• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[Jesień 72, 25.10 okolice domu Bletchley'ów | Jolene & Urd] Dusza człowiek

[Jesień 72, 25.10 okolice domu Bletchley'ów | Jolene & Urd] Dusza człowiek
big sis
wiek
37
sława
I
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
egzorcystka
170 cm, 80 kg, dobrze zbudowana, świadoma walorów własnego ciała, szeroko uśmiechnięta blondynka o niebieskich oczach przetkanych morską zielenią. Ma niski, przyjemny głos, mówi zwykle cicho, by maksymalnie skupić na sobie uwagę odbiorcy.

Urd Nordgersim
#1
10 godzin(y) temu ✶  
25.10

Wcześniej łapała dusze z Sebastianem, teraz przechadzała się ulicami Doliny Godryka obserwując jak ludzie przygotowują się do najbliższego sabatu. To nie był jej pierwszy raz w Anglii, ale w sumie nie miała wiele okazji poznać małomiasteczkowe życie tutaj, na zachodnim wybrzeżu. Ruch trwał, ale nie musiała być geniuszem empatii by wyczuć ogólną nerwowość wśród ludzi. Na ile zdążyła porozmawiać ze swoją kochaną siską i przyjacielem egzorcystą, to miejsce mocno obrywało już od jakiegoś czasu. Dobrze dla niej, skoro zarabiała jako egzorcystka, jeśli nie chciała jak pijawka przyczepiać się do bogatej naiwnej rodziny (jak zdarzało jej się w ostatnich latach).

Dlatego też ucho miała mocno nastawione na wszelkie przejawy nawiedzenia. Apogeum oczywiście miało nastąpić dopiero za kilka dni, ale po tym co widziała w okolicach Kniei… Zakładała, że to miasteczko również stanowiłoby dla nich całkiem niezłą pożywkę…

Odwróciła instynktownie, gdy usłyszała hałas. Jej jasne włosy splecione były w niedbały dobierany warkocz, więc odruchowo poprawiła zapodziany kosmyk robiący za nonszalancką odmianę grzywki. Jej uśmiech przez moment tylko niósł posmak drapieżności, by szybko złagodnieć. Oczywiście nie chciała swoich potencjalnych pracodawców atakować, och nie, była jak kot czujący w powietrzu szczurzy zapach.

Poprawiła pasek na naczynia z duszami, sięgnęła dłonią do sakwy ze świecami… Przeklęła cicho, gdy okazało się, że te niestety jej się skończyły. Odetchnęła niezrażona sytuacją.

– Już idę! – krzyknęła, zmierzając pospiesznie ku drzwiom wejściowym. Jej szata była bardzo krótka, postawiła na wygodę spodni i wysokich, zdecydowanie wodoszczelnych butów. Sznurowana cholewa przydała się gdy wdepnęła w godrykowskie bagienko, teraz choć wyglądała na wymęczoną przebywaniem na łonie natury, dołożyła wszelkich starań by szerzyć aurę profesjonalizmu i chęć niesienia absolutnie odpłatnej pomocy. Glejt od ministerstwa, też zdawał się całkiem… przydatny w tym momencie.

Zapukała do drzwi energicznie.

– Halo? Tu licencjonowany egzorcysta, specjalista do spraw nielicencjonowanych dusz z ramienia Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami – jak się nazywało biuro Sebastiana, które dało jej glejt? Nie mogła sobie w tym momencie przypomnieć. – Czy potrzebują państwo pomocy z nawiedzeniem? – Wydawało jej się, że usłyszała, ale może gospodarze pomstowali na stan domostwa po Spalonej Nocy? Zaraz miało się okazać…
twoja stara
Ahora sé que la tierra
es el cielo,
Te quiero, te quiero
wiek
50
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
aurowidz
zawód
pracownik administracyjny w szpitalu św. Munga
171 cm wzrostu, truskawkowe blond włosy, niebieskie oczy. Schludnie ubrana. Jej głos jest wysoki, ale przyjemny dla ucha.

Jolene Bletchley
#2
8 godzin(y) temu ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 8 godzin(y) temu przez Jolene Bletchley.)  
Ogień, który zniszczył wnętrze domu rodziny Bletchley, jakimś cudem ominął przydomowy ogródek. Jolene przekonała się o tym, kiedy już zebrała w sobie na tyle siły, by odwiedzić miejsce pożogi. Z obawy przed duchem wciąż wolała nie wchodzić do środka, jednak na zewnątrz nie było już słychać jego krzyków. Czarownica spędzała więc wolne chwile dbając o ogród, jak to miała w zwyczaju jeszcze przed Spaloną Nocą. Zbierała późnojesienne plony, sprawdzając czy żadne warzywo nie jest pokryte sadzą ani popiołem. Tego dnia akurat zajmowała się wykopywaniem marchewki, kiedy niespodziewanie usłyszała dobiegający sprzed domu kobiecy głos.

Jo podniosła się, strzepując ziemię z kolan. Miała na sobie typowe ubranie do pracy w ogródku: rękawice, starą kurtkę Juliana oraz mugolskie spodnie. Nie był to strój do przyjmowania gości, ale nie miało to w tej chwili znaczenia.

– Dzień dobry. – przywitała się, podchodząc do stojącej przed drzwiami wejściowymi nieznajomej. Młoda kobieta nie wyglądała na typowego egzorcystę, ale Bletchley była ostatnią osobą, która oceniałaby innych wyłącznie po wyglądzie. – Tak się składa, że potrzebujemy. A pani to? – W życiu należało być ostrożnym, więc Jo spróbowała odczytać aurę czarownicy, by czegoś się o niej dowiedzieć.

// Rzut na percepcję (IV) w celu odczytania aury Urd
Rzut PO 1d100 - 4
Akcja nieudana


Niestety, najwyraźniej Bletchley była już na tyle zmęczona, że nie dała rady odczytać aury drugiej kobiety. Musiała zatem polegać wyłącznie na swojej zwykłej percepcji.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 2 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Jolene Bletchley (223), Urd Nordgersim (346)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa