• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
[noc z 08.09 na 09.09] Zdrajcy

[noc z 08.09 na 09.09] Zdrajcy
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#11
29.04.2025, 21:03  ✶  

- Wiem, że nie masz tam spacerować, ale to, że się teleportujesz nic nie zmienia, wiesz, że oni mogą tam być, prawda? Musisz mieć to na uwadze. - Tak, Norka zamierzała jej teraz matkować, chociaż sama większość pożarów spędziła w cukierni, to tutaj przetrwała tę noc, nie wychodziła na ulice, no niezbyt daleko, tyle co przed drzwi klubokawiarni, aby zobaczyć, czy ktoś obok nie potrzebuje pomocy. Wiedziała, że w jej przypadku to nie miałoby większego sensu, to tutaj mogła się przydać najbardziej, zresztą już to robiła. Pomagała tym, którzy tego potrzebowali, dawała im schronienie. To była dla niej najlepsza z możliwych ról.

Wyciągnęła dłoń w stronę przyjaciółki, aby przejąć od niej zawiniątko. Schowała je w jednej z kuchennych szuflad. Przekaże to bratu, nie wypytywała, co się tam kryło, nie wtrącała nosa w nieswoje sprawy, nie musiała wiedzieć wszystkiego.

- Będzie tutaj na niego czekać, przekażę mu to, gdy tylko pojawi się w cukierni. - Oczywiście, że zamierzała dotrzymać słowa. Nie miała póki co jednak pojęcia, gdzie podziewał się Thomas, i kiedy zamierzał się tu pojawić, wiedziała, że mógł być przydatny w terenie ze swoimi umiejętnościami i wcale nie dziwiło jej to, że nie siedział w klubokawiarni.

- Mogę wymieszać trochę ziół i przygotować dla Ciebie specjalną mieszankę, taką na teraz, to nie będzie nic wyszukanego, będzie działać zapewne trochę gorzej od eliksirów, ale może wystarczy na trochę. - Nie wiedziała, co dokładnie boli Longbottomównę, zamierzała jej jednak chociaż odrobinę pomóc. Po raz kolejny sięgnęła do spiżarki, z której wyciągnęła kilka, różnych rodzajów ziół, wymieszała je ze sobą i zalała wrzątkiem. Ten napar powinien nieco pomóc Brennie. Wręczyła jej w dłoń kubek. - Pij do dna.

Obserwowała przyjaciółkę, kiedy ta zaczęła zmieniać swój wygląd, w sumie to było całkiem przemyślanym posunięciem, dzięki temu nie będzie na siebie zwracała uwagi, tak samo jak pozbycie się swojego służbowego stroju, kto wie, jak aktualnie na ulicach reagowano na pracowników ministerstwa.



// ◉◉◉◉○ WoP

Rzut PO 1d100 - 2
Akcja nieudana

do tego wykorzystuję pakiet przewag, zielarstwo, rzemiosło, tworzenie eliksirów i maści
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
29.04.2025, 21:23  ✶  
- Oni mogą być wszędzie, Nora - powiedziała Brenna i przez krótki moment wydawała się bardzo zmęczona, zrezygnowała wręcz, jakby zapadła się w sobie.
Coś pękło w niej tej nocy. I nie chodziło tylko o żebro.
Odetchnęła. Było w tym coś przedziwnego, ale chyba bardziej niż tego, że w Rejwachu natknie się na śmierciożerców, bała się, że teleportuje się gdzieś, gdzie szalały płomienie - a przecież walczyła z ogniem przez większość nocy i jeżeli na Nokturnie coś płonęło, to powinna tam być i ten ogień próbować zgasić. Ale sama myśl sprawiała, że robiło się jej niedobrze.
I jeszcze bardziej niedobrze miało się zrobić Brennie, kiedy odłożyła lusterko, już z trochę zmienioną twarzą i sięgnęła po wręczoną jej szklankę. Po pierwszym łyku pomyślała, że smakuje paskudnie, ale przecież lekarstwa, a to w pewnym sensie miało być lekarstwo, mogły być paskudne. Po drugim była już pewna, że zachowa się jak małe dziecko i jednak nie dopije do dna, chociaż zamierzała spróbować w siebie wmusić, bo w końcu była dorosła i naprawdę musiała, po prostu musiała wytrzymać na nogach… jeszcze trochę. Po trzecim jednak mdłości nasilały się coraz bardziej i bardziej, a kiedy spróbowała wypić kolejny…
Brenna poderwała się (kolano i żebro obite przy upadku zaprotestowały przeciwko gwałtownemu ruchowi, tak że lekko się przy tym zatoczyła) i chwilę później dopadła zlewu, do którego zwymiotowała wszystko, co wypiła. A potem nabrała wody w dłonie z najbliższego naczynia, by najpierw wypłukać usta, raz, drugi, później zaś się napić – właściwie to i tak była bardzo odwodniona i gardło ją piekło, powinna więc była wypić wodę już wcześniej, ale teraz… chciała spłukać z ust ten paskudny smak.
– No… Nora – wykrztusiła. – Mam wrażenie… że powinnaś sprawdzić te zioła. To chyba nie powinno smakować aż tak… – dodała, pochylając się jeszcze na moment nad zlewem, niepewna, czy zaraz nie zwymiotuje znowu, dłonią sięgającą ku żebru, zanim wyprostowała się z powrotem i posłała Figgównie uśmiech. W jej naturze nie leżało robienie pretensji o coś takiego. Nora chciała dobrze i nigdy nie podałaby przyjaciółce czegoś, co mogłoby jej zaszkodzić. Poza tym może z naparem było wszystko w porządku, może po prostu Brenna nawdychała się tyle dymu i popiołu, że żołądek nie wytrzymał smaku ziół. – To ja będę się teleportowała.

Opisuję efekt porażki Nory i rzygam do zlewu.




Opisuję efekt porażki Nory.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#13
29.04.2025, 21:43  ✶  

- To prawda. - W głosie Nory można było wyczuć gorycz, niestety musiała się zgodzić ze słowami przyjaciółki. Oni mogli być wszędzie, może ktoś właśnie kręcił się przed cukiernią? Nie mogła mieć pewności, że nie. Najwyraźniej nie mieli już żadnych oporów przed tym, aby atakować wszystkich jak leci, bo w jaki sposób inaczej można wyjaśnić to, co działo się teraz w Londynie? Całe miasto płonęło, mieli w dupie to kogo krzywdzą.

Norka nie spodziewała się takiej reakcji na przygotowany przez nią napar. Oczywiście, że patrzyła na Brennę, musiała sprawdzić, czy wypije całość, musiałą to zrobić, musiała wypić zawartość do dna. Tyle, że tamta nagle zbladła, a może zzieleniała? Zdziwiła ją ta reakcja, bo Brenna wiedziała, że to dla jej dobra. Dosyć szybko jednak podniosła się i pobiegła w kierunku zlewu, do którego zwymiotowała. Cóż, to nie było coś, co chciała zobaczyć. Nie świadczyło to dobrze. Wpatrywała się w jej sylwetkę nieco zdziwiona, nie miała pojęcia, skąd wzięła się ta reakcja.

Podeszła do szklanki, wzięła ją do ręki, aby powąchać zawartość i przyjaciółka najprawdopodobniej miała rację, to nie powinno tak śmierdzieć, najwyraźniej nie zauważyła tego, że któryś ze składników był źle przechowywany, mina jej zrzedła, bo naprawdę nie chciała, aby Longbottomówna poczuła się gorzej.

- To niedopatrzenie, przepraszam, wiesz, że nie zdarza mi się to zbyt często... - Aż jej się zrobiło głupio, ale każdemu zdarzały się potknięcia, szkoda, że to należało akurat do niej, ale cóż, jakoś dźwignie tę odpowiedzialność.

- Jasne, uważaj na siebie, Słońce. - Powiedziała jeszcze chwytając dzbanek wcześniej zaparzonego naparu, odruchowo też go powąchała, ten jednak nie wzbudzał jej podejrzeń - wcześniejsza partia ziół musiała być w porządku. - Widzimy się później. - Naprawdę wierzyła w to, że tak się stanie.

Gdy Brenna się teleportowała, Nora wróciła na salę, aby podać napar kobiecie, która wspominała o tym, że potrzebuje czegoś na uspokojenie.



Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2316), Nora Figg (2201), Pan Losu (40)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa