25.03.2026, 21:28 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.03.2026, 21:31 przez Samuel McGonagall.)
Owszem Sam powiedział, że niektórych procesów nie dało się przyspieszyć.
Ani osuszyć desek. Ani poskładać złamanego serca.
Samuel przez moment nie słuchał go, zamiast tego zapatrzył się na murek, na którym przed siedmiu laty siedział z nią. Słuchali muzyki i gwaru ludzi, jedli ciasteczka i myśleli o przyszłości. Znaczy ona myślała, gdy on próbował się cieszyć wielkimi planami, które do końca nie uwzględniają możliwości jego osoby.
Historia zatoczyła się kołem.
- Spróbujmy… - wyrzucił nieobecnym głosem, myśląc sobie, że może chociaż trochę, troszeczkę polepszy stan desek, tak aby przetrwały chociaż zimę.
Robił to niechętnie i też nie był za bardzo zadowolony z efektu, cóż jednak było robić niż pocieszyć się, że jakaś magia działa na jakieś problemy. Zaraz potem wyszedł problem rozmawiania z ludźmi, szczęśliwie był zbyt zmęczony, by jego dusza przytulała się do pustego, osolonego minionym pożarem murku.
Pojawił się człowiek. Pojawił się przymus interakcji.
- Chodźmy więc. Chodźmy do kogoś kto jest dobry w decyzje. - uśmiechnął się przy tym słabowicie i podążył za ich przewodnikiem, ostatnie zmartwione spojrzenie kierując ku deskom. Zaraz potem przezczesał palcami jasne, przydługie kosmyki i skupił się na kolejnych zadaniach. Obecność Nikolaia była kojąca, podobnie jak robota, która wciąż na nich czekała. Powinien być wdzięczny. W tej biedzie, wciąż byli ludzie, którym na nim zależało.
Był wdzięczny.
W tej biedzie wciąż były niedźwiedzie, które dały się poznać od jak najlepszej strony.
Ani osuszyć desek. Ani poskładać złamanego serca.
Samuel przez moment nie słuchał go, zamiast tego zapatrzył się na murek, na którym przed siedmiu laty siedział z nią. Słuchali muzyki i gwaru ludzi, jedli ciasteczka i myśleli o przyszłości. Znaczy ona myślała, gdy on próbował się cieszyć wielkimi planami, które do końca nie uwzględniają możliwości jego osoby.
Historia zatoczyła się kołem.
- Spróbujmy… - wyrzucił nieobecnym głosem, myśląc sobie, że może chociaż trochę, troszeczkę polepszy stan desek, tak aby przetrwały chociaż zimę.
Rzucam na Kształtowanie ◉◉◉○○, żeby rozprowadzić odpowiedniej temperatury ciepło wspomagające proces osuszania. Jako, że robię w drewnie (Tworzenie przedmiotów drewnianych II) to pewnie wiem jak taką magiczną suszarkę uczynić.
Rzut Z 1d100 - 43
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Robił to niechętnie i też nie był za bardzo zadowolony z efektu, cóż jednak było robić niż pocieszyć się, że jakaś magia działa na jakieś problemy. Zaraz potem wyszedł problem rozmawiania z ludźmi, szczęśliwie był zbyt zmęczony, by jego dusza przytulała się do pustego, osolonego minionym pożarem murku.
Pojawił się człowiek. Pojawił się przymus interakcji.
- Chodźmy więc. Chodźmy do kogoś kto jest dobry w decyzje. - uśmiechnął się przy tym słabowicie i podążył za ich przewodnikiem, ostatnie zmartwione spojrzenie kierując ku deskom. Zaraz potem przezczesał palcami jasne, przydługie kosmyki i skupił się na kolejnych zadaniach. Obecność Nikolaia była kojąca, podobnie jak robota, która wciąż na nich czekała. Powinien być wdzięczny. W tej biedzie, wciąż byli ludzie, którym na nim zależało.
Był wdzięczny.
W tej biedzie wciąż były niedźwiedzie, które dały się poznać od jak najlepszej strony.
Koniec sesji