• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Podziemne Ścieżki v
« Wstecz 1 2
[04/1972] Granulat dla Mellvynów - Mellvyn & Geraldine

[04/1972] Granulat dla Mellvynów - Mellvyn & Geraldine
Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#41
25.04.2023, 00:30  ✶  
Czuł, że się męczyła, więc przejął pałeczkę.
- Możliwe, pewnie jest. Ja urosłem dopiero wtedy, kiedy połowę szkoły i tak spędzałem w psychiatryku. - Zaśmiał się gorzko; celowo poruszył kwestię własnej traumy, ale to nie znaczyło, że go ona nie bolała. - Zawsze byłem zbyt... emocjonalny jak na chłopaka. Płakałem. Dużo. Bez dobrego powodu. I właściwie dalej tak jest.
Gdy mówił, patrzył jej w oczy, bo teraz się nie bał, to była jej pora na wstyd. Mogli się wymieniać, po kolei wzajemnie ratować z opresji.

Oderwał rękę od uda Geraldine i z trudem wyciągnał drugą w górę, żeby odłożyć wódkę na zasypany syfem blat. Później niezgrabnie wstał.
- Chodź na kanapę. Ja wezmę wodę - rzucił zaskakująco beztrosko. Wyładował się mocno przez ten konflkt i czuł dużą ulgę, że go rozwiązali.

Szybko znalazł się po właściwej stronie pokoju. Karafkę ustawił na ziemi, nie brał szklanek. Sam usiadł przy jednym końcu kanapy. Trzęsącymi się dłońmi starał się wpierw rozpiąć pasek, później guziki od spodni.
- Gdybyś nie była taka wysoka, to byś nie robiła takiego wrażenia. - Chciał dać jej komplenty, ale miał z tym podobne problemy, co ona. Tak łatwo było pomyśleć o czymś miłym, dlatego tak trudno było o to powiedzieć? - Wiedziałem od kiedy tu weszłaś, że chciałbym się z tobą ruchać, a tak to bym nie wiedział. Nie przejąłbym się.
Szło coraz gorzej, brzmiał coraz bardziej nieprzyjemnie. Jak chuj. Aż mu się przypomniała każda jego rozmowa z bratem, utalentowanym językowo gówniarzem.
- Mam na myśli, że jesteś bardzo ładna. - Teraz brzmiał jak przedszkolak z laurką dla mamy. - Pociągająca. Silna. Chciałbym tę silę poczuć.
Strzelał sprzączką od paska i myślał, na ile udało mu się podratować sprawę.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#42
25.04.2023, 01:05  ✶  

Roześmiała się w głos. Nie potrafiła nad tym zapanować, co to za festiwal użalania się nad sobą. Nie znosiła stawiać się w takiej sytuacji. Miała wrażenie, że przez to ludzie postrzegają ją jako słabszą, ale pękła. Za dużo się dzisiaj wydarzyło. - Zajebiście wiedzieć, że nie tylko ja jestem tutaj pęknięta. - Dostrzegła to, że próbował ją pocieszyć naprawdę to doceniała, chociaż przenikały ją różne emocje. Nie do końca się w tym wszystkim odnajdywała, nie panowała nad całą sytuacją. - Jak mnie to zawsze wkuriwało. - Nie mogła tego nie skomentować. - Jak na chłopaka, ja znowu byłam zbyt męska, jak na dziewczynę, nie powinnaś biegać z łukiem po lesie, bić się z braćmi, nikt Cię nie zechce, powinnaś znaleźć porządnego męża. Pierdolone farmazony. - Odetchnęła głęboko, nie chciała dalej brnąć w ten temat, bo zdecydowanie jej nie służył.

Gerry podniosła się. Sprawiło jej to lekki problem, bo kiedy unosiła się do góry nogi jej się zachwiały, ale szybko złapała równowagę. Ruszyła w stronę kanapy, zdecydowanie była wygodniejsza od podłogi. - Dobry pomysł. - Odezwała się jeszcze.

Kiedy szła przed siebie zgarnęła jeszcze z ziemi koc, który wcześniej opuściła. Otuliła się nim, bo znowu zaczęło jej się robić chłodno. Legła na kanapie, miała niby wiele energii, ale jednak czuła się dziwnie zmęczona.

Ollivander całkiem szybko znalazł się tuż obok. - Ja pierdole, skończ, to nie pomaga. - Miała świadomość, że próbuje ją skomplementować, jednak był równie delikatny, co ona. - Dobrze, że wiedziałeś, nawet jeśli tylko przez to, to dobrze. - Próbowała jakoś to przetrawić, pogodzić się z tym, że w ten sposób próbował wyrazić swoje zainteresowanie.

- Trochę lepiej Ci idzie. - Nie chciała wchodzić w polemikę na temat tego, że nie jest ładna. Była specyficzna, to było pewne, na pewno nie ładna. - Poczujesz, na pewno poczujesz. - Szczególnie, że już wcześniej dostrzegła, czego potrzebuje. Zamierzała mu to dać, dzisiaj. W końcu obiecała, a Geraldine Yaxley zawsze dotrzymywała słowa.

Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#43
25.04.2023, 12:32  ✶  
Gdy słuchał, jak wyrażała frustrację i pogardę dla norm płciowych, w jego głowie rodził się bardzo konkretny pomysł. A raczej - wracała do niego stara fantazja, której nigdy nie udało mu się zrealizować. Zastanawiał się, na ile Geraldine byłaby chętna odejść od tradycji w takich kwestiach. Zauważył, że właściwie nie miał pojęcia, jakie ma poglądy na to, co ludzie zazwyczaj uznają za seks.

W międzyczasie złapał za karafkę. Jakkolwiek głupio by się nie czuł, przynajmniej wreszcie udało mu się wmusić w siebie wodę i to nawet więcej, niż trochę.
- Nie zamierzam kończyć, będziesz musiała słuchać. Kiedyś zacznie mi wychodzić - oznajmił z uśmiechem, zdejmując w międzyczasie buty. - Przynajmniej nie opowiadam ci o jędrnych piersiach i biodrach matki. Ani o skromności i uległości.

Chwilę poświęcił kontemplacji wspomnień o tych wszystkich razach, kiedy opowiadał właśnie o nich. Niektóre kobiety faktycznie to sobie ceniły, a większość oczekiwała od niego przynajmniej tego, że będzie aktywny i władczy. Teraz, gdy już wiedział, że jest masochistą, zrozumiał, dlaczego to wszystko było dla niego takie obce, niepokojące i... cóż, rozczarowujące. Gdy patrzył na nie z góry, gdy trzymał je za ich cienkie ręce, gdy posuwał je a one pod nim leżały i to posłusznie przyjmowały, zawsze czuł się jakby nieobecny. Może to był po prostu smutek.

Ocknął się, wciągnął nogi na kanapę i na klęczkach nachylił się nad blondynką.
- Myślę, że się zaraz chwilę prześpimy - stwierdził z dziwnym wahaniem w głosie. - Czy mogę się na tobie położyć?
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#44
25.04.2023, 14:13  ✶  

Miała chęć mu odszczekać, że nic nie musi. Nie znosiła tego sformułwania. Ugryzła się jednak w język. Nie chciała znowu się z nim kłócić, bo mogło to przynieść więcej szkody niż korzyści. Yaxley potrafiła wyciągać wnioski mimo swojego dosyć ognistego temperamentu.

- Oby stało się to jak najszybciej. - Bo nie była do końca pewna, jak długo będzie w stanie to znosić. Musiała się przyzwyczaić, choć nie było to dla niej wcale takie łatwe.

- Dziękuję za tę uprzejmość, czyli zawsze mogło być gorzej. - Jak widać on również się starał, to że wychodziło im to jak na razie raczej średnio nie miało znaczenia. Musieli się przecież jeszcze siebie nauczyć.

Yaxley nie łączyła seksu z czymś głębszym. Były to chwilowe zachcianki, zaspokajanie potrzeb czysto fizjologicznych, które pojawiały się od czasu do czasu. Krótka chwila, która szybko przemijała. Różni mężczyźni przewinęli się przez jej życie, jednak z żadnym z nich nie udało się jej wytworzyć jakiejkolwiek więzi. Nie zależało jej na tym. To ona odchodziła, najczęściej bez słowa. Brała to, czego potrzebowała w danej chwili, po czym uciekała. Nie znosiła czuć do kogoś przywiązania, miała wrażenie, że czyni ją to słabszą, bardziej podatną na zranienie. Nie potrafiła też sobie wyobrazić, jak miałoby wyglądać jej życie, gdyby faktycznie zaczęło jej na kimś zależeć, starała się więc po prostu unikać tego problemu - dzięki temu nie musiała szukać rozwiązania.

- Tak myślisz? - Zaśmiała się cicho. Była zdziwiona, że w ogóle pyta ją o zdanie, nie przywykła do tego, zazwyczaj jednak obywało się bez tego. Może nawet jej się to podobało, to ona mogła decydować o wszystkim. - Mhm, możesz tylko poczekaj. - Zsunęła ze stóp ciężkie buty, które może i były wygodne, jednak zdecydowanie przyjemnie było się ich pozbyć. Ściągnęła też sweter, bo było jej gorąco, bardzo gorąco. Mimo tego, że czuła, iż ciepło pali jej całe ciało, to na jej rękach pojawiła się gęsia skórka. - Teraz możesz. - Była gotowa. Dla niej samej było to ciekawe doświadczenie, zupełnie inne od wszystkich.

Kura Domowa
have a drink and watch the universe bend
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Włosy i oczy brązowe, wzrost to 184 cm. Zawsze pokazuje się w tym samym komplecie skórzanej kurtki, wytartych jeansów, górskich traperów i płowej szaty. Wygląda jakby nie spał od tygodnia; pachnie aptekarskimi ziołami i fajkami.

Mellvyn Ollivander
#45
25.04.2023, 15:47  ✶  
Nie mógł nie zauważyć, że to, że zatrzymał się w porę i zapytał ją o zdanie, sprawiło jej przyjemność. Dawał jej władzę, oczywiście, ale miał wrażenie, że tu nie chodziło o to, tylko o pewną... delikatność?, która w ogóle skłoniła go do pomyślenia wtedy o jej potrzebach. Doceniała to, pochlebiało jej to. Powinien bardziej dbać o bycie ostrożnym.

Pomógł przesunąć się jej tak, żeby leżała wzdłuż kanapy i sam położył się między jej udami, z twarzą wtuloną w jej brzuch. Podkurczone nogi trzymał bokiem, częściowo w powietrzu, bo brakowało na nie miejsca. Wyziębioną dłonią próbował złapać ją za rękę.
- Jest wygodnie? Jak się czujesz - wymamrotał niewyraźnie i przekręcił głowę w bok, żeby łatwiej było mu mówić - Następnym razem śpimy u ciebie, pewnie masz tam łóżko duże jak cały ten pokój.

Nawet pomimo tego, że zdążyli się porządnie spocić, to uznał, że ładnie pachniała. Granulat wypalił mu śluzówkę, więc każda woń wydawała mu się pikantna, to prawda, ale poza tym ta konkretna całkiem go uspokajała.
Kończyły mu się siły.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#46
25.04.2023, 16:58  ✶  

Geraldine przymknęła oczy. Uspokoiła się już w pełni, miała wrażenie, że ta bliskość, ciepło drugiego człowieka pozbyło się z niej wszystkich negatywnych emocji. Może i pozycja nie była najwygodniejsza, ale poczuła wszechogarniający ją spokój, to się teraz liczyło najbardziej.

-Mhm - Murknęła. - Może być. - Wbrew pozorom nie potrzebowała nie wiadomo jakich wygód, zdarzało się wiele razy, że sypiała na ziemi, mimo swojego pochodzenia, które mogłoby świadczyć o czymś innym. - Mam, ale mam też psa, który okropnie się rządzi, ale możemy spróbować, może Cię polubi. Jest nowy w domu i miewam z nim problemy wychowawcze. - Theseusa i tak nie było, wyjechał w pośpiechu, nie musiałaby się więc nikomu tłumaczyć z tego, że ma gościa. Fletcher pewnie zacząłby jej zadawać pytania, wiercić dziurę w brzuchu, nie żeby cieszyła się z tego, że go nie ma. Nie znosiła mieszkać sama. Miała wrażenie, że noce są wtedy dłuższe, a jej bezsenność jakoś bardziej się uaktywniała.

Ręka Geraldine była ciepła, jak zawsze, mógł poczuć to ciepło, kiedy ją za nią złapał. Pojawiło się zmęczenie. Miała wrażenie, że bardzo dużo energii kosztowało ją to spotkanie. Czuła się bezpiecznie, chociaż nie znała go zbyt dobrze. Nie było to specjalnie rozsądne, jednak zaczęła odpływać. Potrzebowała odpoczynku. Całkiem szybko udało jej się przy nim zasnąć, co zdarzało się naprawdę rzadko.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (8364), Mellvyn Ollivander (5722)


Strony (5): « Wstecz 1 2 3 4 5


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa