• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Charing Cross Road [xx.07.1972] panie władzo, znowu? | Fiery & Erik

[xx.07.1972] panie władzo, znowu? | Fiery & Erik
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#1
22.05.2024, 10:55  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.07.2025, 15:58 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic III

Zbliżał się wieczór. Fiery oddała się swoim codziennym rytuałom. Wyszła ze swojej przyczepy, by naszykować posiłek dla braci, a przy okazji wypuścić ich na krótki spacer. Poświęcała im dużo czasu, żeby nie zdziczeli do reszty. Miała wyrzuty sumienia, że to przez nią spotkał ich ten los. Leo i Theo zostali zaklęci we lwy przez nią, przez jej głupotę i to, że dała się złapać na gorącym uczynku tej wiedźmie. Nadal nie do końca się pogodziła z tym, że spotkał ich taki los, miała ogromne wyrzuty sumienia, mogła je trochę ugasić jedynie tym, że o nich dbała, bardzo mocno.

Przygotowała dla braci posiłek, dwie ogromne misy surowego mięsa. Otworzyła klatkę i pozwoliła im z niej wyjść. Kiedy byli w Londynie nie mogli ciągle siedzieć na zewnątrz, w końcu zamienili się w lwy, a te zwierzęta nie miały wśród ludzi zbyt wielkiego zaufania, mimo, że akurat oni byli łagoni niczym małe kotki.

Zabrała ze sobą szczotkę, aby wyczesać ich grzywy. Czekała jednak, aż zjedzą z tą pielęgnacją. Trochę im to zajęło, bo posiłek był spory. Kiedy skończyli ułożyli się wygodnie, by mogła przejść do dalszej części typowego dla nich wieczora.

Fiery usiadła za Leo z ogromną szczotką w dłoni, Theo oparł pysk na jej udzie i przymknął oczy, jeszcze chwila, a zacznie słodko chrapać. Kobieta zaczęła wyczesywać grzywę jednego z braci, robiła to bardzo delikatnie, żeby przypadkiem nie pociągnąć go za sierść - wiedziała że tego nie lubił.

Dla osoby postronnej, która obserwowałą te sytuacje z boku mogło się to wydawać co najmniej niebezpieczne, bo przecież lwy były nieokrzesane, nie można było im ufać. Ona jednak siedziała pośród tej dwójki, z uśmiechem na twarzy. Opowiadała im, jak jej minął dzień, przy okazji z czułością głaskała za uszami.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#2
21.06.2024, 19:30  ✶  
Jakby na to nie patrzeć, czerwiec nie był najgorszym miesiącem tego roku w życiu Erika. Na to miano jak dotąd zasługiwał tylko maj i jak dotąd lipiec nie był taki znowu zły. Na pewno był męczący z uwagi na to, że Longbottom przyjął propozycję Philipa i zgodził się, aby mu sekundować w nadchodzącym pojedynku. Zupełnie nie wiedział, czego powinien się spodziewać po starciu Nott vs Lestrange, toteż w wolnych chwilach sam intensywnie trenował, co by w razie potrzeby móc zastąpić na arenie kolegę ze Srebrnych Różdżek.

Tym razem nie wracał jednak z treningu, a był na patrolu. A właściwie, to powoli zbliżał się do jego końca, bo po parokrotnym okrążeniu ulicy Pokątnej i przejściu w okolicę Dziurawego Kotła, rozdzielił się z Brygadzistką, którą mu przydzielono w zastępstwie na ten wieczór. Dziewczyna była zmęczona, toteż pozwolił jej coś przekąsić w pubie. Ktoś musiał być ''tym dobrym'', a wątpił, aby po powrocie do Ministerstwa Magii ktokolwiek wypuścił ją na jakiś dłuższy posiłek przed następną przerwą. W tym czasie Erik postanowił rozejrzeć się po mugolskiej dzielnicy Londynu. A konkretnie jednym z placów.

Odkąd odbył krótką wycieczkę po obozie cyrkowców, nie słyszał na nich żadnych skarg, jednak... Skoro już był w okolicy, to równie dobrze mógł do nich zajrzeć. Jak porządny pracownik sił bezpieczeństwa Ministerstwa Magii. Tego, czego nie spodziewał się ujrzeć po zjawieniu się na placu była kobieta... myjąca (?) wielkiego lwa. Erik zatrzymał się w pół kroku, przez kilka sekund rozważając obrócenie się na pięcie i powrót do baru. Jako czarodziej ''widział'' trochę więcej niż mugole i naprawdę miał nadzieję, że...

— Te zaklęcia zwodzące, na które się z wami umawiałem, faktycznie działają, prawda? — rzucił z nadzieją, podnosząc nieco głos i zbliżając się ostrożnie do Bestyjki. A może bestyjek? Czy lew faktycznie był niebezpieczny? — Erik... Erik Longbottom. Biuro Brygady Uderzeniowej Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Brytyjskie Ministerstwo Magii. Dzień dobry, to jest: dobry wieczór. Rozmawiałem z pani... eee… koleżankami jakiś czas temu. Były na was skargi... Ekhm.

Wychodził z założenia, że w tak małej grupie, jaką byli cyrkowcy, wieści rozchodziły się dosyć szybko i wiadomość o tym, że Najdroższy Czarodziej Wielkiej Brytanii poszedł im na rękę, rozejdzie się po obozie lotem błyskawicy. Tylko czy faktycznie tak było?

— Ten tygrys mógłby kogoś nastraszyć — mruknął, nieświadomie myląc zwierzaki. — Zaklęcia działają, prawda?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#3
22.06.2024, 15:52  ✶  

Bestyjka siedziała sobie wśród swoich. Humor niezmiennie jej dopisywał, jak zawsze kiedy znajdowała się w towarzystwie swoich braci. Zmieniło się to jednak w momencie, w którym dostrzegła funkcjonariusza w mundurze. Nie wiedzieć czemu zawsze tak na nich reagowała, nawet kiedy nie miała nic na sumieniu. Może to przez te kleptomańskie ciągoty, jej historię, kto tam wie, co jeszcze mogło wpływać na takie podejście.

Nie robiła jednak nic złego, dlatego też nie zaczęła panikować, mimo, że czuła się nieco nieswojo z racji na to, że policjant pojawił się na ich podwórku. Wydawało jej się, że te kontrole ostatnio się wzmogły i coraz więcej funkcjonariuszy kręciło się po ich domu. Nikt nie lubił obcych na własnym terenie, szczególnie kiedy ci obcy mogli szukać jakichś problemów i przyczepiać się do szczegółów strasząc przy tym mandatem.

Uniosła głowę w stronę mężczyzny, który pojawił się obok. Lwy wydawały się w ogóle nie reagować na jego obecność. Theo słodko mruczał, bo Fiery nie przestawała go smyrać za uszkiem. Leo siedział przed kobietą z przymkniętymi oczami, bo skończyła już czesanko. Wyglądały trochę jak dwa duże pluszaki, tyle, że oddychały i wydawały dźwięki, no i wydawały się być bardzo realistyczne, bo w końcu były to prawdziwe lwy.

- Daa, działają, działają, jak widać. - Tyle, że teraz w sumie tego nie było widać, ale to tylko drobny szczegół. Fiery starała się jak najmniej ingerować w życie swoich braci, chociaż tyle mogła im dać po tym wszystkim, co ich spotkało. Miała coraz mniej nadziei na to, że uda jej się kiedyś zdjąć urok, jaki rzuciła na nich wredna wiedźma. Robiła więc co mogła, aby uprzyjemnić im życie w takiej formie.

- Fiery Bell cyrkowiec. - Przedstawiła się, chociaż nie czuła, żeby sytuacja w ogóle tego wymagała. Na pewno był na tyle bystry, by domyśleć się, że była członkiem cyrkowej rodziny. Raczej trudno było ich pomylić z kimkolwiek innym.

- Dalej się na nas skarżą? - Nie dało się nie zauważyć, że Bestia miała bardzo ciężki, rosyjski akcent. Zdecydowanie angielski nie był jej pierwszym językiem.

Oczy jej się rozszerzyły, kiedy Longbottom wspomniał o tygrysie. Wyprostowała się też gwałtownie, jak mógł być aż takim ignorantem. - To są lwy. - Rzuciła bardzo chłodnym tonem głosu. - Lwy, a nie tygrysy. - Jakby to było najważniejsze w ich konwersacji. - Mogliby kogoś nastraszyć, gdybym ich o to poprosiła, ale raczej nie mam w zwyczaju takich zachcianek. - Wolała zobrazować jak wygląda sytuacja. - Leo i Theo spędzają większość dnia w klatce, chyba, że jestem w pobliżu, nie wyprowadzam ich też na spacery między mugoli. - Nie zamierzała się jakoś specjalnie tłumaczyć z braku tych zaklęć, na pewno nie w tej chwili, kiedy mieli czas dla siebie.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#4
16.07.2024, 00:27  ✶  
Cóż, obranie Londynu za kolejny przystanek w swej podróży po terenach Wielkiej Brytanii wiązał się obecnie z pójściem na spore ustępstwa. Może jeszcze parę lat temu, kiedy niebezpieczeństwo ze strony czarnoksiężnikiem nie było aż tak duże, mało kto zwróciłby uwagę na to, że praktycznie w centrum miasta, nieopodal przejścia do magicznych dzielnic pojawił się tabor cyrkowy. Okazjonalne zerknięcie okiem i na tym pewnie by się skończyło. A teraz?

Teraz wszędzie wypatrywano problemów. Trzeba było mieć oczy dookoła głowy, bo nigdy nie było wiadomo, skąd nadejdzie kolejny atak. Śmiertelny Nokturn? Niesławne Podziemne Ścieżki? Śmierciożercy mogliby teraz równie dobrze wypełznąć z kanału albo spaść z nieba z kolejną klątwą, pomyślał przelotnie, przesuwając powoli wzrokiem od lewej do prawej i od prawej do lewej, lustrując tabory znajdujące się za Fiery.

— Nie, już się aż tak bardzo nie skarżą — stwierdził, uważając, co by nie zapewnić kobiety, że w ogóle nie spływają do nich żadne kalendarze w ich sprawie. — Mam nadzieję, że lokalni mieszkańcy nie naprzykrzają się za bardzo, odkąd tu jesteście.

Byli na tym świecie ludzie, którym przeszkadzało, że klatki z sowami są wystawiane na główną ulicę na Pokątnej pod sklepem ze zwierzętami, ale czy Ministerstwo Magii jakoś wówczas reagowało? Nie. Podobnie to działało w kwestii cyrku. Owszem, jeśli przychodziły do nich względnie wiarygodne skargi, to mogli wysłać kogoś w te okolice, ale na uwagi, że ''tego cyrku w ogóle tam nie powinno być'' lub ''cyrk jest i dlaczego'', trudno było odpisać coś poza: bo jest.

Cieszył się, że jego ostatnie sugestie nie przeszły bez echa. Longbottom cenił sobie spokój, a jeśli nie musiał, to nie chciał sięgać po narzędzia przymusu pokroju wysokich kar, śledztw i przyłożenia ręki do rozpoczęcia procesu przeciw cyrkowcom. Bądź co bądź, oni też próbowali jakoś zarobić na życie. Może nieco inaczej niż większość ludzi, ale jednak. A jeśli papiery mieli w porządku i nie łamali zasad tajności, to czemu mieliby nadmiernie utrudniać im życie?

— A gdzie ja pani wyprowadza, pani Bell? — spytał, kiwając co jakiś czas głową, gdy ta opowiadała mu o tym, jak opiekuje się swoim tygrysem. …To znaczy lwem. — Teleportuje się pani z nim czy...?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#5
20.07.2024, 21:19  ✶  

Fiery miała świadomość, że tacy jak ona mogą nie być mile widziani wśród tych czarodziejów, którzy od lat mieszkali w Wielkiej Brytanii, zdawała sobie sprawę, że istnieją osoby, które takich jak ona, zupełnie nowych w świecie magii traktowali dosyć brutalnie, jakby chcieli im coś zabrać, jakby na siłę próbowali wejść do tego świata. To nie była jej wina, przecież nie zrobiła tego specjalnie, nie prosiła się o swoje magiczne zdolności. Ona i jej bracia zostali pobłogosławieni tymi umiejętnościami zupełnie przypadkiem, tak jak reszta cyrkowców. Zresztą czyż nie byli trochę wyklęci? Tak naprawdę nie mieli domu, stałego miejsca zamieszkania, wędrowali od miasta do miasta i pokazywali różne sztuczki, aby jakoś przetrwać.

Nigdy nie narzekała na to, jak wygląda jej życie. Właściwie była szczęśliwa, miała kochającą rodzinę, może nieco dziwną, ale naprawdę ją uwielbiała, każdego z osobna. Może jedyne, czego brakowało jej do szczęścia to tego, aby jej bracia Leo i Theo znowu mogli zmieniać się w swoje człowiecze wersje, jakoś nie przywykła do myśli, że na stałe mogliby pozostać lwami, chociaż przecież trwali już w tych postaciach od lat. Nadal gdzieś tam, w środku miała jednak nadzieję, że uda jej się znaleźć lekarstwo na to, co ich spotkało. Przeklęta niech będzie wiedźma, która zgotowała im taki los.

- Och, wspaniale to słyszeć panie władzo! - To były naprawdę dobre wieści, bo robili co mogli, aby zbytnio nie przeszkadzać mieszkańcom Londynu. Trudno było im się wtopić w tłum, w końcu wyróżniali się na tle zwyczajnych ludzi, jednak najwyraźniej ich próby przynosiły oczekiwane efekty. Dobrze było słyszeć takie wieści. - Nie, nie naprzykrzają się zbytnio, wiadomo czasem ktoś przyjdzie zaciekawiony, bo przecież trochę się wyróżniamy, ale nie było żadnych nieprzyjemnych incydentów. - Dodała z uśmiechem, Fiery należała do tych miłych osób, które zawsze starały się podchodzić do innych życzliwie, nawet jeśli miała do czynienia z funkcjonariuszem BUMu. Zresztą miała o nich dobre zdanie, poznała ostatnio kilku aurorów i bumowców, którzy okazali się być naprawdę całkiem przyjemnymi w obyciu osobami, miała nadzieję, że Erik dołączy do tego zacnego grona o którym będzie myślała dobrze.

Miała świadomość, że zwierzęta mogą być mocno kłopotliwe, w końcu trudno było nad nimi zapanować, jednak robiła co w jej mocy, aby nie sprawiały zbyt wiele problemów, aby nie były zbyt głośne.

- Tak właściwie to robię z nimi rundkę od czasu do czasu tutaj, wokół tego placu, czasami teleportuję się z nimi dalej, wszystko zależy od dnia. - Najbardziej lubiła zabierać swoje lwy w dalsze wędrówki, gdzie mogły faktycznie zaznać sporo ruchu, jednak nie zawsze miała taką możliwość.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#6
28.07.2024, 01:49  ✶  
Sama świadomość tego, jakie nastroje panowały obecnie w stolicy, a przede wszystkim w magicznych dzielnicach Londynu, była sporą przewagą, która mogła pomóc cyrkowcom w przetrwaniu nadchodzących tygodni czy miesięcy. Gdyby nie konflikt toczony przez Ministerstwo Magii i Śmierciożerców, przyjazd Bellów zostałby zapamiętany jedynie jako ciekawostka; okazja do tego, aby wybrać się gdzieś z dziećmi i skorzystać z nielicznych ciepłych dni angielskiego lata. A teraz?

Każdy dbał o siebie, może nawet nadmiernie, co wiązało się z ciągłym zerkaniem przez ramię i zwracaniem uwagę na obcych oraz wszelkie niesamowitości, które stanowiły odstępstwo od normy. W mieście, gdzie ludzie musieli przejmować się swoimi codziennymi problemami, mętami ze Śmiertelnego Nokturnu i czarnoksiężnikami buszującymi w całym kraju, każdemu mogło się podnieść ciśnienie. I może poprzez takie skargi na cyrkowców próbowali sobie odbić stres. Mniejsze niebezpieczeństwo, że zrobi im krzywdę zaklinaczka lwów niźli zamaskowany czarownik.

— Cieszę się. — Pokiwał powoli głową, wracając myślami do swojej poprzedniej wizyty w obozie, kiedy to jednak towarzyszyły mu zupełnie inne przedstawicielki tego... przedsiębiorstwa. — Na początku myślałem, że okoliczni mieszkańcy mogli mieć jakieś pretensje... Że przy ostatniej interwencji nie wybuchła żadna awantura, wlepienie wielkiego mandatu czy aresztowania.

Wybałuszył na moment oczy, uśmiechając się przy tym krzywo. Owszem, ludziom obecnie nie było jakoś wyjątkowo lekko, ale... Nawet w trudnych czasach uwielbiano przedstawienia. I tutaj nie było rozróżnienia między mugoli i czarodziejów. Wszyscy jednakowo wystawali w oknach i wystawiali głowy spod bramy kamienicy, aby zobaczyć awanturę na środku ulicy lub kolejny incydent, o jaki było łatwo w londyńskim zgiełku. A aresztowania? Interwencje sił bezpieczeństwa lub oddziałów ratunkowych Szpitala św. Munga? Wielka rozrywka.

— Dobrze słyszeć, że wszystko jest pod kontrolą — pochwalił opanowanie kobiety, kiedy ta objaśniła mu, jak dokładnie obchodzi się ze swoimi podopiecznymi. — Wiecie już do kiedy tutaj zostajecie? Do końca sezonu letniego, a może dłużej?

Uniósł pytająco brew. Nie znał wprawdzie zwyczajów cyrkowców, jednak podejrzewał, że jeździli tam, gdzie była okazja do zarobienia paru sykli. W ciepłych miesiącach był to Londyn, bo do miasta sprowadzali się nastolatkowie, którzy byli kolejnym dobrym źródłem dochody. Ale co we wrześniu? Czy zespół Bellów ruszy w szkockie góry, aby osiąść na jakiś czas w Hogsmeade, przynajmniej dopóki nie spadnie śnieg?


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#7
30.07.2024, 22:23  ✶  

Cóż, cyrkowcy byli mugolakami. Mogli być idealnym celem dla Śmierciożerców, którzy chcieli pokazać, jak traktują osoby takie jak oni. Szczególnie, że rzadko kiedy można było znaleźć tylu mugolaków w jednym miejscu. Byli łatwym celem, mimo swoich najróżniejszych, specjalnych umiejętności. Nie dało się ukryć ich miejsca zamieszkania, przybycie cyrku do miasta zawsze było sporym wydarzeniem. To przynosiło lekki niepokój o każdy, następny dzień. Właściwie kto wie, kiedy będą mieli chęć po raz kolejny zademonstrować swoją siłę? Fiery starała się o tym nie myśleć, nie miała pojęcia, co by zrobiła, gdyby któreś z jej rodzeństwa ucierpiało przez ten konflikt który aktualnie trwał. Zawsze jednak, gdzieś z tyłu głowy pozostawała ta głupia myśl, co jeśli?

- Staramy się raczej pokojowo rozwiązywać wszelkie problemy, ale to już pan pewnie zauważył. - Dodała z uśmiechem. Wiedziała, że Erik jest w pracy i musi czepiać się szczegółów, na tym polegało to, czym się zajmował. Nie przeszkadzało jej to zupełnie, bo przecież Bellowie przestrzegali wszelkich norm, przynajmniej na pierwszy rzut oka. To, że większość z nich była złodziejami to przecież nic takiego, musieli kraść, aby przeżyć. Na swoich występach nie zarabiali zbyt wiele.

Ich występy pozwalały na moment oderwać się od rzeczywistości, nie tylko dzieci lubiły przychodzić je oglądać. W czasach jak te, dobrze było od czasu do czasu trafić do miejsca, w którym nie trzeba było skupić się na niczym, tylko podziwiać, czy istniało w ogóle do tego miejsce bardziej odpowiednie od cyrku? Jej rodzeństwo świetnie radziło sobie z zabawianiem publiczności, zresztą i ona sama potrafiła ich czarować. Uwielbiała przynosić ludziom chwilową radość. Sama tak naprawdę żyła dzięki tym występom.

- Z tego, co wiem to do końca lata, później ruszamy w drogę. - Przynajmniej tak się jej wydawało. Nie przywiązywała się do miejsc w których się zatrzymywali, bo wiedziała, że jest to chwilowe. Przywykła do tego, że tak wygląda ich życie, że ciągle są w drodze, chociaż wcale nie było to takie proste, jak mogło się wydawać.

- Nasz kochany Alexander zawsze ma wszystko pod kontrolą, dzięki niemu jeszcze jakoś udaje nam się z tym wszystkim radzić. - Posłała uśmiech do Erika. W sumie ta policyjna wizyta nie była wcale taka najgorsza. Powoli zaczynała zmieniać swoje zdanie o funkcjonariuszach.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#8
02.08.2024, 20:51  ✶  
W takim razie pytanie pozostawało jedno: czemu Londyn? Z jakiego powodu opiekunowie trupy stwierdzili, że stolica będzie odpowiednim miejscem dla taboru Bellów? Wprawdzie incydenty z udziałem Śmierciożerców występowały także poza terenem stolicy, więc teoretycznie ''nigdzie nie było bezpiecznie'', ale centrum społeczności czarodziejów dalej było najbardziej narażone na ataki. Zwłaszcza takie związane z wymuszeniami, porwaniami czy atakami na wszelkiego rodzaju lokale. Czyżby cyrkowcy chcieli wybadać grunt na własną rękę?

Skoro poruszali się po kraju niczym nomadzi, to nawet by do nich pasowało: spędzenie kilku tygodni w potencjalnie zagrożonej miejscówce, aby na przyszłość wiedzieć, czy w ogóle warto uwzględniać Londyn na przyszłych trasach podróży. Gdyby spotkało ich tutaj coś naprawdę nieprzyjemnie, to skreślenie stolicy z listy miast godnych odwiedzenia pewnie odbyłoby się dosyć szybko... Z drugiej strony Erik niewiele wiedział na temat tego, jak właściwie zorganizowana była struktura cyrkowców. Może wszystko kręciło się wokół monet i okazji do szybkiego zarobku?

— Jeszcze parę lat temu pewnie było z tym o wiele łatwiej — mruknął z nutką nostalgii w głosie. — To znaczy... Mniej się działo w stolicy i mniejszych miastach czarodziejów.

Pokiwał głową, chcąc się jak najszybciej poprawić. Wprawdzie ośrodki w typie Doliny Godryka czy Little Hangleton miały swoje własny problemy, tak kiedyś na pewno były one o wiele mniejsze. Longbottom mógłby się założyć, że przed pierwszymi incydentami z udziałem Smierciożerców mało komu przeszłoby przez myśl, że Knieja Godryka mogłaby zostać spustoszona. Merlinie, o ile spokojniejsze byłoby życie, gdyby nie ci wszyscy czarnoksiężnicy...

Może i wychował się w rodzinie pełnej brygadzistów i aurorów, a więc słyszał czasem naprawdę nieprzyjemne opowieści na temat służby, tak... Teraz na ulicach było zdecydowanie gorzej, niż za czasów, gdy Erik dopiero zaczynał pracę w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Nie wspominając już nawet o czasach świetności jego ojca, wuja Derwina czy nawet dziadka Godryka.

— Och, to już niedługo — rzucił, przeliczając w głowie, ile jeszcze zostało do początku września. — Właściwie... Co się z wami dzieje podczas podróży? — Uniósł pytająco brwi. — Londyn to spora metropolia, nawet jeśli w dużej mierze niemagiczna, więc... Raczej nie macie na liście zbyt dużo miejsc tego typu. O tak dużej liczbie czarodziejów w okolicy. Zatrudniacie się gdzieś na obrzeżach większych miast, kiedy gdzieś się nie uda?

Pokiwał głowa. Aleksander. Imię warte zapamiętania, skoro był to ktoś najprawdopodobniej zarządzający cyrkiem Bellów. Zmarszczył na moment brwi, zdając sobie sprawę, że było to chyba pierwszy cyrkowiec trupy, który okazał się mężczyzną. Najpierw była panienka Layla i Elaine, teraz Fiery… Wszystko wskazywało na to, że kobiety w tej społeczności miały głowę na karku.


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Tańcząca ze lwami
Did you think the lion was sleeping because he didn't roar?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarne niczym węgiel źrenice to pierwsze na co zwrócisz uwagę kiedy na nią spojrzysz. Później będzie uśmiech, zadziorny, zachęcający do dyskusji. Usta zawsze podkreślone czerwoną szminką, co wyróżnia się na tle jasnej cery, a zarazem idealnie pasuje do kasztanowych włosów Fiery. Jest filigranową kobietą, ma 160 cm wzrostu, chociaż na pierwszy rzut oka tego nie widać, gdyż ubrania, które nosi są zwiewne, więc nie do końca wiadomo, co się pod nimi kryje. Jej ruchy są szybkie, jakby ciągle się gdzieś spieszyła. Głos ma melodyjny, nieco wysoki, jednak nie denerwujący ucha. Możesz wyczuć w nim akcent, tylko ciężko określić jaki, na pewno angielski nie jest jej pierwszym językiem. Pachnie wiatrem, czasem sierścią zwierząt, jednak najbardziej wyczuwalny jest zapach goździków z cynamonem.

The Beast
#9
03.08.2024, 15:14  ✶  

Nie był to jakiś specjalnie przemyślany wybór. Pojawiali się wszędzie, czasem w Little Hangleton, czasem w Dolinie, teraz padło na Londyn. Musieli jakoś zarabiać na ten cały cyrk, a Londyn na wakacjach był chyba najbardziej obleganym miejscem, w końcu pojawiali się tutaj turyści z całego świata, jakby nie patrzeć była to stolica.

- To prawda, teraz jest dosyć bardzo niebezpiecznie, ale dlatego jesteśmy, żeby chociaż trochę rozluźnić atmosferę. - Rzuciła z uśmiechem na twarzy. Fiery zdawała sobie sprawę z zagrożenia, jakie czaiło się za rogiem, szczególnie przez to, że cyrk był pełen mugolaków, ale mieliby się ukrywać? Zmienić swoje życie? To było niedopuszczalne, chowanie głowy w piasek. Zresztą niech tylko śmierciożercy spróbują zaatakować ich dom, na pewno nie wyjdą z tego miejsca w jednym kawałku. Cyrkowcy bowiem byli pełni niespodzianek.

Nie widać było po pannie Bell, że szczególnie się stresuje tym, co się dzieje na świecie. Może był to tylko pozory, a może przywykła do tego, że nic nie jest stałe, że ciągle mogą się pojawić jakieś zmiany.

- Nasze występy nie są tylko dla czarodziejów, organizujemy też pokazy dla mugoli, poza tym od czasu do czasu, kto może łapie się innych zajęć. Ja na przykład czasem tresuję stworzenia za drobną opłatą. - Cóż, skoro Erik się tym zainteresował, to zamierzała mu nieco opowiedzieć o tym, jak wygląda ich życie. Nie miała przed tym szczególnych oporów, wyglądał jej bowiem na całkiem poczciwego człowieka. - Zdarza nam się również występować na jakichś prywatnych wydarzeniach, większych, czy mniejszych i tak się kręci to wszystko. - Nie wyglądało na to, że narzeka na taki styl życia, przywykła do tego jak wygląda, a nawet to pokochała.

- Mam nadzieję, że wszystko panu wyjaśniłam, jeśli tak, to może odprowadzę do wyjścia? - Nie usłyszała odmowy, więc przeszła się jeszcze z Erikiem między wozami, aby ułatwić mu wydostanie się z tego miejsca, nie było to wcale takie proste, bo bardzo łatwo można się było zgubić między tymi podobnie do siebie wyglądającymi kontenerami.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (1513), The Beast (1847)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa