15.12.2025, 16:19 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2025, 16:25 przez Brenna Longbottom.)
Było cholernie późno i Brenna naprawdę powinna iść spać. Na cmentarzu spędziły z Dorą więcej czasu niż początkowo zamierzała na to poświęcić, a jutro chciała pojawić się w Biurze wcześniej, aby ogarnąć kilka rzeczy.
Jakoś jednak nie była senna, poprzedniej nocy dręczyły ją koszmary, i trochę się bała, że tej będzie tak samo (głupia, głupia, głupia, przecież została w kamienicy właśnie dlatego, że chciała sprawdzić, czy jest tu już bezpiecznie…), a poza tym przyszło jej do głowy, że zrobienie dyniowego ciasta to doskonały pomysł. Po prawdzie zwykle robiła znacznie prostsze potrawy, unikając tych czarodziejskich… ale nie porywała się od razu z motyką na słońce, tak? To tylko ciasto.
No i musiała kiedyś przetestować kuchnię w mieszkaniu, na pierwszym piętrze jej kamienicy. Tym, które właściwie od początku szykowała z myślą o tym, że będzie z niego korzystać sama jak z bazy wypadowej – jeszcze zanim Warownia spłonęła.
Kręciła się więc po kuchni, robiąc okropny bałagan i przeklinając podczas walki z dynią, od których ostatnio zaroiło się w sklepach.
rzemiosło
Dynia została wydrążona bez problemów, a potem o dziwo, upiekła się bez wzniecania pożaru, i to mimo tego, że Brenna w tym czasie szykowała inne składniki: duże jajka, cukier do jednej porcji, brak cukru w tej dla Morpheusa, zastępowała go niewielką ilością specjalnego eliksiru z Hogsmeade, podobno działał cuda zamiast cukru, a cukrem nie był - roztopione masło, składniki na polewę... Dźgnęła rzeczoną dynię widelcem, dość podejrzliwa, ale wyglądało na to, że upiekła się naprawdę bardzo dobrze, można było więc przystąpić do pozostałych punktów programu, obejmujących łączenie składników. Wszystko przebiegało tak bez problemowo, że aż zdziwiło to Brennę, której czasem przy bardziej skomplikowanych projektach musiała pomagać Malwa.
Może powinna zostać kucharką.
Z tą myślą jakiś czas później padła spać - by śnić koszmary o kimś, kto obserwował ją podczas gotowania tego samego ciasta, które na dwóch półmiskach rosło, rosło i rosło w kuchni, coraz większe i większe...
Jakoś jednak nie była senna, poprzedniej nocy dręczyły ją koszmary, i trochę się bała, że tej będzie tak samo (głupia, głupia, głupia, przecież została w kamienicy właśnie dlatego, że chciała sprawdzić, czy jest tu już bezpiecznie…), a poza tym przyszło jej do głowy, że zrobienie dyniowego ciasta to doskonały pomysł. Po prawdzie zwykle robiła znacznie prostsze potrawy, unikając tych czarodziejskich… ale nie porywała się od razu z motyką na słońce, tak? To tylko ciasto.
No i musiała kiedyś przetestować kuchnię w mieszkaniu, na pierwszym piętrze jej kamienicy. Tym, które właściwie od początku szykowała z myślą o tym, że będzie z niego korzystać sama jak z bazy wypadowej – jeszcze zanim Warownia spłonęła.
Kręciła się więc po kuchni, robiąc okropny bałagan i przeklinając podczas walki z dynią, od których ostatnio zaroiło się w sklepach.
rzemiosło
Rzut O 1d100 - 89
Sukces!
Sukces!
Dynia została wydrążona bez problemów, a potem o dziwo, upiekła się bez wzniecania pożaru, i to mimo tego, że Brenna w tym czasie szykowała inne składniki: duże jajka, cukier do jednej porcji, brak cukru w tej dla Morpheusa, zastępowała go niewielką ilością specjalnego eliksiru z Hogsmeade, podobno działał cuda zamiast cukru, a cukrem nie był - roztopione masło, składniki na polewę... Dźgnęła rzeczoną dynię widelcem, dość podejrzliwa, ale wyglądało na to, że upiekła się naprawdę bardzo dobrze, można było więc przystąpić do pozostałych punktów programu, obejmujących łączenie składników. Wszystko przebiegało tak bez problemowo, że aż zdziwiło to Brennę, której czasem przy bardziej skomplikowanych projektach musiała pomagać Malwa.
Może powinna zostać kucharką.
Z tą myślą jakiś czas później padła spać - by śnić koszmary o kimś, kto obserwował ją podczas gotowania tego samego ciasta, które na dwóch półmiskach rosło, rosło i rosło w kuchni, coraz większe i większe...
Koniec sesji
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.