• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Little Hangleton v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[Nie zamykaj oczu II] – Elaine Bell i Stanley Borgin

[Nie zamykaj oczu II] – Elaine Bell i Stanley Borgin
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#1
03.09.2023, 21:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2024, 10:42 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Stanley Borgin - osiągnięcie Badacz tajemnic I

04.06.1972
Przyczepa Elaine – Cyrk Bellów

Elaine miała jak zwykle rozpuszczone włosy, które kręciły się jej i falami opadały na ramiona. Ubrała tym razem białą sukienkę na cienkich ramiączkach. Sięgała ona jej niżej kolan. Przez piersi przechodziły jasne guziki, które były tylko ozdobą. Było ciepło i przyjemnie, ale w sercu dziewczyny zasiany był strach, a to nie było nic dobrego, nic co sprawiłoby, że dziewczyna czułaby się bezpiecznie nawet we własnej przyczepie. Opowiedziała Stanleyowi o tym, że wczoraj cały czas czuła na sobie czyjeś spojrzenie, że ktoś ją ciągle śledził i jakiś cień czający się na każdym rogu. Uznała to za złudę, za psoty jej strachliwego umysłu. Zawsze bała się ciemności, więc dlaczego nie może bać się cienia w drzewach letniego słońca? Ostatnio też nie spała za dobrze, ponieważ cały czas myślała o tym chłopaku, którego ktoś zaatakował w okolicach stacji. W nocy jednak strach miał jeszcze większe oczy, ponieważ przyśnił jej się mężczyzna ze strzelbą, a okno, które zamknęła przez swój strach przed nocą było otwarte.

Wprowadziła mężczyznę do swojej przyczepy, która w środku była powiększona. Był tam aneks kuchenny, przy którym zawsze piekła ciasta i gotowała przepyszne obiady. W niewielkim garnku gotował się właśnie gulasz, a na parapecie stygł placek z jabłkami, który przygotowała dla Stanleya. Pachniało tu pięknie. W rogu łóżka stał okrągły stolik z dwoma krzesłami, na jego środku stał wazon ze stokrotkami. Na ścianach było pełno ususzonych ziół, powieszonych chochli i innych przyrządów kucharskich. Pod ścianą obok zagłówka łóżka stała skrzynia, w środku były wszystkie jej rzeczy, miała specjalnie powiększone dno. W drugim rogu przyczepy było sporo pustej przestrzeni, na jej środku była rura. Elaine zawsze tam ćwiczyła do swoich występów, a także relaksowała się, gdy była zdenerwowana.

– W tym śnie spałam w swoim łóżku, a nade mną stał mężczyzna ze strzelbą, o dokładnie tutaj – stanęła przed łóżkiem, za sobą miała jedyne okno w pomieszczeniu – powiedział, że się go pozbył i będę mieć na jakiś czas spokój, ale kogo się pozbył? Nic nie rozumiem. Potem się obudziłam i okno było otwarte. Co jeśli mi się to nie śniło? Co jeśli to była prawda i ktoś tutaj był? – spojrzała na Borgina, a potem przypomniała sobie o gościnności. – Napijesz się czegoś? Chcesz obiadu, a może od razu deser? – wskazała ciasto.

Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#2
09.09.2023, 15:48  ✶  

Stanley w standardowy dla siebie sposób był ubrany w białą koszulę, spodnie w kant oraz eleganckie pantofle. Do tego wszystkiego - tak jak zawsze - miał płaszcz z którym się nie rozstawał chyba nigdy. Z wielkim entuzjazmem przyjął list od Elaine, chociaż jego pewna część pozostawała jedną, wielką niewiadomą. Bo o ile rysunek placka był całkiem logiczny i zrozumiały (zapewne chodziło o ten przepyszny jabłecznik!), tak pozostała reszta była niepewna.

Wszystko, a raczej większość, zaczęła się wyjaśniać kiedy Bell wspomniała o tym kimś. Tym o którym wspominała mu Brenna. Od razu zrobiło mu się gorzej. I to nie dlatego, że to kolejna osoba, która miała styczność z tym dziwnym przypadkiem, a fakt, że będzie musiał o tym napisać do Longbottom, wszak ta zdawała się być bardzo przejęta tą całą sprawą. Borginowi też co prawda zależało, aby to wyjaśnić czy zaprzestać - życie jego najbliższych też było przecież zagrożone.

- Dobrze... Zacznijmy od początku Elaine - odparł, rozglądając się po pomieszczeniu - Może zabrzmi to trochę dziwnie, ale czy nikt nie próbował Cię wcześniej zabić we śnie? I ktoś inny nie przychodził Ci z ratunkiem? Nic takiego nie kojarzysz? - dopytał, spoglądając na dziewczynę z zaciekawieniem. Nadal nie znali wszystkich elementów układanki i brakowało im pewnych tropów, aby to rozgryźć - Tutaj spałaś, a tędy uciekł, tak? - wskazał wpierw na łóżko, a później na okno. Stanley wolał się upewnić, że wszystko dobrze rozumie. Nie omieszkał również wyciągnąć notatnika z wewnętrznej kieszeni płaszcza i zanotować pierwszych spostrzeżeń - Nie bój się. Z tego co udało nam się ustalić do tej pory, ten który Cię odwiedził jest raczej tym dobrym z dwójki. Tak nam się przynajmniej wydaje. Chociaż mamy jeszcze dużo nie wiadomych do ustalenia... - pokiwał przecząco głową. Z tego co wiedział, nikt chyba nadal nie zajmował się tą sprawą w Ministerstwie, a przypadki rosły. Nie dobrze.

- Kawy mógłbym poprosić - odpowiedział spokojnie, zaciągając się zapachem placka - No ciastem też nie pogardzę, wiadomo, nie? - uniósł kącik ust - Można tu palić? - zapytał właścicielki, wystawiając paczkę w jej kierunku. Chwilę później usiadł przy stole, podpierając głowę dłonią - Czy ktoś z domowników coś widział? Może ktoś się kręcił wokół waszego domostwa, okolicy? Cokolwiek? - zapytał, próbując znaleźć jakiś punkt zaczepienia.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#3
15.09.2023, 12:24  ✶  

Pytanie Stanleya zbiło ją z tropu. Nie przypominała sobie, aby ktokolwiek próbował ją w ostatnim czasie zabić. Cała ta sytuacja ja okropnie stresowała, a jeszcze ktoś miał zamachnąć się na jej życie? Elaine chciała żyć bez zmartwień, nie chciała się bać, a wystarczyło jej to, że w ostatnim czasie naprawdę sporo się wydarzyło. Najpierw musiała uratować obcego chłopca przed rychłą śmiercią, a potem musiała przeżywać stres z tym, że ktoś był w jej domu. Zdawała sobie sprawę z tego, że występy w cyrku mogły sprowadzić na nią jakichś stalkerów, osoby z obsesją na punkcie jej ciała okrytego jedynie w przylegający, artystyczny strój do występów. Brzydka nie była, a rude włosy zdecydowanie przyciągały wzrok innych mężczyzn. Nie ukrywała też swoich kobiecych wdzięków, ale nie czuła takiej potrzeby. Nikt jej nie tłumaczył, że powinna obawiać się innych ludzi. W cyrku Bellów czuła się zawsze bezpiecznie. Do teraz…

– Nie, nikt mnie nie próbował zabić. Dwa dni temu jedynie uratowałam jednego chłopaka, którego ktoś pobił, zabrałam go do medyka i wróciłam do domu. Wczoraj przyśnił mi się ten mężczyzna ze strzelbą mówiąc, że się kogoś pozbył. To wszystko, co wiem – zmrużyła oczy patrząc na niego uważnie. Zaczesała kosmyk włosów za ucho; zawsze tak robiła, gdy czuła się zmęczona i niepewna. – Najbardziej bałam się tego, że ktoś mnie ewidentnie śledził. Ciągle czułam na sobie czyjeś spojrzenie. Może to te nicponie co zaatakowały tamtego chłopaka? Ale nikt nie widział, że mu pomogłam. – Usiadła na łóżku i schowała twarz w dłoniach, aby na chwilę uspokoić rozkołatane serce i rozbiegane myśli. Próbowała logicznie wytłumaczyć ten absurdalny strach. Jeśli ktoś przez nią zginął chyba sobie z tym nie poradzi. Nie chciała krzywdzić ludzi, nie była cnotliwą osobą, ale nigdy nie użyłaby przemocy przeciwko innej osobie. Gdy Stanley zaczął opowiadać o tym, że już były takie historie wcześniej czuła się jeszcze gorzej. Nie była w tym sama, nie była odosobnionym przypadkiem. Gdy dopytywał o przebieg wydarzenia pokiwała głową na wszystkie jego pytania.

