• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
Nastał czas ciemności, Nora i Peregrin, Mung

Nastał czas ciemności, Nora i Peregrin, Mung
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#1
15.12.2022, 16:13  ✶  

01/1971



Norka znalazła się w Mungu, aby odwiedzić dziadka, który próbował stworzyć nowy eliksir, miał posłużyć babce przy tworzeniu wypieków. Coś poszło nie tak i wybuchł mu on w twarz. Dosyć szybko został wysłany do szpitala, w którym miał spędzić kilka najbliższych dni. Figg postanowiła go odwiedzić, była bardzo zżyta ze swoją rodziną, a senior na pewno ucieszy się z pączków, które postanowiła mu przynieść.

Nie bywała często w tym miejscu. Może kilka razy w życiu dane jej było odwiedzenie szpitala. Weszła do budynku nieco zagubiona, był on w końcu ogromny, trochę ją przytłaczał. Udało jej się jednak złapać na wejściu jakąś kobietę, która wytłumaczyła jej, gdzie powinna się udać.

Trzecie piętro, lewe skrzydło. Powtarzała sobie w głowie, aby nie zapomnieć, nie chciała się tu zgubić. Szła więc całkiem żwawym tempem przed siebie. W dłoni dzierżyła karton z pączkami, które upiekła tuż przed samym wyjściem, były z truskawkowym dżemem - takie jakie jej dziadek lubił najbardziej. Udało jej się znaleźć piętro, którego poszukiwała. Nie poszło aż tak źle, pierwszy sukces dzisiejszego dnia za nią.

Kiedy tak szła przed siebie, jakoś mimowolnie zaglądała w drzwi, które były otwarte. Może była to ciekawość, rzadko kiedy bywała w takich miejscach. Czuła, że mogą być przepełnione, wszak ostatnio działo się wiele złego. Sama podczas jarmarku z okazji Yule przeżyła atak popleczników Voldemorta, zresztą nie pierwszy raz, coraz częściej odważali się pokazywać. Nie wróżyło to nic dobrego.

Zatrzymała się na moment, bo mignęła jej znajoma twarz, może jej się przywidziało? Postanowiła zaspokoić ciekawość, może nie było to chwalebne zachowanie, każdy potrzebował trochę prywatności, jednak jakoś tak... Weszła do sali, spojrzała na mężczyznę i uzyskała odpowiedź, McGonagall współpracownik jej ojca, chciała zrobić krok w tył i się ewakuować, po co właściwie tu weszła? Było na to chyba jednak zbyt późno. - Dzień dobry...- Od czegoś trzeba zacząć. -Przepraszam, wydawało mi się, że Pana widzę, postanowiłam wejść, sprawdzić, no i - no i sprawdziłaś, co teraz? - i faktycznie to pan.- Widać było, że Eleonora jest nieco skonfundowana. - Może pączka?- W końcu pączki są lekarstwem na wszystko. Nie wypadało by pytała co mu się stało? Przynajmniej jak na razie tak się jej wydawało.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Peregrin McGonagall
#2
17.12.2022, 01:09  ✶  

Nie miał ochoty pokazywać się komukolwiek w obecnym stanie. Nie dlatego, że wstydził się tego, co go spotkało. Od momentu odzyskania przytomności czuł się zagubiony, nie wiedział jak powinien postąpić dalej. Rozumiał dlaczego został napadnięty i pobity, lecz co począć w obecnej sytuacji? Każdy ruch po wyjściu ze szpitala wydawał się nieść bolesne konsekwencje. Dlatego był przygaszony, nie miał humoru i w ogóle wyglądał na bardziej chorego, niż był w rzeczywistości. Co do obrażeń, to nad lewym łukiem brwiowym wciąż widoczne było kilkanaście szwów, a wokół oczu malowały się sińce jak u pandy. Złamana prawa ręka była jeszcze unieruchomiona, bo potraktowana już odpowiednim czarem potrzebowała czasu, aby w pełni się zrosnąć i zregenerować. To samo żebra, choć sińce i opatrunki na klatce piersiowej znajdowały się pod szpitalną piżamą. Oprócz tego wstrząs mózgu i obrażenia wewnętrzne dawały jeszcze o sobie znać, choć najgorsze było już za nim.

Mimo wszystkich tych obrażeń czuł się lepiej, niż jeszcze kilkanaście dni temu, gdy dopiero wybudził się po feralnych wydarzeniach. Dość powiedzieć, że po prostu wszystko szło ku dobremu, przynajmniej jeśli chodzi o jego stan zdrowia. Właśnie skończył lekturę Proroka Codziennego leżąc na swoim łóżku, gdy w progu sali pojawiła się znajoma twarz. No... nie byli może dobrymi znajomymi, ale w młodej kobiecie Peregrin rozpoznał córkę Figga z Ministerstwa. Z jej ojcem łączyły go relacje czysto zawodowe, ale na przestrzeni lat McGonagall miał okazję zobaczyć go w towarzystwie Nory co najmniej kilka razy. Znali się więc praktycznie tylko z widzenia, dlatego czarodziej nie krył zaskoczenia tą niespodziewaną wizytą. W pierwszej chwili nie przyszło mu do głowy, że zobaczyła go przypadkiem. Dopiero gdy wyjaśniła, trochę mu ulżyło. Inaczej byłoby to jeszcze bardziej niezręczne.

- Eleonora... - Odpowiedział na jej powitanie. Darował sobie nazywanie jej panią, skoro była dużo młodsza i nie całkiem przecież obca.

- Bardzo chętnie. - Dodał po chwili, gdy zaproponowała mu pączka. Wiadomo jak karmią w szpitalu - każda kaloria jest na wagę złota. Poprawił się nieco na łóżku, aby z pozycji leżącej przejść do siedzącej i wyciągnął zdrową rękę, aby się poczęstować.

- Mam nadzieję, że twój tata jest w dobrym zdrowiu? Ostatnie artykuły nie są... zbyt optymistyczne. - Wskazał wzrokiem na odłożony przed chwilą dziennik. Narastające niepokoje w końcu wybuchły, a McGonagall oberwał pierwszą falą uderzeniową. Miał nadzieję, że dziewczyna nie odwiedza tu nikogo w ciężkim stanie, bo tym pączkiem zyskała sobie jeszcze więcej jego sympatii. Był bardzo dobry. Lepszy niż większość tych, które sprzedają w cukierniach.

- Proszę. - Wskazał jej krzesło przy niewielkim stoliczku znajdującym się na sali.

Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#3
20.12.2022, 12:54  ✶  

Dopiero, kiedy zbliżyła się do mężczyzny zobaczyła, jak bardzo jest poturbowany. Zdecydowanie nie wyglądał najlepiej, jakby co najmniej przeżył bliskie spotkanie z buchorożcem, czy mugolskim autem. Norka wiedziała jak wyglądają, gdyż zdarzało jej się bywać w tym drugim świecie. Ojciec nic jej nie wspominał o tym, że McGonagall jest w szpitalu, właściwie dlaczego miałby? Nie łączyła ich jakaś zażyła relacja. Byli po prostu znajomymi z pracy, Figg kojarzyła go, zdarzyło jej się spotkać mężczyznę kilka razy, gdy była gdzieś z ojcem. Wymieniali wtedy krótkie uprzejmości i tyle. Nie wiedziała o nim nic więcej poza tym, gdzie pracował i czym się zajmował.

Trochę bała się, że pojawiła się tutaj nie w porę. Może nie powinna była tak po prostu wchodzić, nie chciała wyjść na wścibską, czy coś. Widok znajomej twarzy spowodował jednak, że postanowiła to zrobić. Może czuła, że zrobi mu się miło, jak go zagada? Tak po prostu, nie miała pojęcia, czy ktoś go tutaj odwiedzał. Sama pewnie byłaby zadowolona, gdyby ktoś widząc ją w szpitalu postanowił ją odwiedzić, niezależnie od stanu w jakim się znajdowała.

Próbowała nie wpatrywać się w niego zbyt intensywnie, choć obrażenia, jakim uległ tego nie ułatwiały. Naprawdę nie wyglądał dobrze, nie zamierzała jednak mówić tego na głos. Była ciekawa, co mu się przydarzyło. Miała świadomość, że czasy były niebezpieczne, wolałaby jednak usłyszeć, że ci źli, nie mają z tym nic wspólnego, jakoś tak bezpieczniej by się poczuła. Ostatnimi czasy bowiem towarzyszyła jej okropna niepewność, co do tego, co się wydarzy. Męczyło ją to ogromnie, wizja przyszłości i wojny, która mogła wybuchnąć nie była zbyt kolorowa.

- Tak, z tatą w porządku, najlepszym.- Rzekła, po czym usiadła na krześle wskazanym przez mężczyznę, wcześniej poczęstowała go jednym z pączków. - Przepraszam za bezpośredniość, co się Panu przydarzyło? Wygląda Pan, jakby przeżył spotkanie z jakimś niebezpiecznym stworem.- Nie potrafiła się powstrzymać przed zadaniem tego spotkania. Uważała jednak, że wypada utrzymanie tego dystansu spowodowanego tymi konwenansami, w końcu nie był jej znajomym, a jej ojca, był dużo starszy, powinna odzywać się grzecznie, tak jak ją tego uczono. Przywiązywała do tego ogromną wagę. - Najgorsze, że to nie tylko artykuły, wiadomo, że prasa często kłamie, w tym wypadku jednak to wszystko się dzieje, okropne są to czasy.- Rozmawiała na ten temat z kilkoma bliższymi osobami, udało jej się ustalić, że druga strona nie będzie bierna i zaczną stawiać opór, zresztą sama wyraziła chęć zaangażowania się w ich działania. Miała nadzieję, że to pomoże, a niedługo będą mogli zapomnieć o tym wszystkim.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Peregrin McGonagall
#4
07.01.2023, 16:56  ✶  

Nie spodziewał się niczyich odwiedzin. Z jednej strony samotne życie nie było takie złe, ale miało też swoje dobijające strony. Na przykład takie, że nikt się o ciebie nie martwi, gdy coś ci się stanie. Leżąc na sali szpitalnej poczuł kilka razy ukłucie zazdrości, gdy widział rodziny innych pacjentów, którzy naprawdę troszczyli się o swoich bliskich. Czasem był to smutek, czasem śmiech, ale to wszystko było spowodowane tym, że komuś na kimś zależało. Peregrin nie miał jeszcze takiej osoby, a ostatnia kandydatka do tej roli, właśnie została wybita mu z głowy, i to dosłownie.

- To dłuższa historia, ale mówiąc w skrócie... - Nie chciał opowiadać jej od razu całej historii swojego życia, ale też nie wstydził się pobicia. Nie chciał się też zniżać do poziomu historii o upadku pod prysznicem, więc naprawdę zastanawiał się kilka długich sekund nad tym, jak krótko i zwięźle odpowiedzieć.

- Komuś nie spodobało się, że zadaję się z mugolami. - Nie zamierzał wspominać o tym, że te stosunki były dość zażyłe, bo to była już jego prywatna sprawa. Cały czas będąc w pozycji półsiedzącej, zrobił sobie przerwę na wgryzienie się w pączka.

- Szczerze mówiąc byłoby o wiele prościej, gdyby to rzeczywiście był jakiś niebezpieczny stwór, ale nie zawsze ma się to szczęście. - Zażartował i nawet sam się uśmiechnął. Starał się robić dobrą minę do złej gry, bo dopiero niedawno poukładał sobie to wszystko w głowie. Wciąż jeszcze nachodziły go wątpliwości, czy poddać się presji i zerwać znajomość, ale na razie wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że to będzie najlepsza decyzja. Zwłaszcza biorąc pod uwagę to, że gazety otwarcie pisały już o narastających antymugolskich nastrojach.

- No, patrzysz na żywy dowód tego, że to się dzieje. - Nie był to chwalebny tytuł, ale można było powiedzieć, że McGonagall był jedną z pierwszych ofiar radykałów, którzy dopiero zaczynali zaznaczać swoją obecność w czarodziejskim świecie.

- Nie chce mi się wierzyć, że ktoś taki znalazł tyle poparcia w społeczeństwie. - Pomimo tego, że Vodemort mocno spolaryzował magów na "za i przeciw", to nie był w swojej wizji odosobniony. Właśnie to, że udało mu się zebrać wokół siebie zwolenników swoich idei, spowodowało, że zrobiło się o nim głośno.

- Sam jestem półkrwi i co z tego? Powinien się gdzieś wynieść z tą swoją sektą, zamiast wtykać nos do łóżka innym ludziom. - Powiedział trochę zirytowany, bo dotyczyło go to nie tylko jako maga półkrwi właśnie, ale również kogoś, komu chciano ograniczyć wolność. W niemagicznym Londynie spędził już kawał swojego wolnego czasu i nie wyobrażał sobie tej wizji szaleńca, którą opisywano w gazetach.

Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#5
09.01.2023, 14:30  ✶  

Norka należała do tych osób, które stawiały się pierwsze w szpitalu, kiedy tylko doszły ją słuchy, że ktoś tam wylądował. Zdawała sobie sprawę, że dla niej jest to niewielki gest, a bardzo ucieszy tą drugą stronę. Dlatego też dzisiaj wybrała się do dziadka. Do tego przynajmniej miała powód, aby choć na moment wyrwać się gdzieś sama. Nie ma co ukrywać, że bycie samotną matką wcale nie było takim łatwym orzechem do zgryzienia i czasem dobrze było wyjść gdzieś bez Mabel, a do szpitala nie musiała jej targać ze sobą.

Westchnęła ciężko słysząc słowa, które powiedział mężczyzna. Coraz częściej słyszała o tym, że była część czarodziejów, którym nie podobało się to, że są wśród nich tacy, którzy zadają się z mugolami. Do tych ataków dochodziło niemalże codziennie, przestawali się z tym kryć. Nie wróżyło to nic dobrego, w końcu konflikt stawał się coraz bardziej jawny, czuła, że może skończyć się to wojną, a tego zdecydowanie by nie chciała. Najlepiej by było zdusić to wszystko w zarodku. - Nie jest Pan jedyny, ostatnio dochodzą mnie słuchy o tym, że wiele osób przez to cierpi.- Na całe szczęście skończyło się to tylko na pobiciu, w końcu bywały i takie przypadki, że kogoś zabili. Najwyraźniej Peregrin miał nieco więcej szczęścia. Dobrze dla niego.

- Ludzie są gorsi od stworów, jeśli mam być szczera. Tamte kierują się tylko i wyłącznie instynktem, ludzie mają sumienie, choć jak widać, niektórzy nie.- Przerażało ją to, że były osoby, które bez zawahania mogły zaatakować innych tylko dlatego, że zadawali się z mugolakami, mugolami. Sama Figg pochodziła z rodziny półkrwi, także też nie była wśród tych najbardziej lubianych przez popleczników Voldemorta, że też znalazł się taki szaleniec, choć gorsze było to, że udało mu się znaleźć innych sobie podobnych.

- Moja rodzina również jest półkrwi, nie uważam jednak tego za ujmę.- Wręcz przeciwnie, Figg wydawało się, że naprawdę niesamowite było to, że w przypadku mugolskich rodzin znajdowały się przypadki czarodziejów, którzy zupełnie znienacka zostawali obdarzeni mocą. - Nie wiem dlaczego im to przeszkadza, przecież każdy ma prawo żyć.- Takie przynajmniej było zdanie panny Figg. - Wie Pan co, doszły mnie słuchy, że to powinno się ukrócić, zbiera się grupa ludzi, która zamierza reagować.- Czuła, że musi się tym z nim podzielić. Ufała mu, w końcu pracował z jej ojcem, zresztą został poturbowany przez to, że zadawał się z mugolami. - Mogę dać panu kontakt do pewnej osoby, oczywiście jeśli będzie się Pan chciał zaangażować.- Norka uważała, że każda różdżka była ważna, a pomoc Peregrina może się przydać.

Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Peregrin McGonagall
#6
25.01.2023, 01:15  ✶  

Słuchał jej z uwagą i rosnącym zainteresowaniem. To, że jest przeciwna segregacji jaką proponował Voldemort, wywnioskował już przed chwilą. Teraz natomiast, gdy Nora wzmocniła jeszcze swoje stanowisko zdecydowanym sprzeciwem, Peregrin poczuł coś w rodzaju ulgi. Ulżyło mu na myśl, że być może nie jest w mniejszości, i że nie w całym Londynie panują nastroje takie, jak przedstawiał to szmatławiec, o którym rozmawiali. Oczywiście można było wziąć poprawkę na to, że gazeta może szukać sensacji i rozdmuchiwać pewne szczegóły, ale naiwnie byłoby myśleć, że wszystko w tym artykule jest tylko tanią propagandą.

- Oh, na szczęście ma mi się na życie. - Machnął ręką w geście, że nie trzeba się nim przejmować, a Nora tylko niepotrzebnie denerwuje się wspominając ludzi, którzy posunęli się do tego pobicia. Peregrin miał swój żal schowany gdzieś głęboko i nie rozpamiętywał tamtej nocy. Nie zamierzał po wyjściu ze szpitala szukać sprawców i się na nich mścić. Nie był takim typem człowieka, jednakże nie chciał dać za wygraną i zostać stłamszonym. Zerwie kontakty ze swoją lubą aby ją chronić, to tak, ale nic poza tym. Z jednej strony czuł, że jego duch walki nie zgasł zupełnie, natomiast z drugiej przepełniała go gorycz tej przegranej bitwy. Niemniej jednak, gdy Figg wspomniała o czynnym oporze wobec działań Lorda Voldemorta, mężczyzna został zaintrygowany. Złapany na haczyk. Chciałby się zaangażować, ale nie w działania pierwszej lepszej fundacji na rzecz ofiar czystokrwistych. Nie wiedział, co Nora może mieć mu do zaproponowania, po prostu chyba niewiele się spodziewał po tym przypadkowym spotkaniu. Już ten pączek był miłą niespodzianką, ale niestety już się kończył.

- W jaki sposób reagować? - Zapytał wprost, bo to było chyba teraz dla niego najistotniejsze. Zbierają się bojówki przeciw zwolennikom Voldemorta? Teraz u tych młodych to niczego nie można wykluczyć. Nie wiadomo co jednemu z drugim strzeli do łba, a potem tylko same kłopoty z tego...

- Kontakt chyba nie zaszkodzi... Kto to jest? Jakiś twój znajomy? - Powiedział po chwili zastanowienia, bo doszedł do wniosku, że samo wysłuchanie tej drugiej strony potencjalnego konfliktu nie zaszkodzi mu bardziej w jego obecnym położeniu, może tylko pomóc. W tej samej sekundzie zapaliło mu się jednak w głowie ostrzegawcze światełko. Przez chwilę zastanawiał się jak swoje obawy ubrać w słowa, aż w końcu wymyślił.

- Posłuchaj, nie jestem już najmłodszy, więc jeśli ten wasz bunt ma polegać na siedzeniu przy głośnej muzyce i wdychaniu podejrzanych kadzideł, to chyba jednak nie będę zainteresowany. Jeśli działać, to na poważnie. - Dzieląca ich różnica wieku, pokolenia nawet, sprawiała, że mogli nieco inaczej postrzegać walkę ze złem. Chociaż, chyba nie próbowałaby go wciągnąć do paczki małolatów? Taki pryk mógłby im co najwyżej zepsuć fajną rewolucję.

Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#7
25.01.2023, 14:36  ✶  

Norka pomimo tego, że była raczej drobną i kruchą istotą, nie bała się głośno demonstrować swoich poglądów. Miała w sobie odwagę, której brakowało niejednemu, choć niektórzy mogli uznać to za głupotę. Wiedziała, że nie wszyscy są źli, że wokół niej znajdą się osoby, które postanowią się sprzeciwić, już to robiły. To, że nie są bierni podnosiło na duchu, powodowało, że pojawiała się nadzieja, że małej Mabel przyjdzie jeszcze żyć w normalnym świecie.

- Dobrze to słyszeć. - Przecież wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej. Niewiele brakowało, a mógłby skończyć jako kolejny trup. W końcu o wielu takich przypadkach się ostatnio słyszało. Poplecznicy Voldemorta pozwalali sobie na coraz więcej, niewiele brakowało żeby cały konflikt stał się jawny, a wojna rozpoczęła się na dobre. Jak na razie się ukrywali, nie ma co się dziwić, w końcu społeczeństwo nie pozwalało na przemoc, chociaż kto wie jak długo to potrwa, wariatów nie brakowało, prędzej, czy później pewnie uda im się znaleźć większą ilość wyznawców. Najprościej byłoby zdusić to wszystko w zarodku, choć wcale nie było to takie proste, rozmawiała o tym z Patrickiem i sprawa była zdecydowanie bardziej skomplikowana, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.

- Z tego, co wiem, to w różny, wszystko zależy od tego, co ma Pan do zaoferowania. - Nora miała zajmować się tworzeniem potrzebnych eliksirów, w końcu nie była wojownikiem, tylko drobną blondynką, która o walce wiedziała tyle, co nic. Od tego byli inni, ci bardziej doświadczeni, przeszkoleni. Wydawało jej się jednak, że każdy może się do czegoś przydać, szczególnie, że walczyć z wrogiem można było na najróżniejsze sposoby.

- Niech się Pan zgłosi do Patricka Stewarda, aurora, on powinien opowiedzieć trochę więcej, można dodać, że jest Pan ode mnie. - Sama Nora była raczej ogólnikowo wprowadzona do tego wszystkiego, nie posiadała zbyt wielu informacji, co jej nie przeszkadzało. Wiedziała, że w tym przypadku chodzi również o jej bezpieczeństwo.

Spoglądała na niego pytająco, kiedy wypowiedział kolejne słowa w jej kierunku. - Przepraszam Pana bardzo, naprawdę myśli Pan, że zaczynałabym tę rozmowę, gdyby wszystko miało polegać na siedzeniu na dupie i wdychaniu kadzideł? - Nie spodobało się jej to, że potraktował ją lekceważąco. - Zresztą, jeśli takie ma Pan do mnie podejście, to może niech Pan o wszystkim zapomni. - Zdenerwowała się trochę. Norka od zawsze odbiegała od swoich rówieśników, była dużo bardziej odpowiedzialna, zresztą nie ma się co dziwić, ledwo skończyła dziewiętnaście lat to została matką.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (1584), Peregrin McGonagall (1288)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa