• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[25.05.1963] Cześć, to twój kasztan? | Nora & Vincent

[25.05.1963] Cześć, to twój kasztan? | Nora & Vincent
irish mutineer
living like we're renegades

wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Raczej łatwo przegapić go w tłumie. Nieco niższy od przeciętnego Brytyjczyka (174 cm), jest krępej budowy mężczyzną. Ma jasnoniebieskie oczy oraz wiecznie roztrzepane jasne włosy, a ich długość sugeruje, że dawno nie był u fryzjera. Vinnie preferuje modę mugolską, rzadko ubiera się elegancko, zdecydowanie preferuje odzież, która nie krępuje jego ruchów. Kiedy podwija rękawy swetra lub koszuli, można dostrzec liczne blizny pokrywające jego przedramiona, zarówno po oparzeniach jak i cięte. Ma silny akcent po którym nietrudno zgadnąć, że nie urodził się w Londynie. Pachnie tytoniem.

Vincent O’Dwyer
#1
09.04.2023, 01:56  ✶  

Mimo, że szkołę ukończył już dobre kilka lat temu, lubił odwiedzać Hogsmeade i starał się to robić w miarę regularnie. Wioska miała swój niepowtarzalny, którym zachłysnął się, gdy tylko odwiedził ją po raz pierwszy, a potem drugi, trzeci i kolejny i kolejny - nigdy nie przestawała go zachwycać, niezależnie od tego, jak często tu bywał. Z dziecięcą radością oglądał witryny sklepowe oraz cuda, jakie się na nich prezentowały. Nie rozumiał kolegów, którzy wychowani w czarodziejskiej społeczności, uważali Hogsmeade za nudę - w jego oczach było to na tyle ciekawe miejsce, że nigdy nie wiadomo było, na co tym razem się natrafi. W świecie czarodziejskim, każdy dzień był jedną wielką niewiadomą i niespodzianką; ani na moment nie przestawał tego doceniać.

Było piękne, słoneczne popołudnie, gdy z cichym trzaśnięciem aportował się tuż pod Trzema Miotłami. Odkąd uzyskał licencję na teleportację, stało się to jednym z jego ulubionych sposobów poruszania się (tuż obok miotły oczywiście!). Nie pojmował, w jaki sposób mógł wcześniej żyć bez tej możliwości. Gdyby jej nie posiadał, tak sprawne przemieszczenie się z Ministerstwa do urokliwej wioski czarodziejskiej leżącej pod Hogwartem byłoby niemożliwe. A zdecydowanie tego potrzebował, zwłaszcza dziś.

To, że został przyjęty na staż do biura badań i hodowli smoków, było jego spełnieniem największych marzeń. Świętował przez bity tydzień, z różnymi grupami ludzi, nawijał jak najęty na ten temat to każdego, kto tylko wykazał choć cień zainteresowania i chęci, żeby go słuchać. Oczywiście, wiedział że zaliczenie stażu nie będzie najprostszym zadaniem. Nie spodziewał się jednak, że będzie aż tak wymagające. I o ile w pracy w terenie czuł się jak ryba w wodzie, lubił studiować literaturę oraz zgłębiać wiedzę na temat tych magicznych stworzeń, tak samo przebywanie w gmachu Ministerstwa dawało mu solidnie w kość. Nie był typowym urzędasem w garniturze, a tam było takich pełno. Vinnie czuł się, jakby był z innej bajki, co w gruncie rzeczy było prawdą. Jedno było jasne - jako stażysta, musiał się dostosować. Z tej okazji nawet garnitur kupił! A to, że przeważnie miał poluzowany krawat, a koszulę niedbale wystającą ze spodni, to już inna sprawa.

Hogsmede było pełne uczniów, którzy korzystając z przepięknej pogody, postanowili spędzić wolny dzień w Hogsmeade. On sam, choć uczniem już dawno nie był, miał podobne plany. Porządnie schłodzony napój oraz przyjazna twarz były czymś, czego tego dnia potrzebował najbardziej.

Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#2
13.04.2023, 09:03  ✶  

Maj zwiastował rychłe zakończenie roku szkolnego. Tym razem miała to być już ostatnia taka uroczystość. Nora Figg kończyła swoją edukację. Jeszcze nieco ponad miesiąc i nie będzie już uczennicą, przyjdzie czas na to, aby rozpocząć dorosłe życie. Planów miała wiele - zamierzała wybrać się do Francji, gdzie miała doskonalić swój kunszt kulinarny. Nie mogła się doczekać tego wyjazdu, czuła, że wreszcie będzie mogła zrealizować swoje marzenia, poznać tajniki tej niesamowitej sztuki.

Dzisiaj przyszło jej pojawić się w Hogsmeade. Jako prefekt za każdym razem wyruszała na wizyty, musiała mieć oko na pierwszorocznych, ale i nie tylko. Tym starszym również przychodziły do głowy różne pomysły gdy pojawiali się w magicznej wiosce. Od momentu, kiedy została prefektem trochę mniej lubiła wypady do tego miejsca, miała wrażenie, że nie może się wyluzować jak wcześniej. Musiała mieć oczy dookoła głowy i pilnować wszystkich (może i nawet nie musiała, ale przyjmowała taką narrację).

Pogoda była dzisiaj piękna, zachęcała do snucia się alejkami. Nora postanowiła przejść się, zobaczyć, czym zajmują się dzieciaki, a przy okazji zaczerpnąć nieco świeżego powietrza.

Jej uwagę przykuło czterech chłopców, którzy zaczęli się kłócić. Obserwowała ich dłuższą chwilę, wyglądali jej na drugorocznych, lub trzeciorocznych, gdy zobaczyła twarz blondyna - upewniła się, że byli to trzecioroczni, George Jones często sprawiał problemy, miała wrażenie, że właściwie za każdym razem, gdy się gdzieś pojawia, coś musi się wydarzyć. Musiała ich rozdzielić, w końcu nie powinna pozwalać na to, aby dawali sobie po mordach - mimo, że znajdowali się poza murami szkoły.

Nie ma się, co oszukiwać - Figg nie budziła respektu. Ci młodzi uczniowie, byli od niej wyżsi od głowy i było ich czterech, nie przeszkadzało jej to jednak wcale w tym, żeby się odezwać. Odchrząknęła głośno, aby ją zauważyli. Została jednak zignorowana, nie ma się co dziwić - byli zajęci dawaniem sobie po pysku. - Hej! - Postanowiła się odezwać. - Rozejść się, bo w przyszłym roku będziecie mogli zapomnieć o wizytach w Hogsmeade. - Nie zamierzała owijać w bawełnę, wolała ich trochę wystraszyć, to chyba zazwyczaj działało. Oparła sobie ręce na biodrach, aby wyglądać poważniej - chociaż z boku mogło się to wydawać zabawne. Norka bowiem wyglądała, jakby była młodsza od nich. Na całe szczęście, chłopcy jej posłuchali, może nie wyglądali na zadowolonych, jednak bez zbędnych słów rozeszli się na różne strony.

- Ileż można. - Mruknęła do siebie pod nosem niespecjalnie zadowolona, dobrze, że ten dzień niedługo miał się skończyć. Jeszcze chwila, moment, a ponownie znajdą się w szkole.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (406), Vincent O’Dwyer (380)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa