21.12.2022, 11:40 ✶
Jeżeli dało się zgromadzić w jednym spojrzeniu całą tę kaskadę myśli, która się tliła w jego głowie, jeżeli się dało zawrzeć w nim wiele sprzecznych ze sobą emocji, jeżeli się dało miną wyrazić szereg opowieści zasłyszanych w pracy, to... Nawet wtedy, z twarzy Silasa odczytać to mogła jedynie Cecily. Kiedy tylko otworzył drzwi do swojego mieszkania, żeby wpuścić ją do środka, mogła dostrzec wiele zmian w tym, jak się zachowywał. Nigdy nie zamykał się na oba zamki. Nieczęsto zasuwał kotary, bo bardzo lubił obserwować ludzi spacerujących za oknem, szczególnie podczas pisania i grania. Denerwowało go niezmiernie trzeszczenie stojącego w salonie gramofonu, ale właśnie rozbrzmiewała z niego płyta jego ulubionego folkowego duetu. Najważniejszy jednak był wyraz twarzy - zwykle ciepły i serdeczny uśmiech był teraz lekko rozmyty, jakby nie miał siły na utrzymanie go w ryzach.
- Cześć, Ceci - przywitał ją, przepuszczając w progu. Mieszkanie pachniało tak jak zawsze. Z drobnym dodatkiem w postaci nuty przypalonej kolacji, ale to nie było szczególnie dziwne, bo Cresswell zastanawiał się nad tysiącem rzeczy naraz i zwyczajnie zapominał o czymś tak trywialnym, jak gotujące się ziemniaki. Kiedy tylko do niego podeszła, zamknął za nią drzwi i objął ją na powitanie, dając jasny sygnał, że zepsuty humor nie był spowodowany jej przyjazdem, tylko...
Czym?
Mogła się pewnie domyślać, że pogłoski o narastających nastrojach antymugolskch dotrą w końcu i do niego - do człowieka pochodzenia, jakie według przynajmniej części czarodziejów uchodziło za brudne. Oczytany mężczyzna na pewno wiedział o tym już wcześniej, nic jednak ne mogło równać się z plotkami ani tymi o nadchodzącej rebelii, ani tmi o kiełkującym w londyńczykach ogniu nienawiści.
- Cześć, Ceci - przywitał ją, przepuszczając w progu. Mieszkanie pachniało tak jak zawsze. Z drobnym dodatkiem w postaci nuty przypalonej kolacji, ale to nie było szczególnie dziwne, bo Cresswell zastanawiał się nad tysiącem rzeczy naraz i zwyczajnie zapominał o czymś tak trywialnym, jak gotujące się ziemniaki. Kiedy tylko do niego podeszła, zamknął za nią drzwi i objął ją na powitanie, dając jasny sygnał, że zepsuty humor nie był spowodowany jej przyjazdem, tylko...
Czym?
Mogła się pewnie domyślać, że pogłoski o narastających nastrojach antymugolskch dotrą w końcu i do niego - do człowieka pochodzenia, jakie według przynajmniej części czarodziejów uchodziło za brudne. Oczytany mężczyzna na pewno wiedział o tym już wcześniej, nic jednak ne mogło równać się z plotkami ani tymi o nadchodzącej rebelii, ani tmi o kiełkującym w londyńczykach ogniu nienawiści.