Gdy poprosił o kawę wstała szybko z ulgą w sercu, że będzie mogła się czymś zająć. Wzięła od niego papierosa i skinęła głową, że może palić. Nie była uzależniona od papierosów, ale czasami sama popalała, gdy była zdenerwowana. Nie robiła tego za często, ale sam smród fajek jej nie przeszkadzał. Machnęła na czajnik różdżką, aby woda w nim zaczęła się gotować, nasypała kawy do jednego kubka, a do drugiego wrzuciła herbatę, a potem złapała za placek i odkroiła od niego dwie części; położyła je na talerzyku i postawiła na stoliku zaraz dołączając do tego napoje. W końcu odpaliła papierosa, który drżał jej w dłoni. Zaciągnęła się krótko i z cichym westchnięciem wypuściła dym.

– Nikt nie widział raczej, a przynajmniej mi nic o tym nie mówili. – westchnęła siadając naprzeciw niego. – Naprawdę nie wiem co to mogło być. Ile osób już spotkało tego mężczyznę ze strzelbą? Mówiłeś, że jest jeszcze jeden? O co w tym wszystkim chodzi? – zapytała, a potem machnęła różdżką, aby wyłączyć gulasz.

Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#4
18.09.2023, 20:04  ✶  

Prawdę mówiąc to nie było odpowiedniego sposobu, aby zacząć tę rozmowę w jakikolwiek dyplomatyczny sposób. Trzeba było pytać prosto z mostu - tak mogli uniknąć niepotrzebnych nieporozumień. Na całe szczęście dla Elaine - mężczyzna, który ją odwiedził wydawał się być tym lepszym, tym bardziej wyczekiwanym z całej dwójki. Całość oczywiście nadal była jedną, wielką niewiadomą. Stanley jednak zakładał, że jest tak jak sądził... A może po prostu chciał tak uważać? Może to było w pewien sposób bezpieczniejsze? Nie miał pojęcia.

- Spokojnie... - odparł, kiedy Bell skończyła mówić - Być może... Może to oni ale ten ze strzelbą raczej nie ma z nimi nic wspólnego... - dodał od razu, aby ją lekko uspokoić albo chociaż spróbować. Nie trzeba było mieć sokolego wzroku, aby zauważyć jak bardzo się tym przejęła, a Borgin zaczął się zastanawiać czy nie powiedział może trochę za dużo. W końcu nie każdy miał przeszkolenie brygadzisty, które pozwalało sobie trochę lepiej radzić ze stresem i ciężkimi sytuacjami - Dobrze zrobiłaś, że pomogłaś temu chłopakowi. Co by nie było, postąpiłaś słusznie - przyznał. Mówił szczerze i prosto z serca. Nawet jeżeli był po drugiej strony barykady - zwolenników Czarnego Pana - uważał, że krzywdzenie dzieci było nieakceptowalne i unikał tego jak ognia. Była to pewna, nieprzekraczalna granica. Przejście za nią mówiło tylko jedno - koniec, totalne zatracenie resztek człowieczeństwa.

Kiwnął głową jakby na zgodę, trochę może jakby chciał powiedzieć "dobrze robisz". Nie zachęcał innych do palenia, wszak nie było w tym nic szczególnego - uzależnienie jak uzależnienie. Spożywanie tytoniu miało do siebie jednak to, że pozwalało odpocząć, odsapnąć, odłożyć myśli na bok i taki właśnie efekt chciał wywołać u Elaine.

Odpalił papierosa, zaciągając się nim solidnie. Bez dwóch zdań rozkoszował się tym jak dym dociera do zakątków jego płuc. Dobrą chwilę zajęło mu zabranie głosu - Hmmm... - poklepał się po brodzie w zastanowieniu na zadane pytanie - Wiem na pewno o jeszcze jednym takim przypadku i to tylko dlatego, że to miało miejsce na kimś z ministerstwa. Nie wiemy ile jest niezgłoszonych przypadków... Wiesz jak to jest... - wzruszył lekko ramionami, nachylając się po kubek z kawą - Ludzie boją się mówić o takich rzeczy. Boją się wytykania palcami czy wstrętnych komentarzy - przyznał, biorąc łyka - Ale dobrze zrobiłaś, że dałaś mi znać. Masz moje słowo, że nikt spoza brygady się o tym nie dowie - zapewnił. Chcąc, nie chcąc, wiedział już, że będzie musiał się podzielić tą informacją z Brenną, która wprowadziła go w temat drugiego mężczyzny.

- Tak... To jest jakaś seria jakby... Może ciąg? - zaczął mówić przechodząc do maltretowania ciasta. Był całkowicie skupiony na skrupulatnym cięciu go na małe kawałki kiedy zastanawiał się jakby to opowiedzieć - Bo to jest tak... - zaciągnął się raz jeszcze i przeszedł do tłumaczenia - Jeden z nich atakuje w snach. Dana osoba ma 3 sny, a ktoś inny ją ratuje 3 razy z tych snów... Najgorsze jest to, że potem zostają jakieś rany na kostkach, dłoniach czy szyi. Tak jakby to było naprawdę... - westchnął ciężko - A ten drugi wydaje się jakby próbował przegonić tamtego... Tylko no... Mamy jeszcze za mało informacji, aby to rozwiązać. Badamy sprawę, pytamy świadków - dodał, biorąc kawałek ciasta - Bardzo dobre - pochwalił kuchmistrzynię - Ja sam miałem niestety tą sposobność, aby to przeżyć... - podrapał się po czole, ewidentnie smutniejąc na moment.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#5
24.09.2023, 19:55  ✶  

Patrzyła z uwagą na przystojnego czarodzieja i czekała aż wszystko jej wyjaśni. Czuła z każdym jego słowem obawę w sercu, ale jednocześnie czuła się bezpieczna, że on  tu był i chciał jej pomóc, że jej nie potępiał i nie oskarżał o zabieranie mu niepotrzebnie czasu. Stanley był dla niej coraz większym wzorem i odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu. Cieszyła się, że to on siedział przy jej niewielkim stoliku, maltretował ciasto i wyjaśniał całą sytuacje. Kiwała co jakiś czas energicznie głową przyswajając nowe informacje i próbując je analizować oraz zrozumieć, co to mogło być. Była tak zajęta słuchaniem, że spaliła w tym czasie nieświadomie pół papierosa, odłożyła go szybciutko do popielniczki, aby napić się herbaty i zjeść trochę ciasta. Słodycze były dobre na ukojenie zatroskanego serca kobiety i Elaine w tej kwestii nie różniła się niczym. Lubiła czekolady, ciastka, torty. Nie jadła ich za często, bo musiała dbać o swoją figurę by wykonywać swoje występy perfekcyjnie.

– Tak rozumiem to, sama czułam się głupio, gdy miałam cię o tej sytuacji poinformować. Słuchaj Stanley pojawił się u mnie facet z bronią, był to sen, ale nie do końca sen. – powiedziała lekko przerysowanym tonem głosu – No brzmi absurdalnie – napiła się herbaty i wróciła do spalania papierosa, aby pozbyć się nerwów. Sam proces ciągnięcia dymu i wydychania go potem był jak dobra kołysanka do snu. Gryzło, ale odwracało jej uwagę od rozkołatanego serca. – To jakaś klątwa? Albo może ktoś jest uwięziony w świecie snów? Nie wiem, może coś takiego istnieje? Nie ma niczego w książkach o takich sytuacjach? Albo w starych gazetach, może było już kiedyś coś takiego? Gdyby wiedziało się kiedy zaatakują, pojawią się znowu to by przygotował jakąś pułapkę. Może to są jakieś duchy i ich wspomnienia? – zapytała. Sama nigdy nie spotkała żadnego ducha, więc nie wiedziała jak one działają, ale może potrafią wchodzić do snów innych ludzi? – Albo może nowy rodzaj stwora? – wolała myśleć o rozwiązaniu, o tym, czym mogła być ta sytuacja niż o tym, że w jej domu był obcy facet. – To uczucie tego dnia śledzenia było naprawdę dziwne i nienaturalne, a obecność jego w domu również nie była przyjemna, ale nie wiem co to mogło być. Mam nadzieję, że nie będą się już pojawiać. – westchnęła. – Mocno się bałeś wtedy? – zapytała zatroskana łapiąc go mimowolnie za dłoń, aby dać mu trochę otuchy.

Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#6
25.09.2023, 21:54  ✶  

Rozumiał obawy Elaine ale z drugiej strony wiedział, że nie trafiła źle. Miała trochę szczęścia, że akurat facet z bronią ją odwiedził, a nie jego poprzednik - Nie wiem czy to klątwa. Raczej nie nazwałbym tego w ten sposób, ponieważ musiałby być jakiś punkt wspólny, zaczepny dla tylu osób. On pewnie jakoś wybiera sobie "ofiarę" do obrony - przyznał, chociaż brzmiał całkiem niepewnie w tym co mówił. Nie ma co się jednak dziwić, wszak ciężko opowiadać o czymś o czym nie ma się za dużo wiedzy - Zadajesz bardzo dużo pytań... I to bardzo trudnych - przyznał, biorąc w końcu trochę ciasta do ust, te i tak było już wystarczająco zmaltretowane - Sprawa jest na tyle świeża, że naprawdę ciężko o jakieś konkrety. Nadal opieramy się głównie na zeznaniach innych osób, a jak sama się pewnie domyślasz, ciężko o nowe zgłoszenia - napił się kawy - Zapewniam Cię, że najbardziej przepracowana i zaangażowana osoba w całym Ministerstwie już zaczęła maczać w tym dzioba - dodał z ciężkim westchnięciem. Oczywiście chodziło o Brenne Longbottom, bo o nikogo innego przecież.

- Problemem jest też rozstrzał w tych wszystkich wydarzeniach. Ja pierwszy raz natknąłem się na to jakoś w połowie 1969, a na przestrzeni ostatniego miesiąca wszystko się nasiliło... - wyjaśnił - Może i gazety są jakimś tropem ale wątpię abyśmy dowiedzieli się czegoś więcej z jakichś kwitków, niż pracy w terenie - zanotował informację, swego rodzaju poradę odnośnie gazet. Był to jakiś punkt odniesienia, który należało sprawdzić - Czekamy, aż Ministerstwo przypisze kogoś oficjalnie do tej sprawy bo na razie błądzimy trochę po omacku, a sprawa jest dziwna. Nie wiem czy nie powinniśmy też innych departamentów w to zaangażować... - ugryzł się w język - I tak już chyba za dużo powiedziałem... - pokręcił przecząco głową, zamykając się w sobie na kilka chwil. Nie omieszkał wykorzystać tego czasu, aby zjeść trochę ciasta bo te było przecież wyborne.

- Też mam taką nadzieję ale nie mogę Ci tego nie obiecać. Nie mogę Ci nic obiecać. Nie mogę Ci obiecać, że już nie wróci, ani że ten pierwszy nie powróci. Przepraszam - wyjaśnił, nie chcąc robić żadnej nadziei Elaine. Z jednej strony był przecież brygadzistą i mieli chronić i służyć ludziom, ale nie będzie jej przecież obiecywał gruszek na wierzbie - Tutaj nawet nie ma żadnych dobrych praktyk, aby tego uniknąć. Po prostu musimy z tym jakoś żyć - dodał, przejeżdżając dłonią po twarzy - Czy się bałem? - powtórzył pytanie, kupując sobie trochę czasu - Nie bałem się o siebie bo to nie ja byłem tym atakowanym. Bałem się o bardzo bliską mi osobę, chociaż uznałem to z początku za głupi sen, który o niczym nie świadczy. Dopiero kiedy ujrzałem te wszystkie rany na jej ciele to zrozumiałem jak bardzo byłem głupi wtedy... No i teraz to wszystko powróciło jak bumerang... Dałbym sobie uciąć obie ręce i nogi, aby mieć pewność, że nic się jej nie stanie - zapewnił, przedstawiając Bell to co czuł wtedy i po części teraz, wszak udusiłby tego szaleńca ze snu gdyby miał tylko taką możliwość, za to co zrobił Stelli.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#7
28.09.2023, 17:21  ✶  

Elaine przyglądała się z uwagą Stanleyowi, gdy zaczął odpowiadać na jej pytania. Dziewczyna bardzo lubiła zadawać pytania, lubiła wiedzieć, lubiła zawracać sobie głowę drobnostkami. Nie mogła przecież ciągle myśleć o tym, co ona mogła zrobić. Chciała też wiedzieć wszystko o tej sprawie na wypadek, gdyby ten mężczyzna powrócił, albo gdyby ten drugi się pojawił. Liczyła, że nic takiego się nie stanie, ale nie mogła mieć pewności, prawda? Stanley był naprawdę zmartwiony tą sytuacją i widać było, że się denerwował. Cieszyła się, że zdecydował jej powiedzieć tyle ile mógł.

– Przepraszam, ale gdy się stresuję zadaję pytania, aby słuchać odpowiedzi – podrapała się w ramię i uśmiechnęła niepewnie. Kiwała energicznie głową, gdy zarzucił ja sporą dawką wiedzy, co zrzucało jej kamień z serca, bo wiedziała, że jak znowu się z tym spotka to będzie miała osobę, do której się odezwie i nie zostanie wyśmiana.

– Jak nie ma za dużo zgłoszeń to nie zaszkodzi przeszukać gazet – zauważyła – może są jakieś stare raporty jeszcze przed tym, co się tobie przydarzyło, albo ty byłeś pierwszą osobą, która się z tym spotkała – zaczęła analizować próbując rozwiązać tą zagadkę choć wiedziała, że nie ma na to szans – popytam wśród mojej rodziny, może oni się z tym spotkali i ci wtedy opowiem – dodała jeszcze.

– Dobra, wiem, że nie trafiłam źle, wiem, że pracujesz nad tą sprawą, ale nie możemy tego rozgrzebywać. Musisz odpocząć. Wyglądasz na zbyt zmartwionego. – podniosła się ze swojego miejsca i wyciągnęła do niego dłoń. – Chodźmy na spacer. Musisz naprawdę odpocząć – czuła się źle, że Stanley musiał się tak martwić o kogoś innego. Miała nadzieję, że nigdy nie będzie musiał nikogo ratować z takich sytuacji. – Nic nie zdziałamy, nic nie wiemy, a rozgrzebywanie tej sytuacji nic nie pomoże.

Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#8
01.10.2023, 18:09  ✶  

Stanley pokiwał przecząco głową. To nie była jej wina przecież - to on klepał tym jęzorem na lewo i na prawo, a Elaine po prostu sprytnie to wykorzystała w akompaniamencie kawy i ciasta. Czy można to było uznać za łapówkę? Raczej nie. Czy Bell widziała w tym swój jakiś podprogowy interes? Tym bardziej nie. Po prostu chciała dowiedzieć się trochę więcej o tym co jej się wydarzyło i to nie powinno było dziwić nikogo - Nie przepraszaj. Nie zrobiłaś nic złego - zapewnił ją. Teraz tylko brakowało, aby po takim przejściu musiała się zamartwiać o to, że za dużo pytała czy gadała.

- Dobrze. Popytaj ale wiesz... Nie zamartwiaj ich za bardzo. Nie chciałbym, aby się zaczęli zbytnio przejmować tym wszystkim, a jestem pewien, że im na Tobie zależy - przyznał - Wiesz, nie chciałbym mieć zaraz rozwścieczonego tłumu pod Ministerstwem, który domaga się sprawiedliwości dla Elaine i wszystkich poszkodowanych... - zaśmiał się pod nosem, nie wiedząc do czego reszta tej trupy jest zdolna - Mogę Ci później podesłać jakieś rysunki szacunkowe, abyś mogła im pokazać. Nie gwarantuję, że będę chociaż tak dobre jak Twoje ale zrobię co w mojej mocy aby to jak najlepiej odwzorować - zaproponował, widząc w tym jakieś rozwiązanie. Borgin wolał, aby Elaine mogło im pokazać o kim dokładnie (a raczej poglądowo) mowa - tym samym wolał uniknąć ewentualnych samosądów. W końcu od wymierzania sprawiedliwości był BUM, Aurorzy i Wizengamot.

- No właśnie problem w tym... że nie. Nikt nad tym jeszcze nie pracuje ale wszyscy węszą i szukają poszlak, dowodów aby było prościej już później. Na razie też zbieramy dowody i zeznania tak jak już wspomniałem. Zobaczymy jak to będzie. Jeżeli będą jakieś postępy i nie będą to dane zaklasyfikowane jako tajne przez poufne, to będę dawać znać - dodał na jej słowa. Wyglądasz na zbyt zmartwionego... Zastanowił się nad tym przez moment, skupiając się całkowicie na kawie, lustrując w niej swoje odbicie. Czy tak naprawdę jest? Zapytał sam siebie, poszukując nie jako odpowiedzi w czarnym napoju - Wiesz El jak to jest... Jak Ci na kimś zależy to się martwisz ciągle o taką osobę. Nie ważne jaka to pora roku, czy to dzień czy noc. Po prostu się... starasz - stwierdził, przejeżdżając dłonią po twarzy. Czy był trochę przemęczony? Pewnie tak ale życie w ciągłym stresie nie ułatwiało niczego.

- Jasne. Możemy iść ale najpierw chciałbym się jeszcze przyjrzeć ziemi wokół Twojego wozu - zgodził się, prosząc jeszcze o chwilę na oględzin wokół jej domostwa - Wszystkie inne przypadki o których mi wiadomo miały miejsce w mieście i ciężko tam się czegoś doszukiwać. A nie oszukujmy się. Tutaj jest prawie pusto i może coś uda się odnotować - wytłumaczył od razu, korzystając z pomocnej dłoni. Schował pudełko papierosów do wewnętrznej kieszeni i czym prędzej skierował się na podwórko, aby zbadać to o czym przed chwilą napomknął Bell.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Kobieta Guma
I won't go down you're blushing bride
Under the water I'll be sharpening my knife
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka widzisz ogrom rudych i niesfornych włosów. Potem dostrzegasz, że dziewczyna ma jasną, bladą cerę i niebieskie oczy. Jest dosyć niska (154 cm) i to pomaga jej w wykonywaniu większości zadań związanych z jej elastycznością. Na co dzień ubiera się w zwiewne, lekkie i dziewczęce sukienki, a podczas występów ubiera obcisły kostium, w którym łatwiej jej pracować.

The Little Fox
#9
03.10.2023, 14:28  ✶  

Elaine nigdy nie chciała wprowadzać Stanleya w zakłopotanie – w końcu chciała od niego pomocy, a nie sprawiać mu problemów, że za dużo mówił. To było nawet urocze, że tak łatwo było od niego coś wyciągnąć, ale sama Bellówna nawet tego nie zauważyła. Dla niej było wręcz naturalne, że gdy zadawała pytania ludzie na nie odpowiadali – nie widziała w tym nic złego, lubiła zdobywać wiedzę, a inne osoby były idealnym źródłem.

Zaśmiała się cicho mrużąc przy tym wesoło oczy, gdy wspomniał o rozwścieczonym tłumie. Raczej nic takiego się nie stanie, w cyrku nie takie rzeczy się działy, ale miała nadzieję, że to coś zostanie w końcu rozwiązane, aby każdy mógł spokojnie spać. Ona na pewno znowu będzie miała większe problemy ze zaśnięciem, a ciemność będzie jeszcze bardziej ją prześladować. Brak światła ją przerażał, lubiła otulać się promieniami słońca, czy też sztucznym światłem lamp, albo świeczek. Mrok ją przerażał, powodował, że zimny pot spływał jej po plecach, paraliżował ją w taki sposób, że czasami nie potrafiła się ruszyć, a teraz? Gdy wiedziała, że w mrokach jej snów może czaić się psychopatyczny morderca? Będzie jeszcze ciężej. Nie chciała jednak zarzucać Stanleya większą dawką zmartwień, więc nie miała zamiaru mu tego pokazać, ani powiedzieć. Wolała odciągnąć go od tej sprawy na chwilę, bo zdecydowanie spędzało mu to sen z powiek.

– Dobrze, możesz podesłać – kiwnęła głową. – Jeśli będę mogła jakoś pomóc to mów, chętnie ci pomogę – zadeklarowała i była to czysta prawda. Zawsze chciała pomagać innym ludziom, zawsze chętnie wystawiała dla nich serce, aby mogli z niego skorzystać w taki sposób w jaki pragnęli. Lubiła być potrzebna, to było jej miejsce i jej konik.

– Ta osoba na pewno to doceni – wiedziała jak to jest poświęcać siebie, aby inni byli zadowoleni. Elaine w pewnym sensie po to żyła, aby być dla innych, aby im pomagać i służyć, aby zadowalać ich oczy, aby sprawiać im sporo przyjemności z obcowania z nią. – Nie możesz jednak przesadzać ze zmartwieniami, bo zaszkodzisz sobie. Musisz być silny – dodała – a zmartwienia sprawią, że zapomnisz o sobie, a to też źle – uśmiechnęła się do niego ciepło mając nadzieję, że ją zrozumie.

Kiwnęła energicznie głową i wyprowadziła go z przyczepy. Zaprowadziła go pod jedyne okno, z którego mógł skorzystać włamywacz.

– Musiał wejść tutaj, prawdopodobnie z tamtej strony – wskazała drzewa, inna droga prowadziła od strony innych przyczep, więc musiałby go ktoś zobaczyć o ile był osobą materialną.

Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#10
04.10.2023, 21:21  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.10.2023, 21:30 przez Stanley Andrew Borgin.)  

Stanley pokiwał tylko głową, mając nadzieję, że "ta osoba", rzeczywiście to doceni, wszak ostatnim razem nie do końca tak to wyszło jak sobie zakładał. Z drugiej strony nie mógł też za bardzo się dziwić, a przynajmniej tak próbował to sobie tłumaczyć przed samym sobą - ot, takie zrządzenie losu.

- Nic nie obiecuję. Ciężko mi przyrzecz coś, czego nie wiem czy będę w stanie to spełnić - wytłumaczył Eli - Zrobię co w mojej mocy ale ostatnio dużo się dzieje - dodał jeszcze, a później wyszedł wraz z Bellówną z jej domu. Wyciągnął papierosa i zapalił, przyglądając się od razu miejscu, które mu wskazała.

- Nie ma żadnych śladów... Tego akurat można było się spodziewać - rzekł z lekkim zażenowaniem, chociaż tak naprawdę się tego spodziewał - Jest to w jakimś stopniu dziwne, ponieważ rany zadawane przez tego pierwszego, były jak najbardziej realne - przyznał - Obawiam się, że tak szybko jak opuścił Twój dom, tak się rozpłynął niczym jak jakaś mgła. Twoi bliscy mogli nic nie zauważyć tak jak my teraz. Nawet żadnych śladów nie ma. Niczego nie ma - pokiwał głową, zaciągając się papierosem - Nic więcej tu nie zrobimy. Z pustego to nikt nie naleje, czyż nie? - zapytał jej, szukając swego rodzaju potwierdzenia dla swoich słów. Borgin szukał po prostu potwierdzenia, że to co zrobił, było wszystkim co mógł zrobić w tej sytuacji i przede wszystkim, że Elaine czuła się wysłuchana czy chociaż odrobinę bezpieczniej.

- Nie pozostało nam chyba nic innego jak ten spacer... Może go spotkamy to od razu aresztujemy - zaśmiał się ze swojego żartu, wszak chciał rozluźnić atmosferę. Rzucił taki niewinny żarcik, ponieważ to było raczej niemożliwe aby go spotkali - zarówno pierwszego jak i drugiego - Mam jedynie nadzieję, że ta dwójka da Ci już święty spokój i nie będą Cię niepokoić. Do tej pory nie słyszałem, aby kogokolwiek odwiedzili dwa razy tą samą osobę, więc i Ciebie to się powinno tyczyć - dopowiedział, chcąc dodać trochę dodatkowej otuchy Bell, a następnie ruszył powolnym krokiem w kierunku lasu.



Koniec sesji


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Stanley Andrew Borgin (2248), The Little Fox (1975)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa