• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[noc z 12.07 na 13.07.72] Znajdę go pierwsza

[noc z 12.07 na 13.07.72] Znajdę go pierwsza
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
18.08.2024, 11:11  ✶  
Atakowanie wampira pięściami było skrajną głupotą, ale Brenna, która zrobiła dokładnie to samo i też oberwała, nie mogła rzucać w chłopaka kamieniami. Zresztą teraz inny temat był znacznie ważniejszy.
Powoli zamknęła notatnik, kiedy Jessie zaczął zarzucać ją pytaniami. Reakcja owszem, była taka, na jaką Brenna miała nadzieję, choć na ulgę było za wcześnie. Pozostawała jednak daleka od paniki. Raczej… zmęczona po prostu. I gdzieś w głowie tłukła się jej myśl, że niektórzy z członków Zakonu za bardzo chcą ufać ludziom – nie mogła ich za to zganić, a jednocześnie wiedziała, że kiedyś przyjdzie dzień, gdy za włożenie życia w niewłaściwe ręce przyjdzie zapłacić im wszystkim. Jessie najwyraźniej był gotów nie tylko milczeć, ale i kłamać dla Dory. Kiedy jednak trafi się ktoś, kto nie będzie do tego skłonny?
Nie odpowiedziała od razu, upijając najpierw jeszcze łyk kawy. Do tej pory, działając w pędzie i na adrenalinie, niepewna, co powie i jak zareaguje Jasper Kelly, nie próbowała ułożyć sobie tego wszystkiego w głowie.
– Sprawa już dotarła do Ministerstwa. Na szczęście konkretnie do mnie – powiedziała w końcu, odstawiając filiżankę. Jeżeli nawet sama nie zdoła się nią zająć, mogła postarać się, aby dostała się w ręce odpowiednich osób. – Nie możesz twierdzić, że byłeś sam, bo ta kobieta mogła kogoś zapamiętać, a jeśli ujmiemy wampira, on też złoży zeznania. Najlepszą opcją wydaje mi się powiedzenie, że ktoś jeszcze się zaangażował, żeby ci pomóc, wydawał ci się znajomy, ale nie miałeś czasu w ciemnościach się przyjrzeć, a ta osoba znikła, zapewne przestraszona przez wampira.
Nie mogła prosić go o to, aby narażał się na jakieś kłopoty prawne, całkowicie wycinając Dorę ze swoich zeznań. I tak prosiła o wiele, skoro nie chciała, by wymieniał jego nazwiska.
– Kelnerka zapomni. Każdego dnia przesiaduje tam dziesiątki osób. Nie widziała wampira, ty nie jesteś o nic podejrzany, nie ma powodu ją o to wypytywać. Ty w ogóle pamiętasz, jak wyglądała? – mruknęła. Jasne, zamierzała wpaść do tej kawiarni jutro pod wieczór – rankiem miała sprawdzić jedno zgłoszenie, ale zrobi to akurat przed pracą, zanim otworzą departament kontaktów z wampirami, by wypytać o wampira tam, musiała to zrobić, i by go złapać, i z powodu procedur – ale właśnie z rysopisem tego wampira. Ani słowa o Jessim czy Dorze, co mogłoby obudzić pamięć i sprawić, że o nich nie zapomni. A w ten sposób za dwa, trzy dni ci klienci zleją się z morzem innych, zwłaszcza, że Dora nie miała cech charakterystycznych bardzo rzucających się w oczy, jak nietypowa barwa tęczówek czy fryzura. – Mogliby. Ale to jej ryzyko. Nie masz o co się obwiniać. I tylko paru z nich zapewne wie, jak teraz wygląda.
Chociaż jeśli tak uparcie nie chciała zmiany twarzy, Brenna pomyślała, że należało namówić ją choćby na zmianę fryzury.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#12
18.08.2024, 12:34  ✶  

-Słyszał... Musiał słyszeć, kiedy wołała moje imię - dodał jeszcze. -No i pracownicy Munga. Zabraliśmy tamtą kobietę i to ona napuściła na mnie uzdrowicieli, żeby obejrzeli to ugryzienie.

Wciąż mogli więc utrzymywać, że byli dla siebie nieznajomymi, którzy po prostu minęli się na ulicy i postanowili zareagować, ale do Munga udali się razem.

Menodora wolała go, gdy wampir był tuż przed nimi. Jeżeli wampir zostanie złapany i złoży zeznania, opowie o tej dwójce. Może wymyślić jakąś historyjkę, w której postawi dwójkę młodych czarodziejów w złym świetle, ale na pewno zaprzeczy, że było dla siebie jedynie przypadkowymi przechodniami, którzy postanowili nie być obojętnymi na dziwną sytuację. Mogli jednak ustalić, że po prostu postanowili przedstawić sobie swoje zdrobnienia, bądź pseudonimy, na wypadek, gdyby sytuacja okazała się o wiele gorsza, niż była, i komunikacja byłaby istotną. Jessie nie wypał imienia Menodory, dopóki wampir nie zniknął, więc dla niej mogli wybrać jakieś inne. Głowa zaczęła pracować mu na wyższych obrotach.

Oby ta kelnerka faktycznie o nich zapomniała, jak mówiła Brenna. Gdyby jednak zaczynała sobie przypominać, można by chyba trochę pozmieniać jej wspomnienia, czyż nie? Bez używania magii, oczywiście, ale można by jej sugerować, że towarzyszka Jessiego miała na przykład czarne, nie brązowe włosy. Ktoś kiedyś mówił, że to podobno działa. Ale jak ta kelnerka wyglądała?

-O Merlinie... To był kelner, nie kelnerka. Dziewczyna była na kuchni, ale nie zwracała na nas uwagi - dlaczego miał w pamięci, że to ta dziewczyna ich obsługiwała? -Był młody... Pewnie dopiero co skończył Hogwart... Był... Chyba blondynem... Nie przyglądałem mu się zbyt dokładnie. Był mniej więcej mojego wzrostu albo stał na palcach.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
20.08.2024, 15:56  ✶  
Brenna bardzo starała się nie pokazać po sobie, że wewnętrznie spochmurniała. Drobne problemy piętrzyły się w wielką górkę kamyków, które mogły runąć wszystkie same i zasypać człowieka. Powstrzymała gest przesunięcia palcami po skroniach, bo to był jeden z tych drobnych ruchów, które mogły zdradzić, że coś jest nie tak, a teraz Jessie był dostatecznie przejęty i zdenerwowany, aby nie chciała podsycić tego własnym niepokojem.
– W takim razie nie wspominaj o niej na razie nikomu. Jeśli przyszedłby do ciebie ktoś z ministerstwa, powiedz, że pomagała ci Dora, ale nie pamiętasz jej nazwiska, dawna znajoma, wpadliście na siebie na moment przypadkiem – poinstruowała, szukając wersji najbliższej prawdy, która najmniej mogła wywołać kłopotów, zwłaszcza że istniała fałszywa tożsamość Dorothei Standford, która miała odpowiednie dokumenty i poręczenie całkiem sporego grona osób, że to ich krewna z zagranicy. Brenna jednak bardzo nie chciała, aby nazwisko Dory, obojętnie czy fałszywe, czy prawdziwe, gdzieś wypłynęło. Sztuką było więc poprowadzenie sprawy szybko i tak, by winnego złapano, zanim będzie konieczne szukanie dodatkowej osoby, a także przekonanie ofiary do zeznań, by te od Dory nie były potrzebne. Musiała też właściwie sformułować raporty i spróbować zaangażować w sprawę Brygadzistów z Zakonu, ale to były rzeczy, którymi Jasper nie musiał łamać sobie głowy: wystarczyło, że zgodził się współpracować. Ryzykował do pewnego stopnia, była więc mu wdzięczna.
– Widzisz, oni też zapamiętają was w ten sposób. A za dwa dni nie będą pamiętać wcale. – Ktoś z chorobą Milforda nie pracowałby przecież na kuchni. Kelnerka w każdym razie była najmniejszym ze zmartwień Brenny. Wypytywała ludzi o różne sprawy dostatecznie często, aby wiedzieć, że jeśli nie trąci odpowiednich strun, Dora zostanie zapomniana. – Wezmę to śledztwo lub poproszę, żeby zajął się jeden z moich przyjaciół. Jeśli się u ciebie pojawi, uprzedzi, że przyszedł ode mnie. Jutro wieczorem mogę porozmawiać z tą dziewczyną, do tego czasu będę miała rejestry wampirów z odpowiedniego departamentu. Prawdopodobnie nie będziesz na razie potrzebny w śledztwie, ale jeżeli przyjdzie do procesu, być może będziesz musiał zeznawać przed Wizengamotem. Będę się starała załatwić to tak, aby nie było to konieczne.
Nie chciała stawiać chłopaka w takiej sytuacji, a gdyby do tego doszło, zamierzała trzymać się zasady: jak najmniej kłamstw. Znajoma, Dora, pomogła, przestraszyła się wampira i potem znikła, nie ma z nią kontaktu, nie wie, gdzie mieszka. Skupienie na wampirze. Ale jeśli ten zaatakował raz, może były i inne razy i uda się go jakoś powiązać z innymi wypadkami… a i dziewczyna ze szpitala być może zechce zeznawać?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#14
21.08.2024, 11:06  ✶  

Dawna znajoma, o której właściwie zdążyło się już prawie zapomnieć, bo kontakt się urwał, o której właściwie nic się już nie wie, a spotkało się ją zupełnie przypadkiem i to dosłownie na moment - to brzmiało jak nienajgorsza wersja wydarzeń, kiedy chciało się kogoś kryć, dopóki ktoś nie będzie próbował drążyć głębiej, niż było to potrzebne i nie użyje jakichś mało standardowych metod, które wszystko by odkryły. Ale jeśli to Brenna zajmie się tą sprawą, Jessie nie powinien się tak bardzo obawiać.

-Tak zrobię - powiedział, upijając kolejny łyk herbaty.

Dlaczego Menodorę ścigali Śmierciożercy? Poza ich oczywistymi planami, czy był jeszcze jakiś powód, dla którego próbowali dotrzeć akurat do niej? Dlaczego nic nie mówiła? Oczywiście, że nie powiedziałaby mu, że ścigali ją Śmierciożercy, ale gdyby nawet wymyśliła jakiś powód, dla którego nie mogłaby się spotkać, nie naciskałby. Miło było utrzymywać szkolne znajomości z ludźmi, których darzyło się sympatią, dlatego Jessie cieszył się, że jego kontakt z Dorą nie urwał się w momencie, gdy ukończyli edukację w Hogwarcie, ale teraz pluł sobie w brodę, jak bardzo mógł narazić Dorę. Już nie chodziło o wampira - ten na szczęście do Menodory się nie zbliżał - ale gdyby w tamtym momencie na Pokątnej znalazł się któryś z popleczników Voldemorta i rozpoznałby Dorę, dziewczyna mogłaby źle skończyć, jeśli Jessie nie dałby rady jej ochronić.

-Dopóki ktoś im nie przypomni - to już powiedział cisze, z nadzieją w duchu, że tak się nie stanie i nikt nie przyjdzie do tej kawiarni, żeby zadawać pytania, które mogłyby przywołać niepotrzebne wspomnienia.

Może nie powinien tak złowróżyć. Od tego byli wróżbici i gobliny. Gobliny, o dziwo, bardzo lubiły złowróżyć, kiedy czarodzieje (albo dotyczyło to tylko stażystów) mieli z nimi pracować.

Kolejny raz pokiwał głową, może trochę spokojniejszy, chociaż nie bardzo podobała mu się wizja zeznawania przed Wizengamotem, ale jeśli jednak do tego dojdzie, nie miał zamiaru protestować.

-Rozumiem. Jeśli to będzie konieczne, będę zeznawał, jak powiedziałaś. Mam tylko nadzieję, że szybko go schwytacie i Dorze nic się nie stanie. Dziękuję, Brenna.

Oby do tego momentu ten wampir nie zdążył kogoś zabić, przeszło mu przez myśl. I miał tę małą nadzieję, że ten wampir kłamał, kiedy mówił, że ta dziewczyna zgodziła się, by ją ugryzł. Jeżeli została zaatakowana, mogłoby to pogorszyć jego sytuację.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#15
21.08.2024, 21:39  ✶  
Domyślała się, jakie pytania chodzą po głowie Jaspera, ale nie zamierzała na nie odpowiadać. I tak ujawniła mu zbyt wiele, i ta świadomość ciążyła jej na duszy niby kilka kamieni. To jednak była lepsza opcja niż gdyby miał oświadczyć komuś z Ministerstwa, że pomogła mu Crawleyówna. Albo wspomnieć o niej znajomym, a potem te słowa przeszłyby z ust do ust, przekazywane nawet nie w złej wierze, a dlatego, że gdy ktoś zaatakował twojego bliskiego, to przejmowałeś się tym i często o tym wspominałeś. Jedna uwaga mogła stać się iskrą, z której zrodzi się pożar, a ten mógłby dotrzeć aż do Warowni. A wtedy ktoś by zginął. Może Dora. Może Brenna albo ktoś z Longbottomów, kto stanąłby między nią a zagrożeniem. Może śmierciożercy, bo Brenna gdzieś w głębi serca wiedziała, że gdyby przyszli po jej rodzeństwo, uderzałaby tak, żeby zabić. Nieważne, jaką cenę miałaby za to zapłacić.
Ta przyszłość wciąż pozostała otwarta.
Pewnego dnia pewnie nadejdzie, ale Brenna zamierzała walczyć, aby odsunąć ją jak najbardziej.
– Poza oficjalnymi zeznaniami o niej nie wspominaj - poprosiła krótko. - Jeśli ktoś wspomniał im o was dziś lub jutro pewnie by sobie przypomnieli i zapamiętali. Ale za parę dni rozpłyniecie się w morzu innych gości. Sam nie zwróciłeś dużej uwagi na kelnera.
Brenna miała nawyk obserwowania ludzi wokół. Trochę dlatego, że naprawdę ją interesowali, trochę wynikało to z pracy i wychowania przez ojca: patrz, zapamiętuj, zwracaj uwagę na szczegóły. Ale większość ludzi nie była policjantami, a nawet ona, chociaż obrzuciła po wejściu spojrzeniem kelnerkę i zapamiętała, że ta jest ruda i krągła, za jakiś czas nie opisałaby już jej twarzy czy wzrostu. Za krótkie spotkanie, zbyt mało znaczący kontakt.
Odstawiła niemal pustą filiżankę. Na jej dnie rozmokłe fusy być może układały się w jakiś kształt, zwiastujący przyszłość, ale Brenna nie potrafiła zrozumieć tego symbolu.
– Będę wdzięczna, jeśli zaprowadzisz mnie do miejsca, gdzie doszło do ataku. Wezwę ekipę, a ty teleportujesz się do domu – poprosiła, wyciągając z kieszeni mugolskie funty, by zapłacić za ich zamówienie.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#16
21.08.2024, 23:01  ✶  

Moment, w którym dowiadujesz się, że blisko ciebie dzieje się coś złego, kiedy do tej pory wszystko wydawało się w porządku, był jednym z gorszych momentów, jakie mogły człowieka dopaść, bo jeszcze chwilę temu żyłeś sobie spokojnie, jak do tej pory, a w następnej chwili już łapałeś się za głowę i wyrywałeś włosy, myśląc, co w którym momencie poszło nie tak. Próbujesz odtworzyć we wspomnieniach cały dzień, może tydzień, a może miesiąc lub rok, szukając tego jednego szczegółu, który mógł doprowadzić cię tam, gdzie teraz byłeś, ale wcale nie chciałeś być. To właśnie robił teraz Jessie - odtwarzał w myślach cały dzień i ostatnie kilka dni, odkąd umówił się z Dorą. Czy komuś o tym mówił? Czy w którejś rozmowie wspomniał imię Menodory? Na pewno wspominał, że umówił się na kawę ze znajomą ze szkoły, ale czy podał imię? Raczej niej. Nie przypominał sobie tej części którejkolwiek rozmowy i miał nadzieję, że pamięć go nie myliła.

Kolejny raz pokiwał głową, bezgłośnie zgadzając się na prośbę Brenny, dopił swoją herbatę i westchnął cicho, jeszcze przez chwilę ściskając filiżankę w palcach.

Za dziecka nieraz myślał sobie, że kiedy pójdzie do szkoły, będzie się intensywnie uczył sztuki wróżbiarstwa i będzie odczytywał znaczenia symboli, jak wujek Morpheus. Teraz, patrząc w fusy, które osiadły na dnie jego filiżanki, odetchnął w duchu, że jednak mu się to nie powiodło i nie ujawniło się w nim żadne Trzecie Oko. Możliwe, że Morpheus, zaglądając do fusów z ich filiżanek, uśmiechnąłby się serdecznie i powiedziałby, że czeka ich sukces, może w kwestii wampira, a może w innej. Jessie natomiast wolałby nie mieć tej świadomości, gdyby nieczytelne dla niego i Brenny kształty miały być złym omenem. Niewiadomą przyszłość można było kreować decyzjami, podejmowanymi w odpowiednim ku temu momencie. Świadomość losu zrzucała na barki odpowiedzialność, która przypominała o sobie na każdym kroku. Jeżeli miała czekać ich porażka, wolał dowiedzieć się o tym po fakcie, zamiast żyć z tą świadomością, ale bez wiedzy, jak nieszczęściu zapobiec.

-Oczywiście - powiedział, podnosząc się z krzesełka i zabierając obie filiżanki, by odnieść je na ladę.

Przepuszczając Brennę w drzwiach, pokrótce opisał jej miejsce, w którym doszło do nieszczęsnego spotkania, a gdy odeszli w bezpieczne do teleportacji miejsce, przenieśli się na Pokątną, gdzie Jasper zaprowadził Brennę do uliczki, w której wampir pożywiał się krwią nieznajomej kobiety. Przyglądając się uważniej, można było dostrzec na bruku pozostawione krople krwi, a Jessie nie mógł pozbyć się wrażenia, że ktoś ich obserwował.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3064), Jessie Kelly (2772)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa