• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii Lake District [noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie

[noc z 9.08 na 10.08] Szaleństwo Windermere. Cisza na wodzie
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
10.04.2024, 20:45  ✶  
Patrick był taki mądry.
Wyobraźnia Brenny natomiast niekiedy bywała nazbyt bujna. Słowa Patricka natychmiast pchnęły jej myśli ku kelpie (i Nessie z Loch Ness, która była tą najbardziej znaną spośród nich), a potem dalej, ku zastanawianiu się, czy jeśli ofiary nie były przypadkowe, ktoś na kempingu je wybierał albo coś, co zrobiły na kempingu, sprawiło, że tymi ofiarami się stały.
– Mogła utonąć uciekając przed nimi… hm, stworzenia takie jak druzgotki zostawiłyby ślady na ciele… Chyba że żywe trupy byłyby faktycznie tylko fragmentem obrazu – mruknęła, zamyślona, i zupełnie nieświadoma, że żywe trupy faktycznie były tylko częścią czegoś większego: że jej nagłe uwielbienie wobec Patricka (którego zawsze lubiła i zawsze szanowała, ale teraz jakoś bardziej) jest nienaturalne, że ośrodek wpływa i na jego emocje.
– Tylko jeśli wybrałby Tarę, to czemu by utonęła? To znaczy, śmierć sama w sobie chyba nikomu by się nie przysłużyła, chyba że by wiedziała coś więcej? Poza tym… hm, utonięcie, być może samobójstwo, zaginięcia, rozczłonkowane ciało. Ci, którzy znikli, mogliby na upartego też utonąć, ale dziewczyna zabita na terenie ośrodka nie pasuje. Nieumarli też nie pasują, chyba że znaleziono ją gdzieś na obrzeżach kempingu, albo to było poza sezonem? Bo dlaczego zaatakowaliby tylko ją? – spytała, oglądając się znowu, by spojrzeć na Patricka pytająco. On zawsze wszystko wiedział. Na pewno będzie wiedział, gdzie konkretnie znaleziono zabitą dziewczynę i czy istniała szansa, że żywe trupy ot tak przyszłyby niezauważone, zabiły ją i później sobie poszły, zostawiając resztę wczasowiczów w spokoju.
W jej aurze nie było niechęci. Nić biegnąca do Patricka pozostawała taka sama, jak zwykle: ba, może nawet nabrała głębszych kolorów, jakby nagle lubiła go wręcz na skraju obsesji. Poza zwykłą czerwienią odbijało się w niej co najwyżej zaniepokojenie, w niezbyt dużych ilościach zresztą – cała ta sytuacja była przecież niepokojąca, ale Brenna jednocześnie wierzyła, że Steward szybko rozwiąże sprawę.
Nitki szarości wplatały się w intensywny kolor. Niezbyt liczne, trudno było powiedzieć, czy osiadające się w aurze na stałe, czy też jedynie czasowe, może w związku z pobytem tutaj, a może z wyprawą na wyspę.
– Dzięki! – oświadczyła, posyłając uśmiech funkcjonariuszowi, który wręczył jej koszulę. Plama po kawie: z jednej strony niedobrze, bo intensywny zapach kawy utrudni nieco schwycenie zapachu samego Owena, z drugiej bardzo dobrze, bo wyglądało na to, że Bagshot nosił to ubranie niedawno. Brenna obróciła się więc do Patricka, by odejść kilka kroków. – Pobiegam na skraju obozowiska. Idziesz ze mną? – spytała. Z jednej strony obecność człowieka mogła ją trochę spowolnić, z drugiej… nawet jeżeli nie zamierzała od razu biec w las, a tylko sprawdzić, czy podejmie trop, to w ośrodku, w którym działy się takie rzeczy, bezpieczniej było nie zostawać w pojedynkę. – Taaaak – westchnęła, kiwając głową na słowa Patricka. Wszak żywe trupy też miały raczej… dość mocny zapach.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Obserwator
Nie możesz winić lustra za to, że odbicie ci się nie podoba.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrick ma ciemne włosy i ciemne oczy. Najczęściej na jego twarzy gości trzydniowy zarost. Jest wysoki, ale nie przesadnie (ok. 185 cm), raczej wysportowany. To ten typ, który rzadko można zobaczyć w garniturze, bo woli ubrania wygodne, które nie krępują jego ruchów. A poza tym garnitury wyróżniają się w tłumie a on lubi się z nim stapiać. Dużo się rusza. Chociaż w towarzystwie potrafi sporo mówić i często żartować, zdaje się, że równie dobrze odnajduje się w swoim własnym towarzystwie. Często można go zobaczyć szkicującego coś namiętnie. Wieczorami można go czasem spotkać w barach. Zawsze wtedy siedzi gdzieś w rogu.

Patrick Steward
#12
10.04.2024, 23:17  ✶  
Ledwo dostrzegalnie wzruszył ramionami. W jego oczach, poza tym, że Brenna była zdrajcą – co zdawało mu się coraz bardziej pewną sprawą – to wszystko były tylko dywagacje. Być może rankiem, kiedy się rozwidni, zaczną dostrzegać coś więcej niż kontury drzew i ciemne zarysy domków letniskowych – być może wtedy wszystko nabierze jakichś wyraźniejszych barw. Na razie… na razie to wszystko były trochę fantazje.
- No i czy koroner miałby powód, by zatajać prawdziwą przyczynę śmierci Roberts? – zapytał, znowu mimowolnie porównując tę sprawę ze sprawą Hillów. Ale przecież to nie było to samo i każda racjonalnie myśląca czarownica pojęłaby, że zrobił to, co należało zrobić. Czemu Brenna nie mogła być racjonalna? Chociaż bardzo starał się skupić na sprawie – w przypadku Bagshota liczyła się przecież każda chwila (zwłaszcza jeżeli jakoś przetrwał starcie z nieumarłymi i pozostawał, być może ranny), to ciągle skupiał się na tej wstrętnej myśli, że Longbottom poznała prawdę i teraz kombinowała, jak go zdradzić. A on zaczynał kombinować jak jej w tym przeszkodzić.
Próba sprawdzenia jej była bodaj ostatnią racjonalną rzeczą, która przyszła mu do głowy. I wtedy świat rozbłysnął przed jego oczami i przez kilka pierwszych sekund, Patrick był święcie przekonany, że jednak nie docenił swojej towarzyszki, że wciągnęła go w zasadzkę i jedyne, co go teraz czekało to walka. Ale nie walczył. Przystanął. Jego oczy rozszerzyły się. Zniknęła spokojna noc. Czarne kontury drzew ustąpiły pod naporem pulsującej energii. Steward nie widział czegoś takiego nigdy wcześniej.
Chwilowo Brenna i jej zdrada zeszły na dalszy plan. Jej aura była nieciekawa. Jej emocje, nici – chociaż intensywne, nie zaniepokoiły go tak, jak to co rozlewało się dookoła niego. A wyglądało to tak, jakby wszędzie tu pulsował fiolet, niemal jakby ziemia, drzewa, domki letniskowe – oddychały, otulone nim jak jakimś kocem. Ale to nie ten pulsujący fiolet sprawił, że zrobiło mu się zimno w środku, ale pełzające nieco wyżej nad nim smugi czerni. Patrick próbował znaleźć ich źródło, ale nie widział go – ale zamiast tego – dostrzegł tylko, że czerń i fiolet były wszędzie tam, gdzie zdołał sięgnąć wzrokiem. A najgorsze było to, że chociaż samą Longbottom owijał fioletowy kokon, jego sięgały smugi czerni.
Cofnął się o krok. Podniósł rękę do nasady nosa. Zamrugał. Wszystko wróciło do normy. Przełknął głośno ślinę, próbując zrozumieć, co się właśnie stało. Ale jedyne co przychodziło mu do głowy to było to, że musi odnaleźć źródło czerni. I to najlepiej jak najszybciej, póki jeszcze go nie pochłonęła.
- Niee. Idź sama. Tylko uważaj na siebie. Mam wrażenie, że tu naprawdę dzieje się coś złego. Jakby coś niepokojącego zwróciło twoją uwagę to uciekaj. A jakbyś nie mogła uciekać, wystrzel w niebo czerwone iskry – poprosił ją. – Ja muszę coś sprawdzić – dodał trochę wyraźniejszym głosem. Posłał jej nawet wymuszony uśmiech. – Potem się spotkamy i podzielimy tym, co zdołaliśmy odkryć. - Przełknął ślinę, zastanawiając się jak poprosić ją, by wstrzymała się z wydawaniem go. - Brenno, przez wzgląd na naszą znajomość, daj mi jeszcze troche czasu - poprosił cicho.
Nie miał pojęcia, czemu nie podzielił się z nią tym, co zobaczył. Może dlatego, że ciągle wydawało mu się, że nie uwierzyłaby, że uznałaby jego słowa za próbę przekonania jej, by go nie zdradziła? Odwrócił się od niej i odszedł w przeciwną stronę.

Postać opuszcza sesję
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
11.04.2024, 21:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.04.2024, 22:10 przez Brenna Longbottom.)  
– Nie sądzę, by ktoś krył przyczyny tej śmierci. Jeśli koroner mówi, że utonęła, to utonęła. Ale z drugiej strony, jeżeli są tu żywe trupy, to nie bez powodu. Mogła uciekać. Albo coś mogło ją skłonić do wejścia do wody. Ktoś mógł ją uśpić zaklęciem i wrzucić do wody? Tylko… ciągle zostaje pytanie, po co… i wszystko działo się przez lata, więc… – wymamrotała i pokręciła tylko głową. Za mało danych.
Nie miała pojęcia, co widzi Patrick.
Nie wiedziała, że ośrodek, trawa, drzewa, budynki, były jak jeden organizm, ożywający fioletem, barwą życia, nie dostrzegała mrocznej czerni, nadciągającej na to miejsce gdzieś z góry, dwóch kolorów, oplatających i ją, i Patricka. Wypełniających odmiennymi emocjami. Zupełnie nie myślała o sprawie Hillów, odległym wspomnieniu, ginącym pod ciężarem innych, dla niej znacznie poważniejszych spraw.
Nigdy nie zobaczyła dwóch kamieni w rękach Patricka.
Nie rozumiała więc, co chciał sprawdzić ani dlaczego nie podawał szczegółów: myślała jedynie, że cokolwiek chce zrobić, musi mieć rację. Myślałaby tak pewnie nawet będąc w pełni sobą, a teraz dochodziło do tego jeszcze zalewające ją fioletem uwielbienie.
Zauważył coś albo połączył fakty. Skoro prosił o czas, najwyraźniej nie chciał, by ktoś wiedział, że będzie coś robił. I nie powinna nikogo prosić o towarzystwo, bo ktoś mógłby zapytać, gdzie jest Steward.
- Nie będę się oddała od kempingu, zobaczę, czy nie wywącham Bagshota albo trupów - obiecała. Bywała głupia i nieostrożna, ale wcale nie chciała dać się zabić, a poza tym rozmowę z bratem odbyła ledwo kilkanaście godzin temu. Byłby wściekły, gdyby dowiedział się, że weszła sama w łaś. A choć była nieświadoma w pełni, jak duże jest zagrożenie, bo wtedy pewnie znalazłaby jednak kogoś jeszcze, to Patrick nie mógł się mylić. Skoro mówił, że ma uważać i uciekać, powinna kręcić się w zasięgu głosu reszty zespołu.
- Ile tylko będziesz potrzebował – obiecała  Brenna. Oto w jego oczach potwierdzając swoją zdradę, gdy przyrzekała przecież tylko, że nikt nie dowie się, gdzie znikł Steward. - Jesteś pewny, że nie powinnam iść z tobą? – spytała jeszcze, bo miała pewne opory przeciwko zostawienia go samemu sobie. Ale nie próbowała zatrzymać go, kiedy ruszył w ciemność.
A potem też się odwróciła, odchodząc między zabudowania. Położyła koszulę na trawie i zmieniła się, opadając na cztery łapy. By spróbować zapamiętać zapach, pochwycić trop – i zacząć kręcić się w pobliżu granic ośrodka…

Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2574), Pan Losu (59), Patrick Steward (2514)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa