• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[22.06.72] Młodzi duchem

[22.06.72] Młodzi duchem
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#11
24.06.2024, 21:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.06.2024, 21:36 przez Charlotte Kelly.)  
– Nie znam nikogo, kto miałby tak przesadzone wyobrażenie o samym sobie jak ty, skarbie – westchnęła Charlotte, która oczywiście kogoś takiego znała, i tą osobą była ona sama. – Geniuszem słowa? Bogowie, jego postacie to co do jednego banda idiotów, i w Romeo i Julii, i w tym Hamlecie, do przeczytania którego kiedyś mnie zmusiłeś. Jeśli on jest geniuszem, to ja jestem baletnicą i to w rosyjskim balecie – stwierdziła z odrobiną pogardy, zapewne zarówno dla Szekspira, jak i dla jego postaci w ogólności. A potem uśmiechnęła się do niego, najcieplejszym z uśmiechów nastoletniej Charlotte, jakimi obdarzała nauczycieli, którym chciała się podlizać, chłopców, których chciała przekonać do poniesienia jej książek i dziewczynki, które uważała za gorsze od siebie.
Czyli takim absolutnie nieszczerym.
– Przed nimi musiałam udawać miłą – wyznała wprost i wydmuchała kolejny kłąb dymu. Charlotte miała wiele masek i tkała pięknie swoją pajęczynę kłamstw niczym Arachne gobeliny, tak że czasem już sama nie wiedziała, ile jest prawdy, a ile wyrachowania w niektórych z jej zachowań. Ale przy Jonathanie, Morpheusie i Anthonym była chyba bardziej sobą niż przed kimkolwiek innym. – Nie, ale pomyślałabym o podaniu trucizny osobom, które byłyby zamieszanie w twój zgon, bo ty bratku nie umrzesz śmiercią naturalną. Czy to cię zadowala?
Pojawienie się stażysty nie sprawiło, że się zakłopotała ani o grama, i to mimo tego, że towarzyszyło mu kolejne walnięcie błyskawicy gdzieś za oknami. Charlotte stłumiła ziewnięcie (to jedna z nielicznych nauk matki, do jakich wciąż się stosowała, dama nie ziewa w towarzystwie, a ona wciąż uważała się za damę, nawet jeżeli właściwie to wcale nie powinna) i wypiła jeszcze łyk szampana. Alkohol i ciepło w pomieszczeniu rozleniwiały, spać się jej chciało, jakoś tak szumiało w głowie i nagle przypomniała sobie, że w sumie to od dawna nic nie jadła i pije, i pije ten alkohol na pusty żołądek…
Ale i tak zarzuciła nogę na nogę, aż sukienka podwinęła się wyżej na udach i posłała stażyście słodki uśmiech znad butelki.
– Oczywiście, to wcale nie jest to, na co wygląda – zapewniła, bawiąc się po prostu doskonale i zadając kłam stwierdzeniu, jakoby cokolwiek mocno przeżywała. Może jakby nie była podpita, wykazałaby trochę więcej rozsądku… Być może.

Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#12
25.06.2024, 13:54  ✶  
Jonathan nie uważał, aby miał o sobie przesadzone mniemanie. Po prostu było ono odpowiednio realistyczno-optymistyczne i nic więcej. Na jej kolejną krytykę Shakespeara jedynie westchnął cicho I pokręcił z rezygnając głową, biorąc kolejnego łyka alkoholu. Chyba jedyne co mu zostało to zabierać częściej jej dzieciaki do teatru, bo może jeszcze przynajmniej z nich coś jeszcze będzie w tym zakresie. Na Lottie niestety było już stanowczo za późno.
– Przykro mi – powiedział niby z rozbawieniem, a mimo wszystko szczerze. Chyba nie potrafiłby wzorem Charlotte wyjechać do innego kraju i rozpocząc tak wszystkiego od nowa. Kiedyś co prawda, gdy jeszcze próbował zostać aktorem, ale konflikt z rodziną nieszczegółnie mu na to pozwalał, czasem to rozważał, ale jednak nie mógł się zdobyć na to, by permanentnie opuścić Wielką Brytanię. A potem uśmiech Jonathana nieco przygasł, a czoło Selwyna przecięła rysa wymieszanego z zaskoczeniem i zmartwieniem, zaciekawienia.
– Czemu tak sądzisz? – spytał, wciąż siląc się na swobodny ton. Miała jakieś podejrzenia odnośnie jego działalności w ciągu ostatnich dwóch lat? Nic oczywiście jej nie mówił, nawet nie zamierzał, ale z drugiej strony nigdy nie krył swojego stosunku wobec Śmiercożerców. Nie zakładał też oczywiście, aby wiedziała cokolwiek o jego... Znajomości z pewnym wampirem, który również mógłby mu pomóc w tej nienaturalnej śmierci. Skąd więc te slowa? Czystej przekory? W ile jednak kłopotów Selwyn nie próbowałby się pakować szczerze wierzył w to, że umrze kiedyś dopiero ze starości. Najlepiej ostatni, aby nie musieli za nim płakać. Uśmiechnął się nieco szerzej, jakby nigdy nic. –Sugerujesz, że jakaś niewiasta zabije mnie kiedyś, bo skoro ona nie może mnie mieć, to nikt mnie nie będzie miał? Były już takie co próbowały, ale szcześliwie bezskutecznie.

Przecież to naprawdę nie było to na co wyglądało. Naprawdę. Liam najwyraźniej jednak uznał, że nie można było tego tak zostawić i szef był szefem, ale jednak tu chodziło o bezpieczeństwo nieletniej. Co w sumie naprawdę się chwaliło i świadczyło dobrze o samej osobie Liama, ale jednak nie w tej sytuacji.
Stażysta, zupełnie zignorował słowa Jonathana I podszedł nieco niepewnie do Charlotte.
– Jak masz na imię? Ile masz lat? ‐ spytał, próbując nie zerkać na Selwyna, jakby w obawie, że wtedy straci całą odwagę.
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#13
25.06.2024, 14:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.06.2024, 19:14 przez Charlotte Kelly.)  
Charlotte nie miała pojęcia, że istnieje jakiś nielegalny ruch oporu ani że Jonathan Selwyn dał się uwieść francuskiemu, psychopatycznemu wampirowi. Ale znała go za długo, aby uwierzyć, że w dobie wojny nie robił niczego niebezpiecznego, poza tym aż za dobrze wiedziała, że był typowym Gryfonem: pełnym odwagi, graniczącej z głupotą, brawury i jeszcze w dodatku wiary we własną nieśmiertelność.
– Powiedziałabym, że ja sama pewnego dnia nie wytrzymam i cię zamorduję, ale wtedy zaistniałby błąd logiczny w zdaniu o niebraniu trucizny samej i podawaniu jej tym, którzy zawinią.
*

Charlotte z pewnym rozbawieniem spojrzała na Liama, który podszedł do kanapy, a potem odrzuciła pustą butelkę dźwignęła się (nieco chwiejnie) i dmuchnęła mu dymem prosto w twarz.
– A na ile ci wyglądam, skarbie? - wymruczała, wolną dłonią przesuwając po jego klatce piersiowej, bardzo wolnym gestem, odległość między nimi zmniejszając do minimum.
Ostatecznie jednak nie chciała przecież niszczyć reputacji Jonathana Selwyna. Nie miałaby oporów wobec kogoś innego, to jednak on był jej przyjacielem i dość namieszała w jego życiu te dwadzieścia parę lat temu. Poza tym ten chłopak był jakieś piętnaście lat młodszy od niej. Po prostu nie mogła oprzeć się temu, by tak odrobinkę Selwyna pomęczyć - ale tylko odrobinkę.
Dlatego po chwili cofnęła się po prostu i z powrotem opadła na kanapę, wygodnie się na niej układając.
– Kobiet nie pyta się o wiek. Gdybym ci odpowiedziała, musiałabym cię zabić – poinformowała, już bardzo rzeczowym tonem, bez uśmiechu, a jej jasne oczy stały się jakby chłodniejsze. Przejście pomiędzy "jestem słodką blondyneczką" a "jestem złą wiedźmą" wymagało u niej zaledwie sekundy. – Charlotte Crouch - Kelly, Departament Tajemnic, Komnata Śmierci i będę bardzo, bardzo niezadowolona, jeśli jakieś plotki o tym drobnym wypadku dotrą do moich dzieci – dodała i przesunęła między palcami papierosa. – Chociaż hm, mogłoby być zabawne, gdyby dotarło do mojej matki... - stwierdziła zaraz z pewnym zamyśleniem. - Johny, do diabła, daj mi popielniczkę, trochę szkoda gasić papierosa o tę kanapę, wyjątkowo wybrałeś naprawdę udatny kolor. Może zawołasz skrzata, żeby naszykował mi pokój, co? Inaczej, obawiam się, będę musiała przejąć twoje łóżko.

Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#14
27.06.2024, 02:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.06.2024, 02:19 przez Jonathan Selwyn.)  
– Oh, zawsze mogłabyś mnie zamordować, a potem zażyć truciznę. Jakże byłoby to wtedy szalenie dramatycznie – powiedział do niej z uśmiechem, czując wewnętrzną ulgę na jej słowa. Nah... Każde z nich dożyje późnej starości. Tak, tak będzie na pewno.

***

Obserwując to jak Charlotte droczyła się nie tylko ze stażystą, ale i nim samym, Jonathan doszedł do wniosku, że gdyby musiał wybrać jeden trunek, jako godną personifkację samej Lottie, zdecydowanie wybrałby miód pitny. Słodki, niepozorny, ale i zasadzający na ludzi podłą pułapkę, tak że w pierwszej chwili się nim zachwycałeś, a w drugiej, gdy już było za późno, orientowałeś się, jak duży błąd popełniłeś wpadając w jego objęcia, bo teraz w twojej głowie panował chaos, który następnego dnia miał przerodzić się w potężny ból.
Musiał jednak przyznać, że było coś pięknego w patrzeniu, jak na twarzy chłopaka pojawiał się szereg kolejnych emocji w zależności od tego co Charlotte właśnie mówiła. I prawdę mówiąc sam Selwyn w pewnym momencie przestraszył się, że pijana przyjaciółką przesadzi. Najwyraźnie jednak nawet w pijaną Charlotte nie powinno się nigdy przestawać wierzyć.
Liam, pobladły, cofnął się o krok patrząc to na czarownicę, to na swojego przełożonego.
– Ja... Ja... – wymamrotał, wyraźnie zmieszany. – Ja... W takim razie bardzo przepraszam. Nie wiedziałem. Jeszcze raz przepraszam. Miłego dnia. – I z tymi słowami, nie czekając, aż ktokolwiek coś jeszcze powie i w akompaniamencie kolejnego grzmotu, wyszedł z pomieszczenia, najwyraźniej zupełnie zapominając o tym, że przecież ambasador Francji czegoś chciał.
Jonathan opadł na kanapę i zerknął na przyjaciółkę.
– Charlotte przysięgam, gdyby nie to, że sprawiłoby to, że nasz ślub straciłby wtedy na wydźwięku, wyszedłbym za ciebie naprawdę tylko po to, bym zobaczył do jakiej zguby by mnie to zaprowadziło – powiedział, machnięciem różdżki przywołując w jej stronę złotą popielniczkę w kształcie łabędzie, którą trzymał specjalnie dla niej, bo przecież sam nie palił. Jakoś nigdy nie mógł się do tego przekonać, nie ważne jak dobrze by wyglądał z papierosem w dłoni. – Mam prosić o naszykowanie ci pościeli pod kolor twoich oczu, czy w jakieś bardziej odpowiednie do twojego wieku różowe kwiatki?
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#15
27.06.2024, 13:45  ✶  
– Nie przejmuj się, to całkiem ładnie z twojej strony – rzuciła jeszcze do stażysty, gładko przechodząc ze stanu „jestem królową śniegu” do „jestem rozbawiona”. Odprowadziła go do drzwi spojrzeniem jasnych oczu, w których lśniły iskierki autentycznej wesołości i pewnego zadowolenia z tego, jak szybko chłopak się ewakuował. Czy to było ładnie z kolei z jej strony? Absolutnie nie. A potem wygasiła papierosa w popielniczce, podsuniętej za pomocą zaklęcia i posłała Jonathanowi jeden z tych szczerszych uśmiechów, jakie miała w repertuarze.
– Johny, skarbie, nie jestem łatwą dziewczyną, najpierw przynajmniej jedna randka. Chyba że dałbyś mi pierścionek z naprawdę bardzo, bardzo dużym brylantem – oświadczyła, a potem pochyliła się, by ucałował go w policzek. – Do mojego wieku to tylko te z postaciami z bajek proszę. I zauważ, że jestem cudowną przyjaciółką, która nie pyta, skąd w twoim domu wzięła się pościel w kwiatuszki dla nastolatek – rzuciła, zanim dźwignęła się z kanapy. Nieco chwiejnym krokiem przeszła przez pomieszczenie, gdzieś po drodze zgarniając ciśnięte wcześniej byle gdzie szpilki – wiedziała, że będzie potrzebować ich kolejnego dnia. Doskonale wiedziała, gdzie jest pokój gościnny u Selwyna i wkrótce zasnęła w nim, i utulona alkoholem oraz ciepłem panującym w pomieszczeniu, zasnęła szybko.
I nie przeszkadzały jej nawet dźwięki burzy.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Kelly (2989), Jonathan Selwyn (2642)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa