• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[21/03/1972] Kocie sekrety || Theodore & Salem

[21/03/1972] Kocie sekrety || Theodore & Salem
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#11
18.02.2023, 21:09  ✶  
Aktor nie był świadomy tego, że odgrywał właśnie swoją rolę życia. Rolę wartą każdej nagrody, bo opartą na prawdziwych, żywych emocjach. Dla niego była to okrutna, przerażająca rzeczywistość, z każdą chwilą zmieniająca się w coraz gorszy koszmar. Gdy usłyszał pierwsze poważne groźby (cokolwiek miało stać się za rogiem kawiarni, na pewno było to coś bardzo złego) skurczył się w sobie, bo realna szansa utraty życia była zbyt dużym ciężarem na jego ramiona. Choć kot był mały w porównaniu do dorosłego mężczyzny, to Theodore czuł, że zwierzak górował nad nim w każdy możliwy sposób.
- Moje? Hmm.. Ja… Eh… - wyjąkał, nie wiedząc, jak zacząć wypowiedź. Nigdy mu się to nie zdarzało, ale w tym momencie strach odbierał mu zdolność myślenia – Proszę, niech to nie będzie nic za tyym rogiem. Ja mam te, no, żony, znaczy żonę, no i dzieci. Bardzo chore. Potrzebują mnie żywego, całego i zdrowego – wydobył z siebie błagalnym tonem, w sposób, jakby ledwo co kontrolował to, co mówił, i przyjął smutnawą minę, jakby opowieść o chorych dzieciakach była prawdziwa. Miał nadzieję, że wspomnienie rodziny z problemami rozmiękczy serce kota i dzięki temu nie rzuci w Theo żadnych okropnym zaklęciem, gdy już opuści kawiarnie. Tylko tego w tym momencie pragnął – dożyć kolejnego dnia w jednym kawałku.
Kot obiecał, że włos mu z głowy nie spadnie, ale to tak naprawdę nic nie znaczyło. Spiskowcy potrafili wiele i byli nieprzewidywalni. Mógł przerobić mu mózg, usmażyć go od środka niczym jajecznice, kontrolować jego myśli i kto tam wie co jeszcze. Nie musiał rzucać avady, by osiągnąć swój cel.
Ależ on miał złowieszczy śmiech! Ależ złowroga przemowa! A ruchy, kocie, dynamiczne, celujące prosto w Theodora! Gdyby nieszczęśnik był zwierzakiem, to pewnie wskoczyłby w akrobatyczny sposób na żyrandol, jak najdalej od Salema, ale jako że był człowiekiem, to jego instynkt przetrwania kazał mu stać nieruchomo i trząść się niczym ofiara gotowa na zjedzenie.
- Panie Salemie, przepraszam, jeśli w jakiś sposób uraziłem pana szlachetną osobę – Jego głos, tak jak ciało, trząsł się niczym galareta. Zerknął w stronę drzwi, do których pragnął podbiec i uciec w siną dal. W tym momencie było to odległym marzeniem, Theo był pewien, że jeśli nie posłucha się kota, to niejeden włos z głowy mu spadnie. Wciąż przekonany, że kot groził mu wcześniej odebraniem życia, z bólem usiadł przy stoliku, w niekomfortowo wyglądającej pozie, na samym skrawku krzesła, jakby siedzisko go paliło.
- Wszystko jest w porządku, ja naprawdę nie chcę już pączka – kłamał, by jak najszybciej spiskowiec puścił go wolno. Wyglądał, jakby miał się zaraz rozpłakać: stres, nerwy i przerażenie tak mocno nagromadziły się w jego ciele, a załzawione oczy wydawały się jedyną drogą ujścia.
Gadający Kocur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kot należący do Nory Figg i tylko do niej. Potrafi przemawiać ludzkim głosem i chętnie z tego korzysta. Towarzyski, przebywa w klubokawiarni "Nora Nory" i zaprasza wszystkich serdecznie do odwiedzin. Jeśli potrzebujesz się rozerwać w doborowym towarzystwie - przyjdź na Pokątną i szukaj Salema. Spełni ten wymóg z najwyższą przyjemnością.

Salem
#12
20.02.2023, 14:29  ✶  
Dziwny był ten klient. Taki rozemocjonowany, a powietrze aż zgęstniało do jego strachu. Czy coś mu grozi? Czy niebezpieczeństwo chciało go chwycić i skrócić mu życie? Czyżby polował na niego Śmierciożerca? To wyjaśniałoby nagły atak strachu. To oznacza, że nie może wypuścić mężczyzny z klubokawiarni do momentu aż nie przybędzie Nora, Erik, Brenna, Fergus… ktokolwiek z najbardziej zaznajomionych. Śmiech Salema zgasł, ta dziwna wesołość została brutalnie zgnieciona zapachem strachu i przerażenia bijącego od Theodore'a. Nie potrafił zrozumieć dlaczego akurat na niego teraz spoglądał z takimi obawami… z drugiej strony nie był zbyt dobry w poprawnym odczytywaniu intencji ludzkich. Może to po prostu taka reakcja na strach o swoje życie?
- Więc proszę tu zostać i nie wychodzić zza róg klubokawiarni. Najlepiej będzie jeśli pan tu zostanie do czasu aż przyjdzie ktoś bardziej wykwalifikowany.- wyjawił swój plan, mając nadzieję, że Nora niedługo przyjdzie i zajmie się sytuacją. Będzie mogła zawołać Brennę, a ta znowuż dowie się co się stało Theodore'owi skoro ten boi się wyjść za róg kawiarni. Ta rozmowa była interpretowana przez nich w skrajnościach. Puchary rudy ogon Salema zwinął się na końcówce a sierść nieco się zjeżyła co oznaczało niepokój. Usiadł na stoliku przy którym siedział sparaliżowany i blady ze strachu mężczyzna.
- Kiepsko pan wygląda. Niedługo powinna przyjść właścicielka tej klubokawiarni i zapewniam, że wówczas wszelkie problemy pana opuszczą. Proszę powiedzieć więcej o swojej rodzinie. Pana dzieci potrzebują pomocy, tak?- zagadywał go tak, jak to miał w zwyczaju. Nie spuszczał z niego oka, pilnował go… aby nie wyszedł skoro coś ewidentnie mu zagraża. Nie miał pojęcia, że to kocia obecność doprowadziła dorosłego mężczyznę do takiego stanu.
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#13
24.02.2023, 15:47  ✶  
Salem był niesłychanie sprytny. Dla każdego obserwującego mogłoby się wydawać, że martwił się o Theodore’a, chciał zorientować, jakie miał problemy, by jak najlepiej mu pomóc. Dla przypadkowych klientów wciąż był tylko czujnym i uprzejmym pracownikiem kawiarni. Lovegood nie dał się nabrać. Widział prawdę przez tą starannie utkaną iluzję. Był w stanie dotrzeć to tego, co kryło się za każdym jego słowem.
Kazał mu nie opuszczać Nory, póki ktoś jeszcze nie przyjdzie. Oczywiście – chciał poczekać na swoich kumpli animagów, by się poradzić, co z nim zrobić. Jak i gdzie zakończyć życie aktora, który wiedział za dużo.
Chciał wiedzieć więcej o jego rodzinie. Ich też chciał ukatrupić. Nie mógł pozwolić im żyć, bo jeszcze zaczęliby zadawać pytania i dotarliby do prawdy, którą Theodor poznał. Spiskowcy byli bez serca, z taką nonszalancją w głosie planować zabójstwo małych dzieci, dla Lovegooda było to nie do wyobrażenia.
No i na sam koniec Salem powiedział, że wszystkie problemy jego klienta wkrótce się skończą. Pewnie, w trumnie nikt nie ma żadnych kłopotów. Z chwilą śmierci pozbywamy się ich raz na zawsze. To właśnie rude stworzenie chciało mu przekazać, nie miał co do tego wątpliwości. Otwarcie mówił mu, że wkrótce zginie, jakby to było nic wielkiego.
Dla Theodore’a było to zbyt dużo. Nie był w stanie wytrzymać kolejnej groźby. Stres i strach, który gęstniał w jego głowie od początku tej rozmowy, w końcu osiągnęły punkt krytyczny i musiały znaleźć gdzieś ujście. Mimo swoich nieprzeciętnych aktorskich umiejętności nie był w stanie ich dłużej ukrywać wewnątrz siebie. Chłopak uniósł ręce wysoko do góry i zaczął krzyczeć tak, jak małe dziecko, któremu wydaje się, że zauważyło potwora na końcu ciemnego korytarza. Tyle że zamiast wpatrywać się w ciemność, Theodore z przestrachem wpatrywał się w kocie ślepia.
Podniósł się nagle i rzucił się w kierunku drzwi, jęcząc przy tym tak, jakby za plecami miał stado śmierciożerców. Nie obchodziło go to, kto go widział oraz co ludzie sobie o nim pomyśleli. Był zbyt spanikowany. Przez ogromne nerwy miał duże problemy, by otworzyć drzwi. Szarpał się z nimi przez kilka sekund, nim udało mu się obrócić klamkę do końca. Wybiegł z kawiarni, po czym ruszył biegiem przez Pokątną z rękoma uniesionymi w górze i krzycząc jak wariat. Dopiero dużo, dużo dalej, po upewnieniu się, że nikt go nie gonił, zatrzymał się szczęśliwy, że jakimś cudem ocalił swoje życie.
Gadający Kocur
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kot należący do Nory Figg i tylko do niej. Potrafi przemawiać ludzkim głosem i chętnie z tego korzysta. Towarzyski, przebywa w klubokawiarni "Nora Nory" i zaprasza wszystkich serdecznie do odwiedzin. Jeśli potrzebujesz się rozerwać w doborowym towarzystwie - przyjdź na Pokątną i szukaj Salema. Spełni ten wymóg z najwyższą przyjemnością.

Salem
#14
16.03.2023, 18:01  ✶  
Niezrozumienie sięgało zenitu. Stawał tu niemal na wibrysach aby zachęcić klienta do chociaż jednego gryza eklerka... a napotykał opór. Co za nerwowy człowiek, jakiś dziwny. Wpatrywał się w jego zmieniającą się mimiką i nic, co tam widział nie pokrywało się z logiczną reakcją na zachętę do konsumpcji. Naprawdę starał mu się pomóc. Skoro nie potrafił to zapewniał, że lada moment przyjdzie ktoś bardziej obeznany z ludźmi. Niestety ale zamiast odetchnięcia ulgi mężczyzna zaczął wrzeszczeć jak opętany. Może faktycznie jakiś duch go opętał?
- Zapraszam ponownie gdy się pan uspokoi! - krzyknął za nim gdy ten zaczął nerwowo szarpać się z drzwiami. Zeskoczył ze stołu i pobiegł za nim lecz tylko przyspieszył paniczną ucieczkę Theodore'a. Zgrabnie ominął przewrócone krzesło i zatrzymał się w progu, tuż po tym gdy drzwi trzasnęły.
- Co za dziwny człowiek. - miauknął do siebie, ziewnął i położył się tam, gdzie siedział po to, aby rozpocząć popołudniową toaletę kocich zakamarków. Musi porozmawiać z Norą na temat tego klienta. Pierwszy raz w życiu zdarzyło się, aby ktoś uciekł stąd krzykiem. Czyżby zaczynał tracić swoje umiejętności charyzmatyczne? Nie był młodym kotem, miał swoje lata... Musi coś z tym zrobić ale dopiero gdy się umyje.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Salem (2041), Theodore Lovegood (2707)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa