- Od czegoś trzeba zaczynać, uważam, że każda próba ma jakiś sens, bo dzięki temu dowiadujemy się czegoś nowego. - Sama niemalże od zawsze mieszała te dwie dziedziny jakimi było gotowanie i tworzenie eliksirów, dzięki temu mogła spowodować, że metody przyjmowania pewnych substancji były dużo bardziej przystępne, niż te standardowe, a to często ułatwiało życie.
- Tak, rozumiem, co za dużo to niezdrowo. - Sama zaczynała swoją drogę zawodową u boku swojej babci, co było nieco łatwiejsze, niż współpraca z którymś z rodziców, bo wiadomo, że dziadkowie mieli do wnuków dużo więcej cierpliwości niżeli matka, czy ojciec, ale wiedziała, jak to wygląda. Nie dziwiła się wcale, że Olivia zamierzała zacząć pracować na własną rękę, taka samodzielność była sporą zmianą.
- To dużo wygodniejsze, gdy nie musisz patrzeć na inne osoby, tylko robisz to, co uważasz za słuszne. - Naprawdę życzyła jej powodzenia, miała nadzieję, że szybko uda się kobiecie osiągnąć założony przez siebie cel, dobrze było widzieć, jak inni rozwijali skrzydła.
- Nie możemy mieć pewności, ostatnio pokazali, że dopiero zaczynają realizować te swoje nienormalne pomysły. - Nie mogła zapomnieć o Beltane, kiedy śmierciożercy pojawili się na sabacie i pokazali, że nie zamierzają dłużej stosować półśrodków, atakowali niewinnych, nie patrząc praktycznie na nich, po to, aby dojść do swoich popapranych celów.
- Wydaje mi się, że dopiero zaczynają działać, ale na pewno nie pozwolimy im się tak panoszyć. - Ona i inni jej podobni działali przecież już od jakiegoś czasu, aby utrudnić im realizację swoich postulatów, to też nie miało się zmienić. Ktoś musiał się im stawiać, aby nie dostawali od ręki tego, na czym im zależało.
- Dobrze, że pojawiła się Brenna, mam nadzieję, że nic Ci się nie stało. - Gdyby Longbottomówna pojawiła się zbyt późno... wolała o tym nie myśleć, na szczęście jakimś cudem jej przyjaciółka zawsze zjawiała się w odpowiednim momencie. Nie miała pojęcia, że chłopak Olivii był mugolakiem, dopiero teraz to do niej dotarło, niosło to ze sobą dodatkowe ryzyko, ale Norka sama zatrudniała u siebie mugolaczkę i nie widziała w tym niczego złego. Dla każdego przecież można było znaleźć miejsce w magicznym świecie, szkoda, że nie wszyscy to rozumieli.
Kobiety rozmawiały jeszcze chwilę o problemach świata i życia doczesnego. Ustaliły nawet plan działania, związany z tymi cyklicznymi spotkaniami, aby wspólnie tworzyć coś nowego. Później pożegnała Olivię i zajęła się swoimi zwyczajnymi sprawunkami.