• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[1969] Geraldine & Semiramis | Marsz Praw Charłaków

[1969] Geraldine & Semiramis | Marsz Praw Charłaków
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#1
05.11.2022, 19:36  ✶  

1969
Geraldine i Semiramis
Londyn


Ulice były tłoczne – za tłoczne, co przytłaczało ją niesamowicie i nie mogła nadziwić się, czemu ktokolwiek chciał spędzać czas w tym miejscu. Brudne ulice, pozbawione jakiegokolwiek życia, ziemia zabita brukiem, który dusił i dławił jakiekolwiek życie które znajdowało się w okolicy, bloki, które wydawały się rozważać to, jak piękne mogły być te drogi gdyby dać naturze swobodnie się rozwijać. To miasto mogłoby być prawdziwym lasem, w którym drzewa sięgałyby wysoko, chroniąc rośliny cieniem ale jednocześnie przepuszczając światło. Dni, które ludzie spędzali na niszczeniu, natura musiała poświęcić na odbudowanie. To piękno, które miasta zatraciły, wołało ją ostatnio co raz mocniej.
Nie miała nawet pojęcia, że idąc dziś na proste zakupy właduje się w sam środek jakiegoś protestu. Umysł próbował przypomnieć sobie, co miała o tym kojarzyć, co powinno się dziać, ale nie, to nie była chwila w której przypominała sobie cokolwiek. Musiała jednak przejść, a to akurat jej nie obchodziło, co się działo, dlatego bez żadnego zastanowienia wniknęła w tłum, przepychając się pomiędzy obecnymi, próbując dotrzeć do drugiego końca ulicy bez zwracania na siebie uwagi. Jeszcze tego brakowało aby teraz nagle zwrócono na nią uwagę i powiedziano, że otwarcie popiera ruch mugolaków…albo czego tam krzyczano, próbując przepchnąć się gdzieś dalej.
Mijała zaułek w który mogła się wślizgnąć, z czego chciała skorzystać, ale nagły wstrząsnął rozległ się tuż za nią, nie pozwalając jej na przemieszczenia się z miejsca na miejsce, przynajmniej nie na tyle, aby móc decydować o własnych ruchach. Czyjś łokieć uderzył ją w żebra kiedy rozległy się krzyki i tłum zaczął biec, czyjaś wyciągnięta dłoń otarła się o jej policzek, a ona czuła jak powietrze uchodziło z jej płuc powoli kiedy zmuszona była na podążanie za tłumem i przelanie się do bocznej uliczki.
Nienawidziła wszystkich w tym momencie, niezależnie kim byli i co chcieli zrobić.
Poczuła jak w niej samej gotuje się złość, a za złością szła też klątwa, której wybuchu była bliska i który w końcu nastąpił. Nie wiedziała już, w której uliczce są, co się dzieje, gdzie dokładnie teraz zmierzała, lecz gdy ziemia dookoła się rozstąpiła, sprawiając, że ostre szpikulce odepchnęły część ludzi, raniąc kolejnych, odetchnęła z ulgą. Nareszcie wolna. Nie zwracała uwagi na krzyki dookoła niej, prześlizgując się pomiędzy makabrycznym wytworem klątwy żywiołów, próbując uciec z tego miejsca kiedy wpadła na kolejną osobę.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#2
09.11.2022, 16:19  ✶  
Czy Ger miała tendencje do tego, żeby pojawiać się w nieodpowiednich miejscach, o nieodpowiedniej porze? Być może. Jakimś cudem, właśnie dzisiaj znalazła się w centrum tego całego zamieszania. Przez chwilę szła nawet z tłumem, jakoś łatwiej było się przemieszczać w ten sposób. Dzięki temu udało jej się nawet dowiedzieć, czego dotyczył. W sumie całkiem słuszna sprawa. Lata edukacji w barwach gryffindoru nauczyły ją tolerancji, której w życiu nie wyniosłaby z domu. Może nawet przez chwilę dała się ponieść i skandowała wraz z tłumem hasła. Jakoś tak wyszło.
W pewnym momencie zaczęło się jakieś zamieszanie. Gerry wcale nie tak łatwo było zdeptać, mimo wszystko wolała nie zostać staranowana. Umknęła przed w siebie, dostrzegła zaułek, w który postanowiła wejść, aby zbiec przed zamieszkami. Oczywiście nie była jedyną osobą, która wpadła na ten jakże bystry pomysł, a szkoda. Wbiegła w jakąś kobietę, która wyglądała na niezrównoważoną.
Spojrzała na ziemię, która się rozstąpiła. Nie było to normalne, rzuciła jeszcze raz okiem na kobietę. Czyżby jej yaxleyowe zmysły były w stanie dostrzec coś nienaturalnego? Nawet jeśli nie była w stanie połączyć kropki. Wiedziała, że klątwy istnieją. Słyszała o tej żywiołów, opowiedział jej o tym wszystkim jej przyjaciel - Gio. To on się specjalizował w wynaturzeniach.
- Te, lalka, trochę narozrabiałaś.- Powiedziała do nieznajomej, gdy dostrzegła to, ile ludzi zostało rannych. Czy powinna się wtrącać. Oczywiście, że nie. Jednak Yaxley nigdy nie była bierna. Wyciągnęła różdżkę i ścisnęła ją mocno w prawej dłoni, gotowa zaatakować o ile nadejdzie taka potrzeba. - Powinnaś za to odpowiedzieć.- Praworządna - kto by się tego spodziewał. No cóż, jeśli chodziło o krzywdę niewinnych ludzi nie miała oporów przed przestrzeganiem jakichś zasad moralnych.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#3
13.11.2022, 17:41  ✶  
Nie przyszła tutaj z zamiarem krzywdzenia kogokolwiek. Nikt jej do tego nie potrzebował, nikt jej tego nie zlecił, ale gdy dni bywały, większość czasu spędzała w domu na odpoczynku po uzyskanej klątwie. Rodziła zwyczajem swoim ją omijała, nie zauważając niczego, co mogłoby rzucić się im w oczy (jakby to był pierwszy raz, gdy Semiramis zamknęła się w pokoju na parę dni, tylko tym razem dni zmieniały się w tygodnie), a i ona nie zamierzała dokładnie chwalić się tym, co stało się na wyjeździe. Nie spodziewała się jednak…czegoś takiego. Czytała o tym, pewna, że w takim wypadku coś, co się stanie, będzie miało wpływ na otoczenie, ale że coś takiego?
Czy jednak jej to przeszkadzało? Gdyby to coś miało działać w inny sposób, przecież nikt by tej klątwy nie mógł odziedziczyć? Oddychała szybko, nie wiedząc, czy powinna się spodziewać kolejnego ataku, czy może jednak nadejdzie coś nowego, ale emocje wcale nie opadały, gdy zderzenie z kolejną osobą zatrzymało ją w miejscu, nie pozwalając jej uciec z miejsca, co zatrzymało panikę, zamiast pozwolić emocjom się rozmyć. Zmrużyła jeszcze oczy, sięgając rzecz jasna po swoją różdżkę, teraz zastanawiając się, czy powinna stanąć naprzeciwko niej, walczyć, czy może uciekać? Może próbować prześcignąć ją i zająć jakieś miejsce ogniem? Taka odważna pewnie rzuci się do pomocy, bardziej niż skupi się na niej, ale z drugiej strony, jaką mogła mieć w tym pewność?
- Lalka… - powtórzyła to z pogardą, w tym momencie budząc w sobie kolejne emocje, jednak to wyjątkowo był to gniew. Nie kojarzyła nieznajomej, ale była pewnie kolejnym człowiekiem, który odnosił się z pogardą do wszystkiego i który nawet nie umiał rozpoznać czyichś prawdziwych intencji, nawet gdyby te uderzyły je w twarz. Ale tym bardziej nie zamierzała pozwolić, aby „odpowiadała” tutaj za cokolwiek, ani też nie zamierzała siadać i czekać na pożal się magio jakąś sprawiedliwość.
- Idź w swoją drogę, pomóż im, rób, co chcesz, ale jak tylko podniesiesz na mnie różdżkę, będę się bronić. Nawet tym. – Nie ważne, czy znów miała doprowadzić do wybuchu klątwy, czy jednak użyć magii innego rodzaju, teraz stała naprzeciwko Geraldine i gotowa była walczyć o swoje i nie dawać się złapać. Nawet próbowała trzymać różdżkę przed sobą, ostrożnie przesuwając się w lewą stronę, tak aby poruszać się z innej strony, niż widziała jej różdżkę.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#4
13.12.2022, 13:39  ✶  

Gerry nie była z tych bojaźliwych. Kiedy pojawiały się sytuacje, które potrzebowały jakiejkolwiek interwencji nie bała się zareagować. Nauczyła się już dawno pomagać słabszym, tym razem nie mogło być inaczej. Zdawała sobie sprawę, że zamieszanie spowodowane pojawieniem się popleczników Voldemorta mogło spowodować wiele złego. Na pewno osoby, które pojawiły się na marszu będą potrzebować pomocy. W końcu nikt się tego nie spodziewał, miała to być pokojowa manifestacja, ale pojawili się tamci, gotowi do ataku. Geraldine się ich nie bała, mierzyła się w swoim życiu z wieloma potworami, zdawała sobie też sprawę, że to ludzie byli najgorsi z nich wszystkich. Mieli sumienie, powinni potrafić odróżnić dobro od zła, jak widać jednak nie wszystkim to wychodziło. To było dla niej w tym wszystkim najgorsze, że znalazły się osoby, które świadomie atakowały niewinnych. Tego nie potrafiła zaakceptować. Może i sama polowała na stworzenia, wszak w ten sposób zarabiała na życie, jednak nigdy nie zaatakowałaby człowieka, który był bezbronny. Miała swoje zasady.

Yaxley nie miała oporów przed konfrontacją, szczególnie, kiedy widziała, że ktoś robi krzywdę innym, a to jej zdaniem teraz robiła Lestrange. Stała wyprostowana, w dłoni trzymała różdżkę i obserwowała kobietę. Wystarczy jeden gest, a będzie gotowa do interweniowania. Czy czuła, że nazwanie nieznajomej Lalką może wywołać gniew? Pewnie tak, nie miała oporów przed tym, aby wyprowadzać kogokolwiek z równowagi, miała świadomość, że czasem wystarczy jedno słowo. Robiła to wszystko świadomie. - Nigdzie stąd nie pójdę, dopóki nie będę pewna, że nikomu więcej nie zrobisz krzywdy, takie wynaturzenia jak Ty nie powinny chodzić między ludźmi.- W końcu nikt nie był w stanie zapanować nad żywiołem, uważała, że należało ich wszystkich zamknąć z dala od niewinnych. Zaczęła się zbliżać do nieznajomej, gotowa w każdym momencie zaatakować.

Nie miała pojęcia, co powinna z nią zrobić, złapać? Co dalej, przecież nie była strażnikiem porządku, aurorem, a jedynie myśliwą, w tym momencie traktowała Semiramis jak zwierzynę, którą należało odseparować od świata.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (761), Geraldine Greengrass-Yaxley (586)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa