za pączki, dosyć często zdarzało jej się zapominać o uregulowaniu rachunków. - W takim wypadku zapraszam do zwiedzania, mam nadzieję, że wycieczka się spodoba!- Wpuściła go do siebie za ladę, po czym ruszyła przed siebie licząc na to, że będzie za nią podążał.

Zaplecze, czy tam kuchnia, jak zwał, tak zwał znajdowało się w głębi Nory. Przeszli wąskim korytarzem, kiedy dotarli do drzwi, które znajdowały się z prawej strony. Norka je otworzyła, weszła do środka. Pomieszczenie nie należało do tych ogromnych, nie było aż tak kolorowe, jak wnętrze cukierni, jednak kwiaty znajdowały się również tutaj. Na parapecie stały zioła w doniczkach. Po obu stronach znajdowały się długie blaty, na który panna Figg przygotowywała swoje wypieki, na samym końcu pomieszczenia stał duży piec. W kącie można było znaleźć mały stolik i dwa krzesła, właśnie w tym kierunku się udała. Warto jeszcze dodać, że to miejsce było bardzo czyste, Nora zdecydowanie dbała o porządek.

Usiadła na jednym z dwóch krzeseł i czekała, aż Patrick zrobi to samo. - Chyba wiem, dlaczego się tutaj pojawiłeś.- Postanowiła przejść do konkretów. - Jeśli chodzi o to, co napisałam w liście. Brenna ostatnio poprosiła mnie o przygotowanie kilku eliksirów, wiem do czego są potrzebne, nie jest to jej wina, w końcu każdy by się domyślił, nie wygadała się.- Chciała w jakiś sposób usprawiedliwić przyjaciółkę. - Zaczęłam myśleć o tym wszystkim, czy nie lepiej mieć zawsze gotowych eliksirów, maści, czego tylko nie potrzebujecie, żeby od ręki było to dostępne?- Wydawało jej się to zdecydowanie prostszym rozwiązaniem niż tworzenie tego na ostatnią chwilę, w końcu różnie to bywało z dostępnością składników. - Znam kilka osób, mogę zapytać, czy znalazłyby czas nie wiem, raz w tygodniu, raz na dwa tygodnie, żeby się spotkać i tworzyć grupowo, większą ilość eliksirów.- Mówiła dość niepewnie, nie wiedziała, czy Patrick nie uzna jej pomysłu za zbędny, wydawał się osobą, która ma jakieś znaczenie w tej całej tajnej organizacji, więc zależało jej na jego opinii.

Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#5
26.01.2023, 16:17  ✶  
Z uwagi na zbliżające się wielkimi krokami Beltaine Patrick trochę obawiał się, że Nora miała rację i to na nieszczęście była właśnie taka trochę cisza przed burzą. Nie wiedział tylko jeszcze jak dużą i jak bardzo niszczycielską, ale z racji na ową niewiedzę nastawiać musiał się właściwie na wszystko. Sięgnął po kubek z czarną kawą, gdy ten tylko co pojawił się na blacie. Ostrożnie upił pierwszy łyk.
- Z drugiej strony, może to i lepiej, że wzywają nas do imbryka. Chyba lepiej, że świat magii ciągle jeszcze pozostaje względnie bezpiecznym miejscem – zauważył pozornie lekkim tonem, w którym czaiły się jednak dużo poważniejsze tony.
Patrick nie był czarnowidzem i nie uważał się za czarnowidza, ale jako członek Zakonu Feniksa i człowiek względnie zainteresowany tym, co się działo dookoła niego, widział jak zmieniała się i gęstniała atmosfera czarodziejskiego świata od chwili, w której Lord Voldemort i jego poplecznicy zaczęli się nie tylko organizować, ale również pokazywać.
- Prawda? Po co usprawniać jego funkcjonowanie magią? – podsumował, gdy Nora wspomniała o działaniu samochodów.
Na własne szczęście albo nieszczęście nie miał zielonego pojęcia jak dużą gafę popełnił, nazywając klubokawiarnię Nory piekarnią. Na swoją obronę miał tylko tyle, że naprawdę nie miał złych intencji. Rozglądał się z zaciekawieniem po miejscu, do którego wprowadziła go właścicielka.
Usiadł na tym wolnym krześle, które pozostało przy stoliku. Zapatrzył się na pannę Figg z powagą, a potem zmarszczył czoło i pokręcił przecząco głową.
- Spokojnie. Nie mam pretensji ani do Brenny, ani do ciebie. Odwrotnie, cieszę się, że zechciała skorzystać akurat z twojej pomocy. Ufam wam obydwu – zapewnił, nawet jeśli tak naprawdę to nie była to do końca prawda. Prędzej pasowałoby, że wierzył w ich dobre intencje i kompetencje; choć jednakowo zakładał, że gdzieś tam – z czasem – mógł się pojawić jakiś przeciek informacji, który mógłby dotrzeć do popleczników Voldemorta. I jedyne, czego obawiał się w przypadku obydwu kobiet, to konsekwencje, jakie musiałyby ponieść w związku z tym.
Słuchał dalszych słów Nory, upijając przy tym kolejne łyki kawy.  Oczywiście nie mógł powiedzieć nic już natychmiast, w tym momencie, w tej sekundzie – bo nie działał w ten sposób, ale sam pomysł wydawał mu się warty przemyślenia i wstępnie bardzo dobry.  Więcej eliksirów, maści, nawet świec – dostępnych od ręki – mogłoby pomóc Zakonowi Feniksa. Nie tylko teraz, ale również w trudniejszych czasach – a Patrick byłby durniem, gdyby sądził, że takie czasy nie mogły nadejść. Śmierciożercy robili się coraz bardziej bezczelni, a Ministerstwo Magii nie radziło sobie z nimi tak dobrze jak powinno (gdyby zresztą radziło, po co miałby działać Zakon Feniksa?).
- Ufasz tym osobom? – zapytał powoli. – To ktoś, kto stoi po naszej stronie? – upewnił się.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#6
26.01.2023, 16:50  ✶  

Norka podczas swojej pracy spotykała bardzo wiele osób. Dzięki temu wiedziała, że nastroje wśród czarodziejów są różne. Wyczuć można było niepokój, nie wiedzieli, co czeka ich w najbliższym czasie. Było to zrozumiałe. W końcu poplecznicy Voldemorta coraz mniej się kryli ze swoimi zamiarami. Niewiele brakowało, aby konflikt stał się oficjalny i jawny, a wojna rozpoczęła się na dobre. Przerażała ją ta perspektywa, jednak miała świadomość, że wszystko może się skończyć właśnie w ten sposób.

- Trochę normalności jeszcze nikomu nie zaszkodziło. Tak to przynajmniej z pozoru wydaje się, że ciągle mamy te same, niewielkie problemy. - Nawet dobrze było o tym słyszeć, że nadal zdarzają się takie błahostki, a nie tylko morderstwa, rozboje i inne takie. Norka była świadoma, jak wygląda rzeczywistość, sama zastanawiała się czasem, na jakiej podstawie Śmierciożercy wybierają swoje cele, jakby nie patrzeć jej krew również nie była czysta, była więc dla nich nic nie warta, wolała jednak zbytnio o tym nie rozmyślać bo wpadłaby w dziwną pętle. - No właśnie, nie mam pojęcia jeśli mam być szczera. Jeśli coś jest funkcjonalne i działa, to bez sensu mu dokładać, bo może to tylko popsuć wizję. - Ceniła sobie prostotę i uważała, że przesada nie jest potrzebna. Dobrze znać umiar w każdej dziedzinie życia.

Norka nie chciała łapać Patricka za słówka, dlatego też nie powiedziała tego wszystkiego na głos, w końcu to były tylko szczegóły, wierzyła też, że nie zrobił tego celowo, musiał się najzwyczajniej w świecie przejęzyczyć, przecież nie umniejszałby jej klubokawiarni celowo, prawda?

Kamień spadł jej z serca, gdy usłyszała kolejne słowa Stewarda. Odetchnęła głęboko. Czyli nie było tak źle. - Cieszą mnie te słowa. W dzisiejszych czasach zaufanie jest chyba najtrudniejsze do zdobycia. - Wiedziała, że nie mogą sobie pozwolić na ufność wobec wszystkich, także była zadowolona, że Patrick widział jej dobre zamiary, zamierzała dbać o to, aby nie zmienił o niej zdania. Chciała się zaangażować, była gotowa zrobić wiele, aby im pomóc.

- Czy im ufam? To Lupinowie, znam ich od dawna, wierzę w ich dobre zamiary, do tego mają spore umiejętności. - Miała świadomość, że sama nie będzie w stanie pomóc Zakonowi w takiej skali, w jakiej mogliby to zrobić w kilka osób, dlatego też wydawało jej się to być dobrym pomysłem. - Gdybyśmy się spotykali tutaj, raz na jakiś czas, nie powinno to wzbudzić żadnych podejrzeń, przez klubokawiarnię przewija się wiele osób, bywają tu codziennie. - Wiedziała, że bezpieczeństwo też jest ważne, dlatego próbowała wytłumaczyć, jak to widzi.

Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#7
27.01.2023, 02:13  ✶  
Patrick miał pewne przemyślenia dotyczącego tego, dlaczego niektórzy czarodzieje z uporem maniaka próbowali usprawniać bardzo dobrze funkcjonujące urządzenia mugoli. I te jego przemyślenia miały w pierwszej kolejności wiele wspólnego z takimi określeniami jak „niereformowalna głupota” oraz „poczucie wyższości” a dopiero w kolejnych z „ciekawością jak to będzie funkcjonowało usprawnione magią i pasją odkrywania”. Ale, jeśli miał być zupełnie szczery, plujący na przechodniów olejem samochód był ciekawym widokiem. Chociaż nie zazdrościł czarodziejom z Departamentu Magicznych Wypadków i Katastrof. W tej sprawie mieli zdecydowanie więcej od niego do roboty.
Teraz mieli jednak ważniejszy temat do omówienia, niż lekka pogawędka dotycząca jego pracy, toteż nie kontynuował już tego wątki. Zamiast tego, to na prawdziwym temacie ich rozmowy, skupił pełną uwagę.
- Nie zrobiłyście niczego, czego sam bym nie zaaprobował – zauważył łagodnie. A poza tym były bliskimi przyjaciółkami, a jeśli na czymś naprawdę opierał się ten świat, to Steward wierzył, że była to właśnie prawdziwa przyjaźń. Wychodząc z tego założenia, sądził, że obydwie będą chroniły się wzajemnie a dzięki temu pod szczególną ochronę trafi również organizacji, której obie były członkami. Bo chociaż Nora, oficjalnie nie była członkiem Zakonu Feniksa, Steward powoli przyzwyczajał się do myśli, że nim się wcześniej czy później stanie.
Tak, nadal będzie pozostawiona daleko od pierwszej linii frontu, ale bez odpowiedniego zaopatrzenia nie wygra się żadnej bitwy, prawda?
Zamrugał słysząc nazwisko Lupinów. Próbował w myślach przypomnieć sobie wszystko, co wiedział na ich temat. Pewnie roztropniej byłoby, gdyby sam ich wybadał, ale… ale nie mógł być wszędzie a Nora wydawała się na tyle inteligentna, by samodzielnie decydować o tym, jak poprowadzić spotkanie, którego była inicjatorką i co powiedzieć, swoim pomocnikom.
- Byłabyś za nich trochę odpowiedzialna – podsumował. – Ale kiedy tak przedstawiasz sprawę, rzeczywiście wydaje się bardzo rozsądną propozycją. Możesz zorganizować takie spotkanie na próbę i sprawdzić, jakie będą tego efekty. Może w przyszłości nawet udałoby się zorganizować wam jakieś rzadsze składniki do eliksirów? – podsunął zamyślony. Słyszał przynajmniej o dwóch osobach, które były zainteresowane wspieraniem Zakonu Feniksa a ich umiejętności, mogłyby się przydać właśnie na tym polu. Im dłużej myślał o całej sprawie, tym więcej plusów jej zauważał. - Kiedy już spotkasz się z Lupinami, możesz ich delikatnie wybadać – zauważył, nawiązując do tematu, który niemal już uciekł z jego głowy. Nie chciał jej nic sugerować, choć jeśli okazałoby się, że Lupinowie również zechcieliby się przyłączyć do ich wspólnej sprawy, Nora mogłaby się okazać doskonałą łączniczką między nimi a Zakonem Feniksa. Ale pewnie wybiegał zbyt daleko do przodu.
- Będziesz miała swoje stoisko podczas Beltaine? – zainteresował się. 
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#8
27.01.2023, 09:50  ✶  

Norka miała wrażenie, że czarodzieje po prostu nie doceniali tego, że coś może działać dobrze bez magii. Nie wszystko potrzebowało ulepszeń, czarów. Takie było jej zdanie, zresztą w przypadku pieczenia było podobnie. Czasem najbardziej sprawdzały się stare receptury, które był bardzo proste i nie wymagały dodatkowego wkładu.

- Dobrze to słyszeć, szczerze powiem, że nie do końca wiem, na ile mogę sobie pozwolić. - Nie była pełnoprawnym członkiem Zakonu Feniksa, nie wiedziała do końca jak to wszystko funkcjonuje, jednak chciała się angażować, chciała pomóc swoim najbliższym. Miała świadomość, że jej przyjaciele działają aktywnie w konspiracji, także uważała, że musi im pomóc. Może i była pierdołą, ale miała pewną wiedzą, którą można było wykorzystać, do tego chyba całkiem logicznie myślała. Przez lata była samotną matką, nauczyło ją to szybkiego działania i kombinowania. Potrafiła podejmować decyzje w biegu.

- Oczywiście, mogę wziąć to na siebie. Wy pewnie macie inne rzeczy do roboty, wydaje mi się, że bez problemu sobie z tym poradzę. Jeśli chodzi o składniki roślinne, to nie ma problemu, wiele z nich mogę znaleźć na własną rękę, trochę się na tym znam, gorzej jednak z tymi zwierzęcymi, nie miałbyś może kogoś, kogo mógłbyś mi polecić? - Cieszyło ją to, że jej pomysł nie okazał się być niepotrzebny. Będzie mogła teraz zacząć działać. Nie miała problemu z wzięciem na siebie odpowiedzialności za innych. Od zawsze to robiła, już w czasach Hogwartu była prefektem, który opiekował się młodszymi uczniami, ta rola zdecydowanie do niej pasowała.

- Znam ich trochę, myślę, że to będzie owocna współpraca, nie brałabym pod uwagę byle kogo. - Wydawała się być pewna rodzeństwa Lupin i ich umiejętności. Nie zamierzała na nich zaprzestać, pewnie z czasem zacznie szukać kolejnych osób, które będą chciały wesprzeć słuszną sprawę, jednak wszystko powoli, małymi krokami. Grunt to mieć pewnych ludzi na początek, żeby zobaczyć, jak to wszystko będzie funkcjonować.

Norka pewnie byłaby zachwycona wizją zostania łączniczką, chciała mieć wpływ na przyszły upadek popleczników Voldemorta. - Tak, będę miała stoisko. Nie mogłabym nie skorzystać z takiej okazji. - W końcu przy tym wszystkim nadal pozostawała początkującą przedsiębiorczynią.

Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#9
29.01.2023, 20:40  ✶  
Patrick uśmiechnął się blado. Jakby to osobliwie nie zabrzmiało. Często on sam nie wiedział na ile tak naprawdę może sobie pozwolić a być przecież Prawą Ręką Dumbledore’a. W jego przypadku nie tyle chodziło nawet o możliwości, ile o konsekwencje.
- Myślę, że gdybyś nie była do końca pewna czy możesz coś zrobić, zawsze możesz powiedzieć o tym Erikowi lub Brennie – podsunął. Przyjaźniła się z nimi, więc i najłatwiej było jej do nich dojść. – Jeśli nie będą pewni, najwyżej zapytają kogoś jeszcze. – Ten ktoś jeszcze oznaczał jego lub Idę, ale o tym – przynajmniej na razie – Nora nie musiała wiedzieć.
Zdawał sobie sprawę, że kwestia miejsca Nory w Zakonie Feniksa była dość umowna. Formalnie nie należała do ścisłych członków, ale jednocześnie przez to jak blisko była z rodziną Longbottomów – jakoś tak trudno było ją oddzielić.
Patrick zamyślił się, zastanawiając na ile pewne były osoby, które od razu przyszły mu do głowy. I czy powinien wysłać do nich Norę, czy ich do Nory. Na dwoje babka wróżyła. Sięgnął po kubek z kawą.
- Jedna to półolbrzymka, niejaka Rowle. Co do drugiej osoby, muszę jeszcze sprawdzić kilka kwestii, upewnić się, że plotki, które do mnie doleciały są prawdziwe. – Bezpieczeństwo. Bezpieczeństwo przede wszystkim. Zwłaszcza, że człowiek, o którym słyszał, był ścigany listem gończym. - Możliwe, że wysłałbym ci sowę z nazwiskiem lub przysłałbym go do ciebie, albo rozegrałbym to jeszcze jakoś inaczej… – powiedział z zamyśleniem pobrzmiewającym w głosie. Być może nawet ta trzecia, jeszcze niesprecyzowana opcja, pasowała mu najbardziej. – W takim razie, działaj z nimi – podsumował lżejszym tonem, nawiązując do tematu Lupinów. – Jeśli wszystko pójdzie dobrze, będziesz kimś w rodzaju łączniczki między wytwórcami a Zakonem.
Odstawił na stolik wypitą kawę. Sprawa Beltaine była poważna i chociaż Steward w żadnym razie nie zamierzał zakazywać Norze udziału w uroczystościach i posiadania swojego stoiska tam, ale chciał ją ostrzec.
- Uważaj tam na siebie. Gdyby zaczęło się dziać coś niebezpiecznego, po prostu uciekaj – poprosił cicho.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#10
30.01.2023, 11:26  ✶  

Nora lubiła wiedzieć, na ile może sobie pozwolić. Jakoś tak łatwiej jej się wtedy wszystko planowało. - Och, jasne, Erik i Brenna to świetny pomysł. - W końcu byli jej przyjaciółmi, często się spotykali, w sumie mogła ich zapytać o wszystko, nie czuła wstydu, że zostanie wyśmiana lub zlekceważona. Wiedziała też, że jeśli coś będzie niepotrzebne, to wytłumaczą jej dlaczego. - Jasne, zapamiętam to sobie. - Miała nadzieję, że nie będą chcieli jej zdystansować ze względu na Mabel, ale powinni wiedzieć, że Figg tak łatwo nie da się odsunąć, szczególnie Erik powinien zdawać sobie sprawę, że jak się na coś uprze, to nie ma zmiłuj.

Norka nie była wojowniczką (póki co), jednak mogła przysłużyć się swoimi innymi umiejętnościami zakonowi. Zresztą pokazywała już swoje zaangażowanie sprawie. Nie mogła tego od siebie odsunąć, bo czy tego chciała, czy nie jej najbliżsi również aktywnie działali. Trudno było to przegapić.

- Regina Rowle? - Powtórzyła po Patricku. Musiała to być ona, skoro wspomniał o tym, że jest półolbrzymką, na pewno była to ta Rowle którą ostatnio poznała. - Znam ją, poznałam ją ostatnio w cukierni, wydaje się być całkiem sympatyczną osobą. - To jedyne w jaki sposób była ją w stanie określić po pierwszym spotkaniu. - Jasne, na spokojnie, póki co jestem w stanie sobie załatwić podstawowe składniki sama. - Wiedziała, że później może być z tym zdecydowanie trudniej, w końcu nie do końca znała potrzeby zakonu, a niektóre eliksiry wymagały naprawdę unikatowych składników.

- Musi pójść dobrze. - Powiedziała jeszcze, bo w ogóle nie brała pod uwagę, że mogłoby być inaczej. Norka należała raczej do optymistów.

- Ucieczka to jedyne, co mogę zrobić, nawet jeśli chciałabym zostać. - Zastanawiała się, co właściwie może wydarzyć się na Beltane, skoro Patrick był kolejną osobą, która sugerowała, że może się tam coś wydarzyć. Może i dobrze zrobiła, że zgodziła się, by Mabel i jej matka spędziły ten wieczór u Longbottomów, zaproszenie Brenny nie było przypadkowe, nigdzie nie będą bezpieczniejsze. Norka z Patrickiem pogawędzili sobie jeszcze chwilę, a później każde z nich wróciło do swoich obowiązków.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (2065), Patrick Steward (2142)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa