• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[30.07.1972r. Okolice Ivybridge] Polowanie na niedźwiedzia

[30.07.1972r. Okolice Ivybridge] Polowanie na niedźwiedzia
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#1
04.06.2024, 19:36  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.06.2024, 23:48 przez Neil Enfer.)  
SUMA: Nie zamykaj oczu II

Rzucił kraciastą ścierką w ciemny, zakurzony kąt. Zaklął pod nosem, oczywiście w jednym poprawny sposób, po francusku. Gdyby go ojciec teraz usłyszał, to byłby z niego dumny, że dba o swoją mowę ojczystą. Matka też by go pochwaliła za otwarte wyrażanie dezaprobaty, za stanowczość wobec... No właśnie, wobec czego? Dojenie krowy mu nie wyszło, później potknął się o cegłę i skaleczył kolano, a teraz wszedł twarzą w pajęczynę, której nigdy nie było w tym miejscu w jakim w na nią wpadł. Zawsze była w rogu, przy framudze, nie na samym środku. Wszystkie te małe rzeczy normalnie by go nie ruszyły, ale wydarzenia poprzedniego wieczoru nawiedzały go regularnie co kilka chwil. Mógł zrobić coś innego, mógł zachować się inaczej, mógł odfuknąć coś, mógł zaatakować. A co zrobił? Jest kompletnym i największym nieudacznikiem. Nie jego jednak wina, wystraszył się, zestresował! A może i jego? W końcu miał masę okazji do praktykowania i do wyrabiania w sobie nieco większej pewności siebie i siły, a najwidoczniej każdą okazję zmarnował.
Poklepał krowę po zadzie, owinął sobie jej ogon dookoła ręki i szedł dalej, dając się mu wyślizgnąć. Stanął w przejściu, rozejrzał się dookoła po pastwisku. Wszystkie krowy były na podwórku, ale widać ta jedna nie bardzo miała na to ochotę.
-A ty co? Nie idziesz?- rzucił do mućki, obracając się przez ramię, dosłownie sekundę później podskakując w miejscu z krzykiem, kiedy w oknie zobaczył ciemny kształt. Kolejne potknięcie, kolejny upadek, tym razem na udeptaną, kamienną ścieżkę przed stodołą. Okno, jak było wcześniej puste, jak było i teraz, jedynie drewniane dzwonki się w nim poruszały, obijając się o siebie wydając pusty, chaotyczny dźwięk.
-Mam na dzisiaj dosyć, wiesz, jak ty...- zamarudził, gramoląc się z ziemi. Cień, też mu coś. Kątem oka własne włosy zobaczył i tyle, urojenia głupie. Idiotyczne myśli miał ostatnio.
Problem był taki, że od myśli się wszystko zaczynało.

***

Siedział przy stole i patrzył się zmrużonymi oczyma za okno, na pastwisko, na krowy leżące w trawie, przeżuwające leniwie to co wstępnie strawiły i teraz odłykały, aby przeżuć jeszcze raz. Patrzył tez na ten dziwny cień za drzewem, który nie zmieniał swojej pozycji pomimo tego, że słońce niespiesznie się przesuwało. Poderwał się ze swojego miejsca.
-A ty gdzie?- rzuciła, wzbudzona taką gwałtownością matka.
-Idę sprawdzić co u krów.- machnął tylko ręką i wyszedł z domu, wzdrygając się gdy ciemna postać pojawiła się tuż obok niego. Kolejny krzyk, kolejne podskoczenie i złapanie się za serce.- Na bogów! Ciocia... Nie skradaj się takkk....- zaczął się śmiać, nerwowo, prostując się.
-Ja? To ty mnie, kochany prawie drzwiami uderzyłeś. Co ty taki spięty dzisiaj?- zmrużyła oczy przyglądając się mu.- Ty mów, co się tam wczoraj stało, co?- zagadała szeptem, nachylając się do niego i zerkając mu lekko przez ramię, aby upewnić się, ze bratowa nie strzyże uszkiem, jak to zwykła robić.
-Co? Nie, nic, po prostu pogoda się zmienia. Widziałaś ciocia, chmury? Padać będzie jutro, jak nic.- rzucił w odpowiedzi, wymijając ją, łapiąc jeszcze po drodze miotłę stojącą na ganku. Jakąś broń musiał mieć, prawda?
-Jasne, ja ci powiem prawdę, ale lepiej żebym nie musiała.- pogroziła mu jeszcze palcem, po czym machnęła na niego ręką i weszła do domu.
Wilkołak westchnął ciężko i ruszy w stronę pastwiska, w stronę drzewa. Doszedł jednak tylko do płotu i kiedy podniósł wzrok, tajemniczy cień wyparował. Wychylił się w lewo, w prawo, ale nic się nie ruszało, nie widział, by cokolwiek próbowało się kryć nieudolnie za drzewem. Wtedy wyłapał jednak ruch krowy, co wstała i zaczęła iść do drzewa. HA! Widzi tam kogoś, a to taka przylepa, że nie odpuści okazji do wymiziania! No pokaż się, pokaż. Dojna jednak tylko podeszła do drzewa, ustawiła się do niego bokiem i zaczęła się o nie drapać, pokazując, że na pewno nikogo nie ma przy nim, bo gdyby ktoś tam był, to już miałby połamane żebra.
Prychnął nosem. No zwariował, na pewno, ewidentnie. Z drugiej strony wiedział co widział, tylko co właściwie widział? Czy to jakiś nowicjusz Śmierciożerca, czy może ten facet z knajpy? Przyjechałby tu do niego? A kto wie? Masa wariatów chodzi po tym świecie, nie zdziwiłoby go w tej chwili nic, a nic. Kto wie, wieśniak wziął widły i przyjechał jednak, albo magią go wytropił. Może mają wspólnych znajomych, może po zapachu, bo taki wariat to kto wie, jakie ma pasje. Ughh. Wkurza go to wszystko. Fukałby dalej, ale dziwne uczucie go ogarnęło. Jakoś tak zawahał się przed odwróceniem się w stronę domu. Zupełnie, jak gdy w nocy się obudzisz, twarzą do ściany i wiesz, ze ktoś stoi za twoimi plecami i patrzy, nie wiesz jedynie czy robi to z daleka, spod drzwi, czy wisi tuż nad tobą. Zrobiło mu się zimniej, wiatr zawiał mocniej, słońce schowało się za chmurą. Mówił, że będzie padać.

***

-Papaaaaa!!!- zawołał, ale nie usłyszał odzewu. No, nie usłyszał go zgodnie z tym, co się teraz działo. Cała trójka dorosłych wybrała się na spacer w deszczu. Świeże powietrze pomaga, a wilgoć załagodzi problemy skórne, do tego trochę się wypocą przez parność jaka przyjdzie po deszczu kiedy słońce znów się ujawni. Nie poszedł z nimi, wolał zostać w domu, w zamkniętej przestrzeni, z nożami w kuchni, grabiami w przedsionku i z nożyczkami na biurku.
Chodził od kąta do kąta, od pokoju do pokoju i nic, nigdzie, pusto. Nawet do piwnicy odważył się zejść, kręcąc głową na te wszystkie ich przygotowania do tego, by spędzał tutaj pełnie. Nie wyglądało to tak źle, na pewno jakieś wymagania by spełnili jeśli chodzi o biurokrację, nie wszystkie, ale część, to już jakiś początek. Teraz jednak piwnica była zamknięta na klucz, tak samo pozamykane od środka były wszystkie okna i drzwi, bo ciotka z rodzicami mieli własny klucz. Niby wieś, nie trzeba zamykać, ale namówił ich do tego, bo wiatr taki, że jak się na klucz nie zamknie, to na pewno drzwi rozwali. Wiatr nie był wcale tak silny, gdyby był, to by nie poszli na spacer, ale przezorny zawsze ubezpieczony.
Mimo pustek w domu, nadal miał uczucie, że ktoś mu się wwierca spojrzeniem w tył głowy, co było głupie, był tu sam, prawda? No był, otóż to... Więc o co chodzi? Chyba zostając samemu w domu wszystko pogorszył. Mógł zrzucić to uczucie na czujne spojrzenie matki, a teraz na co ma je zrzucić? Krowa mu się przez okno na niego nie gapi, ani koń tym bardziej, miękkie buły na kopytach pochowały się do stajni. Dziwne. Wzruszył ramionami siląc się na nonszalancję, ale ta była widocznie udawana. Na szczęście tylko on widział ten swój marny popis aktorstwa i nikt więcej się o tym nie dowie. To by było żenujące. Dorosły facet boi się zostać sam w domu, żeby jeszcze wiązała się z domem jakaś straszne legenda, gdyby deski skrzypiały przy każdym kroku, ale nie, co najwyżej kominek zawyje, czy gałązka uderzy o okno w jadalni. No naprawdę przesadza, ma totalnie paranoję, jak nic, całkowicie i bezsprzecznie.

***

Samotność w końcu się zakończyła i faktycznie z bliskimi w pokoju obok czuł się zdecydowanie bardziej bezpiecznie. Ubrany w piżamę, zawinięty w koc, długo walczył ze świadomością, aby ta w końcu odeszła. Deszcz bijący w okno i wiatr świszczący pod dachem, wcale nie pomagały. W końcu jednak się udało i głowę wilkołaka ogarnęły sny, średnio przyjemne sny. Często się z nimi spotykał i tym razem to również nie było zaskoczenie, że wyrwały go z objęć odpoczynku na tyle mocno, że szarpnął się na łóżku, sapiąc głośno. Kolejny cień zwrócił jego uwagę, tym razem stał blisko, zbyt blisko, nachylał się nad nim, a chłopak był zbyt przerażony by się ruszyć. Broń w dłoni, dziwny uśmiech, trudna do rozpoznania twarz, znajome, mugolskie ubranie. Zaschło mu w gardle gdy chciał rzucić pytanie, prośbę, błaganie... Nie wiedział co najpierw. Mężczyzna odezwał się jednak pierwszy.
-Pozbyłem się go, na jakiś czas da ci spokój...- spokojnie wypowiedziane słowa rozbrzmiały w jego głowie echem, odbijały się we wnętrzu jego głowy z coraz bardziej narastającym piskiem.

***

Otworzył szeroko oczy, kiedy całe ciało szarpnęło się w panice. Ciao było zroszone potem, włosy przykleiły się do czoła, a na skórze wystąpiła gęsia skórka. Poranny chłód wpadał do pokoju przez otwarte okno, rzucając mokrymi od deszczu firankami, chlapiącymi wodą na kałużę na środku pokoju. Siedział na łóżku, nie wyłapując do końca poczucia zimna, jakie coraz mocniej go ogarniało. Patrzył się na ziemię, na wilgoć, na to, że podłoga już zaczęła reagować na zamoczenie, a mimo tego nie poderwał się by sprzątać. Myślami dalej siedział w swoim śnie, nie rozumiejąc jego znaczenia. Sny w końcu mają działanie oczyszczające. Nie wyjaśnia to jednak kim był cień i czym był wywołany, nie wyjaśnia to również tego kim był mężczyzna w ubraniach w znajome wzory, którego twarzy za nic nie był w stanie sobie przypomnieć. Może...
-NEIL ENFER!- usłyszał z dolnego piętra ryczący głos swojej matki. Natychmiast zerwał się z łóżka porzucając myśli o tym kim był cień, kim był mężczyzna i czy to na pewno wiatr otworzył zamknięte szczelnie okno, jakie sprawdzał co najmniej dwa razy przed snem. Do tego gdyby to wiatr je otworzył jak nic trzasnęłoby tak, że obudziłby się nawet z najtwardszego snu.
Kroki rozległy się na schodach, szybkie i lekkie, ale niosące ze sobą zagładę i koniec świata. Tajemniczy mężczyzna przydałby mu się teraz i to zdecydowanie, oczywiście nie po to aby postrzelić jego matkę, a bardziej żeby zablokować drzwi. Nie było jednak ratunku, stał więc na środku pokoju, czekając na wyrok wymierzony ścierką, ale w środku czuł spokój. Uczucie bycia obserwowanym zniknęło całkowicie.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Neil Enfer (1564)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa