• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 9 Dalej »
[26.08.1972 (popołudnie)] Guess Who's Coming to Dinner

[26.08.1972 (popołudnie)] Guess Who's Coming to Dinner
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#21
29.10.2024, 22:53  ✶  

Znowu działo się wiele. Były sprawy palące, które nie mogły czekać. Nie, żeby te inne były mniej palące, ale musiała jakoś ustalić sobie priorytety. Dziecko, które zabrali wczoraj z plaży i zostawili u Lizzy znajdowało się na szczycie listy. Później mogła zająć się swoimi własnymi sprawami, tak, musiała w ten sposób do tego podejść.

Uśmiechnęła się widząc, że jej narzeczony postanowił zbliżyć się do Mabel, wreszcie poznał tajemnicę, która ciążyła jej na sercu, wiele się mogło teraz zmienić, chociaż nie był to jeszcze ten moment, gdy miało to nadejść. Musiała wyjaśnić najpierw jeszcze sprawę niecierpiącą zwłoki.

Nie umknęło jej, że Samuel ponownie wybrał inną drogę. Starała się to zrozumieć, nie chciał zrobić nikomu krzywdy, a przynajmniej tak sugerował. Nie miała pojęcia, czy ta zmiana w ptaka nie była też w pewien sposób drogą ucieczki od tego, co się tutaj działo. Być może nie tego się spodziewał, nie miała jednak czasu, aby mu opowiedzieć o chłopcu, którego znaleźli na plaży, wtedy zajęta była gaszeniem innego pożaru. Miała wrażenie, że jest ich coraz więcej w jej życiu, na szczęście jeszcze jakoś udawało jej się w tym odnaleźć.

- Karl, Mabel, idźcie do waszego pokoju. - Powiedziała tonem, który w ogóle nie brał pod uwagę odmowy. Może się nieco zagalopowała, ale wolała, aby nie słyszeli tej historii, zdecydowanie to nie powinno dotrzeć do ich uszu - Później ci wszystko wyjaśnię. - Tak, musiała uchylić córce rąbka tajemnicy, bo wiedziała, że z tego niedopowiedzenia może wyjść małe bagno, a te drone uszy naprawdę lubiły słuchać i wyciągać z wypowiedzi tylko niektóre części.

Spoglądała na Erika. Nie miała pojęcia, co teraz działo się w jego głowie, to musiało zabrzmieć źle, miała tego świadomość, ale musiała to z siebie wyrzucić. Powinni coś z tym zrobić, bo ta decyzja nie była szczególnie przemyślana. - Tak, ukradłam komuś dziecko, znaczy ukradliśmy, Thomas, Woody i ja. - Nie omieszkała wspomnieć o wszystkich, którzy byli zaangażowani w sprawę, może wtedy nie uznają, że tylko ona jest winna tej kradzieży.

- No nie sama, sama przecież bym nie dała rady. - Erik akurat znał ją na tyle, że powinien o tym wiedzieć.

Potem Thomas zaczął wyjaśniać całą sytuację, w sumie dobrze, że tak się stało. Bała się, że mogłaby coś im źle wytłumaczyć. Z jego ust zawsze wszystko brzmiało jakoś tak w miarę logicznie.

- Nigdzie nie idę Brenn, muszę to najpierw wyjaśnić. - Nie zamierzała dać się odusnąć od tej sprawy, bo to był też jej problem, ona również była za to odpowiedzialna. Zresztą chciała wiedzieć, co stanie się z chłopcem, nie była obojętna na jego los.

- Jego matka zwiała do wody, ojciec chlał, co innego mielibyśmy zrobić? To nie było jedno piwo, on pił z Woodym bimber, czy jego inne cudowne trunki. Nawalił się strasznie, a ten chłopiec został tam sam. - Postanowiła jeszcze dodać nieco od siebie.

przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#22
29.10.2024, 23:40  ✶  
Zapach się zgadzał.

Dźwięk niekoniecznie.

To nie był tupot ludzkich stop, a skrobot pazurków o podłogę. Trzepot wzburzonego pierza, gdy poprawił ułożenie skrzydeł na własnym ciele.

Bycie ptakiem zmieniało bardzo wiele w sposobie postrzegania świata. Co prawda pamięcią pokoleń (których nie był udziałem, a jednak to być może te pneumatyczne kości), okazywało się, że trochę bał się kotów... (a może to poprzednie spotkanie z innym animagiem, który również przyjmował taką, a nie inną formę?) ale póki kapitan Pazur nie wykazywał agresywnych zachowań... nie zamierzał wzlatywać, ani jakkolwiek zużywać energię.

Miał wrażenie, że nie ma jej wcale.

Jakby był kamieniem, albo figurką z drewna.

Przechylił główkę patrząc paciorkowym okiem na liżącego się ssaka.

– KHA! – odpowiedział mu skrzekliwie i podrapał się pazurkiem pod brodą.
Sztafaż
wiek
7
sława
—
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
Przedszkolak
Przeciętnie wysoka (125 cm), jak na swój wiek siedmiolatka o prostych blond włosach za ramiona i niebieskich oczach. Jej włosy są zazwyczaj rozpuszczone, a ubrania kolorowe. Często można ją spotkać w towarzystwie swojego srebrno-białego maine coona Karla. Ona wygląda sympatycznie. Kot już nie za bardzo.

Mabel Figg
#23
31.10.2024, 15:18  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31.10.2024, 15:24 przez Mabel Figg.)  
Karl oczywiście od razu znalazł się przy Mabel, zawsze gotowy na kolejne dramaty i afery rodziny Figg. Czasem mówił swojej małej przyjaciółce, że gdyby potrafił pisać napisałby o nich wszystkich książkę tytując ją Moja rodzina i inne zwierzęta i młoda Figg chyba powoli zaczynała pojmować jego rozumowanie.
Dziewczynka wpatrywał się w matkę i wujka w całkowitym osłupieniu w pierwszej chwili w ogóle nie rejestrując tego, że czarownica kazała im iść do pokoju, mrugając przy tym bardzo intensywnie.
– Ale... – wymamrotała, powstrzymując łzy, składając sobie powoli w głowie wszystko, co powiedzieli właśnie dorośli. Wzięła głęboki oddech I ponownie zamrugała, próbując zaradzić coś na coraz to bardziej wilgotne oczy. – Mamo, ale ty też czasem pijesz, nie? W sensie no dorośli chyba ogólnie piją. Mogą mnie za to zabrać bez pytania?
Wujek Thomas powiedział, że tata tamtego dziecka był pijakiem, ale ciocia Brenna zauważyła, że jej wujek też czasem pił, to mama pewnie też i... Jak się oceniało, czy ktoś pił za dużo, czy nie? Co jeśli ktoś wypił raz za dużo i przez to ktoś wyciągnął złe wnioski?
– Czy wtedy zabiera się dzieci od całej rodziny? Nie chcę by obcy ludzie mnie zabrali! Chcę chociaż iść do babci! – A potem wreszcie dotarło do niej, że mama prosiła ją, aby wyszła, więc nie powstrzymując już płaczu po prostu wybiegła do swojego pokoju, obiecując sobie, że jak tylko dorośli nie będzie patrzeć wyrzuci z domu wszystko co mogło przypominać butelki alkoholu.
Karl natomiast został jeszcze chwilę dłużej i wskoczył na stół, wpatrując się w jedną z papierowych torebek, zawierających sajgonki.
– Ja... Porwę to dla niej, by miała co przekąsić. Zawołajcie mnie, jakbyście znowu łamali prawo – oznajmił, złapał uchwyt torby i ruszył za Mabel.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#24
01.11.2024, 13:06  ✶  
Westchnął, bo rozwój sytuacji sprawiał, że... W sumie to nie wiedział czego się spodziewał po tym co zrobili. Wtedy myślał, że robią dobrze, właściwie. Nie mogli przecież zostawić małego razem z pijanym ojcem. Nie znali pełni historii, poza tym, że uwięził jego matkę, ale jaki był naprawdę? Fakt faktem stary pijak, ale co dalej? Ależ by zapalił, dym pomagał mu oczyścić myśli, nerwowo zastukał palcami o kieszeń, w której spoczywała paczka papierosów. To chyba ostatni raz kiedy ktokolwiek zgodzi się przyjść na przygotowany przez niego obiad, bo jedyne co z niego wyszło to chaos.
Brawo Thomas, brawo. Zawiodłeś tyle osób na raz. Jestem pod wrażeniem
Oh zamknij się. Warknął w myślach do natrętnego głosu i wrócił spojrzeniem do siostry, która odrzuciła propozycję Brenny o rozmowach. Zmarszczył brwi zdziwiony jej decyzją pozostaniem tutaj, zamiast rozmowy z Samem - przecież on sam też mógł to wszystko wyjaśnić nie było potrzeby aby oboje w to brnęli. Ale patrzył na to przez swój pryzmat, najbliżsi byli zawsze na pierwszym miejscu i rzucał dla nich wszystko - ona znała go lepiej, wiedziała co robi, może Sam potrzebował chwili spokoju? Uderzyło go jak mało wie o narzeczonym Nory i zarazem ojcu Mabel.
Tak interesujesz się ich życiem? Nie znasz ludzi w ich otoczeniu... I ty chcesz ich bronić?
Nerwowo przeczesał włosy słuchając Mabel.
- Nikt cię od nas nie zabierze. Mama walczyłaby o ciebie jak rozjuszona lwica - zażartował, ale zaraz dodał. - To nie takie proste księżniczko, wyjaśnię ci to później - dodał jeszcze nim siostrzenica wypadła z pomieszczenia biegnąc do swojego pokoju.
- Karl, powiedz jej, że mam dla niej niespodziankę. Jak załatwimy wszystko to przyjdę do niej - zawołał jeszcze za kocurem niosącym sajgonki dla małej, choć bardziej to chyba dla siebie.
Teraz jednak mógł w pełni skupić się na rozmowie z resztą w celu rozwiązania sprawy dzieciaka. Przetarł dłońmi twarz.
- Trochę czasu. Matka jak tylko odzyskała skórę to uciekła do wody, młody nie był wstanie za nią podążyć, ojcem się nie przejmował i vice versa. To nie tak, że zobaczyliśmy, że ma dziecko i je zabraliśmy. Tamten rybak nie był w stanie zająć się sobą, a co dopiero tym maluchem - wytłumaczył, choć w sumie to powtarzał słowa Nory. - To nie tak, że zobaczyliśmy go z butelka piwa, on był tak pijany, że nie był w stanie wstać od stołu, przy którym spał. Nie zabieralibyśmy dzieciaka bo ktoś wypił jedno piwo. Chyba, że by się nad nim znęcał - popatrzył uważnie na Brennę, nie lubił tego uczucia, które w nim się kłębiło, dołożył jej kolejnych trosk i zajęcia.
Znowu w życiu ci nie wyszłoooo...
Czy gdyby mógł cofnąć czas to nie porwałby młodego? Raczej nie, raczej zrobiłby to nadal, tylko w nieco inny sposób niż wówczas. Może nie do końca przemyśleli wtedy te sprawę, ale była dość rozwojowa i musieli się spieszyć. Westchnął. - Nawet zbytnio nie będziemy mijać się z prawdą, bo za matką odbiegł dość daleko od domu - pokiwał głową, uśmiechnął się słabo do przyjaciółki. - Dziękuję i przepraszam, że znowu musisz sprzątać mój syf - dodał przepraszająco.

***

Kapitan pazur zbystrzał. Nos go zwiódł, bo poczuł znajomy zapach. Zaraz jednak podniósł się i usiadł patrząc bystro na ptaka. Odetchnął głęboko wodząc spojrzeniem za ptakiem. Dobrze, ze nie był byle kocurem, który od razu rzuca się na ptaka, bo w tym momencie zaczęłaby się zapewne epicka bitwa pomiędzy Samem przemienionym w krogulca, a koci towarzyszem Figga. Ale z drugiej strony Pazur powinien się cieszyć, że Sam nie zmienił się w niedźwiedzia, bo wtedy to on byłby w roli "ofiary" w tym pokoju.
Zaskoczył na podłogę powoli podchodząc na ani maga, jednak bez oznak skradania się czy próby ataku. Był ciekaw tego nowego stworzenia. Zapach był znajomy, ale wygląd. Chociaż już kiedyś widział w tym domu tego ptaka!
- To chyba niezbyt mądra forma w kocim domu - stwierdził mrucząc cicho i siadając w pobliżu ptaka, o ile ten przed nim nie uciekł. Pazur był ciekawskim stworzeniem, a ten pachnącym Samem ptaszor był niezwykle ciekawy. - Uciekasz przed nimi? - zapytał ciekawy i przekrzywił nieco głowę. Rozmowa z ptakiem, który nie jest w stanie mówić jak widać nie przeszkadzała kotu.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#25
03.11.2024, 14:52  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.11.2024, 14:52 przez Brenna Longbottom.)  
– Spokojnie, Tommy, wiem, że to nie tak wyglądało i musieliście jakoś zareagować, chodzi mi tylko o to… że to coś, co trzeba sprawdzić – sprostowała Brenna łagodnie, bardzo starając się zachować spokój w tej sytuacji: gdy obiad obrał nieco… nieprzewidziane tory. Jej pierwszym odruchem była chęć wstania i ruszenia za Mabel, ale pocieszenie dziewczynki było zadaniem dla Nory, Thomasa, może Sama: nie dla niej. Ona w tej chwili miała do załatwienia coś innego i było to coś, co zdecydowanie nie powinno czekać. Nie gdy chodziło o dzieciaka oraz dobro Figgów.
Nie wdawała się w przepychanki słowne, nie próbowała wyrykować, co powinno zrobić, a czego nie, i jak wygląda sytuacja – dostała od nich informacje, teraz pozostawało rozejrzeć się w okolicach chaty, porozmawiać z rybakiem, sprawdzić czy jakieś dane na jego temat są w Ministerstwie. Potem może pogadać z chłopcem. To, co miało stać się dalej, i jak bardzo będzie kreatywnie podchodziła do przepisów, zależało już od tego, czego się dowie.
– Ogarniemy to, wpadnę do Ministerstwa, sprawdzę szybko informacje, czy mamy tam kogoś zarejestrowanego, skoczę na… mały wywiad środowiskowy. Erik? Wybacz, braciszku, ale będzie szybciej, jak pójdziesz ze mną, wypełnisz papierki, że niby to dostaliśmy zgłoszenie, a ja polecę w teren.
Klepnęła brata w ramię, podrywając się z miejsca, a potem posłała Norze uśmiech.
– Nie martwcie się, postaramy się, żeby chłopcu nie stała się krzywda – obiecała. A przynajmniej… że wybierze się najlepsze możliwe rozwiązanie. Bo pewna krzywda już się działa, skoro jego matka odeszła: ale żyli w świecie, w którym działy się znacznie gorsze rzeczy. – Uściskajcie ode mnie Mab, spróbuję w najbliższych dniach wpaść do Sama, możecie mu przekazać…
Brenna zgarnęła jeszcze ze stołu wielki kawałek pizzy.
– Na drogę – rzuciła radośnie, jakby nigdy nic, a potem z pizzą (którą szybko pochłaniała, już idąc) w jednym ręku, i drugą ręką trzymając pod ramię brata, skierowała się do wyjścia z mieszkanka Figgów, by teleportować się do atrium Ministerstwa Magii.

Erik i Brenna
Postacie opuszczają sesję


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#26
10.11.2024, 00:16  ✶  

- Dorośli piją z umiarem, w większości, kiedy nie muszą pilnować swoich dzieci. - To wydawało jej się być najlepszą odpowiedzią, nie chciała przestraszyć Mabel, ale wypadało, żeby powiedziała Brennie jak właściwie widziała tę sytuację. Nie mogła pozwolić na to, żeby ten chłopiec został sam, w chatce na plaży z najebanym ojcem, co jeśli zrobiłby coś nieprzemyślanego, poszedł w stronę morza, utopił się? Było wiele możliwości, a jej umysł sugerował jej wszystkie najgorsze opcje, właśnie dlatego zdecydowała, że uprowadzą dzieciaka. Teraz nie brzmiało to szczególnie dobrze, ale na pewno nie zmieniłaby decyzji, którą wczoraj podjęli.

- To chwilowe rozwiązanie, nie zabiera się tak dzieci, ale temu chłopcu mogła się stać krzywda, był tam całkiem sam. - Próbowała jeszcze nieco wyjaśnić Mabel jak to właściwie wyglądało. Miała świadomość, że dzięcięce umysły potrafiły sobie wiele dopowiadać.

- Dzięki za wszystko Brenn, przepraszam za bałagan, ale nie mogliśmy nie zareagować. - Samozwańczy złodzieje dzieci, nie ma co, nie spodziewała się, że kiedyś będzie przestępcą, jak widać nawet ona potrafiła podejmować irracjonalne decyzje.

- Thomas, pójdę zobaczyć, co z nimi. - Obiad nie do końca doszedł do skutku, cóż, mogła się tego spodziewać, wyszła w końcu z kuchni i ruszyła do części mieszkalnej.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (1788), Erik Longbottom (1518), Mabel Figg (1294), Nora Figg (1882), Samuel McGonagall (1830), Thomas Figg (2777)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa