Adrian Cyryl Norwid
Koncepcja postaci
Adrian przyszedł na świat 10 stycznia 1942 roku w Cardiff, jako pierwszy i jedyny syn państwa Norwidów – Franciszka, pilota Królewskich Sił Powietrznych i Zyty, śpiewaczki operowej. Oboje jego rodziców było mugolami, którzy wyemigrowali z Polski tuż po wybuchu II wojny światowej. Choć właściwie nigdy w Polsce nie był, zawsze bardziej czuł się Polakiem niż Brytyjczykiem, bo choć na ulicach jako dziecko słyszał w głównej mierze język angielski, to w domu dominował język polski. Normalna, całkiem szczęśliwa rodzina wcale jednak uchroniła go przed tym, że jego życie nie było zwyczajne. Już jako mały szkrab wysyłał przedmioty w powietrze wcale ich nie dotykając, co zaskakiwało matkę tak, że brzmiała zupełnie jakby ćwiczyła „Habanerę”. Ojca zresztą też to wyrzucało z butów, przynajmniej wtedy gdy był w domu i akurat zobaczył co robił mały Adrian. W końcu wyszło na jaw, że jego umiejętności to najprawdziwsza magia. Jako mało rozumiejący całą tę sytuację nastolatek trafił do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, gdzie Tiara Przydziału zadecydowała o jego przynależności do Ravenclaw. Przez pierwsze dwa lata źle znosił zmianę, i choć z każdą lekcją stawał się coraz większym prymusem, źle czuł się w tej szkole, która w ogóle nie przypominała mu jego dotychczasowego życia. Z czasem było łatwiej, zdobył znajomych, dobre stopnie i coraz lepiej zaczął się czuć wśród otaczającej go ze wszystkich stron magii. Oprócz standardowej nauki w szkole, uczył się też w wakacje i w czasie wolnym, ale nie tego co oferował mu Hogwart, nie. Przyswajał zwykłe, przyziemne sprawy: matematykę, języki obce, historię, tę niemagiczną. I choć wciąż nie do końca czuł się Brytyjczykiem, językiem w którym myślał na wczesnym etapie życia naturalnie stał się angielski, a wizja powrotu do Polski wydawała się zbyt odległa, aby mogła być prawdziwą. Ukończył Szkołę, a SUMy i OWUTEMy z przedmiotów na których zawsze skupiał się najbardziej poszły mu tak doskonale, że nawet poznana w Hogwarcie Cecily, czarownica półkrwi, jego rówiesniczka, koleżanka, przyszła żona i matka jego dzieci, zgłosiła go do Dyrektora, aby ten zweryfikował, czy czasem nie oszukiwał. No ale jak miał niby oszukiwać? Nawet by nie pomyślał o byciu nieszczerym w tak ważnej kwestii jak udział w egzaminach i egzekwowanie zdobytej przez wszystkie te lata wiedzy!Jego największym marzeniem było zostać urzędnikiem wysokiego szczebla, najlepiej sędzią zasiadającym w Wizengamocie. Jednak jego pochodzenie szybko zweryfikowało te nierealne marzenia. Na całe szczęście, po studiach udało mu się złapać pracę w Ministerstwie, w Departamencie Skarbu, jako młodszy księgowy. To też wtedy zaczął spotykać się z Cecily, której po kilku miesiącach związku się oświadczył, a po kolejnym roku, w 1967, wzięli ślub. Ich pierwsze dziecko, córka Penelope, urodziła się na początku 1968 roku, a dwa lata po niej na świat przyszedł ich syn, Bartholomew.
Życie zawodowe się do niego uśmiechnęło, gdy spotkał Roberta Alberta Croucha, który zaprosił go na rozmowę o pracę znacznie bliżej Wizengamotu, niż mógłby się spodziewać. Najwidoczniej szybko mu czymś zaimponował, ponieważ wkrótce dostał ofertę nie do odrzucenia – propozycję zostania jego asystentem. Oczywiście, nie było to tym samym, czym bycie sędzią, jednak zgodził się i od tej pory pilnie mu asystuje.
Ostatnio przechodzi przez ciężki okres: wiele roboty w biurze Croucha, separacja z żoną, bo ich małżeństwo… Cóż. Zaczęło się sypać. Cecily wyprowadziła się do swoich rodziców w Edynburgu, on został sam w Cardiff. Jakieś światełko w tunelu wciąż jest, ponieważ separacja to jeszcze nie wszystko, jednak… Adrian nie wie jak naprawić reputację nieczułego pracoholika i tchórza (bo tak między innymi nazwała go Cissy w ich ostatniej i największej dotychczas kłótni).