• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
1 2 3 Dalej »
[18.09.72] Jak tam twój mózg?

[18.09.72] Jak tam twój mózg?
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#1
09.03.2026, 12:34  ✶  
Zdaniem Charlotte szaty noszone w Ministerstwie stanowiły szczyt bezguścia.
W ogóle zresztą angielska moda była zdecydowanie zbyt konserwatywna i jeśli za czymś z Ameryki tęskniła, to na pewno za sukienkami odsłaniającymi ramiona i nogi. Z cierpiętniczymi westchnieniami w pracy poddawała się jednak wymogą angielskich zwyczajów, wszak chciała uchodzić za profesjonalistkę, pozwalając sobie zaledwie na drobne modyfikacje. Ot tu odrobinę inny sposób ułożenia szaty na biodrach, tu pasek, dyskretny, ale podkreślający talię, tu srebrzysta spinka nad uchem, podtrzymująca starannie ułożoną fryzurę… Drobiazgi, sprawiające, że w chłodnych, mrocznych salach Departamentu Tajemnic, zwłaszcza Komnaty Śmierci, uśmiechnięta i wystrojona Charlotte na pierwszy rzut oka zdawała się tak bardzo nie na miejscu.
Na pewno jednak nie zachowywała się jak ktoś, kto czuje się tu nie na miejscu.
– Opowiedz mi o jego śmierci, Odile – poprosiła, uśmiechając się do Odile Fawley uśmiechem z gatunku tych przepięknych i, o dziwo, nawet szczerych. Bo Charlotte Kelly uśmiechała się często i najczęściej fałszywie. W tym przypadku jednak chodziło o bardzo tajemniczą śmierć (och, ach), pewnego czarodzieja po Spalonej Nocy, do której doszło podobno na skutek jakichś zmian w mózgu, na tyle dziwacznych, że ciało trafiło aż do Departamentu Tajemnic… Charlotte na mózgach specjalnie się nie znała. Nie widziała też sensu w studiowaniu tak marginalnej dziedziny, uważała bowiem, że nawet jeśli mózg (ponoć) ma każdy, to większość jednak zdecydowanie z niego nie korzysta. Tu jednak mieli do czynienia ze zgonem wywołanym tajemniczą magią, więc leżało to w obszarze ich zainteresowań, no i było fascynującym możliwość sprawdzenia, czy deformacje mózgu, do których doszło przed śmiercią, w jakiś sposób wpłyną na ducha. O ile tego uda się przywołać. Najpierw należało jednak zebrać informacje…
Charlotte Kelly założyła nogę na nogę i wbiła w Fawleyównę spojrzenie jasnych oczu. Uśmiechała się ciągle, ale gdzieś na ich dnie czaiło się coś bardzo chłodnego i wyrachowanego.
last responder
Are we magic or science?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
niewymowny, magimedyk
175 cm wzrostu, czarne oczy i włosy. Kiedy nie ma na sobie fartucha laboratoryjnego, nosi się raczej w męskim stylu. Czuć wokół niej woń papierosów.

Odile Fawley
#2
12.03.2026, 23:48  ✶  
Odile natomiast nigdy nie starała się jakkolwiek modyfikować ministerialnej szaty, a mimo to zwracała na siebie uwagę współpracowników. Dawno już przyzwyczaiła się do tego, że jej wschodnie rysy przyciągają niechciane spojrzenia, nawet w poważnych czarodziejskich ośrodkach naukowych. Wschodnie rysy i status krwi. Jednak podobnie do Charlotte, nie zamierzała zachowywać się jakby czuła się nie na miejscu. Była przecież takim samym pracownikiem Departamentu Tajemnic, więc jeśli musiała znosić natrętne gapiostwo, tak samo ci ignoranci musieli znosić jej obecność tutaj. Poza tym w pracy i tak nie miała możliwości by wtopić się w tłum zmieniając wygląd, jak to miała w zwyczaju.

Fawley nie znała Charlotte na tyle dobrze, by móc odróżniać jej fałszywe uśmiechy od prawdziwych. Potrafiła jednak rozpoznać ten charakterystyczny błysk zainteresowania, który pojawiał się w oczach osoby szczerze zainteresowanej danym tematem. Sama zapewne wyglądała teraz podobnie, ponieważ przekazano jej mózg, w którym zapewne zaszły jakieś nietypowe procesy. Po prawdzie, kiedy tylko Odile usłyszała o tym przypadku, nie mogła się doczekać aż trafi pod jej skalpel. Dla większości ludzi zapewne sam koncept ekscytowania się analizowaniem organu martwego człowieka był odrażający, lecz dla Fawley były to po prostu ciekawe badania naukowe. Pani Kelly najwyraźniej zdawała się myśleć podobnie, a obecność zainteresowanej osoby zawsze była mile widziana.

– Już na pierwszy rzut oka widać, że jego mózgowie jest spłaszczone. – powiedziała, unosząc słój z organem na wysokość swojej twarzy. Mózg denata został w tej formie przekazany do Departamentu Tajemnic, po tym jak podczas sekcji zwłok wykryto nieprawidłowości. Odile obróciła jeszcze parę razy słój, przyglądając się mu uważnie i następnie położyła go na stole, który znajdował się między nią i Charlotte. Już wcześniej zmieniła ministerialną szatę na biały fartuch (zdaniem Kelly zapewne równie nieestetyczny), a teraz przywdziała również gumowe rękawice. Tak przygotowana, mogła dowoli macać powierzchnię organu, za co też się zabrała. – Tak, zmiana jest na tyle intensywna, że musiało do niej dojść w wyniku ciężkich obrażeń czaszkowo-mózgowych. – przejechała delikatnie urękawicznioną dłonią po glutowatej strukturze. Zawsze dziwiło ją, że wystarczyłoby tylko mocniej uścisnąć by odkształcić tak istotny organ. – Ale według przekazanych informacji, po odniesieniu obrażeń denat był jeszcze w stanie funkcjonować przez jakiś czas. Obrzęk mózgu nie był zatem bezpośrednią przyczyną śmierci, a przynajmniej nie jedyną. Mogłabyś przypomnieć okoliczności wypadku? – przeniosła swoje skupione spojrzenie na siedzącą kobietę.

Charlotte faktycznie nie pasowała do tej mrocznej sali badań, nie ze swoją modną fryzurą i eleganckimi dodatkami. Odile jednak wiedziała lepiej niż żeby oceniać ludzi po wyglądzie, więc zwracała się do Kelly jak jedna profesjonalistka do drugiej. Poza tym, słyszała kiedyś plotki o tym, że ta czystokrwista pani była kiedyś zamieszana w skandal, więc mogła się po niej spodziewać wszystkiego.
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#3
13.03.2026, 10:40  ✶  
Fałsz w jej uśmiechach potrafiło dostrzec niewielu, bo bardzo mało ludzi naprawdę znało Charlotte Kelly. Była kimś na swój sposób pełnym sprzeczności, ponieważ noszącym wiele masek, ale przywdziewającym je raczej z przyzwyczajenia czy dla rozrywki niż z jakiegokolwiek innego powodu. Odile mogła ukrywać prawdziwą siebie za zmienionymi rysami, a Charlotte robiła to za uśmiechem, oczyma mokrymi od nieszczerych łez, ciepłym tonem, wyrazami troski wypowiadanymi, gdy w jej sercu gościł lód lub dziwna satysfakcja.
Tym razem jednak była naprawdę zainteresowana. Charlotte lubiła swoją pracę. Gdyby było inaczej, na pewno nie siedziałaby w tej chwili w salach Departamentu Tajemnic.
– Och, to jest naprawdę fascynujące. Otóż nasz denat, według opisów, pewnego dnia po prostu padł martwy na środku ulicy. Problem w tym, moja droga, że według sekcji był martwy już dobre kilka godzin wcześniej, a do samych deformacji musiało dojść jeszcze przed tym… bez wątpienia doszło do nich na skutek jakiegoś magicznego urazu, ponieważ na ciele niewiele było widać – stwierdziła Charlotte. Tym razem musiała się pilnować, by uśmiech się nie poszerzył: by jej piękna twarz nie przybrała maniakalnego wyrazu. – Nie znamy więc pełnych okoliczności śmierci. Ten człowiek wyszedł skądś, prawdopodobnie z Nokturnu, szedł Horyzontalną, a później padł martwy… ale wygląda to tak, jakby jego ciało wcześniej nie zauważyło, że obrażenia mogły go zabić. Czy to nieudana przemiana w ghula? Czy dosięgły go jakieś potężne zaklęcia? Mamy do czynienia z jakąś formą nekromancji? To wszystko wymaga zbadania…
Charlotte westchnęła, przeciągle. Nekromancja. To było niefortunne, że w Anglii tak ciężko było o informacje na ten temat: fascynował panią Kelly, często stykała się z nim w pracy, a jednocześnie jeśli człowiek chciał zgłębić trochę informacji, w celach naukowych, oczywiście, dostawał po łapach jak jakiś dzieciak, że nie, nie, nie wolno.
A jednocześnie nikt nie marudził, kiedy uczyła się rzucać kule ognia. To naprawdę były absurdy.
– Jak sądzisz, jak długo mógł przeżyć… a raczej jak długo powinien móc przeżyć… ktoś z takimi obrażeniami?
last responder
Are we magic or science?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
niewymowny, magimedyk
175 cm wzrostu, czarne oczy i włosy. Kiedy nie ma na sobie fartucha laboratoryjnego, nosi się raczej w męskim stylu. Czuć wokół niej woń papierosów.

Odile Fawley
#4
14.03.2026, 20:41  ✶  
Charlotte nie musiała ukrywać swojego maniakalnego uśmiechu w towarzystwie Odile, ponieważ podzielała ona niezdrową fascynację makabrycznymi zjawiskami. Zresztą, dorastając pośród Fawleyów można się było przyzwyczaić do czarodziejów mówiących otwarcie o swoich dziwacznych zainteresowaniach.

Odile znów skupiła się na oglądaniu mózgu z zewnątrz, słuchając jednocześnie wypowiedzi Kelly. Wyglądało na to, że miały do czynienia ze swego rodzaju "żywym trupem" z przesuniętą w czasie chwilą ostatecznej śmierci. Ponadto okoliczności zdarzenia owiane były tajemnicą, więc nie można było nawet formułować teorii na temat przyczyny takiego stanu rzeczy. A przynajmniej nie można było odgórnie stawiać hipotez i przeprowadzać badań nastawionych na ich potwierdzenie, jak to miało miejsce w biurze koronera. Celem tamtej instytucji było w końcu jak najszybsze ujęcie sprawców zbrodni, więc działanie według pewnych schematów miało usprawnić całe postępowanie. Fawley rozumiała te zasady, lecz z czasem odgórne ograniczenia zaczęły ją denerwować do tego stopnia, że postanowiła przenieść się w miejsce, gdzie będzie miała większą swobodę badawczą. Departament Tajemnic nie był idealny, jednak ze swojej istoty wymagał ludzi myślących poza schematem (choć wciąż w granicach tolerowanych przez Ministerstwo Magii). Odile mogła więc popuścić wodze fantazji i formułować własne, nawet najmniej prawdopodobne teorie. Właśnie ta możliwość badania czegoś, co do tej pory stanowiło nierozwiązaną zagadkę była jej ulubioną częścią pracy – poza oczywiście przeprowadzaniem sekcji.

Miała już parę potencjalnych wersji wydarzeń, jednak tak jak powiedziała Charlotte, potwierdzenie którejkolwiek z nich wymagało bardziej dogłębnych badań.
– W przypadku braku natychmiastowej pomocy, śmierć powinna nastąpić w ciągu kilku minut. Co prawda układ nerwowy i mięśnie mogą przez krótki czas działać niezależnie od mózgu – jak w przypadku kurczaka biegającego po odcięciu głowy – jednak nie aż tak długo jak funkcjonował nasz denat. – odstawiła mózg na stół i zaczęła grzebać w swoich narzędziach. – Gdyby jednak założyć, że na takim bezgłowym kurczaku doszło do jakiejś magicznej ingerencji, być może mógłby poruszać się jeszcze przez dłuższy czas. W ten sposób jego ciało dosłownie nie zauważyłoby śmiertelnych obrażeń, jak to wcześniej określiłaś. Ale żeby potwierdzić tę hipotezę, trzeba będzie rozkroić pień mózgu. Zakładam, że nie będzie ci to przeszkadzać? – domyślała się odpowiedzi, jednak zgodnie z wyuczonymi formułkami wypadało spytać. Praca z innymi czarodziejami sprawiała, że Odile musiała powstrzymywać swoją chęć jak najszybszego złapania za skalpel. – Oczywiście, zanim przejdziemy do działania, możemy jeszcze omówić inne teorie.
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#5
16.03.2026, 11:56  ✶  
Charlotte nie była pewna, czy mieli do czynienia z żywym trupem czy z jakimś zaklęciem, które anonimowało ciało lub jeszcze innym zjawiskiem. Wiedziała, że czeka ją tu sporo godzin spędzonych na badaniach. Do tej pory skupiała się w swojej pracy głównie na duchach, ale śmierć była też zjawiskiem biologicznym – niezainteresowana zupełnie ziołami czy zwierzętami Charlie na fali tej konkretnej sprawy czuła, że musi się doedukować, by dogłębnie ją zrozumieć.
Nie zaszkodziłoby też znaleźć sobie jakiegoś nauczyciela nekromancji.
– Zastanawiałam się czy ktoś nie próbował zmienić go w ghula, ale przemiana okazała się nieudana… być może właśnie ze względu na to, że mózg był nazbyt uszkodzony? Pytaniem w takim wypadku pozostawałoby jednak, po co wcześniej uszkodzono magicznie mózg… Chyba że to z kolei był wypadek albo mamy tu kogoś w jakiś sposób spokrewnionego z pewnym słynnym cukiernikiem z Nokturnu i sama próba przemiany nastąpiła samoistnie… – rzuciła Charlotte, pytanie rzucając chyba bardziej w przestrzeń niż kierując je do Odile albo nawet do samej siebie. Odpowiedzi na te wszystkie pytania miały przynieść różne badania, a przynajmniej Charlotte liczyła, że faktycznie te odpowiedzi uda się im uzyskać. Robiła się zirytowana, kiedy ich prace stały w martwym punkcie i okazywało się, że nie są w stanie ruszyć dalej. Miała w takich chwilach tendencje do obwiniania Ministerstwa jako całości, że na zbyt mało się im pozwala.
Ktoś inny mógłby woleć nie obserwować procedury rozkrajania mózgu. Charlotte wchodziła tu z pełną świadomością, że do tej dojdzie, ponieważ wszystkie badania, jakie dało się przeprowadzić „bezinwazyjnie” już przeprowadzano, gdy ciało trafiło na stół do specjalistów. To było za mało i dlatego teraz sprawę przejął Departament Tajemnic.
I tak jak sama pewnie nie miałaby ochoty łapać na skalpel, bo och, nie lubiła pracować w rękawiczkach (nie żeby tego czasem nie robiła) i ogólnie brudzić sobie rąk, to nie miała absolutnie niczego przeciwko obserwowaniu Odile przy pracy. Nie zgubiła swojego uśmiechu, a spojrzenie jej oczu stało się tylko trochę bardziej uważnie.
– Ależ skąd, jeśli nie będę ci przeszkadzać, chętnie poczekam. Przywołanie najlepiej przeprowadzić, kiedy zgromadzimy jak najwięcej informacji. Czasem kontakt z drugą stroną bywa bardzo chwiejny, dobrze mieć jak najwięcej informacji przed zadaniem pytań.
last responder
Are we magic or science?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
niewymowny, magimedyk
175 cm wzrostu, czarne oczy i włosy. Kiedy nie ma na sobie fartucha laboratoryjnego, nosi się raczej w męskim stylu. Czuć wokół niej woń papierosów.

Odile Fawley
#6
29.03.2026, 20:45  ✶  
Z kolei Odile duchy zupełnie nie interesowały, a przynajmniej nie same z siebie. Wpływ dusz zmarłych na świat żyjących rzeczywiście był ciekawym zagadnieniem, jednak to właśnie na tych żywych organizmach wolała się skupiać Fawley (w tym na "żywych trupach"). Przedmiotem jej badań był świat materialny, natomiast pertraktowanie z duchami i inne ezoteryczne kwestie stanowiły domenę jej młodszego brata Othella.

– Problem w tym, że takie trwałe uszkodzenie mózgu od razu zabiłoby ghoula. Nawet przy nieudanej transformacji nie byłoby opcji na swobodne chodzenie po ulicy. Zakładając "normalny" przebieg wydarzeń, tak czy siak powinien był umrzeć. – na wspomnienie o rodzinie upadłych cukierników Odile prawie wydała z siebie zmęczone westchnienie. Tak się składało, że jej młodszy braciszek odziedziczył po swojej matce tę genetyczną cechę, która pozwalała oszukać śmierć przemianą w ghoula. Rodzeństwo Fawley dowiedziało się o tym fakcie w dość niefortunnych okolicznościach, kiedy Othello jako dziecko prawie umarł po ugryzieniu przez węża. Od tamtego czasu przechwalał się, że pewnego dnia pokona śmierć. Odile nie znosiła tego gadania, nie tylko ze względu na megalomański ton brata, ale też częściowo z zazdrości, ponieważ sama nie będzie mogła doświadczyć zakrzywienia naturalnego porządku. Cóż, Othello mógł być pewien, że jeśli powróci z martwych, siostra od razu porwie go w celu przeprowadzenia badań. – Ech... Nie jest to wykluczone. Być może u osoby z tą przypadłością ciało próbowałoby się regenerować po śmierci niezależnie od obrażeń głowy. Jednak te obrażenia były zbyt ciężkie, by nawet ciało nie żywego McKinnonona mogło sobie z nimi poradzić. Może denat padł kiedy limit transformacji się wyczerpał. Czy w protokole oględzin zwłok było coś o szarej skórze? – Fawley była zbyt zaabsorbowana przygotowywaniem narzędzi do sekcji, by skupiać się na tym, w jaką stronę kierowała swoją wypowiedź Charlotte. Zresztą, bardziej niż na kurtuazji zależało jej na merytoryczności stawianych hipotez.

– W żadnym wypadku nie będziesz przeszkadzać. – uśmiech Kelly, nawet jeśli sztuczny, najwyraźniej udzielił się też Odile, gdyż kącik jej ust uniósł się kiedy spojrzała na drugą kobietę. – Mhm, racja. W takim razie zapraszam bliżej, będziesz mieć lepszy widok. – na szczęście nie musiała wydobywać mózgu z czaszki i mogła od razu przejść do swojej ulubionej aktywności. Uzbrojona w rękawice oraz specjalny sekcyjny nóż, zabrała się za nacinanie leżącego przed nią organu.
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#7
30.03.2026, 08:32  ✶  
Och, gdyby Charlotte wiedziała o przypadłości brata Odile, może zaczęłaby ją niewinnie namawiać, aby te eksperymenty zacząć wcześniej. Bo co sprawiało, że człowiek stawał się ghulem? Jaka magia tkwiła w ciałach McKinnonów? Czy dało się ją znaleźć we krwi? W tkance? Nie ubyłoby mu wiele, gdyby posiedział parę minut, no dobrze, może godzin, w kręgu w sali śmierci i dał odprawić parę rytuałów. I czy nie mógłby dać siostrze do analiz krwi, włosów? Ewentualnie palca, nawet tego najmniejszego, miał ich przecież aż dziesięć, jeden niewiele by zmienił.
Na szczęście dla rodzeństwa Fawleyów Kelly nic o tym wszystkim nie wiedziała, nie mogła więc zacząć kusić Odile oceanem otwierających się przed nimi możliwości, których zbadanie wymagałoby zaledwie odrobiny poświęcenia... ze strony Othello oczywiście.
Kelly była gotowa na poświęcenia w imię dobra ludzkości (oraz ewentualnych awansów), rzecz jasna jak długo nie wymagano ich od niej.
– Naprawdę? Sądziłam, że mogą żyć nawet bez głowy, więc jakoś zakładałam, że i bez mózgu… Masz może jakąś dobrą książkę do polecenia na ten temat? – spytała Charlotte, dochodząc do wniosku, że chyba pora znaleźć trochę więcej czasu na douczenie się w sprawach bardziej przyziemnych niż tylko te duchowe. – Z tego co mi wiadomo, jego skórę opisano jako bardzo bladą, ze zsinieniami… – stwierdziła z podwójnym nagle zainteresowaniem, bo może faktycznie trafili tutaj na jakiegoś bękarta McKinnonów? Zważywszy na to, czym zaczęła trudnić się ich rodzina po skandalu z amortencją, Kelly nie byłaby zdumiona, gdyby trafił się ktoś, kogo w rejestrach nie zapisano jako spokrewnionego. Może zwyczajnie od tych obrażeń mózgu, które miały zabić w ciągu kilku minut, umierał raz za razem?
Ktoś bardziej empatyczny mógłby przejąć się jego losem, ale Charlotte skupiała się bardziej na tym, czy ta teoria miała rację bytu, czy raczej mężczyzna był już martwy i ktoś animował jego zwłoki.
– Druga opcja, jaką widzę, to zaklęcia rzucone na ciało, wprawiające go w ruch… nie wydaje mi się, żeby było to coś jak inferius, chyba wtedy by kogoś zaatakował, no i czarną magią cuchnęłoby tak, że Brygadziści i aurorzy zleciliby się jak pszczoły do miodu – dorzuciła jeszcze, a potem uśmiechnęła się wręcz radośnie na zaproszenie i wstała. Ustawiła się w taki sposób, by wszystko widzieć, ale broń Merlinie nie przeszkadzać przy pracy, nie chuchać, nie zasłaniać światła: wiedziała, jak ją samą by to wszystko rozpraszało i denerwowało, a przecież była naprawdę zainteresowana wynikami tej sekcji!!!
last responder
Are we magic or science?
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
niewymowny, magimedyk
175 cm wzrostu, czarne oczy i włosy. Kiedy nie ma na sobie fartucha laboratoryjnego, nosi się raczej w męskim stylu. Czuć wokół niej woń papierosów.

Odile Fawley
#8
08.04.2026, 23:15  ✶  
Istotnie, Odile również nurtowały pytania dotyczące natury ghouli od kiedy tylko dowiedziała się o przypadłości Othella. Problem w tym, że na obecnym etapie wykorzystała już wszystkie dostępne środki; od dziecinnego wypytywania po prowadzenie naukowych obserwacji. Potajemnie podkradała nawet próbki włosów brata, by móc przeanalizować ich strukturę. Istniała jeszcze opcja z przeprowadzeniem bardziej inwazyjnych badań, lecz młodszy Fawley mógłby się nie zgodzić lub co gorsza karmić tym faktem swoje ego i uznać się za kogoś niezwykle ważnego. Dogłębne poznanie rodzinnej cechy McKinnonów musiało więc poczekać aż Othello rozpocznie swoje nie-życie, a tego siostra jeszcze mu nie życzyła. Jeszcze.

– To dość powszechny błąd. W rzeczywistości trwałe uszkodzenie mózgu jest jedynym sposobem na "zabicie" ghoula. Ale masz rację, mogą przetrwać nawet dekapitację i potem taką głowę można nawet przyszyć do innego ciała... Iście fascynujące zagadnienie. Mam parę pozycji omawiających te kwestie, mogę ci je kiedyś pożyczyć. – Fawley nie była typem snoba, który ograniczałby innym dostęp do wiedzy. Zresztą, i tak przeczytała już te książki od deski do deski. – Hm, nienaturalnie szara skóra jest jedną z cech charakterystycznych tak zwanych "żywych trupów". Natomiast taki kolor ma również skóra zwykłych zmarłych, więc będziemy potrzebować kolejnych poszlak do potwierdzenia naszej hipotezy. Moim zdaniem inferius również odpada, lecz o tym możemy przekonać się dopiero zaglądając do środka.

Sekcję rozpoczęła od przecięcia organu na dwie części wzdłuż komór. Robiła to powoli, starając się zachować symetrię oraz uważać na wszelkie odstępstwa od standardowej budowy. Zamierzała najpierw odkroić jedną "ćwiartkę" mózgu, tak by mogły przyjrzeć się wnętrzu. Gdy w końcu udało jej się oddzielić zamierzoną część, odłożyła ją na metalową tackę obok organu.
– Spójrz, ta szara część to kora mózgowa, odpowiada ona za funkcje poznawcze. Tutaj jest widocznie podniszczona i cieńsza jak u niektórych starszych osób. – mówiąc, pokazała Kelly odpowiednią cześć mózgowia. Przez moment poczuła się trochę jak podczas zajęć w Mungu, choć prezentację prowadziło się przyjemniej, kiedy widownią była ktoś tak zaintrygowany jak Charlotte (a nie inni znudzeni studenci). – Natomiast ta jaśniejsza część wewnątrz to istota biała. Odgrywa ona rolę przesyłaniu impulsów nerwowych oraz ucze... – nie skończyła wyjaśniać, gdyż nagle istota biała zmieniła kolor na czarny i zaczęła szybko degenerować się na oczach Odile. – Kurwa mać... – wymsknęło jej się, gdy próbowała wrzucić część znikającego mózgu do jednego z przygotowanych słoików.
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#9
12.04.2026, 22:11  ✶  
Sentymenty, westchnęłaby Charlotte z rozczarowaniem i hipokryzją, bo pewnie gdyby przypadłość dotyczyła jej dzieci albo przybranych braci, to oczywiście nagle uznałaby, że ghule nie są aż takie złe i nie lubić należy jedynie wampirów, i że żadnych inwazyjnych badań nie będzie (ale podkradłaby im włosy, paznokcie i zadawała mnóstwo pytań).
– Będę niezmiernie wdzięczna. Jeśli cię to interesuje, mam bardzo rzadką pozycję dotyczącą wampirów, konkretnie „Druga śmierć: studium wampirzych słabości” – stwierdziła Charlotte, która snobem była, ale jak chciała, umiała udawać, że nim nie jest i lubiła uchodzić za miłą współpracowniczkę. Księgę już przestudiowała. Przyszła, o ironio, niedługo po Spalonej, zamówiona spora wcześniej, gdy Charlotte zakładała, że wampir może próbować zabić jej dzieci i była tym faktem mocno zirytowana. Książka przyszła do niej aż ze Stanów, więc w Anglii ciężko byłoby o kopię… – W takim wypadku w tej chwili skłaniałabym się ku tezie o animacji ciała… ewentualnie o animacji żywego, ale umierającego, co byłoby bardzo nieprzyjemną czarną magią – powiedziała, choć w istocie ta część o nieprzyjemnej mało ją obchodziła: Kelly bardziej myślała sobie, że to fascynujące! Ale o pewnych rzeczach po prostu nie mówiło się głośno.

Potem milczała. Wysłuchiwała każdego słowa kobiety, przypatrując się z nieudawanym zaintrygowaniem i starając ustawić tak, aby widzieć jak najwięcej z prezentowanych jej rzeczy, ale nie odzywała się, nie chcąc przypadkiem rozproszyć Odile podczas całej procedury. Odruchowo wyciągnęła nawet różdżkę, chcąc w pierwszej chwili rozproszyć magię, ale powstrzymała się: pechowo, Charlotte nie była jakoś specjalnie wyedukowana w sprawie sekcji (ale tak się jej podobało, że musiała tę wiedzę podnieść!!!), i nie była pewna, czy nie zaszkodzi. Poczekała więc, aż Fawley skończy ratować, co się uratować zdoła, a potem zacmokała.
– To było niespodziewane, ale też daje nam trochę informacji. Sama procedura zaiste fascynująca – oświadczyła. – Czy mam spróbować teraz z duchem, czy czekają nas jeszcze jakieś analizy tutaj albo możesz postawić nowe tezy?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Kelly (1681), Odile Fawley (1565)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa