• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
Jesień 1970 | Mieszkanie Silasa

Jesień 1970 | Mieszkanie Silasa
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#1
21.12.2022, 11:40  ✶  
Jeżeli dało się zgromadzić w jednym spojrzeniu całą tę kaskadę myśli, która się tliła w jego głowie, jeżeli się dało zawrzeć w nim wiele sprzecznych ze sobą emocji, jeżeli się dało miną wyrazić szereg opowieści zasłyszanych w pracy, to... Nawet wtedy, z twarzy Silasa odczytać to mogła jedynie Cecily. Kiedy tylko otworzył drzwi do swojego mieszkania, żeby wpuścić ją do środka, mogła dostrzec wiele zmian w tym, jak się zachowywał. Nigdy nie zamykał się na oba zamki. Nieczęsto zasuwał kotary, bo bardzo lubił obserwować ludzi spacerujących za oknem, szczególnie podczas pisania i grania. Denerwowało go niezmiernie trzeszczenie stojącego w salonie gramofonu, ale właśnie rozbrzmiewała z niego płyta jego ulubionego folkowego duetu. Najważniejszy jednak był wyraz twarzy - zwykle ciepły i serdeczny uśmiech był teraz lekko rozmyty, jakby nie miał siły na utrzymanie go w ryzach.

- Cześć, Ceci - przywitał ją, przepuszczając w progu. Mieszkanie pachniało tak jak zawsze. Z drobnym dodatkiem w postaci nuty przypalonej kolacji, ale to nie było szczególnie dziwne, bo Cresswell zastanawiał się nad tysiącem rzeczy naraz i zwyczajnie zapominał o czymś tak trywialnym, jak gotujące się ziemniaki. Kiedy tylko do niego podeszła, zamknął za nią drzwi i objął ją na powitanie, dając jasny sygnał, że zepsuty humor nie był spowodowany jej przyjazdem, tylko...

Czym?

Mogła się pewnie domyślać, że pogłoski o narastających nastrojach antymugolskch dotrą w końcu i do niego - do człowieka pochodzenia, jakie według przynajmniej części czarodziejów uchodziło za brudne. Oczytany mężczyzna na pewno wiedział o tym już wcześniej, nic jednak ne mogło równać się z plotkami ani tymi o nadchodzącej rebelii, ani tmi o kiełkującym w londyńczykach ogniu nienawiści.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#2
20.01.2023, 16:56  ✶  
Potrzebowała jedynie półtora oddechu, żeby spostrzec odstępstwo od ulubionej normy.
Kiedy drzwi rozpostarły się niedługo po tym, gdy wybiła charakterystyczny rytm pukaniem, wpierw przywitała go szerokim uśmiechem, który unosił jej policzki w górę na tyle, by siłą rzeczy musiała nieco zmrużyć oczy. Już podchodziła, unosiła się lekko na palcach, by ozdobić policzek Silasa całusem, lecz wtedy, z bliska, spostrzegła, że coś nie jest do końca w porządku.
- Coś się stało? - zapytała, omijając grzecznościową formułkę powitania i lądując płasko na stopach. Zmarszczyła w zmartwieniu brwi, rozglądając się dookoła przedpokoju, jakby doszukiwała się niebezpieczeństwa czyhającego tuż za rogiem. - Znaczy... tak, cześć, Silly, bardzo miło mi cię widzieć - poprawiła się, uśmiechając się ponownie, ale tym razem swoista dla Cecily radość też nie promieniowała pełną gamą barw. Była zbyt impulsywna, by potrafić kontrolować swoje emocje, a teraz zaczęła się przejmować dobrostanem Cresswella. Nie umiała przybierać dobrej miny do złej gry, po niej zawsze było widać każdą, nawet najdrobniejszą zmianę nastroju. - Czemu siedzisz w takiej ciemnicy? Za oknem jest bardzo przyjemna pogoda, a poza tym, jak będziesz pisał w takich warunkach, to oślepniesz jak ja. -
Pozwoliła się objąć, a nawet przykleiła się wręcz do mężczyzny, jakby nie chciała go wypuścić z rąk, jeśli nie wyrzuci z siebie tego, co leży mu na sercu. Mogła podejrzewać, co było przyczyną drobnych zmian w otoczeniu, ale nie chciała strzelać na ślepo. Zresztą, cokolwiek by to nie było, miała zamiar go wesprzeć i być dla niego oparciem. Jej świat obracał się wokół jego osoby, więc poruszyłaby ziemię i niebo, jeśli polepszyłoby mu to nastrój.
- A właśnie - zagadnęła nagle, odsuwając się nieco od mężczyzny. Zdjęła z ramion niewielki plecak, żeby następnie wyjąć z niego papierowe opakowanie. - Kupiłam ci pączki u Nory - przypomniała sobie. Uśmiechnęła się szczerze, by po chwili wcisnąć mu praktycznie na siłę pakunek. Zjedzenie słodyczy pewnie nie rozwiąże męczącej Silasa kwestii, ale na pewno nie zaszkodzi.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#3
07.04.2023, 18:34  ✶  
Creswell żył bez fałszu. Niepodobnym do niego było ukrywanie takich emocji, nie zamierzał tego robić. Wręcz przeciwnie, paliło go aż w gardło na myśl, jak bardzo chciał jej o tym wszystkim opowiedzieć. Wielokrotnie układał to sobie w głowie – słowo za słowem, jego pewnie niewiele różniąca się od jej opinia na temat tego, że według czarodziejów czytających o Lordzie Voldemorcie, w Londynie „nastał czas ciemności”.

Ale chyba nawet najlepsze plany miały swoje wady. W tym przypadku były to emocje. Znała go za dobrze, wyczuła to wszystko od razu, szybciej nawet niż spalone ziemniaki, bo tak – był człowiekiem zdolnym do przypalenia gotujących się ziemniaków. Jego mina momentalnie spochmurniała, bo nie tak sobie to wszystko zaplanował – miał mówić, mówić i mówić, a teraz nie mówił wcale, tylko zatrzymywał tabun łez próbujących przebić mu się do oczu. Bezskutecznie. Nie popłakał się co prawda i raczej dobrze, że tego nie zrobił, ale te oczy szybko mu się zeszkliły. Złapał ją za rękę, delikatnie, ale znacząco – to nie był jakiś taki sobie dotyk, to był dotyk kogoś szukającego w bliskości ukojenia nerwów.

- Dzisiaj w Kotle znowu nasłuchałem się o tym, że…

Urwał na moment, prowadząc ich oboje na kanapę. Usiadł na niej, nie puszczając ani Cecily, ani opakowania pączków.

- No o tym, że Voldemort szuka swoich popleczników i ja… Wiesz, to nie jest tak, że pamiętam czasy naszej wojny, znaczy się wojny niemagów, ale dotarło do mnie, że to, co dzieje się u was, u nas… U nas było jedną, wielką katastrofą, Cecily. To przyniosło nam zgubienie, o którym nie wyczytałem nic w żadnej z książek pisanych przez magów, ale we mnie to żyje i z bólem przyznaję, że – przełknął głośno ślinę – chyba zacząłem się bać.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (873)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa