Dora nie była świadoma tego, co rozgrywało się pomiędzy Samuelem i Norą. Coś się zmieniło, to nie uciekło jej uwadze, ale cała reszta informacji była przykryta przez jej własny ból, wątpliwości i tony popiołu, którym przysypała wszystko Spalona Noc. Nie chciała się do tego przyznać, ale po początku września ciężej jej było skoncentrować się na innych. Na tych, którzy znajdowali się poza kręgiem domowników Warowni i których miała na wyciągnięcie ręki, jeśli chodziło Zakonowe tajemnice. Teraz było jej mniej tutaj, w Dolinie, bo więcej musiało jej być w Księżycowym Stawie. To tam spała, jadła i próbowała opracowywać nowe receptury, ale też kontynuować produkowanie eliksirów, które były jej przyjaciołom niesamowicie wręcz potrzebne w tych ciężkich czasach.
Pokiwała głową, na jego słowa że mógł porozmawiać z Thomasem. Dobrze, znaczy że nie musiała się wtrącać i zawracać mu głowy osobiście. Trochę nie przepadała za sytuacjami, kiedy się robiło tak na trzeciego, kiedy dwie osoby mogły w sumie ze sobą porozmawiać i dzięki temu szybciej wymienić się informacjami.
— Nie trzeba, ja też jestem zielarką, prawda? — zaśmiała się lekko, przygładzając delikatnie czuprynę. — Ale zapytanie jej o coś na twoje dolegliwości to całkiem dobry pomysł. Myślę, że chętnie ci pomoże. W końcu się przyjaźnicie, prawda? — błysnęła w jego stronę zębami, kończąc już rozprawiać się z truskawkami. Część jeszcze zostało, bo przecież przyniosła je jako prezent. Nie wypadało więc zjeść wszystkiego. — W sumie jak się tak nad tym zastanowić, to wszyscy czarodzieje żyją w kłamstwie — mruknęła z zamyśloną miną. — No bo musimy się ukrywać przed mugolami, a potem im czyszczą pamięć, tak? Znaczy ja nie mówię że to złe. Znaczy że kłamstwo jest dobre! Nie, jest złe, tak. Tylko… magia jest tym czym ją uczynimy — zestresowała się nieco, podnosząc z krzesełka gwałtownie. — Przepraszam. Już ci nie będę zajmować czasu, tak? Mam nadzieję, że wszystko będzie ci smakować, i w ogóle. PAPA! — zakończyła głośno i wyskoczyła z chatki, by czym prędzej sie teleportować.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.