04.08.2026, 16:05 ✶
Niektórzy zakładali, że Hestia wstąpiła do Brygady tylko po to aby iść w ślady swojego ojca. Nie była to do końca prawda, bo młoda Bletchley po prostu chciała pomagać ludziom i zapewne zostałaby Brygadzistką, nawet gdyby Julián Bletchley prowadził kwiaciarnię. Oczywiście Hestia cieszyła się że ma tak świetny wzór do naśladowania. Po prostu to nie był jedyny powód.
A skoro szczerze wierzyła, że dołączając do Brygady pomoże ludziom, to znaczy że wierzyła że jej Departament i całe Ministerstwo Magii było dobrą drogą do tego celu. I oczywiście to nie tak, że zakładała, że każdy kto tam pracuje jest idealny, ale dalej uważała, że to tylko poszczególne jednostki, a nie całość. Kiedy mówiła więc, że Ministerstwo jakoś sobie poradzi z tymi ekstremistami, to nie kłamała. Tylko, że nawet najskuteczniejsze działanie niosło za sobą ryzyko dużych strat. Nie dało się uratować każdego. Czasami było za późno, aby pomóc. Nie wszystkie zbrodnie były zgłaszane. To ją martwiło. Tak samo, jak to że wiele zależało od tego, jak ona sama sobie poradzi. Czy będzie wystarczająco odważna? Co z wieloma innymi czynnikami przez które coś może pójść bardzo nie tak? Ile osób w ogóle pójdzie za tymi postulatami? Na pewno nie tak dużo. Przecież czarodzieje pół-krwi stanowili większą grupę społeczeństwa, a oni z własnej woli nie podążyliby za kimś kto twierdzi, że czysta krew jest najlepsza. Kto normalny mógłby to sobie zrobić? A czystokrwiści? Tak, część z nich była uprzedzona, ale zapewne znaczna większość ceniła sobie spokój społeczny i ograniczała się jedynie do paskudnych uwag. A jednak, chociaż taka postawa była obrzydliwa, to trochę ją dzieliło do takich postulatów. Ludzie przecież nie radykalizowali się tak łatwo, prawda?
Tak, na pewno wszystko będzie w porządku nawet jeśli zapewne czeka ją kilka nieprzyjemnych miesięcy. Kto wie? Może za rok o tej porze to wszystko zostanie jedynie nieprzyjemnym wspomnieniem. Nie wspominając już o tym, że ich kraj rzeczywiście miał naprawdę dobrych aurorów.
Spojrzała na Electrę i uśmiechnęła się pocieszająco. Druga czarownica zapewnie też kiepsko się w tym wszystkim odnajdywała. W końcu z pewnością znalazł się ktoś kto niesłusznie ocenił ją przez pryzmat jej krwi i ekstremistów z nią związanych. I chociaż rozumiała towarzyszące takim oskarżeniom emocje, to uważała, że każdy kto w ten sposób oceniłby Electrę Prewett popełniłby karygodny błąd.
– Jestem w stanie przymknąć na to oko – powiedziała uznając, że nie ma sensu, aby czepiać się Electry za tę miotłę. Czarownica z pewnością wyciągnie lekcję z tej sytuacji i już to więcej się nie powtórzy. – Hm… – Zerknęła na zegarek. – Kończę za… Dwie godziny. A co pani proponuje? Kolejny atak na chodnik ze śniegiem?
A skoro szczerze wierzyła, że dołączając do Brygady pomoże ludziom, to znaczy że wierzyła że jej Departament i całe Ministerstwo Magii było dobrą drogą do tego celu. I oczywiście to nie tak, że zakładała, że każdy kto tam pracuje jest idealny, ale dalej uważała, że to tylko poszczególne jednostki, a nie całość. Kiedy mówiła więc, że Ministerstwo jakoś sobie poradzi z tymi ekstremistami, to nie kłamała. Tylko, że nawet najskuteczniejsze działanie niosło za sobą ryzyko dużych strat. Nie dało się uratować każdego. Czasami było za późno, aby pomóc. Nie wszystkie zbrodnie były zgłaszane. To ją martwiło. Tak samo, jak to że wiele zależało od tego, jak ona sama sobie poradzi. Czy będzie wystarczająco odważna? Co z wieloma innymi czynnikami przez które coś może pójść bardzo nie tak? Ile osób w ogóle pójdzie za tymi postulatami? Na pewno nie tak dużo. Przecież czarodzieje pół-krwi stanowili większą grupę społeczeństwa, a oni z własnej woli nie podążyliby za kimś kto twierdzi, że czysta krew jest najlepsza. Kto normalny mógłby to sobie zrobić? A czystokrwiści? Tak, część z nich była uprzedzona, ale zapewne znaczna większość ceniła sobie spokój społeczny i ograniczała się jedynie do paskudnych uwag. A jednak, chociaż taka postawa była obrzydliwa, to trochę ją dzieliło do takich postulatów. Ludzie przecież nie radykalizowali się tak łatwo, prawda?
Tak, na pewno wszystko będzie w porządku nawet jeśli zapewne czeka ją kilka nieprzyjemnych miesięcy. Kto wie? Może za rok o tej porze to wszystko zostanie jedynie nieprzyjemnym wspomnieniem. Nie wspominając już o tym, że ich kraj rzeczywiście miał naprawdę dobrych aurorów.
Spojrzała na Electrę i uśmiechnęła się pocieszająco. Druga czarownica zapewnie też kiepsko się w tym wszystkim odnajdywała. W końcu z pewnością znalazł się ktoś kto niesłusznie ocenił ją przez pryzmat jej krwi i ekstremistów z nią związanych. I chociaż rozumiała towarzyszące takim oskarżeniom emocje, to uważała, że każdy kto w ten sposób oceniłby Electrę Prewett popełniłby karygodny błąd.
– Jestem w stanie przymknąć na to oko – powiedziała uznając, że nie ma sensu, aby czepiać się Electry za tę miotłę. Czarownica z pewnością wyciągnie lekcję z tej sytuacji i już to więcej się nie powtórzy. – Hm… – Zerknęła na zegarek. – Kończę za… Dwie godziny. A co pani proponuje? Kolejny atak na chodnik ze śniegiem?