30.01.2026, 19:35 ✶
Istniały rzeczy, które po prostu wiedziałeś.
Charlotte Kelly na przykład zawsze wiedziała, że gdyby była mężczyzną, byłaby najprzystojniejszym ze wszystkich mężczyzn. I gdy po raz drugi w krótkim czasie wpadła na pewnego złośliwego poltergeista, mogła się przekonać, że miała rację. Idealna, męska szczęka, idealna muskulatura, idealna, blond czupryna, bez śladów zakoli czy siwizny - no po prostu Charlotte nie potrafiła nie być idealna, nawet kiedy zamieniano jej płeć.
To przyjęła z pewną satysfakcją.
Z pewną irytacją za to fakt, że już jej sukienka na tej szerokiej klatce piersiowej nie leżała idealnie. Kelly po prostu nie mogła tego znieść i to nie dlatego, że ludzie dziwnie na nią patrzyli, gdy kilka guzików puściło, a potem - o zgrozo - materiał jeszcze rozerwał się na biodrze. Pozostawało więc jej jedynie szybko teleportować się do Brighton i zrobić jedyną rozsądną w takiej sytuacji rzecz czyli ukraść ubrania Jonathana i potem ruszyć odkrywać uroki bycia mężczyzną. Wiedziała już po tym ostatnim przypadku, że to wszystko pewnie samo minie, nie zamierzała więc się przejmować, skoro mogła się trochę pobawić.
Wparowała do garderoby Selwyna w swoim nowym wydaniu, porzuciła szpilki (które musiała zdjąć, bo noga też się jej zwiększyła i nie dało się na nich chodzić), rzuciła gdzieś na podłogę porwaną sukienkę, przez jakieś pięć minut podziwiała samą siebie w lustrze (jako kobieta wyglądała lepiej, ale uważała, że nie istniał mężczyzna, który wyglądałby lepiej i zdecydowanie biła Jonathana), a potem pożyczyła sobie spodnie. Z koszulą miała jednak trochę większe problemy, bo po pierwsze niektóre były za ciasne, po drugie, ona i Jonathan mieli trochę inną kolorystykę, po trzecie przecież takich rzeczy nie wybiera się na hop siup, zwłaszcza że to była jedyna jej okazja, aby wystroić się w ten sposób. Wywlekła więc ich kilka i teraz przyglądała się jednej po drugiej, usiłując dobrać taką, która będzie dobra rozmiarowo i najlepiej podkreśli barwę jej oczu.
Charlotte Kelly na przykład zawsze wiedziała, że gdyby była mężczyzną, byłaby najprzystojniejszym ze wszystkich mężczyzn. I gdy po raz drugi w krótkim czasie wpadła na pewnego złośliwego poltergeista, mogła się przekonać, że miała rację. Idealna, męska szczęka, idealna muskulatura, idealna, blond czupryna, bez śladów zakoli czy siwizny - no po prostu Charlotte nie potrafiła nie być idealna, nawet kiedy zamieniano jej płeć.
To przyjęła z pewną satysfakcją.
Z pewną irytacją za to fakt, że już jej sukienka na tej szerokiej klatce piersiowej nie leżała idealnie. Kelly po prostu nie mogła tego znieść i to nie dlatego, że ludzie dziwnie na nią patrzyli, gdy kilka guzików puściło, a potem - o zgrozo - materiał jeszcze rozerwał się na biodrze. Pozostawało więc jej jedynie szybko teleportować się do Brighton i zrobić jedyną rozsądną w takiej sytuacji rzecz czyli ukraść ubrania Jonathana i potem ruszyć odkrywać uroki bycia mężczyzną. Wiedziała już po tym ostatnim przypadku, że to wszystko pewnie samo minie, nie zamierzała więc się przejmować, skoro mogła się trochę pobawić.
Wparowała do garderoby Selwyna w swoim nowym wydaniu, porzuciła szpilki (które musiała zdjąć, bo noga też się jej zwiększyła i nie dało się na nich chodzić), rzuciła gdzieś na podłogę porwaną sukienkę, przez jakieś pięć minut podziwiała samą siebie w lustrze (jako kobieta wyglądała lepiej, ale uważała, że nie istniał mężczyzna, który wyglądałby lepiej i zdecydowanie biła Jonathana), a potem pożyczyła sobie spodnie. Z koszulą miała jednak trochę większe problemy, bo po pierwsze niektóre były za ciasne, po drugie, ona i Jonathan mieli trochę inną kolorystykę, po trzecie przecież takich rzeczy nie wybiera się na hop siup, zwłaszcza że to była jedyna jej okazja, aby wystroić się w ten sposób. Wywlekła więc ich kilka i teraz przyglądała się jednej po drugiej, usiłując dobrać taką, która będzie dobra rozmiarowo i najlepiej podkreśli barwę jej oczu.